Adrien Turnèbe i grecka editio princeps Corpus Hermeticum
Paryskie wydanie z 1554 roku, przygotowane przez Adriena Turnèbe’a przy udziale kreteńskiego kopisty Ange’a Vergèce’a i opatrzone łacińskim przekładem Ficina, po raz pierwszy oddało czytelnikom grecki tekst Hermesa, przenosząc jego lekturę z obszaru czcigodnego przekładu w obszar filologicznej konfrontacji ze słowem oryginału.

Hermes znany z przekładu
Przez blisko osiemdziesiąt lat od pierwszego druku Europa czytała Hermesa Trismegistosa niemal wyłącznie po łacinie. Marsilio Ficino przełożył czternaście traktatów z rękopisu sprowadzonego do Florencji dla Kosmy Medyceusza, a jego Pimander, wydany w Treviso w 1471 roku, doczekał się w następnych dekadach kilkunastu wznowień. Właśnie ten łaciński Hermes, z tytułem De potestate et sapientia Dei, uchodził za starożytnego teologa, który przed Mojżeszem albo obok niego oglądał tajemnicę Słowa. Czytelnik renesansowy miał przed sobą tekst piękny, uroczysty, nasycony słownictwem chrześcijańskiego platonizmu, ale nie miał żadnej możliwości sprawdzenia, co z tego słownictwa pochodzi od Ficina, a co od greckiego autora.
Taki stan rzeczy nie był wyjątkiem. Wiele tekstów filozoficznych krążyło najpierw w przekładach, a dopiero później w oryginale, i greckie rękopisy pozostawały własnością nielicznych bibliotek oraz nielicznych ludzi zdolnych je czytać. W przypadku Hermesa zależność od przekładu miała jednak szczególną wagę, ponieważ autorytet tekstu opierał się na jego rzekomej starożytności. Kto chciał twierdzić, że Hermes zapowiada naukę o Trójcy albo o stworzeniu przez Słowo, opierał się na łacinie florenckiego tłumacza, a więc na interpretacji, która już wpisała w tekst oczekiwania chrześcijańskiego czytelnika.
Drukarz królewski i jego kopista
Adrien Turnèbe, urodzony w 1512 roku w Normandii, należał do najwybitniejszych hellenistów francuskiego humanizmu. Od 1547 roku był lektorem greki w kolegium królewskim, instytucji ustanowionej przez Franciszka I dla nauczania języków poza strukturą Sorbony, a po wyjeździe Roberta Estienne’a do Genewy objął w 1552 roku funkcję drukarza królewskiego dla greki. Oznaczało to dostęp do czcionek znanych jako grecs du roi, wyciętych przez Claude’a Garamonda według wzorów kaligraficznych Ange’a Vergèce’a. Wydanie Hermesa było więc dziełem warsztatu, w którym uczony, typograf i kopista tworzyli jedno przedsięwzięcie.
Ange Vergèce, czyli Angelos Vergikios, był Kreteńczykiem, który przez wiele lat pracował we Francji jako kopista greckich rękopisów dla biblioteki królewskiej w Fontainebleau. Jego ręka była tak ceniona, że stała się wzorem dla pisma drukarskiego, a sporządzane przez niego kopie i katalogi zasilały królewskie zbiory. Tradycja wydawnicza łączy jego osobę z przygotowaniem greckiego tekstu Hermesa, i choć zakres jego udziału nie jest opisany szczegółowo, dobrze pasuje do tego, co wiadomo o współpracy kopistów i drukarzy w Paryżu połowy wieku. Rękopiśmienny tekst, często pełen skrótów i błędów, musiał zostać odczytany, przepisany i przygotowany do składu przez kogoś, kto znał zarówno pismo bizantyńskie, jak i oczekiwania typografa.
Owocem tej pracy był tom in quarto zatytułowany Mercurii Trismegisti Poemander, seu de potestate ac sapientia divina, w którym tytuł wymieniał także Definicje Asklepiosa skierowane do króla Ammona. Tekst grecki otrzymał towarzystwo łacińskiego przekładu Ficina, co miało znaczenie zarówno praktyczne, jak i symboliczne. Praktyczne, bo ułatwiało lekturę tym, których greka była słabsza niż ich zainteresowanie Hermesem. Symboliczne, bo po raz pierwszy przekład i oryginał stanęły obok siebie, a czytelnik mógł przechodzić od jednego do drugiego i mierzyć dystans między nimi.
