Kerynt i spór o Chrystusa zstępującego na Jezusa
Kerynt, znany z krótkiej notatki Ireneusza i anegdoty o apostole Janie uciekającym z łaźni w Efezie, nauczał, że świat stworzyła niższa moc, a Chrystus zstąpił na człowieka Jezusa przy chrzcie i opuścił go przed męką, co od starożytności wiązano z polemiką Listów Janowych przeciw tym, którzy rozdzielali Jezusa i Chrystusa.

Postać z marginesu pierwszego wieku
Kerynt należy do najstarszych postaci w dziejach chrześcijańskiej herezjologii i zarazem do najsłabiej poznanych. Nie zachowało się żadne jego pismo, nie wiemy, gdzie się urodził ani kiedy zmarł, a nawet czas jego działalności można określić tylko w przybliżeniu na przełom I i II wieku w Azji Mniejszej. Wszystko, co o nim wiemy, przekazali autorzy, którzy uważali go za wroga prawdy, i to w dodatku w kilku warstwach, z których najstarsza jest zarazem najkrótsza.
Tą najstarszą warstwą jest pierwsza księga dzieła Ireneusza z Lyonu przeciw herezjom, napisanego około 180 roku. Ireneusz umieszcza Kerynta w ciągu nauczycieli, którzy wywodzą się od Szymona Maga, i poświęca mu kilka zdań. Później jego relację powtórzą, z mniejszymi lub większymi zmianami, Hipolit, Pseudo-Tertulian, Euzebiusz z Cezarei i Epifaniusz z Salaminy, przy czym kolejni autorzy dodają szczegóły, których nie zna wcześniejsza tradycja. Do tego dochodzi wzmianka w Liście Apostołów, apokryfie z II wieku, który wymienia Szymona i Kerynta jako fałszywych apostołów, przed którymi trzeba się strzec.
Takie źródła wymagają ostrożności. Kerynt, podobnie jak inni wcześni heretycy, był dla późniejszych pokoleń bardziej typem niż człowiekiem: nazwiskiem, które przywoływano, by opisać określony błąd. Mimo to krótka notatka Ireneusza ma wartość szczególną, bo pochodzi od autora, który twierdził, że zna tradycję Azji Mniejszej z pierwszej ręki, przez Polikarpa ze Smyrny, a więc z kręgu, w którym Kerynt miał działać.
Nauka według Ireneusza
Ireneusz przypisuje Keryntowi wykształcenie zdobyte w Egipcie, co może oznaczać rzeczywisty związek z Aleksandrią, ale równie dobrze może być konwencjonalnym znakiem podejrzanej mądrości. Kerynt miał nauczać, że świat nie został stworzony przez pierwszego Boga, lecz przez pewną moc, daleko oddzieloną od najwyższej zasady i nieznającą Boga, który jest ponad wszystkim. Jest to teza, która później stanie się charakterystyczna dla wielu systemów gnostyckich, lecz u Kerynta pojawia się w postaci jeszcze prostej, bez rozbudowanej mitologii eonów czy archontów.
Drugim elementem nauki jest chrystologia. Jezus według Kerynta nie narodził się z dziewicy, lecz był synem Józefa i Marii, zrodzonym tak jak inni ludzie, choć przewyższał ich sprawiedliwością, roztropnością i mądrością. Po chrzcie zstąpił na niego Chrystus w postaci gołębicy, pochodzący od najwyższej zwierzchności. Odtąd Jezus głosił nieznanego Ojca i czynił cuda. Na końcu jednak Chrystus odstąpił od Jezusa, a Jezus cierpiał i zmartwychwstał, podczas gdy Chrystus pozostał nieczuły na cierpienie, ponieważ był istotą duchową.
Ten obraz jest niezwykle interesujący z punktu widzenia historii myśli. Nie jest to doketyzm w ścisłym sensie, bo Jezus ma u Kerynta prawdziwe ciało i naprawdę cierpi. Nie jest to też prosta chrystologia adopcyjna, w której człowiek zostaje przyjęty za syna Bożego, bo Chrystus pozostaje bytem odrębnym od Jezusa, przychodzącym z góry i odchodzącym przed męką. Jest to raczej chrystologia rozdzielenia: dwie postacie, człowiek i boska moc, połączone na czas publicznej działalności i rozdzielone na krzyżu. Zbawcze objawienie pochodzi od Chrystusa, a cierpienie należy do Jezusa, i te dwie rzeczy nie mieszają się ze sobą.
