Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Hermetyzm

Traktat IX Corpus Hermeticum – o myśleniu i postrzeganiu

Dziewiąty traktat Corpus Hermeticum, skierowany przez Hermesa do Asklepiosa, twierdzi, że w człowieku postrzeganie i myślenie są ze sobą zrośnięte, że umysł rodzi myśli z nasion zasiewanych przez Boga albo przez demony, a pobożność jest w istocie poznaniem Boga, które odróżnia mędrca od tłumu i naraża go na jego niechęć.

Hermes Trismegistos, miedzioryt Johanna Theodora de Bry, 1615
Hermes Trismegistos, miedzioryt Johanna Theodora de Bry, 1615

Kontynuacja wczorajszej mowy

Dziewiąty traktat zaczyna się od odwołania do wcześniejszej rozmowy. Wczoraj, mówi Hermes do Asklepiosa, wygłosiłem mowę doskonałą; teraz uważam za konieczne, w następstwie tamtej, omówić także postrzeganie. Ta wzmianka od dawna przyciąga uwagę badaczy, ponieważ grecki tytuł Logos teleios, „mowa doskonała”, odpowiada oryginalnemu tytułowi traktatu znanego dziś głównie w łacińskiej wersji jako Asclepius. Czy autor dziewiątego traktatu miał na myśli właśnie ten tekst, czy inną, zaginioną mowę, nie da się ustalić z pewnością. Odwołanie świadczy jednak, że pisma hermetyczne krążyły w seriach i że ich autorzy wyobrażali sobie je jako kolejne etapy nauczania.

Tytuł traktatu, Peri noeseos kai aistheseos, zapowiada temat epistemologiczny: relację między myśleniem a postrzeganiem zmysłowym. Grecka filozofia od czasów Parmenidesa i Platona zwykła przeciwstawiać te dwa rodzaje poznania. Zmysły dostarczają mniemań o świecie zmiennym, rozum ujmuje prawdę wieczną i niezmienną. Hermes przyjmuje to rozróżnienie, ale od razu je komplikuje. Niektórzy, mówi, uważają, że postrzeganie i myślenie różnią się tym, że jedno jest związane z materią, a drugie z istotą. Według niego w człowieku są one połączone i nie można ich rozdzielić.

Ten punkt wyjścia jest ważny, bo wyznacza całą dalszą argumentację. Dziewiąty traktat nie jest wykładem o wznoszeniu się od zmysłów ku umysłowi, w którym zmysłowość trzeba porzucić jak drabinę po wejściu na szczyt. Jest próbą zrozumienia, jak w jednym ludzkim akcie poznawczym współdziałają oba elementy i co sprawia, że ten akt bywa dobry albo zły.

Postrzeganie zrośnięte z myślą

Hermes tłumaczy różnicę między człowiekiem a zwierzęciem. U innych istot żywych postrzeganie jest związane z naturą: zwierzę odczuwa i reaguje zgodnie z tym, czym jest, bez refleksji. U człowieka postrzeganie jest związane z myśleniem. Gdy człowiek widzi, słyszy czy dotyka, jego umysł natychmiast uczestniczy w tym doświadczeniu, nadaje mu sens, ocenia je i włącza w szerszy obraz świata. Ludzka percepcja jest zawsze już percepcją myślącą.

Ta myśl ma swoje analogie w filozofii epoki. Stoicy rozwinęli złożoną teorię poznania, w której wrażenie zmysłowe, phantasia, wymaga przyzwolenia rozumu, aby stało się wiedzą. Arystoteles w traktacie O duszy opisywał, jak dusza rozumna obejmuje i przekształca niższe władze. Hermetyczny autor nie wchodzi w techniczne szczegóły tych teorii, ale wyraźnie przyjmuje ich wspólne założenie: w człowieku nie ma czystego zmysłu, oddzielonego od rozumu.

Konsekwencja tego ujęcia jest znacząca. Skoro postrzeganie i myślenie są w człowieku połączone, to jakość myślenia wpływa na jakość widzenia świata. Ten, kto myśli źle, widzi źle; ten, kto myśli dobrze, widzi dobrze. Epistemologia staje się tu natychmiast etyką, a etyka – teologią, bo pytanie o dobre myślenie prowadzi do pytania o jego źródło.

