Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Hermetyzm

Traktat XII Corpus Hermeticum – umysł wspólny i przeznaczenie

Dwunasty traktat Corpus Hermeticum, mowa Hermesa do Tata o wspólnym umyśle, powołując się na słowa Agathodaimona, przedstawia nous jako cząstkę samej boskiej istoty w człowieku, która panuje nad przeznaczeniem, i z tej przesłanki wyprowadza naukę o odpowiedzialności, mowie ludzkiej oraz życiu przenikającym wszystko, co istnieje.

Hermes Trismegistos, Mojżesz i Izyda, fresk Pinturicchia
Hermes Trismegistos, Mojżesz i Izyda, fresk Pinturicchia

Umysł z samej istoty Boga

Dwunasty traktat zbioru nosi w rękopisach tytuł „Hermesa Trismegistosa o wspólnym umyśle, do Tata”. Słowo „wspólny”, koinos, sygnalizuje od razu, że chodzi o umysł nie jako indywidualną władzę poszczególnego człowieka, lecz jako rzeczywistość, w której uczestniczą wszyscy ludzie i ostatecznie wszystko, co żyje. Traktat jest dłuższy i bardziej złożony niż wiele innych tekstów zbioru, a jego wywód przebiega przez kilka zagadnień połączonych jedną myślą przewodnią: umysł jest boski i dlatego ma władzę nad wszystkim, nawet nad losem.

Otwarcie formułuje tę myśl wprost. Umysł, mówi Hermes, pochodzi z samej istoty Boga, jeśli w ogóle można mówić o istocie Boga, a czym ta istota jest, wie tylko On sam. Umysł nie jest od niej odcięty, lecz rozpościera się z niej jak światło ze słońca. W ludziach umysł jest bogiem, dlatego niektórzy ludzie są bogami, a ich człowieczeństwo jest bliskie boskości. Hermes powołuje się w tym miejscu na powiedzenie Agathodaimona: bogowie są nieśmiertelnymi ludźmi, a ludzie śmiertelnymi bogami.

To zdanie, cytowane później przez wielu renesansowych czytelników Hermesa, wymaga ostrożnej lektury. Nie twierdzi, że każdy człowiek jako taki jest bogiem w sensie moralnym czy metafizycznym. Mówi raczej, że w człowieku jest coś boskiego – umysł – i że to coś czyni go spokrewnionym z bogami. Różnica między bogami a ludźmi sprowadza się do śmiertelności: bogowie mają umysł bez śmiertelnego ciała, ludzie mają go w ciele, które umiera. Godność człowieka wynika z tego, że nosi w sobie cząstkę boskiej substancji.

Hermes zaznacza od razu, że ta sama obecność umysłu wygląda inaczej u zwierząt. U istot nierozumnych umysł działa jako natura: kieruje ich życiem, ale nie w sposób świadomy. Tam, gdzie jest dusza, jest także umysł, tak jak tam, gdzie jest życie, jest także dusza. Wszystko, co żyje, jest więc w jakimś stopniu przeniknięte boskim umysłem, choć tylko człowiek może go rozpoznać i świadomie z niego korzystać.

Umysł jako lekarz i jako kara

Skoro umysł jest boski, rodzi się pytanie, dlaczego ludzie czynią zło. Hermes odpowiada obrazem lekarza. Umysł w duszach ludzkich działa jak dobry lekarz, który przypala i nacina ciało, gdy ono jest chore, sprawiając ból dla przywrócenia zdrowia. Tak samo umysł zadaje duszy przykrość, odciągając ją od przyjemności, z których rodzi się wszelka choroba duszy. Chorobą duszy jest bezbożność, a z bezbożności wypływają wszystkie zła.

Ten obraz ma solidne zakorzenienie w filozofii greckiej. Już Platon w Gorgiaszu porównywał karę do zabiegu medycznego, który boli, ale leczy, a stoicy i epikurejczycy chętnie przedstawiali filozofię jako terapię duszy. Dwunasty traktat przenosi tę metaforę z filozofa na sam umysł. To nie zewnętrzny nauczyciel leczy duszę, lecz boska obecność wewnątrz człowieka, która nie pozwala mu spokojnie trwać w złu.

