Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Hermetyzm

Kybalion i Trzej Wtajemniczeni – hermetyzm Nowej Myśli

Kybalion z 1908 roku, wydany anonimowo przez „Trzech Wtajemniczonych”, ubrał w szaty Hermesa amerykańską filozofię umysłu i jego siedem „zasad hermetycznych” tylko w niewielkiej części odpowiada greckim traktatom hermetycznym, a w większości jest nowoczesnym wynalazkiem epoki Nowej Myśli.

Okładka pierwszego wydania „The Kybalion” Trzech Wtajemniczonych, Chicago, Yogi Publication Society, 1908 – domena publiczna
Okładka pierwszego wydania „The Kybalion” Trzech Wtajemniczonych, Chicago, Yogi Publication Society, 1908 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Książka, która przedstawia się jako komentarz

W 1908 roku chicagowskie wydawnictwo Yogi Publication Society opublikowało niewielką książkę zatytułowaną The Kybalion: A Study of the Hermetic Philosophy of Ancient Egypt and Greece. Na stronie tytułowej zamiast nazwiska autora widniała formuła „Three Initiates”, Trzej Wtajemniczeni. Od tamtej pory dzieło nie przestało być wznawiane i dla wielu czytelników na całym świecie stało się pierwszym, a często jedynym zetknięciem z czymś, co nazywają hermetyzmem. Kwestię autorstwa, zwykle przypisywanego Williamowi Walkerowi Atkinsonowi, choć wysuwano też inne hipotezy, można tu pozostawić na boku. Ciekawsze jest pytanie, co właściwie ta książka twierdzi o Hermesie i na ile jej twierdzenia dają się odnaleźć w tekstach, które od starożytności nosiły jego imię.

Konstrukcja Kybalionu jest pomysłowa. Autorzy przedstawiają się jako komentatorzy, a nie twórcy: mają rzekomo objaśniać zbiór starożytnych maksym, przekazywany ustnie z pokolenia na pokolenie wtajemniczonych i nazywany właśnie Kybalion. Cytaty z tego zbioru wyróżnione są w tekście kursywą i cudzysłowem, jak gdyby pochodziły z dawnego rękopisu. Żaden taki zbiór nie jest jednak poświadczony w żadnym źródle sprzed 1908 roku, ani greckim, ani arabskim, ani łacińskim. Maksymy „Kybalionu” istnieją wyłącznie w książce, która je komentuje. Jest to zabieg znany z historii literatury ezoterycznej: autorytet starożytności zostaje wytworzony w tym samym akcie, w którym się na niego powołuje.

Rzetelne porównanie wymaga więc dwóch kroków. Najpierw trzeba wziąć siedem zasad, które książka nazywa hermetycznymi, w ich własnym brzmieniu. Potem trzeba zestawić je z tym, co faktycznie mówią greckie traktaty Corpus Hermeticum, powstałe zapewne w pierwszych wiekach naszej ery w Egipcie, oraz łaciński Asclepius, znany już Augustynowi. Wynik tego zestawienia okazuje się bardziej złożony niż proste „prawda” albo „fałsz”.

Wszystko jest umysłem – zasada mentalizmu i greckie nous

Pierwsza zasada Kybalionu brzmi: „Wszystko jest Umysłem; Wszechświat jest mentalny”. Według książki to, co nazywa się Wszystkim, jest nieskończonym, żywym Umysłem, a świat istnieje w nim jak twór myśli, jak obraz w wyobraźni, który zachowuje realność dla tych, którzy w nim żyją, choć wobec swojego źródła pozostaje stworzeniem mentalnym.

Tu podobieństwo do greckich hermetyków jest rzeczywiste, choć nie bez zastrzeżeń. Słowo nous, umysł lub intelekt, należy do najważniejszych w całym Corpus Hermeticum. W traktacie pierwszym Poimandres przedstawia się jako „Nous władzy absolutnej”, a w traktacie jedenastym Umysł poucza Hermesa, że wszystko zawiera się w Bogu nie jak w miejscu, lecz jak w myśli, i wzywa ucznia, by pojął Boga jako tego, który ma w sobie wszystkie myśli. Idea, że rzeczywistość jest ugruntowana w boskim intelekcie, nie została więc wymyślona w Chicago.

