Hermes w bibliotece Michała Psellosa
Michał Psellos, najwybitniejszy uczony jedenastowiecznego Bizancjum, czytał pisma Hermesa jako chrześcijański filolog i miłośnik dawnej mądrości zarazem, a jego krytyczna, lecz uważna lektura pomaga zrozumieć, jak traktaty hermetyczne przetrwały w Konstantynopolu, zanim w XV wieku dotarły do Florencji.

Uczony na dworze cesarzy
Michał Psellos urodził się w 1018 roku w Konstantynopolu i zmarł zapewne niedługo po 1078 roku, choć dokładna data jego śmierci pozostaje niepewna. Był urzędnikiem, doradcą kolejnych cesarzy, historykiem, retorem i nauczycielem, a za panowania Konstantyna IX Monomacha otrzymał tytuł hypatos tōn philosophōn, czyli konsula filozofów, co czyniło go kierownikiem nauczania filozofii w stolicy. Jego Chronografia, opisująca dzieje cesarstwa od Bazylego II do Michała VII Dukasa, należy do arcydzieł bizantyjskiej historiografii i zawiera także fragmenty autobiograficzne, w których autor opowiada o swoich studiach.
Psellos przedstawia się w nich jako człowiek, który odnowił w Bizancjum studium filozofii po okresie zaniedbania. Pisze, że od Arystotelesa i Platona przeszedł do Plotyna, Porfiriusza i Jamblicha, a w końcu dotarł do Proklosa, w którym znalazł niejako przystań wszelkiej wiedzy. Ta ścieżka prowadziła go w stronę tradycji, które chrześcijańscy teologowie uważali za niebezpieczne: teurgii, demonologii, wyroczni chaldejskich, nauk tajemnych. Psellos dbał przy tym o to, by każdemu takiemu zainteresowaniu nadać chrześcijańską ramę. Pozostawił liczne krótkie traktaty i listy, w których objaśnia dawne doktryny, zaznaczając, gdzie są zgodne z prawdą objawioną, a gdzie należy je odrzucić.
Ta podwójna postawa nie zawsze chroniła go przed podejrzeniami. Psellos musiał bronić swojej ortodoksji, między innymi w wymianie listów z przyjacielem Janem Ksifilinem, późniejszym patriarchą, który zarzucał mu nadmierne przywiązanie do Platona. Uczeń Psellosa, Jan Italos, został w 1082 roku potępiony przez synod za poglądy uznane za pogańskie, co pokazuje, że granica między uczoną ciekawością a herezją była w Bizancjum realna i mogła mieć poważne konsekwencje.
Hermes w bizantyjskim księgozbiorze
Aby zrozumieć, jakie pisma hermetyczne mógł znać Psellos, trzeba przypomnieć, jak przetrwały one w świecie greckim. Już w V wieku Jan Stobajos, kompilator antologii przeznaczonej dla syna, umieścił w niej obszerne wypisy z traktatów przypisywanych Hermesowi, w tym fragmenty nieznane z innych źródeł, takie jak dialog Korē kosmou. Patriarcha Focjusz w IX wieku opisał w swojej Bibliotece zawartość antologii Stobajosa i wymienił Hermesa wśród autorów, z których czerpał kompilator. Oznacza to, że uczony Bizantyjczyk mógł spotkać Hermesa przede wszystkim jako jednego z wielu starożytnych autorytetów w zbiorach wypisów, a nie jako autora zwartego kanonu.
Zbiór osiemnastu traktatów, który od czasów nowożytnych nazywamy Corpus Hermeticum, zachował się w rękopisach greckich pochodzących dopiero z XIV wieku i późniejszych. Kiedy i przez kogo został zestawiony w tej postaci, nie wiemy. Od czasów Richarda Reitzensteina niektórzy badacze przypuszczali, że kompilacja przybrała ostateczny kształt w Bizancjum, być może w środowisku uczonych XI wieku, a nawet w kręgu samego Psellosa. Nie ma jednak dowodów, które pozwalałyby tę hipotezę potwierdzić, i należy ją traktować jako możliwość, a nie ustalenie.
