Hermann Conring i Ole Borch – spór o egipską mądrość Hermesa
Polemika między Hermannem Conringiem, który w 1648 roku zakwestionował wiedzę Egipcjan i prawa paracelsystów do dziedzictwa Hermesa, a Olem Borchem, który w 1674 roku bronił egipskiej mądrości, była jednym z ważnych siedemnastowiecznych rozliczeń z mitem Trismegistosa jako założyciela wszelkiej wiedzy.

Mit pierwszego mędrca
Przez całe XVI i znaczną część XVII wieku Hermes Trismegistos był w europejskiej wyobraźni czymś więcej niż autorem kilku traktatów teologicznych. Uchodził za praojca wiedzy w ogóle: egipskiego kapłana i króla, który miał wynaleźć pismo, prawa, astronomię i medycynę, a jego mądrość, przekazana Grekom przez Pitagorasa i Platona, miała stanowić źródło późniejszej filozofii. Tradycja ta czerpała z greckich i łacińskich autorów, którzy przypisywali Egiptowi wielką starożytność i przedstawiali egipskich kapłanów jako strażników tajemnej nauki. Biblijna wzmianka, że Mojżesz był wykształcony we wszelkiej mądrości Egipcjan, nadawała temu obrazowi dodatkową powagę.
Mit Hermesa jako pierwszego mędrca miał praktyczne konsekwencje. Kto chciał uzasadnić autorytet swojej nauki, mógł powołać się na jej rzekomo hermetyczne pochodzenie. Szczególnie chętnie czynili to zwolennicy Paracelsusa, którzy przedstawiali swoją medycynę i filozofię przyrody jako odnowienie dawnej sztuki egipskiej, zagubionej przez Greków i Arabów, a teraz przywróconej. Nazwa „sztuki hermetycznej” zawierała w sobie całą genealogię: od Hermesa przez kapłanów Egiptu aż do współczesnych adeptów, którzy uważali się za ich prawowitych dziedziców.
Na tym tle krytyka Isaaca Casaubona z 1614 roku, dotycząca daty pism hermetycznych, była tylko jednym z elementów większego zagadnienia. Nawet jeśli traktaty były późne, pytanie o rzeczywistą wiedzę Egipcjan pozostawało otwarte. Czy Egipt był kolebką nauki, czy raczej krajem kapłańskich przesądów, którym Grecy w swoim zachwycie przypisali więcej, niż na to zasługiwał? To pytanie stało się przedmiotem sporu między dwoma uczonymi z północnej Europy.
Helmsztadzki sceptyk
Hermann Conring, urodzony w 1606 roku we Fryzji Wschodniej, był jednym z najwszechstronniejszych uczonych protestanckich Niemiec. Na uniwersytecie w Helmstedcie wykładał filozofię naturalną, medycynę i politykę, a jego prace nad historią prawa niemieckiego uczyniły go jednym z twórców tej dyscypliny. Jako lekarz był otwarty na nowe odkrycia; należał do wczesnych niemieckich obrońców nauki Williama Harveya o krążeniu krwi. Jego sceptycyzm wobec Hermesa nie wynikał więc z niechęci do nowości, lecz z przekonania, że nowe twierdzenia należy oceniać według dowodów, a nie według rzekomej starożytności.
W 1648 roku Conring opublikował w Helmstedcie dzieło De Hermetica Aegyptiorum vetere et Paracelsicorum nova medicina. Tytuł zapowiadał podwójny cel: zbadanie dawnej egipskiej sztuki hermetycznej i nowej medycyny paracelsystów, która się na nią powoływała. W praktyce oba cele łączyły się w jedną tezę. Jeżeli Egipcjanie nie posiadali wiedzy, którą im przypisywano, to roszczenie paracelsystów do ich dziedzictwa traciło podstawę, a ich nauka musiała bronić się sama, bez zasłony czcigodnego pochodzenia.
Argumentacja Conringa opierała się na krytycznej lekturze źródeł. Twierdził, że greccy autorzy, opisujący mądrość Egiptu, często powtarzali opowieści kapłanów, którzy mieli interes w podkreślaniu swojej starożytności, a sami Grecy byli skłonni do przesady wobec kultury, która wydawała im się tajemnicza. Egipska wiedza, w takim świetle, okazywała się przede wszystkim wiedzą kapłańską, związaną z obrzędami i przesądami, a nie systematyczną nauką o przyrodzie. Pisma hermetyczne Conring uważał za późne, zgodnie z kierunkiem wyznaczonym przez Casaubona, i nie przyznawał im wartości świadectwa o dawnym Egipcie.