Oryginał obok przekładu
Wydanie dwujęzyczne zmienia sposób czytania już przez sam układ. Przekład, który dotąd był jedyną postacią tekstu, staje się teraz komentarzem do czegoś innego, wtórnym względem słów, do których się odnosi. Ficino przestaje być głosem Hermesa i staje się jego interpretatorem, zasłużonym, ale omylnym. Czytelnik widzi, że łacińskie mens oddaje greckie nous, że verbum stoi w miejscu logos, a crater przenosi obraz naczynia, w którym bóg zanurzył umysł dla tych, którzy chcą go przyjąć. Każde z tych słów niesie inne skojarzenia w obu językach i każde otwiera inne pole rozważań.
Greckie słownictwo traktatów odsłaniało przy tym ich filozoficzne pokrewieństwa. W łacinie Ficina łatwo było słyszeć echa Ewangelii Jana i teologii szkolnej; w grece wyraźniej rozbrzmiewały terminy platońskie, stoickie i perypatetyckie, znane z późnoantycznych podręczników i komentarzy. Opis kosmosu jako drugiego boga, nauka o pneumie przenikającej wszystko, rozróżnienia dotyczące materii i miejsca okazywały się częścią szerokiego słownika filozofii epoki cesarstwa. Nie znaczy to, że czytelnicy z 1554 roku natychmiast wyciągnęli z tego wnioski chronologiczne. Ale materiał, z którego takie wnioski można było później wyprowadzić, leżał odtąd na stole każdego, kto miał egzemplarz.
Druk greckiego tekstu poszerzył też sam zakres korpusu. Rękopis używany przez Ficina urywał się na czternastym traktacie, natomiast tradycja grecka zachowała dalsze pisma, w tym tekst przedstawiony jako nauka Asklepiosa dla króla Ammona, który wcześniej znano jedynie z osobnego łacińskiego przekładu Lodovica Lazzarellego. Hermes paryskiego wydania był więc obszerniejszy niż Hermes florencki i w części mówił innym głosem: bardziej uroczystym, królewskim, bliższym retoryce kultu niż dialogowi mistrza z uczniem.
Hermes jako przedmiot filologii
Najważniejsza zmiana nie dotyczyła jednak pojedynczych słów, lecz statusu tekstu. Póki Hermes był dostępny tylko w łacinie, jego lektura miała charakter niemal liturgiczny: przyjmowano przekazaną postać i rozważano jej sens. Z chwilą, gdy pojawił się drukowany oryginał, tekst stał się przedmiotem pracy filologicznej, którą humanizm wypracował wobec Homera, Platona i ojców Kościoła. Można było poprawiać lekcje, porównywać z innymi rękopisami, zgłaszać koniektury, wskazywać miejsca zepsute. Hermes wszedł do tego samego świata kolacjonowania i emendacji, w którym Turnèbe pracował nad Ajschylosem, Sofoklesem i pismami filozofów.
Ta zmiana ma swoją ironię. Wydawcy z kręgu królewskiego nie zamierzali podważać autorytetu Hermesa; przeciwnie, publikacja greckiego tekstu była aktem uznania jego wagi, włączeniem go do kanonu ksiąg godnych najstaranniejszej edycji. Ale filologia, raz uruchomiona, ma własną logikę. Tekst, który można poprawiać, przestaje być nienaruszalny. Tekst, którego styl można porównać z innymi zabytkami greki, przestaje być wolny od pytań o datę. Kult mędrca i krytyka tekstu zaczęły odtąd współistnieć w tej samej książce.
Wydanie Turnèbe’a stało się podstawą dla późniejszych edycji. François de Foix-Candale w Bordeaux sięgnął do greckiego tekstu, by przygotować własny przekład i komentarz, Francesco Patrizi włączył Hermesa do swojego programu nowej filozofii, a pół wieku po paryskim druku Isaac Casaubon mógł oprzeć swoją krytykę na analizie greckiego słownictwa. Żaden z tych projektów nie byłby w tej postaci możliwy bez tekstu wydrukowanego w 1554 roku. Nie wymaga to przypisywania Turnèbe’owi zamiarów, których nie miał; wystarczy zauważyć, że oddał do rąk czytelników narzędzie, którym można było posłużyć się w różnych celach.