Pewne jest natomiast, że Psellos czytał przynajmniej pierwszy traktat zbioru, Poimandresa. W kilku rękopisach Corpus Hermeticum zachował się scholion przypisywany Psellosowi, komentujący fragment o stworzeniu, w którym Bóg nakazuje istotom żywym rozmnażać się i wzrastać. Komentator zauważa, że ten „czarownik”, jak nazywa Hermesa, najwyraźniej nie był zupełnie obcy Pismu Świętemu, ponieważ jego słowa przypominają Księgę Rodzaju. Wyjaśnia zatem podobieństwo przez zapożyczenie: to Hermes korzystał z Mojżesza, a nie odwrotnie. Scholion ten, wydany przez Arthura Darby'ego Nocka i André-Jeana Festugière'a w krytycznym wydaniu korpusu z 1945 roku, jest jednym z najwcześniejszych zachowanych świadectw bizantyjskiej lektury tekstu.
Czarownik, który czytał Mojżesza
Określenie Hermesa mianem czarownika nie było przypadkowe. Dla Psellosa, jak dla większości chrześcijańskich autorów, egipski mędrzec stał na granicy dwóch światów. Z jednej strony uchodził za bardzo dawnego autora, którego teologia w zaskakujący sposób zbliżała się do prawdy chrześcijańskiej. Z drugiej był związany z kultem egipskich bogów, z astrologią i z praktykami, które Kościół potępiał. Psellos rozwiązuje to napięcie w sposób typowy dla tradycji patrystycznej: przyznaje Hermesowi częściowe zrozumienie, ale tłumaczy je zależnością od objawienia biblijnego, co pozwala zachować wyższość Mojżesza.
Ten mechanizm interpretacyjny ma długą historię. Już apologeci II wieku, a później Euzebiusz z Cezarei w Praeparatio evangelica, przekonywali, że greccy filozofowie zapożyczyli swoje najlepsze idee od Hebrajczyków. Psellos stosuje go do Hermesa z filologiczną precyzją: wskazuje konkretny fragment i konkretną paralelę biblijną. Jego postawa jest zatem jednocześnie krytyczna i protekcjonalna. Nie odrzuca tekstu jako bezwartościowego, ale nie pozwala mu też stać się niezależnym źródłem objawienia.
Scholion przekazuje także coś więcej niż tylko teologiczny osąd. Pokazuje, że w XI wieku Poimandres był przedmiotem uważnej lektury, czytanym z ołówkiem w ręku, jeśli wolno użyć anachronicznego obrazu, przez człowieka znającego zarówno Pismo, jak i filozofię platońską. Psellos był czytelnikiem kompetentnym, zdolnym dostrzec zbieżności i różnice, a jego notatka, przekazywana razem z tekstem, towarzyszyła późniejszym kopistom i czytelnikom.
Wyrocznie, demony i złoto
Zainteresowanie Hermesem trzeba widzieć w szerszym kontekście pism Psellosa poświęconych dawnej mądrości. Najważniejsze miejsce zajmowały w nich Wyrocznie chaldejskie, zbiór heksametrycznych sentencji z II wieku, uważanych przez późnych neoplatoników za objawienie boskie. Psellos sporządził ich objaśnienie i streszczenia doktryny, korzystając w dużej mierze z zaginionego komentarza Proklosa. Jego prace w tej dziedzinie stały się później podstawą, na której opierał się Jerzy Gemistos Pletho, przypisując wyrocznie Zoroastrowi.
Psellos pisał również o demonach, o znaczeniu snów, o własnościach kamieni i o zjawiskach przyrody. Wśród jego pism zachował się list do patriarchy Michała Keruulariosa o sztuce wytwarzania złota, wydany w 1928 roku przez Josepha Bideza w serii katalogów greckich rękopisów alchemicznych. List ten łączy wiedzę o przemianach substancji z filozoficzną teorią materii i pokazuje, że Psellos traktował alchemię jako część nauk o naturze, a nie tylko jako zbiór recept. Hermes, uznawany za patrona tej sztuki, pojawiał się w tym środowisku jako postać graniczna między filozofią a praktyką.
Wspólną cechą wszystkich tych zainteresowań jest metoda. Psellos zbiera, streszcza i porządkuje, zawsze z zastrzeżeniem, że przedstawia poglądy starożytnych, a nie własne przekonania. Pozycja historyka idei pozwalała mu zajmować się teurgią i demonologią bez przyjmowania ich za prawdziwe. Taka postawa była zapewne częściowo strategią obronną, ale stworzyła też warunki dla przetrwania tekstów, które w innym przypadku mogłyby zostać zapomniane albo zniszczone.
