Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Hermetyzm

Cornelius Agryppa i wykład o Pimandrze w Pawii

Wykłady o Pimandrze, które Henryk Korneliusz Agryppa prowadził w Pawii w 1515 roku, oraz zachowana mowa wstępna do nich pokazują, że hermetyzm wczesnego XVI wieku nie był wyłącznie prywatną lekturą wtajemniczonych, lecz mógł stać się przedmiotem publicznego nauczania w murach uniwersytetu.

Portret Henryka Korneliusza Agryppy (1486–1535/1538) – domena publiczna
Portret Henryka Korneliusza Agryppy (1486–1535/1538) – domena publiczna · Wikimedia Commons

Cudzoziemiec na lombardzkim uniwersytecie

Pawia była w początkach XVI wieku jednym z ważniejszych ośrodków uniwersyteckich północnych Włoch, znanym przede wszystkim z wydziałów prawa i medycyny. Studium, założone w XIV wieku pod opieką Viscontich, przyciągało studentów z całej Europy i zatrudniało profesorów, których sława wykraczała poza Lombardię. Zarazem miasto leżało w samym środku wojen włoskich: przechodziło z rąk do rąk, gościło wojska francuskie, szwajcarskie i cesarskie, a życie akademickie musiało dostosowywać się do rytmu kampanii. Jesień 1515 roku, po bitwie pod Marignano, przyniosła ponowne panowanie francuskie w Mediolanie i w podległych mu miastach.

W takim otoczeniu pojawił się Henryk Korneliusz Agryppa z Nettesheim, urodzony w 1486 roku w Kolonii, człowiek o niespokojnej biografii i szerokich zainteresowaniach. Od kilku lat przebywał we Włoszech, związany ze służbą cesarską i z mecenasami z kręgu włoskiej arystokracji, wśród których szczególne miejsce zajmował markiz Monferratu, Wilhelm Paleolog. Agryppa nie był jeszcze autorem sławnym; jego największe dzieła miały ukazać się drukiem dopiero kilkanaście lat później. Był natomiast uczonym, który wyrobił sobie przekonanie, że starożytna mądrość, przechowana w tekstach przypisywanych Hermesowi, Orfeuszowi i Pitagorasowi, może zostać przywrócona chrześcijańskiej teologii.

Nie był to jego pierwszy kontakt z katedrą. W 1509 roku w Dole, w Burgundii, wykładał o dziele Johannesa Reuchlina De verbo mirifico, poświęconym kabalistycznym imionom Boga, i spotkał się wówczas z ostrym atakiem ze strony franciszkańskiego kaznodziei, który oskarżył go o judaizowanie. Doświadczenie to musiało uświadomić mu, że publiczny wykład tekstu ezoterycznego niesie ryzyko. Mimo to kilka lat później wybrał na przedmiot zajęć w Pawii pismo nie mniej kontrowersyjne, choć cieszące się poważaniem dzięki autorytetowi Ficina.

Mowa przed lekturą

Z tych zajęć zachowało się świadectwo w postaci mowy wstępnej, opatrzonej w zbiorze mów Agryppy tytułem, który wskazuje miejsce, okazję i rok: mowa wygłoszona w Pawii na rozpoczęcie wykładu o Hermesie Trismegistosie, o mocy i mądrości Boga, w roku 1515. Formuła de potestate et sapientia Dei pochodzi wprost z tytułu przekładu Ficina, co pozwala przypuszczać, że podstawą zajęć był właśnie łaciński Pimander w wersji florenckiej, a nie tekst grecki, który w tym czasie nie był jeszcze drukowany.

Gatunek mowy wstępnej, nazywanej praelectio albo oratio in praelectione, należał do stałego repertuaru humanistycznego nauczania. Profesor, przystępując do komentowania nowego autora, wygłaszał uroczyste przemówienie, w którym chwalił przedmiot, przedstawiał autora, uzasadniał pożytek lektury i zachęcał słuchaczy do wytrwałości. Takie mowy poprzedzały wykłady o Cyceronie, Wergiliuszu, Arystotelesie czy Galenie. Włączenie Hermesa w ten schemat oznaczało, że traktowano go jak autora kanonicznego, którego można czytać i objaśniać według tych samych reguł co klasyków.

