Eleazar z Wormacji i Sodej Razaja
Eleazar ben Juda z Wormacji, uczeń Judy Pobożnego, przełamał rodową zasadę ustnego przekazu i spisał w Sodej Razaja oraz pokrewnych pismach aszkenazyjskie tajemnice chwały Bożej, imion i modlitwy, ocalając teologię, która bez jego decyzji mogłaby zniknąć wraz z ostatnim pokoleniem mistrzów.

Uczony w domu napadniętym przez krzyżowców
Eleazar urodził się około 1165 roku, najpewniej w Moguncji, w rodzinie spokrewnionej z Kalonimidami. Kształcił się u wielu nauczycieli, ale za swojego mistrza w sprawach ezoterycznych uważał Judę ben Samuela he-Chasida, któremu poświęcił w pismach najwięcej uwagi i którego nauki przekazał. Większą część dorosłego życia spędził w Wormacji, gdzie był rabinem i przewodniczącym sądu. Zmarł w latach trzydziestych XIII wieku; dokładna data nie jest pewna.
W 1196 roku jego dom został napadnięty przez dwóch uzbrojonych mężczyzn, w kontekście ruchów krucjatowych tamtego czasu. Zginęła jego żona Dulcia i dwie córki, Bellet i Chana, a on sam został ranny. Eleazar opisał to wydarzenie w poruszającym tekście, w którym wspomina cnoty żony: jej pracę przy przygotowywaniu ksiąg i świec dla synagogi, jej naukę, jej troskę o ubogich i o uczniów, których utrzymywała. Ten osobisty dokument, rzadki w średniowiecznej literaturze hebrajskiej, pozwala zobaczyć w autorze traktatów mistycznych człowieka, który pisał w cieniu przemocy i żałoby. Tekst przypomina też, że praca przy księgach i przy synagodze, którą zwykle przypisuje się mężczyznom z kręgu uczonych, spoczywała w znacznej mierze na kobietach, bez których ani szkoła, ani wspólnota nie mogłyby funkcjonować.
Biografia ta wyjaśnia częściowo, dlaczego Eleazar podjął decyzję, która odróżnia go od mistrzów. Juda i Samuel przekazywali swoje tajemnice wyłącznie ustnie. Eleazar, jak wynika z jego własnych uwag, obawiał się, że nie ma komu przekazać ich w tradycyjny sposób, i że wraz z jego pokoleniem nauka może zniknąć. Postanowił więc ją spisać. Spisanie było więc aktem ratowania tradycji, a nie jej upowszechnienia.
Kodeks z ukrytą sygnaturą
Najbardziej znanym dziełem Eleazara jest Sefer ha-Rokeach, kodeks prawa religijnego, który obejmuje przepisy o szabacie, świętach, modlitwie, obrzezaniu, żałobie i wielu innych dziedzinach. Tytuł oznacza „Księgę aptekarza” lub „Księgę przyprawiającego wonności”, a wybór nie był przypadkowy: wartość liczbowa słowa rokeach wynosi tyle samo co imię Eleazar. Autor podpisał więc swoje dzieło w sposób ukryty, zgodnie z zamiłowaniem pobożnych do szyfrowania imion. Od tego tytułu Eleazar jest często nazywany w tradycji po prostu Rokeachem.
Kodeks otwierają rozdziały, które nie mają charakteru prawnego, lecz etyczny. Zawierają naukę o pobożności, o miłości i bojaźni Bożej oraz rozbudowany wykład o pokucie. To ułożenie jest znaczące: prawo zaczyna się od wewnętrznej postawy, a dopiero potem przechodzi do przepisów. W części o pokucie Eleazar systematyzuje zasady, które w Sefer Chasidim rozproszone były w przykładach, i nadaje im formę dostępną dla szerszego grona czytelników. Dzięki temu nauka pobożnych o pokucie zaczęła oddziaływać poza ich wąskim kręgiem.
Sefer ha-Rokeach został wydrukowany w XVI wieku i stał się jednym z podstawowych źródeł prawa aszkenazyjskiego. Jego popularność sprawiła, że imię Eleazara było znane każdemu uczonemu w Europie Środkowej, nawet jeśli nie miał on pojęcia o jego pismach ezoterycznych. To połączenie autorytetu prawnego z tajemną wiedzą było charakterystyczne dla środowiska pobożnych, w którym nie istniało rozdzielenie na prawników i mistyków.