Dobrym przykładem tej metody jest De omnifaria doctrina, w greckim oryginale Didaskalia pantodapē, zbiór krótkich wykładów przygotowanych dla młodego Michała VII Dukasa. Psellos odpowiada w nim na pytania o Boga, duszę, anioły, ciała niebieskie, żywioły i zjawiska meteorologiczne, łącząc naukę Ojców Kościoła z doktrynami Platona, Arystotelesa i neoplatoników. Dzieło ma charakter podręcznika, a jego autor nie stara się zbudować oryginalnego systemu, lecz uporządkować dziedzictwo w formie przystępnej dla cesarskiego ucznia. Z tej perspektywy zrozumiałe staje się, dlaczego Hermes mógł znaleźć miejsce w jego lekturach: każdy dawny autor, nawet podejrzany, był potencjalnym źródłem informacji o tym, co myślano o naturze i o boskości. Encyklopedyczna ciekawość Psellosa nie oznaczała akceptacji, ale zakładała, że wiedza o błędach starożytnych jest częścią wykształcenia, a nie zagrożeniem, przed którym trzeba zamknąć bibliotekę.
Droga do Florencji
Między Psellosem a włoskim renesansem rozciągają się prawie cztery stulecia, w których greckie rękopisy hermetyczne były kopiowane w Bizancjum i jego strefie kulturowej. Najstarsze zachowane kodeksy Corpus Hermeticum pochodzą właśnie z tego okresu i powstały w środowisku uczonych paleologowskich, kontynuujących tradycję zapoczątkowaną przez Psellosa. Około 1460 roku mnich Leonardo z Pistoi przywiózł do Florencji grecki rękopis zawierający czternaście traktatów i przekazał go Kosmie Medyceuszowi. Kosma polecił Marsiliowi Ficinowi przerwać pracę nad Platonem i najpierw przełożyć Hermesa. Przekład ukończony w 1463 roku i wydany drukiem w 1471 roku pod tytułem Pimander otworzył nowy rozdział w dziejach zachodniej ezoteryki.
Ficino w przedmowie do przekładu przedstawił Hermesa jako jednego z pierwszych teologów w łańcuchu dawnej mądrości prowadzącym do Platona. W tej koncepcji, znanej później jako prisca theologia, Hermes staje się poprzednikiem filozofii i współczesnym lub niemal współczesnym Mojżeszowi. Ficino nie przejął wprost oceny Psellosa, nie traktował też Hermesa jako czarownika, lecz jako proroka, który przeczuwał Trójcę. Różnica akcentów jest wyraźna: tam, gdzie Bizantyjczyk widział zależność od Mojżesza i niebezpieczne sąsiedztwo magii, florencki humanista dostrzegał niezależne objawienie prawdy.
Biblioteka jako miejsce przetrwania
Postać Psellosa pozwala zobaczyć historię hermetyzmu z perspektywy, która często umyka uwadze. Opowieść o Hermesie zazwyczaj przeskakuje od późnoantycznego Egiptu do renesansowej Florencji, a okres pośredni pozostaje białą plamą. Tymczasem to w bizantyjskich bibliotekach teksty przetrwały, a przetrwały dzięki czytelnikom takim jak Psellos, którzy nie przyjmowali ich bezkrytycznie, lecz uważali za warte zachowania i objaśnienia.
Lektura Psellosa nie była lekturą wyznawcy. Była to lektura uczonego, który chciał wiedzieć, co mówili starożytni, i umieścić ich wypowiedzi w uporządkowanym obrazie dziejów myśli. Z tego punktu widzenia scholion o czarowniku czytającym Mojżesza jest symbolem całej bizantyjskiej recepcji Hermesa: łączy uznanie dla głębi tekstu z dystansem wobec jego pretensji do objawienia. Taki dystans okazał się paradoksalnie korzystny dla przetrwania pism hermetycznych. Tekst czytany krytycznie był wciąż tekstem czytanym, kopiowanym i komentowanym.
Dla historyka zachodniej ezoteryki wynika z tego ważna nauka. Tradycje tajemne nie przechodzą przez wieki wyłącznie dzięki wtajemniczonym, którzy przekazują je sobie w ukryciu. Często przetrwają dzięki uczonym, którzy traktują je jako przedmiot badania, i dzięki bibliotekom, w których teksty o niepewnym statusie leżą obok Pisma, Ojców Kościoła i klasyków. Hermes w bibliotece Psellosa był gościem tolerowanym, nie gospodarzem, ale właśnie ta pozycja zapewniła mu miejsce na półce, z której cztery stulecia później zdjął go Ficino.