Hermes dopowiada, że w duszach, które nie mają umysłu za przewodnika, dzieje się coś odwrotnego. Taka dusza poddaje się namiętnościom, a namiętności prowadzą ją ku coraz większemu złu. Umysł nie opuszcza jej całkowicie, ale nie ma nad nią władzy. Jego obecność staje się wtedy obecnością sędziego, a nie lekarza: dusza, która go nie słucha, ściąga na siebie konsekwencje swojego wyboru.

Czy umysł podlega przeznaczeniu

Najciekawsza część traktatu dotyczy relacji umysłu do przeznaczenia, heimarmene. Tat podejmuje trudność, którą zna każdy, kto myślał o determinizmie. Wcześniej, mówi, nauczałeś mnie, że wszystko podlega przeznaczeniu. Jeśli człowiek dopuszcza się cudzołóstwa, świętokradztwa czy innego zła z konieczności przeznaczenia, dlaczego ma być za to karany?

Odpowiedź Hermesa jest wyrafinowana. Wszystko, mówi, jest dziełem przeznaczenia, i nic w świecie cielesnym nie dzieje się poza nim. Przeznaczenie sprawia, że złe czyny się dokonują, i to samo przeznaczenie sprawia, że ich sprawcy ponoszą karę. Ten, kto czyni zło, cierpi zatem nie dlatego, że wybrał coś wbrew przeznaczeniu, ale dlatego, że jego czyn i jego kara należą do tego samego łańcucha przyczyn.

To jednak nie wszystko. Hermes dodaje, że umysł, będący duszą Boga, panuje nad wszystkim: nad przeznaczeniem, nad prawem i nad wszystkim innym. Nic nie jest dla niego niemożliwe – ani wynieść duszę ludzką ponad przeznaczenie, ani poddać ją przeznaczeniu, jeśli zaniedba tego, co jej przysługuje. Ludzie, którzy kierują się umysłem, nie cierpią tak, jak inni, ponieważ są od zła wolni. Ci, którzy żyją bez umysłu, podlegają w pełni mechanizmowi losu.

Jest to rozwiązanie, które łączy elementy stoickie z platońskimi. Stoicy uznawali, że wszystko w kosmosie dzieje się według przeznaczenia, ale twierdzili, że mędrzec, zgadzając się z nim, staje się wewnętrznie wolny. Platonicy epoki cesarstwa często umieszczali duszę rozumną ponad władzą gwiazd i losu. Dwunasty traktat wybiera drogę pośrednią: przeznaczenie rządzi światem ciał i ludźmi, którzy żyją wyłącznie na tym poziomie, natomiast umysł jako boski stoi ponad nim i może z jego władzy wyzwolić. Wolność nie jest więc w tym ujęciu własnością każdego człowieka z natury, lecz przywilejem tego, kto żyje według umysłu.

Rozwiązanie to nie usuwa wszystkich trudności, i historycy filozofii zwracali uwagę, że przypomina raczej zestawienie dwóch perspektyw niż ich pełne uzgodnienie. Z punktu widzenia świata cielesnego kara jest kolejnym ogniwem łańcucha przyczyn; z punktu widzenia umysłu jest skutkiem odwrócenia się od własnego źródła. Odpowiedzialność człowieka nie polega zatem na tym, że jego poszczególne czyny wymykają się przyczynowości, lecz na tym, czy zgodził się żyć na poziomie, na którym przeznaczenie ma ostatnie słowo. Wybór dotyczy nie tyle pojedynczych działań, ile miejsca, z którego się działa.

Hermes przytacza w tym miejscu kolejne nauczanie Agathodaimona, nazywając go błogosławionym bogiem i zapewniając, że słyszał je od niego bezpośrednio. Z pewnością wyraził się on o tym lepiej niż ja, mówi. Formuła ta, powtarzająca się w traktacie kilkakrotnie, nadaje wywodowi autorytet starszy niż sam Hermes, co należy do typowej dla literatury hermetycznej strategii osadzania nauki w łańcuchu przekazu.

