Ewangelia Marii i spór uczniów o objawienie kobiety
Zachowana fragmentarycznie po koptyjsku i grecku Ewangelia Marii łączy naukę o wznoszeniu się duszy przez cztery wrogie moce z dramatycznym sporem, w którym Piotr i Andrzej kwestionują objawienie przekazane przez kobietę, a Lewi broni jej autorytetu jako wybranej przez Zbawiciela.

Tekst z brakującymi kartami
Żaden czytelnik Ewangelii Marii nie zna jej w całości. Najpełniejsza kopia, koptyjska, otwiera Kodeks Berliński 8502, papirusową księgę z V wieku; numer porządkowy w tym kodeksie, 8502,1, stał się w literaturze naukowej skrótowym oznaczeniem samego utworu. Z dziewiętnastu stron, które pierwotnie zajmował tekst, zachowało się dziewięć. Brakuje stron od pierwszej do szóstej oraz od jedenastej do czternastej, co oznacza, że ponad połowa ewangelii przepadła, a dwa największe ubytki przypadają na początek i na środek wizji, o której opowiada Maria.
Do kopii koptyjskiej dochodzą dwa fragmenty greckie z III wieku, a więc o mniej więcej dwa stulecia starsze. Papirus Rylands 463 zawiera końcową część tekstu, z dialogiem uczniów i zakończeniem; Papirus Oxyrhynchus 3525 przechowuje kawałek wcześniejszego fragmentu, z rozmową po odejściu Zbawiciela. Oba są niewielkie i uszkodzone, ale mają ogromne znaczenie: dowodzą, że utwór krążył po grecku w Egipcie już w III wieku, a jego powstanie można umieścić najpewniej w II stuleciu. Pokazują też, że tekst nie był stały. Między wersją grecką a koptyjską występują różnice, czasem drobne, czasem znaczące, które pozwalają zobaczyć, jak przekaz zmieniał się w kolejnych odpisach.
Lektura musi więc zaczynać się od uczciwego przyznania, że mamy przed sobą ruinę. Każda interpretacja całości jest rekonstrukcją, a pytanie, co znajdowało się na zaginionych kartach, pozostanie bez odpowiedzi, dopóki nie odnajdzie się inna kopia.
Nauka Zbawiciela o materii i grzechu
Zachowana część zaczyna się w środku rozmowy. Uczniowie pytają, czy materia zostanie zniszczona, czy nie. Zbawiciel odpowiada, że wszystkie natury, wszystkie twory i wszystkie stworzenia istnieją we wzajemnym splocie, lecz zostaną rozwiązane z powrotem we własny korzeń, bo natura materii rozpuszcza się w to, co należy do jej natury. Odpowiedź nie zapowiada katastrofy, lecz powrót: każda rzecz wraca tam, skąd wyszła.
Piotr zadaje wtedy pytanie o grzech świata, a odpowiedź należy do najbardziej uderzających zdań utworu: nie ma grzechu, to wy czynicie grzech, gdy postępujecie zgodnie z naturą cudzołóstwa. Grzech nie jest więc niezależną mocą ani substancją, lecz skutkiem pomieszania, przylgnięcia duszy do tego, co nie jest jej właściwe. Stąd cierpienie i choroba, bo to, co sprzeczne z naturą, wywołuje zaburzenie w całym ciele. Zbawiciel przychodzi, by przywrócić każdą naturę do jej korzenia.
Po tej nauce następuje pozdrowienie pokoju i przestroga, by nikt nie dał się zwieść wołaniem „Oto tu” lub „Oto tam”, bo Syn Człowieczy jest wewnątrz. Zbawiciel nakazuje głosić ewangelię Królestwa i nie ustanawiać żadnych praw poza tymi, które sam dał, aby uczniowie nie zostali nimi skrępowani. Potem odchodzi. Uczniowie pogrążają się w smutku i lęku: jeśli nie oszczędzono jego, jak oszczędzą ich? W tym momencie wstaje Maria, pozdrawia ich, pociesza i przypomina, że jego łaska będzie z nimi i ich osłoni, bo przygotował ich i uczynił ludźmi. Jej słowa zwracają serca uczniów ku dobru i rozpoczynają rozmowę o słowach Zbawiciela.