W 1669 roku ukazało się poszerzone wydanie dzieła, w którym Conring rozwinął i umocnił swoje argumenty. Jego książka stała się punktem odniesienia dla wszystkich, którzy wątpili w mit egipskiej mądrości, i zarazem wyzwaniem dla tych, którzy chcieli go bronić.
Kopenhaski obrońca
Odpowiedź przyszła z Kopenhagi. Ole Borch, w łacinie Olaus Borrichius, urodzony w 1626 roku, był profesorem uniwersytetu kopenhaskiego, uczonym o równie szerokich zainteresowaniach jak Conring. Zajmował się filologią, poezją łacińską, botaniką i medycyną, odbył długie podróże po Europie, w czasie których poznał wielu uczonych i zgromadził bogatą wiedzę o bibliotekach i zbiorach. Był też jednym z najbardziej wpływowych duńskich uczonych swojego pokolenia, a fundacja, którą zostawił studentom, przetrwała w Kopenhadze przez stulecia.
W 1674 roku Borch ogłosił dzieło Hermetis, Aegyptiorum et chemicorum sapientia ab Hermanni Conringii animadversionibus vindicata, czyli mądrość Hermesa, Egipcjan i chemików obroniona przed uwagami Hermanna Conringa. Już tytuł wskazywał na charakter książki: była to apologia, odpowiadająca na krytykę punkt po punkcie. Borch nie twierdził, że wszystkie pisma przypisywane Hermesowi pochodzą od jednego starożytnego autora, ale bronił tezy, że Egipcjanie posiadali rzeczywistą, wysoko rozwiniętą wiedzę, której ślady przechowały źródła greckie i której nie wolno lekceważyć.
Argumenty o Egipcie
Spór dotyczył w znacznej mierze oceny tych samych świadectw. Conring czytał Herodota, Diodora i innych greckich autorów jako przekaźników kapłańskiej propagandy; Borch czytał ich jako świadków, którzy widzieli Egipt na własne oczy i których relacje zgadzają się w istotnych punktach. Conring podkreślał przesądność egipskiej religii, kult zwierząt i magię obrzędową; Borch zwracał uwagę, że te same źródła mówią o egipskiej geometrii, astronomii i medycynie, i że greccy filozofowie podróżowali do Egiptu, aby się tam uczyć.
Ważną rolę odgrywały w tym sporze monumenty. Piramidy, obeliski i hieroglify, znane w XVII wieku coraz lepiej dzięki relacjom podróżników i dziełom takich uczonych jak Athanasius Kircher, który w latach pięćdziesiątych ogłosił swoje monumentalne Oedipus Aegyptiacus, świadczyły o cywilizacji zdolnej do wielkich osiągnięć. Dla Borcha było nie do pomyślenia, by lud, który wzniósł takie budowle i stworzył tak złożone pismo, nie posiadał wiedzy godnej szacunku. Conring mógł odpowiedzieć, że wielkość budowli nie dowodzi głębi filozofii, ale argument monumentalny miał siłę, której trudno było się przeciwstawić samą krytyką tekstów.
Borch powoływał się także na świadectwo biblijne o wykształceniu Mojżesza, które dla protestanckiego uczonego miało wagę szczególną. Jeżeli Pismo mówi o mądrości Egipcjan, to nie można jej zredukować do zbioru przesądów. Conring, również protestant, nie kwestionował autorytetu Biblii, ale mógł argumentować, że mądrość, o której mowa, nie musi być tożsama z tym, co przypisywali Egiptowi późniejsi zwolennicy Hermesa. Spór o interpretację jednego zdania pokazywał, jak głęboko pytanie o Egipt splatało się z kwestiami teologicznymi.