Nie oznacza to, że obie dziedziny były w pismach Eleazara pomieszane. Kodeks prawny pozostaje kodeksem, z uporządkowanymi przepisami i odwołaniami do Talmudu i wcześniejszych autorytetów, a tajemnice zostały zebrane osobno, w pismach, które krążyły w znacznie węższym gronie. Rozdzielenie gatunków odpowiadało rozdzieleniu odbiorców: prawo było dla całej wspólnoty, tajemnice dla tych nielicznych, którzy według pobożnych byli zdolni je unieść.
Tajemnice tajemnic
Sodej Razaja, „Tajemnice tajemnic”, jest obszerną kompilacją, w której Eleazar zebrał wiedzę ezoteryczną swojego rodu. Zachowała się w rękopisach w kilku częściach i była wydawana fragmentarycznie; część opublikowano w XX wieku, a pełniejsze wydanie ukazało się dopiero pod koniec stulecia. Kompilacja ta obejmuje tajemnicę Dzieła Stworzenia, tajemnicę rydwanu, tajemnicę imion, a także komentarz do Sefer Jecira. Obok niej powstały inne pisma ezoteryczne Eleazara, jak Chochmat ha-Nefesz, „Mądrość duszy”, poświęcona naturze duszy, snom i losowi zmarłych.
Eleazar nie tylko komponował własne wykłady, ale także przechowywał cudze. Za jego pośrednictwem i za pośrednictwem jego uczniów dotarły do późniejszych pokoleń liczne teksty dawnej mistyki rydwanu i pałaców, które pobożni kopiowali i opatrywali glosami. Bez tej pracy kopistów i redaktorów wiele z tego, co dziś czytamy jako literaturę późnej starożytności, byłoby znane tylko z drobnych fragmentów. Rola Eleazara jako przekaziciela jest więc równie ważna jak jego rola myśliciela, a historyk musi pamiętać, że patrzy na starsze teksty w dużej mierze przez jego oczy.
Centralnym pojęciem teologii Eleazara jest kawod, chwała Boża. Bóg w swojej istocie jest jeden, niezmienny i niedostępny, nie ma postaci ani miejsca. To, co ukazało się prorokom na tronie, to Jego chwała, stworzona i świetlista, przez którą Bóg objawia się światu. Ta koncepcja wywodzi się z hebrajskich parafraz Saadii Gaona, ale u Eleazara uzyskuje nowy wymiar. Chwała nie jest już tylko rozwiązaniem problemu antropomorfizmu, lecz przedmiotem kontemplacji. Pobożny w modlitwie kieruje się ku niej, a nie ku Bogu w Jego istocie, której myśl nie może uchwycić.
Eleazar uczy też, że chwała ukazuje się różnym prorokom w różnych postaciach, zależnie od woli Stwórcy i od tego, co dany prorok ma przekazać. Raz jest starcem, raz młodzieńcem, raz światłem bez kształtu. Ta zmienność postaci wyraża przekonanie, że objawienie jest zawsze dostosowane do odbiorcy i nigdy nie ukazuje Boga takim, jaki jest w sobie. Obraz jest prawdziwy, ale nie jest ostateczny. Prorok, który widzi chwałę, nie myli się co do tego, co widzi, ale myliłby się, gdyby sądził, że widzi wszystko. W tej subtelnej teologii pośrednictwa pobożni zbliżali się do niektórych intuicji późniejszej kabały, choć nie przyjęli jej nauki o dziesięciu emanacjach.
Imiona, liczby i ciało modlitwy
Równie ważna jak teologia chwały była dla Eleazara tajemnica modlitwy. Pobożni uważali, że ustalony tekst modlitw synagogalnych zawiera ukrytą strukturę, wyrażoną w liczbie słów i liter. Każde słowo zostało wybrane i policzone przez dawnych mędrców, a jego obecność lub brak zmienia znaczenie całości. Eleazar w komentarzach do modlitw wylicza słowa w poszczególnych błogosławieństwach, wskazuje na ich wartości liczbowe i odnajduje związki z wersetami Pisma i imionami Boga.
