Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Kabała

Natan Spira i Megale Amukot

Krakowski uczony Natan Nata Spira zbudował w Megale Amukot dwieście pięćdziesiąt dwa odczytania krótkiej modlitwy Mojżesza o wejście do Ziemi Obiecanej, splatając gematrię, naukę o duszach i wątki lurianickie w dzieło, które uczyniło Kraków jednym z pierwszych wielkich ośrodków kabały w świecie aszkenazyjskim.

Hebrajski druk „Megale Amukot” wydany w 1691 roku w Fürth, Muzeum Żydowskie Frankonii, fot. Wolfgang Sauber – CC BY-SA 4.0
Hebrajski druk „Megale Amukot” wydany w 1691 roku w Fürth, Muzeum Żydowskie Frankonii, fot. Wolfgang Sauber – CC BY-SA 4.0 · Wikimedia Commons

Miasto rabinów i drukarzy

Na przełomie XVI i XVII wieku żydowski Kraków był jednym z najważniejszych ośrodków nauki w Europie Środkowej. Gmina skupiona na Kazimierzu, w odrębnym mieście żydowskim wydzielonym pod koniec XV wieku, miała za sobą pokolenie Mojżesza Isserlesa, zwanego Remu, którego glosy do kodeksu Szulchan Aruch ustaliły obyczaj aszkenazyjski na stulecia. Działały tu jesziwy przyciągające studentów z całej Rzeczypospolitej i spoza niej, a od drugiej połowy XVI wieku także hebrajskie drukarnie, wśród nich oficyna rodziny Prostitzów. Rzeczpospolita była wówczas domem dla największej żydowskiej populacji świata, a jej wspólnoty rozwinęły rozbudowany samorząd, którego najwyższym organem stał się Sejm Czterech Ziem.

Kultura umysłowa tego środowiska była przede wszystkim talmudyczna. Uczeni polscy słynęli z dialektycznej metody studiowania, zwanej pilpul, z komentarzy do Talmudu i do kodeksów prawa. Kabała obecna była od dawna, ale raczej jako dziedzina dla nielicznych, w postaci tradycyjnej, sprzed nowej szkoły Safedu. W pierwszych dziesięcioleciach XVII wieku sytuacja zaczęła się zmieniać, a jednym z ludzi, którzy tę zmianę uosabiali, był Natan Nata Spira.

Uczony z zamożnego domu

Spira urodził się w 1585 roku w rodzinie uczonej i zamożnej; jego dziadek, również Natan, był znanym rabinem w Grodnie. Większą część dorosłego życia spędził w Krakowie, gdzie kierował jesziwą i cieszył się sławą zarówno jako talmudysta, jak i jako mistyk. Majątek pozwalał mu utrzymywać uczniów i gromadzić księgi, w tym rękopisy kabalistyczne, które docierały do Polski z Italii. Zmarł w 1633 roku i został pochowany na starym cmentarzu przy synagodze Remu, gdzie jego nagrobek przetrwał do dziś.

Wokół jego postaci narosły legendy. Tradycja ludowa głosiła, że Spira był godny objawień proroka Eliasza, który według żydowskiej wyobraźni nawiedza najpobożniejszych mistrzów i odsłania im tajemnice Tory. Opowiadano też o jego hojności i o modlitwach, które miały chronić gminę przed nieszczęściami. Jak w przypadku wielu postaci tego rodzaju, trudno oddzielić tu wspomnienie od pobożnej imaginacji; legendy świadczą jednak o tym, jak bardzo Spira utrwalił się w pamięci krakowskich Żydów jako ucieleśnienie uczoności połączonej ze świętością.

Pięćset piętnaście modlitw

Tytuł Megale Amukot znaczy „Odsłaniający głębie” i pochodzi z Księgi Hioba, gdzie mowa o Bogu, który „odsłania głębie z ciemności”. Dzieło, wydane w Krakowie w 1637 roku, cztery lata po śmierci autora, ma niezwykłą konstrukcję. Całe poświęcone jest kilku wersetom z Księgi Powtórzonego Prawa, w których Mojżesz opowiada, jak błagał Boga o pozwolenie na przekroczenie Jordanu i wejście do ziemi, której nie dane mu było zobaczyć z bliska. Werset zaczyna się od słowa wa-etchanan, „i błagałem”.

