Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Kabała

Sefer ha-Temuna i nauka o kosmicznych szmitach

Anonimowa Sefer ha-Temuna, „Księga Obrazu”, głosi, że dzieje wszechświata dzielą się na wielkie cykle zwane szmitot, z których każdy ma własną Torę złożoną z tych samych liter, lecz odczytywaną inaczej – co jest jedną z najradykalniejszych w judaizmie tez o historycznej zmienności objawienia.

Rękopis „Sefer ha-Temuna” na papierze, odpis Abrahama Abusza z Lublina, początek XVIII wieku – domena publiczna
Rękopis „Sefer ha-Temuna” na papierze, odpis Abrahama Abusza z Lublina, początek XVIII wieku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Komentarz do kształtów liter

Sefer ha-Temuna nie przypomina ani Zoharu, ani systematycznych traktatów kabalistów z Gerony. Jest to przede wszystkim komentarz do kształtu hebrajskich liter: tytułowa temuna oznacza obraz, postać, formę graficzną. Autor omawia kolejne litery alfabetu jako ikony boskich mocy, opisując ich linie, kąty, korony i wypustki jako zapis struktury sefir. Litera nie jest dla niego wyłącznie znakiem dźwięku, lecz rysunkiem, w którym Bóg zawarł plan dziejów.

Ta metoda ma długą prehistorię. Już rabiniczna tradycja przywiązywała wagę do koron, tagin, zdobiących niektóre litery w zwojach Tory, a Talmud opowiada, że Mojżesz widział Boga wiążącego korony do liter i dowiedział się, że w przyszłości rabbi Akiwa wyprowadzi z każdej z nich góry praw. Autor Sefer ha-Temuna przejmuje to przekonanie o nieprzypadkowości każdego kształtu i doprowadza je do skrajności. Jeżeli w samym rysunku liter zapisana jest boska struktura, to ich układ może także zawierać rytm historii świata, a ich odczytanie może się zmieniać w zależności od tego, który z boskich aspektów jest w danej chwili dominujący.

Pochodzenie dzieła pozostaje niejasne. Tekst przypisuje się pseudoepigraficznie postaciom z epoki tannaitów, przede wszystkim rabbiemu Iszmaelowi i Nechunii ben ha-Kana, ale nie ma żadnych podstaw, by tę atrybucję traktować dosłownie. Gershom Scholem wiązał księgę z kręgiem kabalistów działających w drugiej połowie XIII wieku i uznawał ją za jedno z najoryginalniejszych dzieł tamtej epoki. Część nowszych badaczy, w tym Mosze Idel, przesuwała jej powstanie nieco później i wskazywała na możliwy związek z Bizancjum na przełomie XIII i XIV wieku. Pewne jest jedynie to, że księga powstała w środowisku dobrze znającym kabałę sefirotyczną, a jej idee szybko rozeszły się wśród późniejszych autorów.

Styl dzieła jest zwięzły, enigmatyczny, pełen aluzji i wymaga komentarza. Drukiem ukazało się dopiero w 1784 roku w Korcu na Wołyniu, a więc po kilkuset latach obiegu rękopiśmiennego, i również wtedy pozostało tekstem dla wtajemniczonych. Jego oddziaływanie wynikało nie z popularności samej księgi, lecz z idei, którą wprowadziła do obiegu: doktryny o kosmicznych szmitach.

Szabat ziemi i szabat wszechświata

Punktem wyjścia tej doktryny jest biblijne prawo roku szabatowego i jubileuszowego z Księgi Kapłańskiej. Co siódmy rok ziemia ma odpoczywać, szmita, a po siedmiu takich cyklach, w pięćdziesiątym roku, ogłasza się jubileusz, jowel, w którym niewolnicy odzyskują wolność, a ziemia wraca do pierwotnych właścicieli. Talmud zna już przenośne zastosowanie tego rytmu do dziejów świata: według opinii przytoczonej w traktacie Sanhedryn świat ma trwać sześć tysięcy lat, a przez tysiąc pozostawać w spustoszeniu, tak jak ziemia odpoczywa w siódmym roku.

