Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Kabała

Pardes i cztery poziomy lektury Tory

Akronim pardes, zbierający w jedno słowo peszat, remez, derasz i sod, nie jest starożytną zasadą rabiniczną, lecz wynalazkiem kastylijskich kabalistów końca XIII wieku, którzy w obrazie sadu uporządkowali dawne sposoby czytania tak, by najwyżej stała tajemnica.

Koło zodiaku, „Aurora consurgens”, XV w., Zentralbibliothek Zürich
Koło zodiaku, „Aurora consurgens”, XV w., Zentralbibliothek Zürich

Słowo starsze niż akronim

Hebrajskie pardes jest zapożyczeniem z języka staroirańskiego, w którym oznaczało ogrodzony park, i tą samą drogą trafiło do greki jako paradeisos. W Biblii hebrajskiej występuje zaledwie kilka razy: w Pieśni nad Pieśniami jako „sad granatów”, w Koheleta jako ogrody, które zakłada król, w Księdze Nehemiasza jako królewski las. W literaturze rabinicznej słowo zyskało drugi, tajemniczy sens dzięki opowieści o czterech mędrcach, którzy „weszli do sadu”, z których tylko rabbi Akiwa wyszedł w pokoju; ta opowieść z traktatu Chagiga i jej znaczenie dla rabinicznej dyscypliny tajemnicy są tematem osobnego eseju. Tu wystarczy zapamiętać, że „sad” był już w starożytności miejscem niebezpiecznego poznania.

Nic w tych tekstach nie wskazuje jednak, że cztery litery słowa pardes odpowiadają czterem sposobom lektury. Takie odczytanie pojawia się dopiero ponad tysiąc lat później. Rabini znali oczywiście rozróżnienie między sensem prostym a interpretacją midraszową i spierali się o ich wzajemny stosunek; Talmud formułuje zasadę, że werset nigdy nie traci swego prostego znaczenia, nawet gdy przypisuje się mu wiele innych. Ale ani w Talmudzie, ani u wielkich komentatorów XI i XII wieku, takich jak Raszi czy jego wnuk Raszbam, nie ma czterostopniowej skali, a tym bardziej akronimu.

Rabiniczna hermeneutyka była przy tym bogata i dobrze przemyślana, tyle że zorganizowana inaczej. Tradycja przypisywała rabbiemu Iszmaelowi trzynaście reguł wyprowadzania prawa z Pisma, takich jak wnioskowanie z lżejszego na cięższe czy z analogii słownej, a późniejszy katalog trzydziestu dwóch reguł służył interpretacji agady. Były to narzędzia, a nie piętra: pokazywały, jak przejść od wersetu do wniosku, a nie jak głęboko w tekst sięga dana lektura. Gdy w XI i XII wieku w północnej Francji i w Hiszpanii rozwinęła się świadoma egzegeza sensu prostego, jej przedstawiciele bronili peszatu przed nadmiarem midraszu, ale nie budowali z tych dwóch sposobów hierarchii. Pytanie o to, który sens jest „wyższy”, stało się naglące dopiero wtedy, gdy pojawili się czytelnicy przekonani, że posiadają klucz do sensu najwyższego.

Kastylia około 1290 roku

Pierwsze zapisy schematu czterech sensów pochodzą z kręgu, w którym powstawał Zohar. Badacze, przede wszystkim Gershom Scholem w studium o sensie Tory w mistyce żydowskiej, wskazali Mojżesza de León jako autora, który posłużył się akronimem w zaginionym dziele zatytułowanym właśnie Pardes; wiemy o nim z jego własnych odesłań, ale samego tekstu nie mamy. Podobna terminologia pojawia się w warstwach zoharycznych zwanych Tikunej Zohar i Ra'aja meheimna, powstałych nieco później, gdzie „sad” zostaje wyraźnie rozłożony na cztery poziomy.

