Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Hermetyzm

Rośliny planet i dekanów w zielnikach przypisanych Hermesowi

Greckie i łacińskie zestawienia roślin przypisanych siedmiu planetom i trzydziestu sześciu dekanom, krążące pod imieniem Hermesa i zebrane przez wydawców Catalogus Codicum Astrologorum Graecorum, odsłaniają logikę sympatii, według której każda roślina jest ziemskim śladem niebieskiej mocy, a jej poznanie należy do wiedzy mędrca.

Hermes Trismegistos, Mojżesz i Izyda, fresk Pinturicchia
Hermes Trismegistos, Mojżesz i Izyda, fresk Pinturicchia

Rękopisy, które czekały na wydawców

Na przełomie XIX i XX wieku grupa filologów, w której pierwszoplanową rolę odgrywał belgijski historyk religii Franz Cumont, podjęła zadanie skatalogowania greckich rękopisów astrologicznych rozproszonych po bibliotekach Europy. Owocem tej pracy był wielotomowy Catalogus Codicum Astrologorum Graecorum, wydawany od 1898 roku przez kilka dziesięcioleci. Katalog nie ograniczał się do opisu manuskryptów: w aneksach do poszczególnych tomów publikowano dotąd niewydane teksty, często po raz pierwszy od czasów, gdy kopiowali je bizantyjscy skrybowie. Wśród nich znalazło się wiele drobnych pism przypisywanych Hermesowi Trismegistosowi, dotyczących roślin, kamieni, dni tygodnia, godzin planetarnych i dekanów.

Teksty te nie tworzą jednej księgi. Są to krótkie traktaty, listy i zestawienia, często anonimowe w treści, lecz opatrzone w nagłówku imieniem Hermesa, niekiedy w formie pouczenia skierowanego do Asklepiosa lub innego ucznia. Ich datowanie jest zazwyczaj trudne, a przekaz rękopiśmienny – późny, w większości bizantyjski. Wiele z nich wyrasta jednak z tradycji sięgającej epoki hellenistycznej i rzymskiej, kiedy w Egipcie i w całym świecie greckim rozwijała się astrologia w połączeniu z wiedzą o naturalnych właściwościach rzeczy.

Festugière w pierwszym tomie La Révélation d’Hermès Trismégiste poświęcił tym tekstom osobne rozdziały, traktując je jako część hermetyki technicznej. Zwracał uwagę, że za suchymi zestawieniami kryje się określona koncepcja świata, w którym nic nie istnieje w izolacji, a każda rzecz ziemska jest powiązana z jakąś mocą niebieską.

Siedem roślin siedmiu wędrowców

Najprostszą formą takiego powiązania są listy roślin przypisanych siedmiu planetom, czyli według starożytnej rachuby Saturnowi, Jowiszowi, Marsowi, Słońcu, Wenus, Merkuremu i Księżycowi. Każdej z tych gwiazd wędrownych odpowiada w nich jedna roślina, uważana za jej szczególną własność. Teksty opisują nazwę rośliny, jej wygląd i działanie, a niekiedy także porę, w której należy ją zbierać, i modlitwę, która powinna towarzyszyć zbiorowi. Nie ma potrzeby przytaczać tu tych przepisów; ważniejsza jest zasada, która nimi rządzi.

Według tej zasady roślina nie zostaje przypisana planecie dowolnie. Jej wygląd, barwa, smak, zapach i działanie lecznicze powinny odpowiadać naturze gwiazdy. Rośliny o gorącym, ostrym charakterze łączono z planetami uważanymi za gorące, rośliny chłodne i wilgotne – z tymi, które przypisywano wilgoci i chłodowi. Kształt kwiatu lub liścia mógł przypominać atrybuty planety, a ruch rośliny – jej rytm. Szczególnie wymownym przykładem jest heliotrop, którego nazwa oznacza „obracający się ku słońcu”. Już Pliniusz Starszy opisywał rośliny podążające za ruchem Słońca, a dla późnych platoników był to oczywisty dowód, że roślina ta należy do słonecznej mocy.