Punktem wyjścia jest midrasz, według którego wartość liczbowa tego słowa wynosi 515, a zatem Mojżesz modlił się pięćset piętnaście razy, zanim Bóg kazał mu zamilknąć. Spira przyjmuje tę tradycję i buduje na niej gmach interpretacyjny: dwieście pięćdziesiąt dwa sposoby, w hebrajskim ofanim, rozumienia tej modlitwy i odmowy, która na nią przyszła. Każdy rozdział jest osobnym odczytaniem, krótkim lub obszernym, opartym na kombinacjach liter, wartościach liczbowych słów, akronimach i odesłaniach do Zoharu i literatury kabalistycznej.

Sama liczba 515 otwiera już pierwsze skojarzenia, na których opiera się ten styl myślenia. Tę samą wartość liczbową ma hebrajskie słowo tefila, „modlitwa”, co dla kabalisty nie jest przypadkiem, lecz wskazówką: błaganie Mojżesza jest modlitwą w ogóle, jej pełnią i wzorem. Z takich zbieżności Spira wyprowadza kolejne ciągi znaczeń, przechodząc od liczby do słowa, od słowa do postaci biblijnej, od postaci do sefiry i z powrotem do wersetu. Dla czytelnika nieobeznanego z tą metodą wygląda to jak gra, dla kabalisty jest odczytywaniem siatki powiązań, którą Bóg wpisał w język objawienia.

Taka forma może wydawać się dzisiejszemu czytelnikowi przytłaczająca, ale miała swój sens. Pokazywała, że jeden krótki fragment Tory zawiera nieskończoną liczbę znaczeń, które ujawniają się dopiero temu, kto bada go wszystkimi dostępnymi metodami. Liczba odczytań nie była popisem pomysłowości, lecz demonstracją przekonania, że Tora jest tekstem bez dna, w którym każda litera łączy się z całym systemem świata.

Dlaczego Mojżesz nie wszedł do ziemi

Pytanie, wokół którego krąży książka, ma dla tradycji żydowskiej ciężar teologiczny. Mojżesz, największy z proroków, który rozmawiał z Bogiem „twarzą w twarz”, nie zostaje wysłuchany w jedynej sprawie, o którą prosi dla siebie. Midrasze tłumaczyły to różnie: karą za uderzenie w skałę, koniecznością przekazania władzy Jozuemu, tajemnicą boskiego planu. Spira dodaje do tych wyjaśnień wymiar kabalistyczny.

Wiele z jego odczytań wiąże los Mojżesza z dziejami dusz. W duchu nauki o wędrówce dusz, rozwiniętej w szkole Safedu, dusza Mojżesza jest powiązana z duszami wcześniejszych i późniejszych postaci biblijnych, a jej zadanie wykracza poza jedno życie. Odmowa wejścia do ziemi nie jest więc wyłącznie karą, lecz elementem większego planu, w którym dzieło Mojżesza ma zostać dokończone w przyszłości, w epoce mesjańskiej. Wątek ten ma oparcie w starym midraszu, który nazywa Mojżesza „pierwszym odkupicielem” i zapowiada, że ostatni odkupiciel będzie do niego podobny. Spira wraca też do dawnej myśli, że gdyby Mojżesz wszedł do ziemi i zbudował Świątynię, nigdy nie zostałaby ona zburzona, a Izrael nie poszedłby na wygnanie. Odmowa jest w tym świetle tragiczna i zarazem zbawcza: wygnanie stało się możliwe, ale także odkupienie, które je zakończy.

Nie jest to książka dla początkujących. Megale Amukot zakłada u czytelnika biegłą znajomość Talmudu, midraszy, Zoharu i pojęć kabalistycznych, a jej rozdziały, pełne skrótów i aluzji, wymagają cierpliwego rozplątywania. W odróżnieniu od literatury etycznej, która w tym samym czasie popularyzowała kabałę wśród szerokich warstw, dzieło Spiry adresowane było do elity uczonych, do ludzi wykształconych w jesziwach i przyzwyczajonych do subtelnej dialektyki. W pewnym sensie przenosiło metodę talmudycznego pilpulu na teren mistyki: ta sama zręczność, z jaką krakowscy uczeni rozbierali argumenty prawne, służyła tu do rozbierania liter.