Mowa i dar nieśmiertelności

Kolejna część traktatu przechodzi od losu do mowy. Bóg, mówi Hermes, obdarzył człowieka dwoma darami, których nie dał innym istotom śmiertelnym: umysłem i mową, logos. Te dary mają wartość równą nieśmiertelności. Kto używa ich właściwie, nie różni się od nieśmiertelnych, a po opuszczeniu ciała zostanie przez nie poprowadzony do chóru bogów i błogosławionych.

Tat pyta, czy inne istoty nie mają mowy. Hermes odpowiada, że mają głos, phone, ale nie mowę. Głos zwierząt jest właściwy każdemu gatunkowi z osobna, natomiast mowa ludzka jest wspólna wszystkim ludziom. Różnią się języki, ale człowiek jest jeden, więc i mowa jest jedna: przełożona na inny język, okazuje się taka sama w Egipcie, w Persji i w Grecji. To zdanie jest bardzo znaczące, bo wyraża przekonanie o jedności ludzkiego rozumu ponad różnicami języków. Interesujące jest, że inne pisma zbioru, zwłaszcza traktat szesnasty, przedstawiają pogląd niemal przeciwny, podkreślając nieprzekładalność egipskich słów. Hermetyzm nie był pod tym względem jednolity.

Związek między umysłem a mową jest w dwunastym traktacie bardzo ścisły. Mowa jest obrazem umysłu, a umysł – obrazem Boga. Człowiek, który mówi rozumnie, przejawia w swoich słowach coś z boskiej natury. Ten wątek wiąże się z szerszym greckim przekonaniem, sięgającym stoików, że logos jest zarówno rozumem, jak i słowem, i że w człowieku jedno i drugie stanowi jego istotę.

Życie wszystkiego, co istnieje

Ostatnia część traktatu wychodzi poza człowieka i obejmuje cały kosmos. Hermes przypomina, że kosmos jest wielkim bogiem, obrazem większego, z którym jest zjednoczony i którego wolę zachowuje. Nie ma w nim niczego, co nie byłoby żywe, ani w całości, ani w częściach. Nic w kosmosie nie umiera, a to, co nazywa się śmiercią, jest jedynie przemianą. Tat dziwi się: czy nawet ziemia w kosmosie jest żywa? Hermes odpowiada, że jest, i to w najwyższym stopniu, bo z niej wszystko się rodzi i do niej wszystko wraca.

Ten wątek, rozwinięty szerzej w ósmym traktacie, służy tutaj innemu celowi. W dwunastym traktacie życie wszystkiego jest dowodem wszechobecności umysłu. Skoro umysł rozpościera się z Boga jak światło ze słońca, a wszędzie, gdzie jest życie, jest dusza, i wszędzie, gdzie jest dusza, jest umysł, to cały kosmos jest przeniknięty boską obecnością. Konieczność, opatrzność i natura są narzędziami kosmosu i porządku materii, ale nad nimi wszystkimi panuje umysł.

Hermes podsumowuje to w zdaniu, które znów zbliża się do granic języka. Bóg jest wszystkim, a wszystko jest w Nim. Nie ma niczego poza Nim, ani Jego poza czymkolwiek. Wszystko, co istnieje, łącznie z materią i jej ruchem, jest przejawem Jego działania. Kto pojął tę prawdę, ten nie może już patrzeć na świat jak na zbiór oddzielnych, martwych rzeczy, lecz widzi w nim jedno, żywe działanie boskiego umysłu.

Traktat kończy się wskazaniem praktycznym. Czcij tę mowę, synu, mówi Hermes, a jedyna cześć oddawana Bogu polega na tym, by nie być złym. Ta zwięzła formuła streszcza etyczny wymiar całego wykładu. Jeśli umysł jest boski i panuje nad przeznaczeniem, to najwyższą formą pobożności nie jest ofiara ani rytuał, lecz życie według umysłu, wolne od zła. W ten sposób dwunasty traktat łączy metafizykę, etykę i religię w jednej spójnej wizji: człowiek, nosząc w sobie wspólny umysł, jest wezwany, by żyć jak bóg w śmiertelnym ciele, a jego wolność od przeznaczenia jest zarazem jego dobrocią.