Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Kabała

Josef Karo i anielski maggid

Josef Karo, najwybitniejszy kodyfikator prawa żydowskiego w XVI wieku, przez kilkadziesiąt lat zapisywał słowa niebiańskiego mówcy, który przedstawiał się jako uosobiona Miszna, i ten dziennik pokazuje, że w jego życiu dyscyplina halachiczna i mistyczne słuchanie stanowiły jedną drogę.

Strona tytułowa pierwszego wydania „Maggid Meszarim” Josefa Karo, 1646 – domena publiczna
Strona tytułowa pierwszego wydania „Maggid Meszarim” Josefa Karo, 1646 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Prawnik, który słyszał głos

Josef ben Efraim Karo urodził się w 1488 roku na Półwyspie Iberyjskim, najpewniej w Toledo, i jako dziecko przeszedł przez katastrofę wygnania. Rodzina znalazła schronienie w imperium osmańskim; młodość i pierwsze lata dorosłe spędził w Nikopolu nad Dunajem, w Adrianopolu i w Salonikach, a około 1536 roku osiadł w Safedzie w Galilei, gdzie zmarł w 1575 roku. Dla potomnych pozostał przede wszystkim autorem monumentalnego komentarza Bet Josef i opartego na nim podręcznika prawa, który stał się podstawą praktyki religijnej w całym świecie żydowskim. Ten wizerunek – sędziego, nauczyciela i rozważnego systematyka – jest w pełni prawdziwy, ale niekompletny.

Obok dzieł prawniczych Karo pozostawił bowiem zapiski zupełnie innego rodzaju. Przez wiele lat, od okresu bałkańskiego aż do późnej starości w Safedzie, notował słowa istoty, którą nazywał maggidem, czyli „mówiącym” lub „zwiastunem”. Maggid nawiedzał go zwykle nocą albo o świcie, po długim studium, i przemawiał nie jako obca postać stojąca obok, lecz przez usta samego Karo. Zapisy tych przemówień, zredagowane i wydane długo po jego śmierci, znane są jako Maggid Mesharim, „Zwiastujący prawość” – tytuł zaczerpnięty z Księgi Izajasza (45,19), gdzie Bóg mówi o sobie, że ogłasza to, co prawe.

Zestawienie tych dwóch gatunków pisarstwa w twórczości jednego człowieka od dawna niepokoiło historyków. Łatwo byłoby rozdzielić Karo na dwie osoby: trzeźwego legalistę za dnia i ekstatyka w nocy. Uważna lektura dziennika podsuwa jednak inny obraz. Głos, który do niego mówił, wyrastał z tej samej praktyki, z której rodziły się jego komentarze – z nieustannego powtarzania i przyswajania tekstu prawa.

Miszna, która mówi ustami ucznia

Najbardziej uderzającym rysem maggida jest jego tożsamość. W licznych zapisach głos przedstawia się jako sama Miszna, zbiór ustnego prawa zredagowany około 200 roku n.e., a zarazem jako matka, która karci i pociesza swojego syna. W innych miejscach utożsamia się z Szechiną, Bożą obecnością przebywającą na wygnaniu wraz z Izraelem. Te określenia nie wykluczają się w kabalistycznym słowniku: Szechina, ostatnia z sefirot, bywała nazywana Ustną Torą, a Miszna jest właśnie jej najbardziej skondensowaną postacią. Kiedy więc Karo przez długie godziny recytował rozdziały Miszny, aż znał je na pamięć, w jego własnym przekonaniu ożywiał tekst, który odpowiadał mu jako żywa osoba.

Ta praktyka miała konkretną formę. Karo, jak wynika z dziennika i z relacji świadków, powtarzał z pamięci ustalone porcje Miszny, a w pewnym momencie recytacji jego mowa zmieniała charakter: z jego gardła wydobywał się inny głos, wyraźny i donośny, który przemawiał w pierwszej osobie do niego samego. Zjawisko to dobrze opisuje kategoria mowy automatycznej, znana historykom religii z wielu tradycji, ale w świecie Karo miało ono własne uzasadnienie. Talmud i midrasz znały ideę, że słowa Tory wypowiadane przez ucznia mogą stać się mieszkaniem Bożej obecności. Maggid był w tym ujęciu nie gościem z zewnątrz, lecz owocem studium doprowadzonego do stopnia, w którym tekst zaczyna mówić sam.