Wizja i cztery moce
Piotr zwraca się do Marii z prośbą: siostro, wiemy, że Zbawiciel kochał cię bardziej niż inne kobiety; powiedz nam słowa, które pamiętasz, które znasz ty, a nie my. Maria opowiada, że widziała Pana w wizji i rzekła mu o tym. Odpowiedział, że jest błogosławiona, bo nie zachwiała się, widząc go, gdyż tam, gdzie jest umysł, tam jest skarb. Zapytała wtedy, czy ten, kto ogląda wizję, widzi ją duszą czy duchem. Zbawiciel odpowiada, że nie duszą ani duchem, lecz umysłem, który jest między nimi; to on widzi wizję. W tym miejscu urywa się strona dziesiąta i zaczyna druga wielka luka.
Krótka wymiana zdań o umyśle zawiera całą antropologię utworu. Człowiek nie jest w niej prostą dwójnią ciała i duszy; między duszą a duchem znajduje się nous, władza widzenia, która nie należy ani do niższej, ani do wyższej części w sposób wyłączny i dlatego może pośredniczyć. Wizja nie jest więc ekstazą, w której dusza traci samą siebie, ani czysto duchowym przeżyciem, niedostępnym dla świadomości. Jest aktem umysłu, który pozostaje nieporuszony. Słowa o tym, że Maria nie zachwiała się na widok Pana, mają tu znaczenie zasadnicze: stałość umysłu jest warunkiem objawienia, a zarazem jego pierwszym owocem. Skarb znajduje się tam, gdzie umysł, i umysł, który się nie chwieje, staje się miejscem, gdzie skarb można zobaczyć.
Gdy tekst powraca, opisuje już drogę duszy wznoszącej się przez sfery władz. Pierwsza moc nie zachowała się w kopii koptyjskiej; zwykle przypuszcza się, że była to Ciemność. Druga to Pożądanie, które zarzuca duszy, że nie widziało, jak schodzi, a teraz widzi, jak się wznosi; dusza odpowiada, że to ona widziała moc, której moc nie widziała ani nie poznała, bo dusza była dla niej jedynie szatą. Trzecia moc, Niewiedza, próbuje osądzić duszę, mówiąc, że jest związana złem. Dusza odpowiada, że to ona nie sądziła, choć ją sądzono, i że rozpoznała, iż wszystko zostanie rozwiązane, zarówno to, co ziemskie, jak i to, co niebieskie.
Czwarta moc, Gniew, ma siedem postaci: ciemność, pożądanie, niewiedzę, gorliwość śmierci, królestwo ciała, głupią mądrość ciała i gniewną mądrość. Pytają duszę, skąd przychodzi, ty zabójczyni ludzi, i dokąd idzie, ty, która przemierzasz przestrzenie. Dusza odpowiada, że to, co ją wiązało, zostało zabite, to, co ją otaczało, zostało pokonane, jej pożądanie się skończyło, a niewiedza umarła. Została uwolniona ze świata przez inny świat, z typu przez typ wyższy, i od tej chwili osiągnie spoczynek czasu, pory i eonu w milczeniu. Na tym słowach Maria milknie, bo, jak mówi tekst, do tego miejsca Zbawiciel z nią mówił.
Sens wizji jest wyraźny mimo luk. Moce nie są demonami zewnętrznymi, lecz uosobieniami stanów, które więżą duszę: pożądania, niewiedzy, gniewu w jego licznych postaciach. Dusza przechodzi przez nie nie dzięki magicznym formułom, lecz dzięki poznaniu, które pozwala jej odpowiedzieć każdej z władz i zdemaskować jej roszczenia. Wzlot jest więc drogą wewnętrznego wyzwolenia opowiedzianą w języku kosmologii.
Piotr, Andrzej i Lewi
Opowiadanie Marii nie kończy rozmowy, lecz ją zaostrza. Andrzej zabiera głos pierwszy i mówi braciom, by powiedzieli, co sądzą o tym, co usłyszeli; on sam nie wierzy, by Zbawiciel to mówił, bo te nauki są obcymi myślami. Piotr idzie dalej i stawia pytania dotyczące nie treści, lecz osoby: czy Zbawiciel naprawdę rozmawiał z kobietą na osobności, bez naszej wiedzy? Czy mamy się odwrócić i wszyscy jej słuchać? Czy wybrał ją bardziej niż nas?