Nasiona boskie i demoniczne

Najbardziej charakterystyczna część dziewiątego traktatu dotyczy pochodzenia myśli. Umysł, mówi Hermes, jest brzemienny wszystkimi myślami; poczyna je jak łono. Dobre myśli poczyna wtedy, gdy otrzymuje nasienie od Boga, złe – gdy otrzymuje je od jakiejś istoty demonicznej. Nie ma części kosmosu pozbawionej demona, a demon wkradający się do umysłu, który nie jest oświecony przez Boga, zasiewa w nim nasienie własnej działalności.

Hermes wylicza owoce tego demonicznego zasiewu: cudzołóstwa, morderstwa, przemoc wobec ojca, świętokradztwa, bezbożności, samobójstwa przez powieszenie lub skok z urwiska i wszystkie inne dzieła demonów. Lista jest konkretna i surowa. Nie chodzi w niej o abstrakcyjne pokusy, lecz o czyny, które w starożytności uchodziły za najcięższe zbrodnie, naruszające porządek boski i ludzki.

Ten obraz łączy dwie tradycje. Z jednej strony stoi greckie przekonanie, sięgające Platona i rozwinięte przez platoników epoki cesarstwa, że kosmos zamieszkują istoty pośrednie, daimones, które wpływają na ludzkie życie. Z drugiej strony widać motyw obecny w literaturze żydowskiej i wczesnochrześcijańskiej: myśli złe nie rodzą się w człowieku same, lecz są w nim zasiewane przez złe duchy. Mnisi pustynni, piszący nieco później, rozwijali podobne nauki o logismoi, myślach podsuwanych przez demony, z którymi trzeba walczyć czujnością. Dziewiąty traktat nie należy do tej tradycji, ale pokazuje, jak szeroko w późnej starożytności rozpowszechnione było przekonanie, że umysł jest polem, na którym siać mogą siły z zewnątrz.

Kluczowe w ujęciu hermetycznym jest jednak warunkowe sformułowanie. Demon wkrada się tylko do umysłu, który nie jest oświecony przez Boga. Oświecony umysł jest chroniony: przyjmuje nasiona boskie, a demoniczne nie mają w nim miejsca. Człowiek nie jest więc bezbronną ofiarą sił, które na niego działają. Jego zadanie polega na tym, by otworzyć się na Boga, a wtedy sam zasiew zła traci przystęp.

Pobożność jako poznanie Boga

W tym kontekście pada zdanie, które często cytuje się jako streszczenie hermetycznej duchowości: pobożność jest poznaniem Boga. Grecki tekst używa słów eusebeia i gnosis theou, zestawiając pojęcie religijnej czci z pojęciem wiedzy. Dla współczesnego czytelnika te dwa pojęcia mogą wydawać się odległe: pobożność kojarzy się z praktyką i uczuciem, poznanie z intelektem. W dziewiątym traktacie są one jednym.

Hermes wyjaśnia to dalej. Kto poznał Boga, napełniony wszystkim, co dobre, myśli myśli boskie, a nie takie jak większość ludzi. Dlatego ci, którzy są w poznaniu, nie podobają się tłumowi, a tłum nie podoba się im. Wydają się szaleni, wywołują śmiech, są nienawidzeni i pogardzani, a czasem nawet zabijani. Ten fragment brzmi jak gorzki komentarz do losu wszystkich, którzy w historii odważyli się myśleć inaczej, i trudno nie usłyszeć w nim echa śmierci Sokratesa.

Opis ten nie jest jednak wezwaniem do pogardy wobec świata. Hermes nie mówi, że mędrzec powinien się odsunąć od ludzi czy ich potępiać. Stwierdza raczej fakt: poznanie Boga zmienia sposób myślenia tak radykalnie, że jego posiadacz staje się dla innych niezrozumiały. Jego dobro nie jest dobrem tłumu, jego radość nie jest radością tłumu. Ta różnica nie wynika z jego wyniosłości, lecz z natury samej wiedzy, którą posiada.