Nachmanides w komentarzu do rozdziału o roku szabatowym zasugerował, że prawo to kryje „wielką tajemnicę” dotyczącą dziejów stworzenia, ale nie wyłożył jej otwarcie. Sefer ha-Temuna uczyniła z tej aluzji kosmologię. Każda z siedmiu niższych sefir rządzi jednym wielkim cyklem, szmitą, trwającym siedem tysięcy lat: sześć tysięcy lat aktywnego istnienia i tysiąc lat odpoczynku. Po siedmiu szmitach, a więc po czterdziestu dziewięciu tysiącach lat, nadchodzi wielki jubileusz, w którym cały porządek stworzony powraca do sefiry Bina, nazywanej w kabale „jubileuszem” i „matką”.

W tej wizji obecny świat nie jest jedynym, jaki istniał, ani jedynym, jaki będzie istniał. Przed nim były inne światy, rządzone przez inne sefiry, a po nim przyjdą następne. Kabaliści późniejsi czytali w tym duchu rabiniczną legendę, według której Bóg „stwarzał światy i niszczył je”, zanim powołał do istnienia ten, który znamy. Wszechświat nabiera rytmu oddechu: wydech stworzenia, wdech powrotu, i znowu nowy wydech.

Późniejsi kabaliści zastanawiali się, co dzieje się po wielkim jubileuszu. Niektórzy autorzy z kręgu księgi i jej komentatorów sugerowali, że cały proces może się powtarzać, a cykle jubileuszowe następują po sobie w czasie praktycznie nieograniczonym. Inni podkreślali, że powrót do Biny jest ostatecznym spoczynkiem i że nie należy spekulować o tym, co leży poza nim. Także w tym punkcie Sefer ha-Temuna zostawiła po sobie raczej otwarte pytania niż gotową doktrynę, co tłumaczy, dlaczego jej idee tak różnie rozwijano.

Tora dla każdego cyklu

Najśmielszym elementem nauki Sefer ha-Temuna jest jej teza o Torze. Tora jest wieczna i niezmienna jako zbiór liter, ale sposób, w jaki litery te łączą się w słowa, i znaczenie, jakie ujawniają, zależy od sefiry rządzącej danym cyklem. W każdej szmicie Tora zostaje „odczytana” inaczej, a w konsekwencji obowiązują w niej inne przykazania. Objawienie nie jest więc jednym aktem dokonanym raz na zawsze, lecz procesem dopasowanym do natury epoki kosmicznej.

Ta koncepcja ma korzenie w starszym przekonaniu, które wyraził Nachmanides we wstępie do komentarza do Pięcioksięgu: cała Tora składa się z imion Boga, a gdyby inaczej podzielić ciąg jej liter, zamiast opowieści i przykazań ukazałyby się same imiona. Pierwotna Tora jest w tym ujęciu ciągiem liter jeszcze nie podzielonym na słowa, który może ułożyć się na wiele sposobów. Sefer ha-Temuna wyciąga z tego konsekwencje historyczne: różne podziały liter odpowiadają różnym epokom świata.

Według księgi poprzednia szmita była rządzona przez Chesed, łaskę. W tamtym świecie nie istniała skłonność do złego, nie było śmierci w obecnym sensie, a Tora nie zawierała zakazów, bo nie było czego zakazywać. Obecna szmita podlega Gewurze, surowości i sądowi. Dlatego istnieje w niej zło, dlatego Tora mówi o czystości i nieczystości, o karach i ofiarach, i dlatego ludzie muszą zmagać się z pokusą. Następna szmita, rządzona przez Tiferet, przyniesie ponownie świat bez skłonności do złego, w którym Tora zostanie odczytana jako czyste miłosierdzie.

Scholem zwracał uwagę na szczególnie wymowny motyw z kręgu tej księgi: przekonanie, że w obecnym cyklu jednej litery alfabetu brakuje albo pozostaje ona ukryta. Ta luka w samej strukturze języka objawienia ma tłumaczyć, dlaczego Tora naszego świata zawiera zakazy i negatywne przykazania. W przyszłej szmicie litera ta zostanie przywrócona, a wraz z nią zmieni się sens całego tekstu. Według niektórych interpretacji śladem tej ukrytej litery jest czteroramienna litera szin, wytłaczana na jednej stronie pudełka tefilin, którą odczytywano jako kształt nieobecny w zwykłym alfabecie.

