Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Gnostycyzm

Hymn o Perle i pamięć królewskiego pochodzenia

Hymn o Perle opowiada o królewiczu, który w Egipcie zapomina, kim jest, i odzyskuje pamięć dzięki listowi od ojca, a jego właściwym tematem nie jest ucieczka ze świata, lecz rozpoznanie siebie w szacie, która okazuje się lustrzanym odbiciem tego, kto ją przywdziewa.

Koptyjski rękopis Apokryfonu Jana
Koptyjski rękopis Apokryfonu Jana

Pieśń w więzieniu apostoła

Hymn o Perle zachował się jako część Dziejów Tomasza, apokryficznego utworu o misji apostoła w Indiach, napisanego po syryjsku zapewne w Edessie w pierwszej połowie III wieku i niemal równocześnie przełożonego na grekę. W rozdziałach od sto ósmego do sto trzynastego Tomasz, uwięziony przez indyjskiego króla, modli się, a następnie śpiewa pieśń, która nie ma nic wspólnego z akcją otaczających ją rozdziałów: nie wspomina Indii, nie wspomina Tomasza, nie wspomina nawet Chrystusa. Wygląda na wcześniej istniejący utwór, który redaktor Dziejów umieścił w ich środku, i tak też traktuje go większość badaczy.

Tekst jest poświadczony zaskakująco wąsko. Cała obszerna tradycja rękopiśmienna Dziejów Tomasza w zasadzie go pomija; Hymn przetrwał w jednym rękopisie syryjskim z X wieku i w jednym greckim z XI wieku, a ponadto w bizantyjskiej parafrazie. Możliwe, że kopiści pomijali go z ostrożności, bo jego sens wydawał się niejasny lub podejrzany. Syryjski tekst opublikował po raz pierwszy William Wright w 1871 roku, a w 1897 roku Anthony Ashley Bevan wydał go z angielskim przekładem pod tytułem The Hymn of the Soul, Hymn o duszy. Ten tytuł, choć nie pochodzi z rękopisu, przesądził na dziesięciolecia o kierunku lektury.

Świat przedstawiony w pieśni ma wyraźny koloryt partyjski. Ojciec jest „królem królów”, kraj królewicza leży na Wschodzie, droga prowadzi przez Majszan, port u ujścia rzek do Zatoki Perskiej, przez Babel i Sarbug do Egiptu. Ten koloryt skłonił wielu badaczy do przypuszczenia, że utwór powstał przed upadkiem dynastii Arsacydów w latach dwudziestych III wieku, czyli wcześniej niż Dzieje. Jest to argument rozsądny, ale nie rozstrzygający, bo poeta mógł świadomie sięgnąć po dawne realia.

Szata zdjęta i szata odzyskana

Opowieść jest prosta. Mówi w pierwszej osobie królewicz, który jako dziecko mieszkał w pałacu ojca i żył w dostatku. Rodzice wysyłają go ze Wschodu z ładunkiem skarbów, aby zdobył w Egipcie jedną perłę, leżącą pośrodku morza i strzeżoną przez syczącego węża. Przed podróżą zdejmują z niego szatę ze świetlistych kamieni, utkaną na jego miarę, oraz purpurową togę, i zawierają z nim przymierze zapisane w jego sercu, by nie zapomniał: jeśli przyniesie perłę, otrzyma szatę z powrotem i będzie dziedzicem królestwa wraz ze swoim bratem, drugim po ojcu.

W Egipcie królewicz zatrzymuje się w pobliżu węża i czeka, aż ten zaśnie. Żeby nie zwracać uwagi, ubiera się jak Egipcjanie, lecz oni rozpoznają w nim obcego, przyjmują go podstępnie i dają mu do jedzenia swoje potrawy. Królewicz zapomina, że jest synem królewskim, zaczyna służyć ich królowi, zapomina o perle i zapada w głęboki sen. Rodzice dowiadują się o tym i wysyłają mu list, podpisany przez wszystkich możnych królestwa. List leci jako orzeł, siada przy śpiącym i staje się mową. Królewicz budzi się, przypomina sobie, kim jest i po co przyszedł, zaklina węża, wypowiadając imię ojca, brata i matki, królowej Wschodu, porywa perłę, zrzuca nieczystą egipską szatę i wyrusza w drogę powrotną, prowadzony przez światło listu.

Najsłynniejsza scena następuje na końcu. Na granicy królestwa wychodzą mu naprzeciw skarbnicy z szatą, której nie pamiętał, bo zdjęto ją z niego w dzieciństwie. Gdy na nią patrzy, szata staje się dla niego jak lustro: widzi ją całą w sobie, a siebie w niej, i widzi, że byli dwoje rozdzieleni, a znów są jednym w jednej postaci. Na szacie wyhaftowany jest obraz króla królów, a przez całą jej tkaninę przebiegają poruszenia poznania. Szata sama wyrywa się ku niemu, a on ją przywdziewa i wchodzi do pałacu, by oddać cześć ojcu i stanąć z perłą przed królem.

Kilka szczegółów tej fabuły łatwo przeoczyć, a mają znaczenie dla interpretacji. Królewicz nie wyrusza sam: na trudnej drodze w dół towarzyszy mu dwóch przewodników, którzy opuszczają go dopiero u granic Egiptu. Brat, „drugi” po ojcu, nie bierze udziału w wyprawie, ale jest stale obecny jako ten, z którym królewicz ma dzielić dziedzictwo, i jego imię jest jednym z trzech, którymi zaklina węża. W Egipcie spotyka też rodaka ze Wschodu, młodzieńca szlachetnego rodu, który ostrzega go przed Egipcjanami. Wersja grecka w wielu miejscach różni się od syryjskiej, upraszcza obrazy i dodaje objaśnienia, co pokazuje, że już tłumacz musiał się zastanawiać, jak rozumieć zagadkowe sformułowania oryginału.