Treść mowy podąża za wzorem, który Ficino wyznaczył w przedmowie do swojego przekładu. Hermes przedstawiony zostaje jako egipski mędrzec, kapłan, prawodawca i filozof, który pierwszy zwrócił się od spraw natury ku kontemplacji boskości. Agryppa podkreśla jego wielką starożytność i umieszcza go w szeregu starożytnych teologów, przez których prawdziwa wiedza o Bogu przechodziła aż do Platona. Mówca nie wprowadza w tym miejscu nowych tez historycznych; korzysta z genealogii, która była już w jego czasach powszechnie przyjęta wśród zwolenników tak zwanej prisca theologia.

Hermes jako nauczyciel chrześcijan

Najważniejszym celem mowy jest uzasadnienie, dlaczego chrześcijański student powinien poświęcić czas pogańskiemu autorowi. Agryppa odpowiada na to pytanie w sposób typowy dla renesansowej apologetyki: Hermes nie jest zwykłym poganinem, lecz świadkiem prawdy, która w pełni objawiła się w Chrystusie. W Pimandrze odnajduje naukę o boskim umyśle, który rodzi słowo, o stworzeniu świata przez to słowo, o człowieku jako obrazie boga i o odrodzeniu, które pozwala mu wrócić do źródła. Dla mówcy są to zapowiedzi tajemnic, które Kościół głosi jawnie.

Taka lektura ma również wymiar pedagogiczny. Agryppa przekonuje słuchaczy, że studium Hermesa nie odwodzi od wiary, lecz ją umacnia, ponieważ pokazuje, że rozum i najdawniejsza mądrość ludzkości zgadzają się z objawieniem. Student, który poznał Hermesa, lepiej rozumie, dlaczego chrześcijaństwo jest prawdziwe, i może bronić go wobec tych, którzy uważają je za nowość. W tym sensie wykład o Pimandrze był zarazem wykładem teologii, prowadzonym jednak nie przez komentowanie Piotra Lombarda, lecz przez lekturę tekstu spoza tradycji scholastycznej.

Mowa zawiera także wątek, który pozwala dostrzec, czego Agryppa oczekiwał od samej lektury. Poznanie Boga ukazane jest w niej nie tylko jako poprawna wiedza, lecz jako przemiana człowieka, który przez oczyszczenie umysłu staje się zdolny przyjąć boskie światło. Hermes prowadzi do tej przemiany, ponieważ w jego tekstach uczeń rozmawia z mistrzem o odrodzeniu, a bóg objawia się umysłowi tego, kto odwrócił się od zmysłów. Wykład uniwersytecki staje się w tej perspektywie zaproszeniem do praktyki duchowej, choć jej formy nie zostają opisane z takim naciskiem, jak w późniejszych pismach autora.

Retoryka zachęty i jej granice

Mowa wstępna jest tekstem retorycznym i trzeba ją czytać z uwzględnieniem jej gatunku. Jej zadaniem było przekonać, a nie rozstrzygać trudne kwestie, dlatego mówca chętniej sięga po pochwałę i porównanie niż po szczegółową analizę. Hermes zostaje w niej wywyższony ponad filozofów, którzy zajmowali się jedynie przyrodą, a jego mądrość przedstawiona jako zgodna z tym, czego uczą prorocy i apostołowie. Słuchacz miał wyjść z sali z przekonaniem, że uczestniczy w czymś wyjątkowym: w odsłanianiu tekstu dawniejszego niż Platon, a zarazem bliskiego Ewangelii.

Retoryka ta ma jednak swoje granice, które łatwo przeoczyć, gdy czyta się mowę w świetle późniejszej sławy autora. Agryppa nie przedstawia w Pawii programu magii ani teorii działania sił ukrytych w naturze. Mówi o Hermesie jako o teologu, a o lekturze jego pism jako o drodze do poznania Boga i samego siebie. Uczony, który później stanie się w wyobraźni Europy symbolem tajemnej wiedzy, występuje tu przede wszystkim jako humanista i chrześcijański apologeta, zgodnie z oczekiwaniami publiczności uniwersyteckiej.