Mniej więcej w tym samym czasie, w 1291 roku, Bachja ben Aszer z Saragossy ukończył komentarz do Tory, w którym każdy fragment omawia według czterech dróg: drogi prostego sensu, drogi midraszu, drogi rozumu i drogi kabały. Układ jest pokrewny, ale nazwy inne. Zamiast remez, „aluzji”, Bachja mówi o drodze sechel, rozumu, czyli o interpretacji filozoficznej, a zamiast sod o drodze kabały. To ważna wskazówka: w końcu XIII wieku czwórpodział był jeszcze schematem w trakcie kształtowania się, a jego członom przypisywano różne treści. Komentarz Bachji okazał się przy tym jednym z najpoczytniejszych dzieł swojej epoki: wydrukowany w Neapolu w 1492 roku, w roku wygnania Żydów z Hiszpanii, przez kolejne stulecia uczył szerokie grono czytelników, że przy każdym wersecie można zapytać o kilka sensów jednocześnie, i to właśnie on, bardziej niż rozproszone wzmianki zoharyczne, oswoił z tą myślą zwykłych uczonych.

Najbardziej niejasny jest status remez. W niektórych tekstach oznacza on aluzję słowną, w innych interpretację alegoryczną w duchu filozofów, w jeszcze innych liczbową, opartą na gematrii. Kabaliści nie mieli powodu tego ujednolicać, bo interesował ich przede wszystkim najwyższy szczebel; środkowe szczeble mogły pozostać pojemne.

Dziewczyna w pałacu i szaty Tory

Teoretyczne uzasadnienie dla hierarchii sensów Zohar daje nie w formie definicji, lecz w dwóch obrazach. Pierwszy znajduje się w części poświęconej porcji Miszpatim, w opowieści o tajemniczym starcu, który w czasie wędrówki wykłada uczniom rabbiego Szymona bar Jochaja tajemnice Pisma. Tora zostaje tam porównana do pięknej dziewczyny ukrytej w pałacu, która ma jednego ukochanego. Gdy ten przechodzi pod oknem, otwiera na chwilę okiennicę i pokazuje mu twarz, po czym natychmiast się chowa. Najpierw daje mu znak, potem mówi do niego zza zasłony, potem rozmawia z nim przez cienką tkaninę, a w końcu odsłania twarz i wyjawia wszystkie tajemnice. Kolejne etapy tekst wiąże z aluzją, z wykładem, z przypowieścią i wreszcie z odsłonięciem tajemnic, co późniejsi czytelnicy łatwo zestawiali z czterema sensami, choć nazwy nie pokrywają się dokładnie z akronimem; ważniejszy jest w nim ruch miłości, która stopniowo zyskuje dostęp do coraz głębszej warstwy.

Drugi obraz, z części poświęconej porcji Beha'alotecha, jest bardziej systematyczny. Opowieści Tory to jej szaty, przykazania to ciało, a pod ciałem jest dusza, którą rozumieją tylko mądrzy, ci, którzy stali pod górą Synaj; w przyszłości zaś będą oni oglądać duszę duszy. Kto widzi w Torze jedynie opowieści, ten patrzy na ubranie i myli człowieka z jego płaszczem. Zohar nie potępia sensu prostego, lecz go degraduje: szata jest potrzebna, bo bez niej świat nie zniósłby blasku tego, co ukryte, ale jej podziwianie jest dziecinne.

Te dwa obrazy pokazują, że w kabale pardes nie był neutralnym katalogiem metod, lecz drabiną wartości. Peszat i derasz należą do całego Izraela, sod należy do kabalistów, a dopiero on mówi o tym, czym Tora naprawdę jest. W ten sposób akronim, który wygląda na podsumowanie całej tradycji interpretacyjnej, zawiera w sobie roszczenie jednej szkoły do najwyższego miejsca.

Cztery sensy u chrześcijan i u Żydów

Od dawna zwrócono uwagę na podobieństwo żydowskiego schematu do chrześcijańskiej nauki o czterech sensach Pisma. Jan Kasjan w Rozmowach z ojcami na początku V wieku objaśniał na przykładzie Jerozolimy, że w Piśmie można czytać sens historyczny, alegoryczny, tropologiczny, czyli moralny, i anagogiczny, odnoszący się do rzeczywistości ostatecznych. W XIII wieku schemat ten krążył w łatwej do zapamiętania formie dwuwiersza przypisywanego dominikaninowi Augustynowi z Dacji: litera uczy, co się stało, alegoria, w co wierzyć, sens moralny, co czynić, anagogia, do czego dążyć.