Różnice są jednak istotne. Greckie traktaty nie są zgodne co do tego, czy Bóg jest umysłem. W traktacie drugim czytamy, że Bóg nie jest umysłem, lecz przyczyną istnienia umysłu, a traktat dwunasty mówi o umyśle jako czymś, co pochodzi z samej istoty Boga, nie utożsamiając ich wprost. Hermetycy myśleli w kategoriach platońskiej hierarchii bytów, w której Dobro przewyższa intelekt. Co ważniejsze, mentalizm Kybalionu prowadzi do wniosku praktycznego, którego w starożytnych tekstach nie ma: skoro wszechświat jest mentalny, to człowiek, który opanuje prawa umysłu, może przekształcać warunki swojego życia siłą myśli. Książka nazywa to „transmutacją mentalną” i ogłasza, że właśnie to było prawdziwą alchemią hermetyków. Grecki hermetyzm zna przemianę człowieka przez poznanie Boga, ale celem tej przemiany jest uwolnienie od świata zmysłowego, a nie skuteczniejsze nim zarządzanie.

Odpowiedniość, wibracja i biegunowość

Druga zasada, odpowiedniości, streszcza się w formule „jak na górze, tak na dole”. Jej źródłem jest oczywiście Tablica Szmaragdowa, tekst arabskiego pochodzenia, który nie należy do greckiego Corpus Hermeticum. Samo przekonanie o odpowiedniości kosmosu i człowieka ma jednak także podstawy w traktatach greckich: człowiek jest w nich nazywany „drugim” lub mniejszym światem, a Asclepius mówi o nim jako o istocie podwójnej, śmiertelnej i boskiej zarazem. Zapożyczenie jest więc tutaj realne, choć Kybalion podaje je w postaci uproszczonej, jako ogólne prawo analogii między „płaszczyznami” bytu.

Trzecia zasada, wibracji, głosi: „Nic nie spoczywa; wszystko się porusza; wszystko wibruje”. Różnice między materią, energią, umysłem i duchem mają być różnicami częstotliwości drgań. Tego nie ma w żadnym starożytnym tekście hermetycznym. Język wibracji pochodzi z dziewiętnastowiecznej fizyki fal, elektryczności i eteru, przefiltrowanej przez spirytyzm, teozofię i amerykańskie pisma o leczeniu umysłem. Greccy hermetycy mówią wprawdzie o nieustannym ruchu kosmosu i o tym, że nic w nim nie ginie, a jedynie się przemienia, ale ruch ten jest ruchem sfer i przemianą żywiołów, nie skalą drgań, po której można się wspinać, „podnosząc wibracje”.

Czwarta zasada, biegunowości, twierdzi, że wszystko jest podwójne, że przeciwieństwa są tym samym w różnym stopniu, a ciepło i zimno, miłość i nienawiść leżą na jednej skali. Wynikająca z niej praktyka polega na „polaryzowaniu się” umysłu ku pożądanemu biegunowi. Także ta zasada nie ma odpowiednika w Corpus Hermeticum. Traktaty znają ostre przeciwieństwa, przede wszystkim między tym, co cielesne, a tym, co bezcielesne, oraz między dobrem, które jest tylko w Bogu, a złem, którego pełen jest świat. Traktat szósty mówi wprost, że dobro w człowieku jest ledwie cząstką w porównaniu ze złem. Taka asymetria jest nie do pogodzenia z ideą, że zło jest jedynie niższym stopniem dobra na wspólnej skali i że wystarczy przesunąć uwagę w drugą stronę.

Rytm, przyczyna i płeć

Piąta zasada, rytmu, mówi o wahadle, które obecne jest we wszystkim: przypływy i odpływy, wzloty i upadki, narodziny i rozpad. Mistrz ma się nauczyć „neutralizować” wychylenie wahadła, przenosząc świadomość na wyższą płaszczyznę. Grecki hermetyzm zna oczywiście cykliczność kosmosu, ruch gwiazd i okresowe odnawianie świata, opisane choćby w apokaliptycznym fragmencie Asclepiusa, gdzie Bóg po czasie zepsucia przywraca światu dawne piękno. Nie ma w nim jednak psychologicznej techniki panowania nad nastrojem, która stanowi właściwą treść tej zasady w Kybalionie.