Warto zauważyć, że traktat łączy ten obraz z wcześniejszą nauką o nasionach. Człowiek poznający przyjmuje w swój umysł nasiona boskie i dlatego rodzi myśli, których tłum nie rozpoznaje jako swoich. Ten, kto pozostaje poza poznaniem, nosi w sobie zasiew innego pochodzenia i wydaje inne owoce. Konflikt między mędrcem a tłumem nie jest więc w gruncie rzeczy sporem dwóch opinii, lecz zderzeniem dwóch źródeł myślenia. Hermes nie przedstawia go jako walki do rozstrzygnięcia, lecz jako stan, który należy znosić ze spokojem. Ten, kto zna Boga, może przyjąć wzgardę bez goryczy, bo jego dobro nie zależy od uznania innych.

Kosmos, który czuje i myśli

W ostatniej części traktatu Hermes rozszerza swoją naukę z człowieka na kosmos. Kosmos także posiada postrzeganie i myślenie, ale własne, odmienne od ludzkiego. Nie ma w nim wielości różnych władz, lecz jedna prosta zdolność, dzięki której wszystko tworzy i wszystko na powrót przyjmuje w siebie. Kosmos jest narzędziem woli Boga, ustanowionym po to, by przyjąwszy od Niego nasiona, przechowywał je w sobie i wydawał wszystko.

Jest to obraz bardzo charakterystyczny dla hermetycznej kosmologii. Kosmos nie jest martwym zbiorem rzeczy, lecz żywym, poznającym organizmem, który w swojej skali powtarza to, co dzieje się w ludzkim umyśle. Tak jak człowiek przyjmuje nasiona myśli i rodzi czyny, kosmos przyjmuje nasiona od Boga i rodzi wszystkie istoty. Tak jak dobry człowiek otwiera się na Boga, kosmos jest od początku Jemu oddany jako narzędzie. Postrzeganie kosmosu nie polega więc na odbieraniu wrażeń z zewnątrz, bo poza nim nic nie ma, lecz na nieustannym przyjmowaniu i oddawaniu: to, co się rozkłada, wraca do niego, a on wydaje z siebie nowe postacie.

Hermes dodaje, że Bóg nie jest, jak niektórzy sądzą, pozbawiony postrzegania i myślenia. Byłoby bluźnierstwem tak mówić. Wszystko, co istnieje, jest w Bogu, przez Niego powstaje i od Niego zależy; On wszystko czyni, a Jego czynienie jest nieustanne. Ten fragment polemizuje z koncepcjami, które – jak niektóre interpretacje filozofii arystotelesowskiej – przedstawiały Boga jako zamkniętego w kontemplacji samego siebie, obojętnego wobec świata.

Rozumieć znaczy wierzyć

Traktat kończy się zdaniem, które można uznać za klucz do całej hermetycznej epistemologii. Jeśli zrozumiesz, Asklepiosie, mówi Hermes, wyda ci się to prawdą; jeśli nie zrozumiesz, wyda ci się niewiarygodne. Zrozumieć bowiem znaczy uwierzyć, a nie wierzyć znaczy nie rozumieć. Słowo docierające aż do prawdy, myśl, która przeszła drogę przez wszystko, spoczywa w końcu w pięknej wierze.

To odwrócenie typowego dla późniejszej teologii porządku jest uderzające. W tradycji chrześcijańskiej, zwłaszcza od Augustyna i Anzelma, często mówiono, że trzeba wierzyć, aby zrozumieć. Hermetyczny autor mówi niejako odwrotnie: zrozumienie prowadzi do wiary, a wiara jest jego dopełnieniem. Nie chodzi tu jednak o przeciwieństwo, lecz o inną perspektywę. Pistis nie jest w dziewiątym traktacie przyjęciem czegoś bez dowodu, lecz stanem spoczynku umysłu, który przeszedł całą drogę rozumowania i odnalazł w niej prawdę.

W ten sposób dziewiąty traktat domyka swoje koło. Zaczął się od pytania o relację zmysłów i myśli, przeszedł przez źródła dobrych i złych myśli, przez pobożność jako poznanie i przez obraz myślącego kosmosu, by skończyć na wierze, która jest owocem rozumienia. Jego epistemologia nie jest więc teorią poznania w nowożytnym sensie, oddzieloną od etyki i religii. Jest opisem drogi, na której poznanie, dobro i cześć dla Boga okazują się jednym i tym samym ruchem duszy ku jej źródłu.