Zbieżność czasu i struktury skłoniła niektórych uczonych, już w XIX wieku Wilhelma Bachera, a później Scholema, do przypuszczenia, że kastylijscy kabaliści mogli znać chrześcijański model i stworzyć jego żydowski odpowiednik, w którym miejsce anagogii zajmuje sod. Nie ma na to bezpośredniego dowodu i kwestia pozostaje sporna. Inni badacze podkreślają, że rozróżnienie sensu prostego i midraszowego było w judaizmie starsze od jakichkolwiek kontaktów, że filozoficzna alegoreza przyszła do kabalistów raczej od Majmonidesa niż od teologów chrześcijańskich, a liczba cztery mogła się nasunąć sama. Najrozsądniej powiedzieć, że oba schematy wyrosły z podobnej potrzeby, uporządkowania wielości sensów tekstu objawionego, a ich ostateczna zbieżność w kulturze, w której Żydzi i chrześcijanie żyli obok siebie i spierali się o Pismo, nie jest zaskakująca.

Różnica jest jednak zasadnicza. W chrześcijańskiej czwórce trzy wyższe sensy są zbudowane wokół Chrystusa i Kościoła, a litera Starego Testamentu wskazuje poza siebie, ku Nowemu. W pardesie wszystkie cztery poziomy pozostają w obrębie tego samego tekstu i tego samego narodu; sod nie unieważnia peszatu, lecz sięga pod niego. Kabalista nie szuka w Torze zapowiedzi innej księgi, lecz innego wymiaru tej samej.

Siedemdziesiąt twarzy i sześćset tysięcy liter

Po XIII wieku akronim zaczął żyć własnym życiem. Wszedł do języka kaznodziejów i komentatorów, a z czasem do potocznej świadomości tych, którzy nie mieli z kabałą wiele wspólnego. Mojżesz Kordowero nazwał swój wielki systematyczny traktat Pardes rimonim, „Sad granatów”, sięgając do wersetu z Pieśni nad Pieśniami, choć w dziele tym nie chodzi o hermeneutykę, lecz o porządek sefir. Wraz z rozwojem kabały luriańskiej schemat uzyskał nowe uzasadnienie: dusza, która nie zdobyła wiedzy na wszystkich czterech poziomach, miała według pism z kręgu Izaaka Lurii powracać, dopóki tego nie dokona. Pomysł ten, związany z nauką o wędrówce dusz, przeniósł pardes z dziedziny metody do dziedziny losu.

Kabała luriańska rozwinęła też dawną rabiniczną myśl, że Tora ma „siedemdziesiąt twarzy”, w kierunku jeszcze śmielszym. Skoro dusze Izraela, które stały pod Synajem, liczyły sześćset tysięcy, to Tora ma sześćset tysięcy sensów, a każda dusza ma w niej swoją własną literę i swoją własną interpretację, którą tylko ona może odczytać. Hierarchia pardesu nie znika w tej wizji, ale zostaje rozszczepiona: najwyższy sens nie jest jeden, lecz tak liczny jak lud, który go przyjął. Pokrewna myśl, że cała Tora jest w swej głębi ciągiem imion Boga, opisana jest osobno; łączy się z tym obrazem przez przekonanie, że ostateczny poziom lektury przekracza zwykłe znaczenie słów.

Ta historia pozwala skorygować kilka powszechnych przekonań. Pardes nie jest metodą, której uczono w starożytnych akademiach, ani czterostopniowym kluczem do każdego wersetu, który wystarczy zastosować mechanicznie. Jest raczej średniowiecznym obrazem z wyraźnym programem: łączy wszystkie uznane sposoby czytania w jeden ogród, ale wprowadza do niego ścieżkę, na której końcu stoi kabała. Siła tego obrazu polega na tym, że nie odbiera niczego niższym szczeblom. Warto o tym pamiętać także dlatego, że w nowoczesnej literaturze ezoterycznej akronim bywa łączony z innymi czwórkami kabały, przede wszystkim z czterema światami albo czterema literami Tetragramu, jakby wszystkie były wersjami jednego pierwotnego klucza. Takie zestawienia są późne i spekulatywne; w źródłach z XIII wieku pardes opisuje sposoby czytania, a nie piętra kosmosu. Kto czyta sens prosty, nadal czyta prawdziwą Torę; kabalista dodaje tylko, że sad ma także miejsca, do których wchodzi się ostrożnie i nie wszystkim.