Niebezpieczeństwo zmiennego objawienia

Konsekwencje tej nauki były daleko idące i od początku budziły niepokój. Jeżeli przykazania obecnej Tory wynikają z charakteru epoki rządzonej przez sąd, to nie są wieczne; obowiązują tylko do czasu, gdy cykl się zmieni. Klasyczna żydowska teologia, zarówno rabiniczna, jak i filozoficzna, opierała się tymczasem na przekonaniu o niezmienności Tory. Majmonides umieścił ją wśród trzynastu zasad wiary: Tora nie zostanie zmieniona ani zastąpiona inną. Sefer ha-Temuna nie neguje tej zasady wprost, ale nadaje jej znaczenie ograniczone do jednego świata.

Dla autora i jego czytelników teza ta nie była wezwaniem do zniesienia przykazań. Przeciwnie, skoro żyjemy w szmicie sądu, przykazania obowiązują nas z całą powagą; tylko w ten sposób można przejść przez cykl surowości. Ale sama myśl, że w innej epoce obowiązywałyby inne reguły, zawierała w sobie potencjał, który mógł zostać wykorzystany w zupełnie innym kierunku. Wystarczyło przekonanie, że zmiana epoki jest bliska albo już nastąpiła.

Scholem uważał, że właśnie ten potencjał wydobył w XVII wieku ruch Szabtaja Cwi. Sabataiści, przekonani, że wraz z nadejściem Mesjasza rozpoczęła się nowa epoka, odwoływali się do przekonania, że w czasach odkupienia Tora zostanie odczytana inaczej, a to, co dotąd było zakazane, stanie się dozwolone. Nie musieli wprost cytować Sefer ha-Temuna, by korzystać z idei, które ta księga wprowadziła do obiegu. Doktryna o szmitach była jednym z intelektualnych źródeł mesjańskiego antynomizmu.

Krytyka Mojżesza Kordowero

Zanim jednak sabataizm nadał tym ideom wybuchowe znaczenie, doktryna o szmitach spotkała się z krytyką w samym środowisku kabalistów. Najważniejszą postacią tego sprzeciwu był Mojżesz Kordowero, czołowy systematyk kabały w XVI-wiecznym Safedzie. W swoim głównym dziele, Pardes Rimonim, „Sad granatów”, poddał on naukę Sefer ha-Temuna szczegółowej analizie i odrzucił jej najbardziej radykalne wnioski.

Kordowero nie negował, że w strukturze sefir istnieją rytmy i cykle, ani że prawa szmity i jubileuszu mają głębokie znaczenie mistyczne. Sprzeciwiał się jednak twierdzeniu, że Tora może zmieniać treść w kolejnych epokach wszechświata. Jego zdaniem istota Tory pozostaje jedna i ta sama, a zmienność, o której mówi księga, należy rozumieć w sposób, który nie podważa wieczności przykazań. W jego ujęciu cykle, o których mówi tradycja, dotyczą przede wszystkim wewnętrznego życia boskich mocy, a nie zastępowania jednego prawa innym w dziejach widzialnego świata.

Krytyka Kordowera i późniejsze stanowisko szkoły Izaaka Lurii, która w dużej mierze odsunęła doktrynę o szmitach na margines, sprawiły, że Sefer ha-Temuna nigdy nie stała się tekstem kanonicznym w takim stopniu jak Zohar. Jej idee przetrwały jednak w komentarzach, w pismach późniejszych kabalistów, a także w kręgach heterodoksyjnych. Pokazuje to, że spór o zmienność objawienia, raz podjęty, nie dawał się łatwo zamknąć.

Dla historyka idei Sefer ha-Temuna jest świadectwem wyjątkowej odwagi spekulatywnej. Księga ta poważnie potraktowała pytanie, które w większości tradycji religijnych pozostaje ukryte: czy objawienie może być historyczne, czy prawo boskie zależy od stanu świata, któremu zostało dane. Odpowiedź, jaką dała, była niebezpieczna, ale była zarazem próbą pogodzenia wieczności słowa Bożego z widoczną zmiennością dziejów. W tym napięciu – między niezmiennymi literami a zmieniającym się ich odczytaniem – kryje się jeden z najgłębszych problemów każdej teologii objawienia.