Wybór Pimandra, a nie na przykład łacińskiego Asklepiusa, także ma swoją wymowę. Asklepius zawierał słynny fragment o egipskich kapłanach ożywiających posągi bogów, który od czasów Augustyna budził podejrzenia teologów. Pimander w przekładzie Ficina był natomiast tekstem o stworzeniu, upadku i odrodzeniu, dającym się czytać w zgodzie z chrześcijańską nauką o zbawieniu. Wykładowca, który pamiętał niedawne oskarżenia z Dole, miał powody, by sięgnąć właśnie po tę część dziedzictwa Hermesa.

Uniwersytet jako miejsce hermetyzmu

Znaczenie pawijskiego epizodu polega przede wszystkim na tym, że pokazuje miejsce hermetyzmu w instytucjach wiedzy. Często wyobrażamy sobie renesansowe zainteresowanie Hermesem jako sprawę akademii prywatnych, dworów i kręgów przyjaciół, jak florenckie otoczenie Ficina, albo jako lekturę samotników poszukujących tajemnej wiedzy. Wykład w Pawii przypomina, że w drugim dziesięcioleciu XVI wieku tekst hermetyczny mógł zostać przedstawiony studentom w ramach publicznych zajęć, z tradycyjną mową wstępną i według reguł wypracowanych dla klasyków.

Nie należy przy tym przeceniać skali tego zjawiska. Brak źródeł, które pozwalałyby uznać, że Pimander stał się stałym punktem programu jakiegokolwiek uniwersytetu. Zajęcia Agryppy miały charakter wykładu nadzwyczajnego, związanego z osobą wykładowcy i protekcją jego mecenasów, a nie z ustaloną listą lektur. Mimo to ich istnienie pokazuje, że granica między uniwersyteckim nauczaniem a humanistyczną erudycją była wówczas przepuszczalna. Uczony, który zdobył pozycję i poparcie, mógł wprowadzić do sali wykładowej autora, którego scholastyczny program nie przewidywał.

Pawijski wykład pokazuje też, jak rozumiano wówczas relację między tekstem a komentarzem. Hermes był dla Agryppy autorem, który wymaga objaśnienia zdanie po zdaniu, podobnie jak Arystoteles wymagał komentarza Awerroesa albo Tomasza. Wykładowca nie ograniczał się zatem do zachwytu nad starożytną mądrością, lecz zobowiązywał się do jej systematycznego wyjaśnienia. Hermetyzm wchodził w ten sposób w formę nauczania, która narzucała mu pewną dyscyplinę: trzeba było mówić jasno, uzasadniać interpretacje i odpowiadać na pytania słuchaczy.

Krucha kariera i trwałe świadectwo

Nie wiadomo dokładnie, ilu słuchaczy zgromadziły wykłady ani jak długo trwały. Sytuacja polityczna Lombardii nie sprzyjała stabilności, a cudzoziemiec bez stałej pozycji w strukturach studium zależał od zmiennego układu sił. Agryppa pozostał we Włoszech jeszcze przez kilka lat, ale w 1518 roku przeniósł się do Metzu, gdzie objął funkcję związaną z obsługą prawną miasta. Okres pawijski zamknął się bez trwałej kariery akademickiej. Agryppa tytułował się później doktorem obu praw i medycyny, lecz miejsca i okoliczności uzyskania tych stopni nie udało się jednoznacznie potwierdzić w zachowanych dokumentach.

Trwałym świadectwem pozostała mowa, która weszła do zbioru jego przemówień i była przedrukowywana wraz z innymi pismami. Dla historyka idei jest to dokument cenny właśnie dlatego, że nie należy do dzieł systematycznych. Pozwala zobaczyć hermetyzm w działaniu: nie w postaci rozbudowanego systemu, lecz w postaci uroczystego zaproszenia do lektury, skierowanego do młodych ludzi, którzy przyszli na uniwersytet uczyć się prawa, medycyny i filozofii.

W tym zaproszeniu słychać przekonanie charakterystyczne dla całej generacji humanistów: że starożytne księgi zawierają klucz do odnowy chrześcijaństwa, a ich lektura może przemienić zarówno umysł, jak i życie. Pawijski wykład o Pimandrze jest jednym z miejsc, w których to przekonanie przybrało postać instytucjonalną. Trwało krótko, ale pozostawiło po sobie tekst, który pokazuje, jak Hermes mógł przemawiać z katedry, a nie tylko z zaciszy biblioteki.