Maria płacze i pyta Piotra, czy sądzi, że wymyśliła to w sercu albo że kłamie o Zbawicielu. Wtedy odzywa się Lewi. Piotrze, mówi, zawsze byłeś porywczy; teraz widzę, że spierasz się z kobietą jak przeciwnicy. Jeśli Zbawiciel uczynił ją godną, kim ty jesteś, by ją odrzucać? Z pewnością Zbawiciel zna ją bardzo dobrze; dlatego kochał ją bardziej niż nas. Lewi wzywa, by przyodziać się w doskonałego człowieka i iść głosić ewangelię, nie ustanawiając żadnych reguł ani praw ponad to, co powiedział Zbawiciel.
W tym miejscu wyraźnie widać różnicę między wersjami. W tekście koptyjskim po słowach Lewiego wszyscy uczniowie wyruszają, by głosić. W greckim papirusie Rylands to sam Lewi odchodzi i zaczyna głosić. Ta drobna zmiana zmienia wydźwięk zakończenia: w jednej wersji spór zostaje zażegnany i wspólnota rusza razem, w drugiej obrońca Marii pozostaje osamotniony. Nie wiadomo, która wersja jest pierwotna, ale sama rozbieżność pokazuje, że zakończenie poruszało czytelników i kopistów.
Warto też zauważyć, czego tekst nie mówi. Maria nie jest w nim ani razu nazwana Magdaleną; identyfikacja z Marią z Magdali jest powszechna i prawdopodobna, ale wynika z kontekstu, z bliskości do Zbawiciela i z tradycji innych pism, a nie z samego rękopisu.
Odczytania współczesne
Od lat dziewięćdziesiątych XX wieku Ewangelia Marii stała się jednym z najczęściej komentowanych tekstów wczesnochrześcijańskich. Najwięcej uwagi przyciągnęła książka Karen King The Gospel of Mary of Magdala: Jesus and the First Woman Apostle, wydana w 2003 roku. King zaproponowała, by czytać utwór nie przez pryzmat kategorii „gnostycyzmu”, którą uważała za konstrukcję późniejszych polemik i współczesnych badaczy, lecz jako świadectwo sporów w II wieku o źródła autorytetu: czy pochodzi on z sukcesji uczniów, czy z duchowej dojrzałości i wizji. Spór Piotra z Marią odczytywała jako odbicie rzeczywistych konfliktów o rolę kobiet w nauczaniu i przewodzeniu wspólnotom.
Inni badacze przyjmowali bardziej ostrożne stanowisko. Christopher Tuckett w komentarzu z 2007 roku analizował relację tekstu do ewangelii kanonicznych i wskazywał, że autor zna je i nawiązuje do nich, co każe umieszczać jego powstanie w II wieku, raczej nie w najwcześniejszej jego części. Część interpretatorów podkreślała, że Maria w tym tekście jest wzorem ucznia doskonałego niezależnie od płci, a spór uczniów dotyczy przede wszystkim przyjęcia nauki duchowej, a nie kwestii społecznych. Jeszcze inni zwracali uwagę, że postać Piotra jako przeciwnika objawienia pojawia się w kilku tekstach pozakanonicznych, co może oznaczać, że autor nawiązuje do szerszego wzoru literackiego.
Wszystkie te odczytania mają oparcie w tekście, ale żadne nie wyczerpuje go do końca, choćby dlatego, że brakuje połowy kart. Pewne jest natomiast, że utwór łączy dwa tematy, które w innych pismach występują osobno: naukę o wyzwoleniu duszy przez poznanie oraz pytanie, kto ma prawo przekazywać to poznanie dalej. Odpowiedź, jaką daje Lewi, jest prosta: o godności świadka decyduje Zbawiciel, a nie hierarchia uczniów. Że odpowiedź ta została zapisana jako reakcja na płacz kobiety oskarżonej o kłamstwo, czyni z Ewangelii Marii jeden z najbardziej poruszających tekstów swojej epoki.