Szósta zasada, przyczyny i skutku, głosi, że nic nie dzieje się przypadkiem, a „przypadek jest tylko nazwą dla nierozpoznanego prawa”. Tu można wskazać realny punkt styku. Traktaty hermetyczne, a zwłaszcza końcowe rozdziały Asclepiusa i traktat dwunasty, rozważają porządek opatrzności, konieczności i losu, nazywanego po grecku heimarmene. Ten, kto ma umysł, nie podlega losowi w taki sam sposób jak ten, kto go nie ma. Ale u hermetyków wyzwolenie od losu dokonuje się przez pobożność i poznanie Boga, podczas gdy Kybalion obiecuje, że człowiek wtajemniczony z „pionka” stanie się „graczem” i zacznie sam ustanawiać przyczyny. Zmienia się nie tylko słownik, ale i cała etyka: z postawy pokornej czci w postawę suwerennego operatora.

Siódma zasada, płci, twierdzi, że wszystko ma pierwiastek męski i żeński, a twórczość na każdej płaszczyźnie, także mentalnej, wymaga ich współdziałania. Kybalion rozwija stąd teorię umysłu „ja” i „mnie”, w której aspekt męski wysyła, a żeński przyjmuje i rodzi myśli, co służy też wyjaśnieniu hipnozy i sugestii. Akurat w tym miejscu greckie źródła dostarczają materiału, choć w zupełnie innym sensie. W traktacie pierwszym boski Umysł jest „męsko-żeński”, a Asclepius mówi o Bogu jako pełnym płodności obu płci i o tym, że każde stworzenie ma w sobie dwoistość płci, a ich zjednoczenie jest tajemnicą godną czci. Jest to jednak nauka o boskiej płodności, nie teoria mechanizmów sugestii.

Co jest zapożyczeniem, a co wynalazkiem

Po tym przeglądzie obraz jest dość wyraźny. Dwie zasady, mentalizm i płeć, mają rzeczywiste, choć przekształcone, oparcie w greckich i łacińskich tekstach hermetycznych. Zasada odpowiedniości pochodzi głównie z Tablicy Szmaragdowej, a tylko pośrednio z traktatów. Zasada przyczynowości dotyka hermetycznej nauki o losie, ale odwraca jej sens. Wibracja, biegunowość i rytm w kształcie, jaki nadaje im książka, są nowe: pochodzą ze słownika amerykańskiej kultury duchowej przełomu wieków, z fascynacji magnetyzmem, falami i energią oraz z praktyki terapeutycznej, w której umysł miał leczyć ciało i poprawiać los.

Równie wymowne jest to, czego w Kybalionie brakuje. Nie ma w nim w ogóle tego, co w Corpus Hermeticum najważniejsze: opowieści o upadku praczłowieka w naturę, wędrówki duszy przez sfery planetarne po śmierci, przeciwieństwa ciała i umysłu, odrodzenia przez łaskę, modlitwy i hymnów, milczenia, w którym dokonuje się poznanie. Nie ma też pobożności. Greccy hermetycy nieustannie łączą wiedzę z czcią i dziękczynieniem; Asclepius kończy się wspólną modlitwą i posiłkiem bez krwi, a traktat trzynasty hymnem odrodzonego. Kybalion jest natomiast podręcznikiem praw, które działają niezależnie od tego, czy ktoś się modli.

Nie wynika z tego, że książka jest pozbawiona wartości jako świadectwo. Pokazuje ona, jak na początku dwudziestego wieku imię Hermesa mogło służyć za szyld dla filozofii, która chciała być zarazem starożytną mądrością i nowoczesną nauką o umyśle. Ten podwójny autorytet wyjaśnia jej trwałość. Historyk idei musi jednak oddzielić warstwy: tam, gdzie Kybalion mówi o umyśle jako podstawie rzeczywistości lub o męsko-żeńskiej płodności Boga, przetwarza dziedzictwo, które naprawdę istnieje; tam, gdzie mówi o wibracjach i neutralizowaniu wahadła, mówi własnym głosem, tylko przypisanym komuś innemu. Czytelnik, który chce wiedzieć, czego uczył Hermes późnej starożytności, musi sięgnąć po traktaty greckie i Asclepiusa, a Kybalion czytać jako rozdział nowoczesnej historii ich recepcji.