Hannibal Rosselli i krakowski komentarz do Pimandra
Sześciotomowy komentarz franciszkanina Hannibala Rosselliego do Pimandra, drukowany w Krakowie w latach 1584–1590, uczynił z Hermesa Trismegistosa sprzymierzeńca scholastycznej teologii i filozofii przyrody, pokazując, że w kontrreformacyjnej Polsce hermetyzm mógł służyć ortodoksji, a nie jej podważaniu.

Kalabryjczyk u krakowskich bernardynów
Hannibal Rosselli, w brzmieniu włoskim Annibale Rosselli, pochodził z Kalabrii i należał do franciszkanów obserwantów, w Polsce nazywanych od patrona swojego pierwszego krakowskiego kościoła bernardynami. Większą część dojrzałego życia spędził w Krakowie, gdzie wykładał teologię i filozofię w klasztorze Świętego Bernardyna na Stradomiu, u stóp Wawelu. Tam też zmarł w 1593 roku. Jego biografia jest znana słabo i w wielu punktach niepewna; nawet okoliczności przybycia do Polski pozostają przedmiotem domysłów. Dobrze poświadczone jest natomiast to, co po sobie zostawił: jeden z najobszerniejszych komentarzy do pism hermetycznych, jakie kiedykolwiek powstały.
Dzieło nosiło tytuł Pymander Mercurii Trismegisti, z dopowiedzeniem informującym o komentarzu brata Hannibala Rosselliego z Kalabrii, profesora teologii przy krakowskim kościele Świętego Bernardyna. Ukazywało się w kolejnych tomach w latach 1584–1590 w krakowskich oficynach, a jego rozmiar budzi podziw do dziś: sześć obszernych tomów, liczących łącznie tysiące stron. W 1630 roku całość wydano ponownie w Kolonii, co świadczy o tym, że komentarz zachował wartość dla czytelników europejskich także kilkadziesiąt lat po śmierci autora.
Pochodzenie Rosselliego ma znaczenie dla zrozumienia jego dzieła. Był Włochem wykształconym w tradycji, w której Ficino i jego następcy uczynili z Hermesa postać ogólnie znaną. Przywiózł do Krakowa nie tylko znajomość tekstu, ale także przekonanie o jego wadze dla teologii. W Polsce trafił na grunt, na którym hermetyzm nie był zupełnie obcy: Mikołaj Kopernik w De revolutionibus z 1543 roku przywołał Trismegistosa, który nazywał słońce widzialnym bogiem. Jednak żaden polski autor nie poświęcił Hermesowi dzieła choćby zbliżonego rozmiarem do tego, co stworzył kalabryjski franciszkanin.
Komentarz jako encyklopedia
Rosselli komentował Pimandra w łacińskim przekładzie Marsilia Ficina, obejmującym czternaście traktatów Corpus Hermeticum. Sposób komentowania był jednak odległy od filologii humanistycznej. Rosselli nie zajmował się wariantami greckiego tekstu ani historią przekazu. Każde zdanie Hermesa traktował jako punkt wyjścia do rozległego wykładu, prowadzonego metodą scholastyczną: z pytaniami, argumentami za i przeciw, rozstrzygnięciami i odpowiedziami na zarzuty.
W ten sposób kilkanaście stosunkowo krótkich traktatów rozrastało się w całą summę wiedzy. Komentarz omawia naturę Boga i Jego przymioty, Trójcę, anioły i demony, stworzenie świata, budowę kosmosu, sfery niebieskie, elementy, duszę ludzką i jej władze, cnoty i drogę zbawienia. Hermes dostarcza tu tylko tematów, a wykład wypełniają autorytety szkolne: Arystoteles, ojcowie Kościoła, wielcy scholastycy i ich liczni komentatorzy. Czytelnik dostawał do rąk coś w rodzaju encyklopedii teologii i filozofii przyrody, której porządek wyznaczał tekst pogańskiego mędrca.
Taka forma miała swoje uzasadnienie w praktyce dydaktycznej. Rosselli był wykładowcą, a jego komentarz wyrastał zapewne z lekcji prowadzonych dla młodych zakonników. Kształcenie w zakonie wymagało przyswojenia całego gmachu scholastycznej wiedzy, a tekst Hermesa, ze swoją kosmogonią, antropologią i nauką o odrodzeniu duszy, dawał wygodną okazję do przejścia przez wszystkie jej działy. Komentarz do Pimandra był więc podręcznikiem w przebraniu, a zarazem dowodem, że pogańska mądrość może służyć kształceniu duchownych.