Paryski kontekst połowy wieku
Data wydania nie jest przypadkowa. Połowa XVI wieku to w Paryżu okres, w którym greka przestała być wyłącznie specjalnością kilku erudytów i stała się ambicją całego środowiska dworskiego i uczonego. Lektorzy królewscy wykładali publicznie autorów greckich, drukarze rywalizowali o poprawne edycje, a biblioteka w Fontainebleau gromadziła rękopisy sprowadzane z Italii i ze Wschodu. W takim klimacie edycja Hermesa była częścią szerszego programu: przywrócenia starożytności w jej własnym języku, bez pośrednictwa średniowiecznych i renesansowych przekładów.
Program ten miał wymiar zarówno naukowy, jak i prestiżowy. Korona francuska, wydając greckie teksty czcionkami nazwanymi jej imieniem, ogłaszała się opiekunką odnowionej wiedzy. Hermes, uważany wówczas za jednego z najstarszych mędrców ludzkości, był dla takiego programu pozycją szczególnie atrakcyjną. Jego obecność w królewskiej oficynie wpisywała go w ten sam rząd co poetów i filozofów, których wydania miały świadczyć o kulturalnej randze państwa.
Nie wiadomo dokładnie, jak szeroko egzemplarze z 1554 roku krążyły poza Francją ani kto ich używał w pierwszych latach po druku. Pewne jest natomiast, że późniejsi wydawcy i komentatorzy odwoływali się do tej edycji jako do punktu wyjścia, a jej układ wpłynął na sposób, w jaki korpus był dzielony i numerowany w kolejnych drukach. W tym sensie paryska książka stała się nie tylko źródłem tekstu, ale także wzorem jego porządku, który mimo późniejszych przesunięć pozostawił ślad w obecnej numeracji traktatów.
Druk jako przemiana lektury
W historii hermetyzmu edycje rzadko traktuje się jako wydarzenia równe wielkim komentarzom albo traktatom. A przecież wydanie oryginału zmienia relację między czytelnikiem a tradycją głębiej niż niejeden komentarz. Duchowe czytanie Hermesa, które prowadzili renesansowi platonicy, zakładało wsłuchiwanie się w głos dawnego mędrca, a zatem pytanie, czyj właściwie głos się słyszy. Dla czytelnika łacińskiego odpowiedź była prosta i zarazem złudna: głos Hermesa. Dla czytelnika wydania z 1554 roku stała się złożona: głos greckiego autora, przetworzony przez wielowiekowy przekaz rękopiśmienny, przetłumaczony przez Ficina, zrekonstruowany przez kopistę i drukarza.
Ta złożoność nie musiała osłabiać duchowej lektury. Można sądzić, że dla wielu czytelników kontakt z oryginałem pogłębiał wrażenie obcowania z czymś dawnym i dostojnym; grecka litera, odlana według kaligrafii Vergèce’a, miała w sobie powagę, której nie dawał łaciński przedruk. Zarazem jednak lektura zyskała nowy wymiar odpowiedzialności. Kto chciał wywodzić z Hermesa teologię, musiał odtąd liczyć się z tym, że inni sprawdzą, czy grecki tekst rzeczywiście mówi to, co mu się przypisuje. Słowo przestało być wyłącznie objawieniem i stało się również świadectwem, które podlega badaniu.
Turnèbe zmarł w 1565 roku, zapamiętany głównie jako komentator klasyków i autor Adversaria, zbioru uwag filologicznych o autorach greckich i łacińskich. Jego edycja Hermesa jest w tym dorobku pozycją niewielką objętościowo, ale jej skutki sięgnęły daleko poza warsztat drukarza królewskiego. Od 1554 roku każdy spór o Hermesa, zarówno ten prowadzony przez obrońców jego starożytności, jak i przez krytyków, toczył się już wokół greckiej litery. Przekład Ficina zachował swój urok i swoje miejsce w dziejach myśli, lecz przestał być ostatnią instancją. Tę rolę przejął tekst, który Hermes – kimkolwiek był jego autor albo autorzy – napisał po grecku.