Treść przemówień rozczarowuje czytelnika szukającego wielkich wizji kosmosu. Maggid rzadko wykłada systematyczną teozofię, choć posługuje się jej pojęciami i od czasu do czasu tłumaczy kabalistyczny sens jakiegoś przykazania czy wersetu. Znacznie częściej udziela rad, napomina i obiecuje. Wymaga ograniczenia snu, jedzenia i picia wina, ostrzega przed gniewem i przed rozproszeniem myśli podczas modlitwy, gani za chwile słabości. Wielokrotnie zapowiada Karo, że jego dzieła rozejdą się po całym Izraelu, że stanie na czele wielkiej uczelni i że dostąpi zaszczytu męczeńskiej śmierci w ogniu dla uświęcenia Imienia.

Świadectwo Szlomo Alkabeca

O tym, jak maggid przejawiał się wobec innych, wiemy przede wszystkim z listu Szlomo Alkabeca, kabalisty i poety, który w młodości należał do kręgu Karo na Bałkanach. Alkabec opisał w nim noc święta Szawuot spędzoną na wspólnym studium z Karo i grupą przyjaciół, najpewniej w Nikopolu na początku lat trzydziestych XVI wieku. List przetrwał dzięki temu, że w XVII wieku włączył go do swojego wielkiego dzieła Sznej Luchot ha-Brit Izajasz Horowitz, i w ten sposób trafił do szerokiego obiegu.

Według tej relacji uczestnicy czuwania czytali kolejno fragmenty Pisma i Miszny, gdy nagle usłyszeli głos przemawiający przez usta Karo. Głos był potężny, a słowa wyraźne; zebrani padli na twarze, nikt nie śmiał podnieść oczu. Mówiący nazywał siebie Miszną i matką, pochwalił uczonych za to, że w noc święta zajęli się Torą, i oznajmił, że ich studium wznosi się przed Bogiem, a jednocześnie wezwał ich do porzucenia diaspory i udania się do Ziemi Izraela, gdyż Szechina leży w prochu. Następnej nocy, jak pisze Alkabec, zebrało się więcej uczniów i głos przemówił ponownie.

Wartość tego listu polega na tym, że pochodzi od świadka, a nie od samego wizjonera. Alkabec nie był naiwnym słuchaczem: sam był autorem traktatów kabalistycznych i komentarzy, a jego relacja ma ton nabożnej, ale konkretnej pamięci. Dzięki niemu wiemy, że doświadczenie Karo nie pozostawało w sferze prywatnej introspekcji, lecz miało wymiar wspólnotowy. Głos przemawiał do grupy, nadawał jej życiu kierunek, a wezwanie do emigracji do Ziemi Świętej rzeczywiście zrealizowało się w biografiach obu mężczyzn.

Dziennik ascety i zapis jego słabości

Czytany jako całość, Maggid Mesharim jest raczej dziennikiem duchowym niż zbiorem objawień. Odnotowuje daty, okoliczności i stan ducha Karo, wspomina sprawy rodzinne, choroby, śmierć bliskich, małżeństwa. Maggid zabiera głos w sprawach drobnych i doniosłych z tą samą powagą: karci za zbyt obfity posiłek i przypomina o obowiązku nocnego wstawania, a zarazem zapewnia o przyszłej chwale. Ta mieszanina zwyczajności i wzniosłości nadaje tekstowi wiarygodność dokumentu, w którym autor nie zawsze wychodzi korzystnie.

Szczególne miejsce zajmuje w dzienniku motyw męczeństwa. W 1532 roku w Mantui spalono na stosie Szlomo Molcho, charyzmatycznego konwertytę, który powrócił do judaizmu i głosił bliskość odkupienia; Karo, jak się wydaje, znał go i podziwiał. Maggid wielokrotnie obiecywał mu podobną śmierć jako ofiarę całopalną przed Bogiem. Obietnica ta się nie spełniła: Karo dożył sędziwego wieku i zmarł naturalną śmiercią. Ten szczegół, który mógłby kompromitować źródło, w rzeczywistości przemawia za jego autentycznością. Trudno przypuszczać, by późniejszy fałszerz przypisał świętemu mężowi przepowiednie, które w oczywisty sposób nie doszły do skutku.