Hermes w służbie Trójcy
Kluczowe dla interpretacji Rosselliego było przekonanie, że Hermes przeczuwał prawdy wiary chrześcijańskiej. Nie było to przekonanie nowe. Laktancjusz, a za nim Ficino, widzieli w egipskim mędrcu świadka Syna Bożego, a renesansowa tradycja dawnej teologii czyniła z niego pierwsze ogniwo łańcucha prowadzącego do Platona. Rosselli przejął to dziedzictwo, ale nadał mu formę bardziej systematyczną. W tekście Pimandra, w którym mowa o Umyśle, Słowie i światłości, odnajdywał zapowiedzi osób Trójcy, a w opisie stworzenia przez Słowo paralelę do prologu Ewangelii Jana.
Takie odczytanie wymagało znacznej interpretacyjnej swobody. Hermetyczna kosmogonia mówi o Umyśle ojcu, o świetlistym Słowie, które od niego wychodzi, i o drugim Umyśle, demiurgu, który kształtuje świat. Rosselli przekształcał te figury w terminy teologii trynitarnej, wyjaśniając, gdzie Hermes zbliżył się do prawdy, a gdzie, jako poganin pozbawiony pełni objawienia, mówił niedokładnie. Komentarz nie zakładał więc bezkrytycznej zgodności. Hermes był dla niego mędrcem natchnionym, ale ograniczonym, którego słowa należy czytać w świetle nauki Kościoła.
Ta ostrożność była szczególnie ważna wobec wątków kłopotliwych. Pisma hermetyczne zawierają idee trudne do pogodzenia z ortodoksją: o boskości kosmosu, o pochodzeniu duszy, o człowieku jako drugim bogu. Rosselli nie pomijał tych miejsc, lecz poddawał je scholastycznej korekcie, wskazując, w jakim sensie można je przyjąć, a w jakim należy je odrzucić. W ten sposób Hermes zostawał oczyszczony z niebezpiecznych odczytań i włączony do szkolnego kanonu.
Kontrreformacja i pogański mędrzec
Czas powstania komentarza nie był przypadkowy. Kraków lat osiemdziesiątych XVI wieku był miastem przemian. Za panowania Stefana Batorego Kościół katolicki prowadził energiczną odnowę, a jezuici zakładali kolegia i rozwijali działalność polemiczną wobec protestantów. Akademia Krakowska była areną sporów między różnymi nurtami scholastyki, a zakony rywalizowały o wpływy w kształceniu duchowieństwa. W takim klimacie każde przedsięwzięcie intelektualne miało wymiar konfesyjny.
Można by oczekiwać, że kontrreformacja odniesie się do Hermesa z podejrzliwością. W drugiej połowie XVI wieku rosła nieufność wobec magii, a niektóre pisma przypisywane Hermesowi, zwłaszcza fragmenty Asclepiusa o ożywianiu posągów, mogły budzić niepokój. Rosselli wybrał jednak inną drogę. Zamiast odrzucić Hermesa, uczynił go sojusznikiem ortodoksji. Jeśli pogański mędrzec, żyjący przed Chrystusem, potwierdzał prawdy wiary, to jego świadectwo mogło służyć jako argument przeciwko tym, którzy podważali tradycyjne doktryny, a także jako dowód, że rozum ludzki w swoim najlepszym wydaniu zmierza ku katolickiej prawdzie.
Takie stanowisko miało precedensy także poza Polską. Francesco Patrizi w Nova de universis philosophia, wydanej w 1591 roku, proponował papieżowi zastąpienie Arystotelesa w nauczaniu pismami Hermesa i Platona jako lepiej zgodnymi z wiarą. Rosselli szedł inną drogą: nie przeciwstawiał Hermesa Arystotelesowi, lecz godził ich ze sobą w ramach szkolnej syntezy. Jego komentarz był w tym sensie bardziej konserwatywny niż projekt Patriziego, ale zarazem lepiej wpasowany w potrzeby instytucji, dla której pracował.