Hermes jako osoba i jako imię
Pod sporem o Egipt kryło się pytanie o samego Hermesa. Kim był ten, któremu przypisywano tyle ksiąg i tyle wynalazków? Starożytne świadectwa nie dawały jednoznacznej odpowiedzi. Klemens Aleksandryjski opisywał procesję egipskich kapłanów niosących czterdzieści dwie księgi Hermesa, obejmujące hymny, astronomię, obrzędy i medycynę, a późniejsze relacje mówiły o tysiącach pism noszących jego imię. Dla obrońcy egipskiej mądrości były to ślady ogromnej biblioteki kapłańskiej; dla krytyka raczej dowód, że imię Hermesa stało się etykietą, pod którą gromadzono teksty różnego wieku i pochodzenia.
Conring skłaniał się ku drugiemu odczytaniu. Hermes jawił się w jego ujęciu jako postać, wokół której narosła legenda, a nie jako autor, którego dzieła można by odtworzyć. Borch nie bronił naiwnego obrazu jednego mędrca, który wszystko wynalazł i wszystko spisał, ale uważał, że za imieniem Hermesa stoi rzeczywista tradycja egipskiej wiedzy, przekazywana w środowisku kapłańskim. Różnica między nimi nie dotyczyła więc tylko faktów, lecz także tego, jak rozumieć tradycję: czy jako nagromadzenie fikcji, czy jako przekaz, który wprawdzie zniekształcony, zachował coś z pierwotnej treści.
To rozróżnienie miało dalekosiężne konsekwencje. Jeżeli Hermes był tylko imieniem, to każda nauka powołująca się na niego czyniła to bezpodstawnie. Jeżeli był imieniem tradycji, to można było pytać, co z tej tradycji przetrwało i w jakiej postaci. Spór między Helmstedtem a Kopenhagą był w gruncie rzeczy sporem o to, jak czytać przekaz, który dotarł do nowożytnych przez wiele rąk.
Rozliczenie z mitem
Polemika Conringa i Borcha nie zakończyła się zwycięstwem żadnej ze stron w sensie ostatecznego rozstrzygnięcia. Obaj uczeni operowali materiałem, który nie pozwalał na pewność: egipskie pismo pozostawało nieodczytane, a wiedza o dawnym Egipcie opierała się niemal wyłącznie na źródłach greckich i rzymskich. Dopiero odczytanie hieroglifów przez Champolliona w XIX wieku otworzyło drogę do poznania egipskich tekstów z pierwszej ręki i zmieniło warunki całej dyskusji.
Mimo to spór miał znaczenie dla dziejów mitu Hermesa. Pokazał, że po Casaubonie pytanie o Hermesa przestało być wyłącznie pytaniem o datę traktatów, a stało się pytaniem o wiarygodność całej tradycji, która czyniła z Egiptu kolebkę mądrości. Conring reprezentował postawę, która miała zwyciężyć w następnym stuleciu: krytyczne podejście do źródeł, nieufność wobec legend o pochodzeniu wiedzy i przekonanie, że nauka musi bronić się dowodami, a nie genealogią. Borch reprezentował postawę, która nie chciała porzucić czci dla starożytności, ale starała się ją uzasadnić erudycją, a nie samą wiarą.
Obie postawy łączył jednak wspólny grunt. Zarówno Conring, jak i Borch prowadzili spór w języku uczonej łaciny, odwołując się do źródeł, cytując autorów i ważąc świadectwa. Hermes przestał być w tej dyskusji objawieniem przyjmowanym z czcią, a stał się przedmiotem badania historycznego. Nawet jego obrońca bronił go metodami filologa i historyka, a nie wizjonera. W tym sensie spór był rozliczeniem z mitem nie dlatego, że mit został obalony, lecz dlatego, że przestał być oczywisty.
Siedemnastowieczna dyskusja o egipskiej mądrości zapowiada też pytania, które powróciły w nowoczesnych badaniach nad hermetyzmem. Czy traktaty hermetyczne zawierają elementy rzeczywistej religii egipskiej, czy są wyłącznie produktem greckiej filozofii epoki cesarstwa? Odpowiedzi udzielane przez współczesnych badaczy opierają się na zupełnie innym materiale, ale samo pytanie jest pokrewne temu, które dzieliło Helmstedt i Kopenhagę. Conring i Borch nie mogli go rozstrzygnąć, lecz postawili je w sposób, który wymagał od następców dowodów, a nie tylko szacunku dla tradycji.