Ten tok rozumowania najpełniej sformułował w V wieku Proklos w krótkim pisemku znanym jako O sztuce hieratycznej, zachowanym w greckim fragmencie i w łacińskim przekładzie Ficina. Proklos wyjaśnia, że heliotrop porusza się wraz ze Słońcem, a lotos otwiera się i zamyka w jego rytmie, ponieważ obie rośliny należą do tego samego szeregu bytów, którego źródłem jest bóstwo słoneczne. Każda rzecz w świecie, od bogów po kamienie, uczestniczy w łańcuchu, który biegnie od pierwszej zasady do najniższej materii. Rośliny są ogniwami takich łańcuchów, a ten, kto je zna, rozumie, w jaki sposób boskie moce przenikają świat.

Proklos nie był hermetystą i nie powołuje się na Hermesa. Jego wyjaśnienie dobrze jednak oddaje filozoficzne tło, na którym hermetyczne zielniki stają się zrozumiałe. Listy roślin planetarnych są praktycznym wyrazem tej samej intuicji: niebo nie jest odległe, lecz obecne w zieleni pól i ogrodów.

Dekany i ich zioła

Bardziej złożony system tworzą teksty o dekanach. Dekany były egipskim wynalazkiem: trzydzieści sześć grup gwiazd, których kolejne wschody wyznaczały godziny nocy i dziesięciodniowe okresy roku. W epoce hellenistycznej włączono je do astrologii zodiakalnej, dzieląc każdy znak na trzy części po dziesięć stopni. Dekany zachowały przy tym swoje egipskie imiona i swoją osobowość: przedstawiano je jako potężne bóstwa, które rządzą określonymi częściami czasu, a według niektórych tekstów także chorobami i częściami ciała.

O randze dekanów w hermetycznym obrazie świata świadczy także tekst filozoficzny, a nie techniczny. W szóstym fragmencie hermetycznym przekazanym przez Stobajosa Hermes wykłada Tatowi naukę o dekanach jako o mocach umieszczonych ponad kręgiem zodiaku, które podtrzymują ruch nieba i oddziałują na sprawy ziemskie, nie podlegając przy tym biegowi planet. Ten sam fragment wspomina o mocach im podległych, działających wśród ludzi. Mamy tu więc dowód, że hermetycy zajmujący się filozofią nie odcinali się od kosmologii dekanicznej, lecz włączali ją w swój wykład o budowie wszechświata. Zielnik dekaniczny i traktat o dekanach do Tata dzielą tę samą hierarchię: wyżej stoją dekany, niżej planety, a jeszcze niżej świat roślin, kamieni i ciał, który wszystkie te moce przenikają. Różnica dotyczy celu: jeden tekst chce zrozumieć, drugi – posłużyć się zrozumieniem w praktyce.

Najważniejszym hermetycznym tekstem o dekanach jest Święta Księga Hermesa do Asklepiosa, grecki traktat wydany w 1908 roku przez Charles’a-Émile’a Ruelle’a. Dla każdego z trzydziestu sześciu dekanów podaje on imię, opis wyglądu, kamień i roślinę, które z nim się wiążą, oraz wskazówki dotyczące sporządzenia amuletu z wyrytym obrazem dekana. Dołączono do tego zalecenia dotyczące powstrzymywania się od pewnych pokarmów. Tekst ma więc charakter praktyczny, lecz jego praktyka zakłada określoną kosmologię: każdy dekan jest mocą, która działa przez kamień i roślinę, a człowiek może nawiązać z nią relację, posługując się właściwymi materiałami.

W tej koncepcji roślina nie jest lekarstwem w sensie farmakologicznym, a raczej nosicielem niewidzialnej siły. Jej działanie nie wynika jedynie z jej soków i właściwości chemicznych, lecz z przynależności do określonej mocy niebieskiej. Kamień i roślina stają się w ten sposób dwoma ziemskimi odbiciami jednego dekana, a ich połączenie ma przywoływać jego obecność. Hermetyczny autor nie oddziela tu medycyny, magii i astrologii; wszystkie trzy są dla niego aspektami jednej wiedzy o sympatiach świata.