Filozofia przyrody pod okiem Hermesa
Ważną część komentarza zajmuje filozofia przyrody. Hermetyczna kosmogonia, z jej opisem oddzielenia elementów, ruchu niebios i narodzin istot żywych, dawała Rosselliemu okazję do rozległych wykładów o budowie świata. Omawiał elementy i ich własności, sfery niebieskie i ich wpływ na świat podksiężycowy, powstawanie i ginięcie rzeczy, naturę światła i duszy. W tych partiach Hermes ustępował miejsca Arystotelesowi i jego średniowiecznym komentatorom, a komentarz przybierał charakter traktatu o naturze.
Znamienne jest, że Rosselli nie wykorzystywał Hermesa jako patrona magii naturalnej ani alchemii. Choć imię Trismegistosa było w XVI wieku powszechnie łączone z tymi dziedzinami, krakowski komentarz trzyma się teologii i filozofii szkolnej. Hermes jest dla niego teologiem i filozofem, nie mistrzem sztuk tajemnych. Ta selekcja odpowiadała zarówno charakterowi komentowanego tekstu, który nie zawiera wskazówek praktycznych, jak i ostrożności duchownego piszącego w czasach, gdy granica między dopuszczalną a zakazaną wiedzą była przedmiotem baczniejszej uwagi niż wcześniej.
Można przy tym dostrzec pokrewieństwo między hermetyczną pobożnością kosmiczną a duchowością franciszkańską. Tradycja zapoczątkowana przez Bonawenturę uczyła czytać stworzenie jako księgę, w której każda rzecz jest śladem Stwórcy, a kontemplacja świata stanowi pierwszy stopień wznoszenia się duszy ku Bogu. Hermes, który wzywał ucznia do oglądania piękna kosmosu i poznawania przez nie jego twórcy, mówił językiem bliskim tej tradycji. Brak wprawdzie podstaw, by twierdzić, że Rosselli świadomie budował swój komentarz na tym pokrewieństwie, ale ułatwiało ono franciszkańskiemu teologowi przyjęcie pogańskiego mędrca bez poczucia, że wprowadza do zakonnej szkoły coś obcego.
Taki obraz Hermesa różni się od tego, który znamy z dzieł renesansowych magów. Nie ma tu ożywiania posągów, przyciągania wpływów gwiazd ani dążenia do przemiany człowieka w maga. Jest za to cierpliwa praca zakonnego nauczyciela, który z tekstu pogańskiego mędrca wydobywa materiał do wykładu o Bogu i świecie. W tym sensie komentarz Rosselliego stanowi ważne przypomnienie, że hermetyzm wczesnej nowożytności nie był jednolitym ruchem okultystycznym, lecz polem, na którym spotykały się bardzo różne postawy.
Zmierzch autorytetu
Dzieło Rosselliego powstało w ostatnich dziesięcioleciach, w których Hermes mógł uchodzić za mędrca współczesnego Mojżeszowi. W 1614 roku Isaac Casaubon w De rebus sacris et ecclesiasticis exercitationes XVI wykazał na podstawie analizy języka i treści, że pisma hermetyczne nie mogą pochodzić z czasów sprzed Chrystusa i powstały w epoce chrześcijańskiej. Choć jego argumentacja nie od razu zyskała powszechne uznanie, z czasem podważyła fundament, na którym opierał się cały projekt Rosselliego: przekonanie o starożytności Hermesa jako niezależnego świadka prawdy.
Kolońskie wznowienie z 1630 roku pokazuje jednak, że jeszcze kilkanaście lat po Casaubonie istnieli czytelnicy ceniący krakowski komentarz. Mogło to wynikać nie tyle z wiary w starożytność Hermesa, ile z wartości samego wykładu, który jako encyklopedia teologii i filozofii przyrody zachowywał użyteczność niezależnie od tego, czyje słowa komentował. Dzieło, które miało być hołdem dla pogańskiego mędrca, przetrwało jako podręcznik szkolnej wiedzy.
Dla historii polskiej kultury komentarz Rosselliego jest świadectwem wyjątkowym. Pokazuje, że Kraków końca XVI wieku był miejscem, w którym powstawały dzieła o europejskim zasięgu, i że kontrreformacyjna Polska nie była wyłącznie obszarem polemik wyznaniowych. Pokazuje też, jak elastyczna była postać Hermesa: ten sam mędrzec, który dla jednych był patronem magii, dla innych prorokiem religii natury, dla krakowskiego franciszkanina stał się sługą scholastyki, posłusznie prowadzącym czytelnika od pogańskiej kosmogonii ku katolickiej nauce o Bogu.