Ireneusz nie podaje uzasadnienia tej nauki, lecz łatwo je odtworzyć. Jeśli Bóg najwyższy jest całkowicie transcendentny i nieczuły na cierpienie, to jego wysłannik nie może umrzeć na krzyżu. Jednocześnie tradycja ewangeliczna jest zbyt mocno związana z rzeczywistą śmiercią Jezusa, by można ją było całkowicie zanegować. Rozwiązaniem jest podział: to, co boskie, odchodzi, to, co ludzkie, cierpi. Opowieść o gołębicy zstępującej przy chrzcie, obecna we wszystkich ewangeliach, dostarczała gotowego obrazu takiego zstąpienia.
Teksty ewangeliczne same w sobie pozostawiały miejsce dla takiej lektury. Ewangelia Marka zaczyna opowieść o Jezusie dopiero od chrztu w Jordanie, bez historii narodzenia, a w części rękopisów Ewangelii Łukasza, między innymi w Kodeksie Bezy, głos z nieba przy chrzcie cytuje psalm: „Ty jesteś moim Synem, Ja Ciebie dziś zrodziłem”. Okrzyk z krzyża, w którym Jezus pyta Boga, dlaczego go opuścił, mógł zostać zrozumiany dosłownie jako chwila odejścia boskiej mocy. Apokryficzna Ewangelia Piotra oddaje ten okrzyk słowami o mocy, która opuściła umierającego. Nie wynika z tego, że teksty te powstały pod wpływem Kerynta, lecz pokazują one, że jego interpretacja nie była wymysłem z próżni, tylko jedną z możliwych odpowiedzi na pytania stawiane przez samą tradycję.
Ucieczka z łaźni
Najbardziej znaną informacją o Keryncie nie jest jednak opis jego nauki, lecz anegdota, którą Ireneusz przekazuje w trzeciej księdze. Według niej uczeń Pański Jan poszedł w Efezie do łaźni, a widząc w środku Kerynta, wybiegł bez kąpieli, wołając, by uciekać, zanim łaźnia się zawali, skoro jest w niej Kerynt, wróg prawdy. Ireneusz podaje, że opowieść tę słyszeli od Polikarpa ludzie, którzy ją potem przekazywali dalej. Euzebiusz przytacza ją w swojej Historii kościelnej, a późniejsza tradycja chętnie ją powtarzała, przenosząc niekiedy rolę przeciwnika na Ebiona.
Wartość historyczna tej anegdoty jest niepewna. Jej łańcuch przekazu jest długi, a funkcja wyraźnie budująca: pokazuje, że apostoł unikał wszelkiego kontaktu z heretykiem, nawet przypadkowego. Polikarp opowiadał w tym samym kontekście o swoim spotkaniu z Marcjonem, któremu miał rzucić w twarz słowa o pierworodnym szatana. Obie historie należą do gatunku, w którym autorytet tradycji wyraża się przez gest zerwania. Nie można wykluczyć, że zawierają wspomnienie rzeczywistego konfliktu, ale ich główną treścią jest przesłanie: z wrogami prawdy nie dzieli się nawet kąpieli.
Anegdota ma jednak również inną wartość. Umieszcza Kerynta w Efezie, w kręgu związanym z tradycją Janową, i czyni go współczesnym apostołowi. Niezależnie od tego, czy szczegóły są prawdziwe, świadczy ona o tym, że w II wieku w Azji Mniejszej pamiętano Kerynta jako przeciwnika Jana, a jego naukę jako coś, co dotyczyło bezpośrednio wspólnoty Janowej.
Listy Janowe i rozdzielenie Jezusa od Chrystusa
To właśnie ten związek nadaje postaci Kerynta znaczenie wykraczające poza historię jednej sekty. Ireneusz twierdzi w trzeciej księdze, że Jan napisał swoją Ewangelię, by usunąć błąd zasiany przez Kerynta. Nowożytni badacze, choć ostrożni wobec tej informacji w odniesieniu do Ewangelii, zwrócili uwagę na fragmenty Pierwszego Listu Jana, które wydają się odpowiadać właśnie na chrystologię rozdzielenia. Autor listu pyta, kto jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Chrystusem. Wzywa, by rozpoznawać ducha, który wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele. Wreszcie mówi, że Jezus Chrystus przyszedł przez wodę i krew, nie w wodzie tylko, lecz w wodzie i we krwi.