Dziennik pokazuje także psychologiczną cenę tej drogi. Maggid bywa surowy, grozi odejściem, jeśli Karo nie podporządkuje się jego wymaganiom, a niekiedy wprost oświadcza, że się od niego oddalił z powodu zaniedbań. Ascetyczne nakazy – post, czuwanie, powściągliwość w rozmowie – służą przygotowaniu naczynia, w którym głos może zamieszkać. Duchowość, która wyłania się z tych stron, nie jest ucieczką od codziennych obowiązków, lecz próbą uczynienia z nich nieprzerwanego aktu uwagi.

Werblowsky i problem dwóch twarzy

Przez długi czas autentyczność Maggid Mesharim była przedmiotem sporu. Część XIX-wiecznych historyków żydowskich, związanych z racjonalistycznym nurtem Wissenschaft des Judentums, uważała za niemożliwe, by autor tak precyzyjnego dzieła prawniczego oddawał się podobnym praktykom, i skłaniała się ku przypisaniu tekstu komuś innemu. Przełomem stała się monografia R. J. Zwi Werblowsky'ego Joseph Karo: Lawyer and Mystic, wydana w 1962 roku. Werblowsky, uczeń Gershoma Scholema, poddał dziennik drobiazgowej analizie i wykazał, że jego treść zgadza się z tym, co wiadomo o biografii Karo, i że nie ma przekonujących powodów, by odmawiać mu autorstwa.

Ważniejsze od rozstrzygnięcia kwestii autorstwa było jednak pytanie, które Werblowsky postawił w tytule swojej książki. Jak pogodzić prawnika i mistyka? Jego odpowiedź była ostrożna. Pokazał, że maggid niekiedy komentuje rozstrzygnięcia halachiczne, ale w dziełach prawniczych Karo nie powołuje się na niebiańskie objawienia jako źródło normy; tam obowiązują wyłącznie zwykłe zasady rozumowania i hierarchia autorytetów. Dwie dziedziny nie zostały więc zmieszane. Zarazem obie wyrastały z jednego ethosu: z przekonania, że Tora jest żywą obecnością, której należy służyć całym sobą – zarówno przez rygor interpretacji, jak i przez wsłuchanie się w jej głos.

Werblowsky umieścił też Karo w szerszym kontekście Safedu, gdzie zjawisko niebiańskich nauczycieli nie było odosobnione. Kabaliści tego środowiska wierzyli, że po rozproszeniu wygnania 1492 roku nadszedł czas odnowienia proroctwa w postaci łagodniejszej, zwanej ruach ha-kodesz, duchem świętości. Maggid Karo był jedną z form tego oczekiwania, wyjątkową przez swoją długotrwałość i przez to, że dysponujemy jego własnym zapisem.

Słuchanie jako druga strona studium

Historia maggida Josefa Karo podważa wygodne przeciwstawienie prawa i mistyki, które tak długo organizowało myślenie o judaizmie. U Karo nie ma ono zastosowania, a jednocześnie nie dochodzi do zatarcia granic. Prawo pozostaje dziedziną publicznego rozumu, dostępną każdemu, kto zna źródła i reguły; doświadczenie maggida należy do porządku osobistego powołania, które nie rości sobie prawa do rozstrzygania sporów. Łączy je postawa ucznia, który tak długo i tak wiernie powtarza słowa tradycji, aż zaczynają mu one odpowiadać.

Można ten fenomen opisywać językiem psychologii, mówiąc o dysocjacji, transie albo personifikacji głęboko przyswojonego tekstu. Takie opisy nie są błędne, ale nie wyczerpują sprawy. Dla samego Karo i dla jego świadków Miszna przemawiająca jego ustami była spełnieniem obietnicy, że Tora nie jest martwym dziedzictwem, lecz towarzyszką i matką. Dziennik, w którym obok przepowiedni chwały zapisał upomnienia za zbyt długi sen, pozostaje jednym z najbardziej intymnych dokumentów kabały XVI wieku – świadectwem, że największy autorytet prawny swojej epoki rozumiał swoje dzieło jako odpowiedź na głos, a nie tylko jako porządkowanie przepisów.