Wynikało z tego surowe stanowisko wobec zmian w tekście modlitw. Pobożni sprzeciwiali się dodawaniu lub opuszczaniu słów, nawet jeśli wynikało to z różnic zwyczaju między wspólnotami, bo każda zmiana niszczyła ukrytą strukturę. W tym punkcie dochodziło do sporów z innymi uczonymi, zwłaszcza z tymi, którzy przyjmowali zwyczaje francuskie. Dla historyka liturgii pisma Eleazara są cennym źródłem, bo utrwalają brzmienie modlitw w Nadrenii jego czasów.
Eleazar był także poetą liturgicznym. Pozostawił utwory przeznaczone do synagogi, w których teologia chwały i miłość do imion Bożych przybierają postać hymnu. Należą one do tradycji aszkenazyjskiego pijutu, poezji religijnej, którą pobożni traktowali z wielką powagą, bo uważali, że dawni poeci wplatali w swoje strofy ukryte tajemnice. Poezja i komentarz liczbowy były więc dwiema stronami tego samego przekonania: słowo modlitwy jest konstrukcją, w której nic nie jest przypadkowe.
Tajemnica imion łączy się z tą liczbową lekturą. Eleazar zajmował się imieniem z czterech liter, imionami z dwunastu, czterdziestu dwóch i siedemdziesięciu dwóch liter, i traktował je jako wyraz różnych aspektów boskiego działania. Znajomość imion była dla niego wiedzą, która pozwala zbliżyć się do Boga w modlitwie, a nie narzędziem magicznym w potocznym sensie. Granica była jednak cienka, a późniejsza tradycja chętnie przypisywała Eleazarowi i jego mistrzom moc działania przez imiona.
Przepis na golema
Najbardziej znanym fragmentem pism Eleazara poza kręgiem specjalistów jest opis stworzenia golema w jego komentarzu do Sefer Jecira. Talmud babiloński (Sanhedryn 65b) przekazuje już opowieść o mędrcu Rawie, który stworzył człowieka i posłał go do rabbiego Zeiry, a ten, przekonawszy się, że stworzenie nie mówi, kazał mu wrócić do prochu. Eleazar przedstawia procedurę, która miała prowadzić do podobnego rezultatu. Należy wziąć dziewiczą ziemię z gór, której nie dotknęła orka, zmieszać ją z wodą ze źródła i uformować postać. Następnie recytuje się kombinacje liter alfabetu z literami imienia Bożego, przypisując każdej części ciała właściwą literę.
Procedura ma też swoją odwrotność. Recytacja kombinacji w porządku przeciwnym prowadzi do rozpadu golema i powrotu ziemi do jej pierwotnego stanu. Ta symetria pokazuje, że stworzenie i zniszczenie są w tym ujęciu czynnościami językowymi, a moc tkwi w porządku liter, nie w materii. Opis jest zwięzły i nie zawiera żadnych opowieści o golemach chodzących po ulicach. Nie mówi też, do czego stworzona postać miałaby służyć, i nie przypisuje jej żadnej pracy ani posłuszeństwa wobec twórcy.
Gershom Scholem w eseju o idei golema twierdził, że Eleazar nie opisuje techniki tworzenia sługi, lecz rytuał inicjacyjny, w którym adept doświadcza mocy stwórczej przypisywanej mowie Bożej. Celem nie był sam golem, lecz poznanie tego, jak Bóg stworzył człowieka. Moshe Idel w monografii z 1990 roku pokazał bogactwo wariantów tej tradycji i zwrócił uwagę, że nie wszystkie źródła dają się czytać wyłącznie jako ekstatyczne lub symboliczne. Obaj zgadzali się jednak, że tekst Eleazara należy do tradycji ezoterycznej, a nie do zbioru przepisów praktycznych, i że jego sens zrozumieć można tylko w kontekście aszkenazyjskiej teologii imion. Eleazar zapisał ten rytuał obok rozważań o chwale i modlitwie, a nie obok opowieści o cudach, i to umiejscowienie mówi o jego intencji więcej niż jakakolwiek późniejsza legenda.