To ostatnie zdanie od dawna uznawano za szczególnie wymowne. Jeżeli przeciwnicy twierdzili, że Chrystus przyszedł przy chrzcie, czyli przez wodę, lecz odszedł przed męką, czyli przed krwią, to autor listu odpowiada wprost: Chrystus był obecny w obu momentach, w chrzcie i w śmierci. Podobnie Drugi List Jana ostrzega przed zwodzicielami, którzy nie wyznają Jezusa Chrystusa przychodzącego w ciele, i zakazuje przyjmować ich do domu, a nawet pozdrawiać. Wskazanie to brzmi jak teologiczne uzasadnienie gestu Jana w łaźni.
Należy jednak zachować ostrożność. Listy Janowe nie wymieniają Kerynta z imienia, a ich przeciwnicy, nazywani antychrystami i fałszywymi prorokami, mogli wyznawać poglądy zbliżone do kerynckich, lecz niekoniecznie z nimi tożsame. Raymond Brown w swoim obszernym komentarzu do listów zwrócił uwagę, że secesjoniści, z którymi polemizuje autor, mogli rozwijać pewne elementy samej tradycji Janowej, a nie przychodzić z zewnątrz. Utożsamienie ich z Keryntem jest więc hipotezą, która dobrze tłumaczy pewne sformułowania, ale nie daje się udowodnić. Prawdopodobne jest raczej, że Kerynt i przeciwnicy z listów należeli do tego samego szerszego środowiska, w którym pytanie o relację między człowiekiem Jezusem a boskim Chrystusem było jeszcze otwarte.
Gnostyk czy chiliasta
Obraz Kerynta komplikuje się, gdy uwzględnimy późniejsze źródła. Euzebiusz przytacza opinię rzymskiego prezbitera Gajusa, według którego Kerynt pisał objawienia pod imieniem wielkiego apostoła i zapowiadał po zmartwychwstaniu ziemskie królestwo Chrystusa w Jerozolimie, pełne cielesnych przyjemności, trwające tysiąc lat. Dionizy Aleksandryjski wspomina, że niektórzy przypisywali Keryntowi samą Apokalipsę, by ją zdyskredytować. Grupa nazywana przez Epifaniusza alogami miała odrzucać całe pisma Janowe, uznając je za dzieło Kerynta. Epifaniusz z kolei przedstawia keryntian jako judaizantów, zachowujących obrzezanie i wrogich Pawłowi.
Te informacje trudno pogodzić z notatką Ireneusza. Nauczyciel głoszący nieznanego Boga ponad stwórcą świata i duchowego Chrystusa, który nie cierpi, nie pasuje łatwo do wizji cielesnego tysiącletniego królestwa w Jerozolimie. Część badaczy uznała więc, że mamy do czynienia z dwoma różnymi obrazami, z których jeden lub oba powstały w wyniku polemicznych projekcji. Kerynt mógł zostać obarczony chiliazmem przez tych, którzy chcieli zdyskredytować Apokalipsę, albo gnostycką kosmologią przez tych, którzy chcieli umieścić go w genealogii od Szymona Maga. Możliwe też, że oba elementy łączyły się w sposób, który dla nas jest niezrozumiały, bo nie mamy jego własnych tekstów.
Kerynt pozostaje więc postacią na pograniczu. Stoi na początku historii gnostycyzmu, jeśli przyjmiemy relację Ireneusza, i zarazem na początku historii sporu o Apokalipsę, jeśli przyjmiemy relację Gajusa. W obu przypadkach jego imię służyło do wyznaczania granic: między prawdziwym a fałszywym Chrystusem, między prawowitym a podrobionym objawieniem. Pytanie, które według Ireneusza postawił, czy boski Chrystus i człowiek Jezus to jedna osoba, czy dwie, miało w kolejnych stuleciach wracać w coraz bardziej wyrafinowanych formach, aż do wielkich sporów chrystologicznych V wieku. Kerynt nie był ich przodkiem w prostym sensie, ale jego postać pokazuje, jak wcześnie to pytanie zostało postawione i jak gwałtownie na nie odpowiadano.