Thessalos i objawienie w Tebach

Szczególnie wymowny przykład tego, jak w późnej starożytności rozumiano wiedzę o roślinach niebieskich, przynosi tekst nieprzypisany wprawdzie Hermesowi, ale wyrastający z tego samego środowiska. Jest to traktat O mocach roślin, przekazany pod imieniem Thessalosa, lekarza, którego niektórzy badacze utożsamiają z Thessalosem z Tralles, znanym z czasów Nerona. W liście wstępnym autor opowiada, że jako student medycyny w Aleksandrii znalazł księgę przypisaną królowi Nechepso, zawierającą przepisy na leczenie roślinami zgodnie ze znakami zodiaku i planetami. Gdy jednak próbował je zastosować, zawiodły.

Rozczarowany, wyruszył w głąb Egiptu i w Diospolis, czyli Tebach, znalazł starego kapłana, który zgodził się mu pomóc. Po trzech dniach postu kapłan sprowadził dla niego widzenie Asklepiosa, który objaśnił mu, dlaczego przepisy Nechepso nie działały: król znał właściwe rośliny, lecz nie znał właściwych czasów i miejsc ich zbioru. Wiedza o roślinach niebieskich okazuje się więc nie tylko kwestią ksiąg, ale także objawienia, które przekracza zwykłą naukę.

Opowieść Thessalosa została szczegółowo omówiona przez Festugière’a i Fowdena jako przykład przejścia od wiedzy książkowej do wiedzy objawionej. Pokazuje ona, że dla ludzi tamtej epoki zielnik planetarny nie był jedynie katalogiem, ale tajemnicą, którą należało zrozumieć w jej pełnym wymiarze. Hermetyczne listy roślin, choć skromniejsze w formie, uczestniczą w tej samej atmosferze. Imię Hermesa w ich nagłówkach sygnalizuje, że wiedza pochodzi z objawienia, a nie z doświadczenia.

Sympatia jako forma poznania

Łacińskie średniowiecze odziedziczyło tę tradycję w różnych postaciach. Zestawienia roślin planetarnych i dekanicznych przenikały do zbiorów astrologicznych i magicznych, czasem pod imieniem Hermesa, czasem pod innymi autorytetami. Łaciński Liber Hermetis, wydany przez Wilhelma Gundla w 1936 roku, zachował obszerny materiał dotyczący dekanów, choć nie jest zielnikiem w ścisłym sensie. Wiele tekstów tego typu przechodziło przez przekłady i kompilacje, zmieniając szczegóły, lecz zachowując zasadę.

Co oznacza ta zasada dla historyka idei? Przede wszystkim to, że w hermetycznym obrazie świata nie istnieje przepaść między tym, co niebieskie, a tym, co ziemskie. Roślina rosnąca na polu nie jest jedynie przedmiotem przyrody, lecz znakiem i ogniwem. Jej poznanie wymaga umiejętności odczytania podobieństw, które łączą ją z gwiazdami. To właśnie Michel Foucault w Słowach i rzeczach opisywał jako charakterystyczną dla przednowoczesnej wiedzy epistemę podobieństwa, w której świat jest księgą znaków, a wiedza polega na ich rozszyfrowaniu.

Hermetyczne zielniki planetarne są jednym z najstarszych świadectw takiej postawy. Ich autorzy nie pytali, jakie substancje zawiera roślina, lecz do jakiej mocy należy. Pytanie to może wydawać się naiwne z punktu widzenia nowoczesnej botaniki, ale w swoim kontekście wyrażało przekonanie o jedności i sensowności świata. Każda roślina miała swoje miejsce w kosmicznym porządku, a mędrzec, który ten porządek znał, mógł dostrzec w niej odbicie nieba.

Z duchowego punktu widzenia te teksty przypominają o czymś, co filozoficzne hermetica wyrażają bardziej abstrakcyjnie. W Corpus Hermeticum świat jest pełen Boga, a nic w nim nie jest martwe ani pozbawione sensu. Zielnik planetarny przekłada tę naukę na język konkretu: Bóg jest obecny nie tylko w gwiazdach i w umyśle, ale także w liściu i kwiecie, a wiedza o roślinach jest jedną z dróg, którymi człowiek może poznać boski ład. Nie trzeba przyjmować tej kosmologii, aby docenić jej spójność i jej piękno; wystarczy zrozumieć, że dla jej autorów każda roślina była zapisem, który niebo pozostawiło na ziemi.