W książce pojawiają się także rozbudowane wątki demonologiczne. Spira mówi o siłach zła, o sitra achra, „drugiej stronie”, i o tym, jak modlitwa Mojżesza zmagała się z przeszkodami, które stawiały przed nią moce nieczystości. Ten dramat kosmiczny, rozegrany na tle kilku wersetów, nadaje dziełu napięcie, którego nie mają suche komentarze. Czytelnik widzi w modlitwie Mojżesza wzór każdej modlitwy, która musi przebić się przez warstwy oporu, aby dotrzeć do celu.

Lurianizm przez włoskie okno

Spira był jednym z pierwszych kabalistów polskich, którzy przyswoili wątki nauki Izaaka Lurii. Znał je jednak nie z redakcji przygotowanych w Safedzie, lecz przede wszystkim z materiałów, które przybyły do Polski z Włoch, z kręgu Menachema Azarii z Fano i tradycji wywodzącej się od Israela Saruga. To pochodzenie zostawiło ślad w jego myśli: w Megale Amukot lurianickie pojęcia przeplatają się z wcześniejszą kabałą i z własnymi kombinacjami autora, tworząc całość, którą trudno przypisać do jednej szkoły.

Droga z Italii do Polski nie była dla żydowskich ksiąg niczym niezwykłym. Polscy Żydzi studiowali medycynę w Padwie, kupcy utrzymywali stosunki handlowe z Wenecją, a krakowskie i lubelskie drukarnie korzystały z weneckich wzorów i często z weneckich wydań jako podstawy przedruków. Tym samym kanałem płynęły rękopisy, w tym odpisy pism kabalistycznych, które w Italii pozostawały niedrukowane. Krakowski mistrz, majętny i ciekawy nowości, był naturalnym odbiorcą takich materiałów, a jego jesziwa mogła stać się miejscem ich dalszego kopiowania i studiowania.

Ta eklektyczność nie jest słabością, lecz cechą epoki. Kabała docierała do Europy Środkowej w częściach, w odpisach o różnym pochodzeniu, i lokalni mistrzowie składali z nich własne systemy. Spira należał do pokolenia, które budowało aszkenazyjską tradycję kabalistyczną nie przez przejęcie gotowego kanonu, lecz przez twórcze przetwarzanie fragmentów.

Kraków jako punkt odniesienia

Znaczenie Megale Amukot dla historii kabały aszkenazyjskiej jest trudne do przecenienia. Książka była wielokrotnie przedrukowywana, a jej styl, łączący gematrię, homilię i mistyczną spekulację, stał się wzorem dla wielu późniejszych autorów. Pod koniec XVIII wieku ukazała się we Lwowie druga, odrębna część dzieła, zawierająca komentarze do całej Tory, oparte na tej samej metodzie. Kaznodzieje i mistycy następnych pokoleń, także w kręgach chasydzkich, chętnie przytaczali jego interpretacje, a imię autora pozostało synonimem kabalistycznej przenikliwości.

Dla samego Krakowa Spira był postacią, wokół której ogniskowała się świadomość, że miasto znane z uczoności talmudycznej może być także miejscem wielkiej mistyki. Jego jesziwa, jego biblioteka i jego książka sprawiły, że Kraków przestał być jedynie odbiorcą kabały przychodzącej z południa i stał się jednym z ośrodków, z których promieniowała ona na wschód Rzeczypospolitej. Kilkanaście lat po jego śmierci, w czasie powstania Chmielnickiego i wojen połowy wieku, żydowski świat Polski doznał katastrofy, która zmieniła jego oblicze. Ale kabała, którą Spira pomógł zakorzenić, przetrwała ten wstrząs i stała się częścią religijności polskich Żydów na kolejne stulecia.

W historii idei Megale Amukot zajmuje miejsce szczególne, ponieważ pokazuje, jak kabała przybierała lokalne formy. Nie była to kabała Safedu przeniesiona bez zmian do Polski, lecz nowa synteza, w której talmudyczna przenikliwość krakowskich uczonych spotkała się z mistyczną wyobraźnią, a jeden werset o modlitwie Mojżesza stał się oknem na cały kosmos. Spira wierzył, że głębia Tory jest niewyczerpana; jego dwieście pięćdziesiąt dwa odczytania są próbą pokazania, jak daleko można w nią zejść, nie dochodząc do dna.