Trzy formy zapomnienia

Wewnętrzną dynamikę utworu najlepiej widać w tym, jak opisuje on utratę pamięci. Królewicz nie zostaje uwięziony ani zabity; zostaje nakarmiony. Jedzenie egipskich potraw jest ciężkie, a ciężar sprowadza sen. To trzy kolejne stopnie: przebranie, które upodabnia go do otoczenia, pokarm, który go przemienia od środka, i sen, w którym znika świadomość celu. Wszystkie trzy są zwykłe, nie dramatyczne, i właśnie w tym leży ich siła. Zapomnienie nie przychodzi jako katastrofa, lecz jako wygoda.

Równie zwyczajne jest przebudzenie. List nie zawiera nowej nauki, lecz przypomnienie: „przebudź się i powstań ze snu, wysłuchaj słów naszego listu, przypomnij sobie, że jesteś synem królów”. Nie przynosi informacji, której królewicz by nie znał, tylko przywraca mu to, co zostało zapisane w jego sercu, gdy wyruszał. W tym sensie poemat opisuje poznanie nie jako zdobycie wiedzy, lecz jako anamnezę, przypomnienie. Słowo staje się czynne dopiero wtedy, gdy trafia na pamięć, którą można obudzić.

Ten sam rytm, przebranie i wyzwolenie, sen i przebudzenie, ma swoje odpowiedniki w wielu tekstach późnej starożytności, od platońskiego mitu o duszy, która zapomina, pijąc z rzeki Lete, po gnostyckie wezwania do przebudzenia, które powracają w literaturze z Nag Hammadi i mandejskiej. Hymn o Perle wyróżnia się w tym gronie tym, że w ogóle nie używa abstrakcyjnego języka. Nie mówi o duszy, materii, archontach ani o boskich emanacjach; opowiada wyłącznie historię.

Dusza, zbawca czy Adam

Właśnie dlatego interpretacje rozchodzą się szeroko. Bevan i większość wczesnych komentatorów czytali poemat jako alegorię duszy, która schodzi z niebiańskiej ojczyzny w świat materii, zapomina o sobie i powraca dzięki objawieniu. W pierwszej połowie XX wieku przedstawiciele szkoły religiohistorycznej, przede wszystkim Richard Reitzenstein, widzieli w królewiczu postać „zbawionego zbawcy”, który sam musi zostać wyzwolony, zanim wyzwoli innych; dzieje tej koncepcji i krytykę, jakiej ją poddano, opisuje osobny esej. Hans Jonas uczynił z poematu jeden z centralnych przykładów gnostyckiego doświadczenia obcości świata, a jego analiza wywarła ogromny wpływ na czytelników spoza kręgu specjalistów.

Na przeciwnym biegunie stoją badacze, którzy uważają, że Hymn nie jest gnostycki w żadnym technicznym sensie. Albertus Klijn w komentarzu do Dziejów Tomasza z 1962 roku czytał go w świetle wczesnego chrześcijaństwa syryjskiego i biblijnej historii Adama, który utracił w raju szatę chwały i odzyskuje ją w Chrystusie. Za takim odczytaniem przemawia to, że motyw szaty chwały jest jednym z najbardziej charakterystycznych obrazów teologii syryjskiej, który w IV wieku rozwinie Efrem Syryjczyk w hymnach o chrzcie i o raju. Paul-Hubert Poirier w monografii z 1981 roku przedstawił obszerny przegląd tych stanowisk i ostrożnie zrezygnował z rozstrzygnięcia na korzyść któregokolwiek.

Pewne jest jedno: poemat był czytany przez różne wspólnoty w różny sposób. Manichejczycy znali i cenili Dzieje Tomasza, co poświadcza między innymi Augustyn, a ich własna liturgia była pełna obrazów duszy jako perły i szaty światła. Kościół syryjski zachował utwór w obrębie swojego apokryfu, nie widząc w nim, przynajmniej na początku, niczego niebezpiecznego. Ten sam tekst mógł więc funkcjonować jako pieśń o Adamie, o duszy i o zbawcy, w zależności od tego, kto go śpiewał.

Perła i lustro

Dwa obrazy zasługują na osobne zatrzymanie, bo w nich koncentruje się sens całości. Perła ma w tradycji chrześcijańskiej mocne zakotwiczenie w przypowieści z Ewangelii Mateusza o kupcu, który sprzedał wszystko, by kupić jedną drogocenną perłę. W starożytności sądzono również, że perła rodzi się w muszli z uderzenia pioruna albo z kropli rosy, a więc z połączenia ognia nieba z wodą morza. Efrem w jednym ze swoich cykli hymnów poświęca perle kilka utworów, w których jest ona obrazem wiary i Chrystusa. W Hymnie perła leży w głębi morza, w miejscu strzeżonym przez węża, a więc w samym środku tego, co obce i niebezpieczne. Nie zostaje stworzona przez królewicza, lecz odnaleziona; jej wartość istnieje przed jego przybyciem.

Lustrzana szata jest obrazem jeszcze subtelniejszym. Królewicz nie wraca do szaty, która byłaby po prostu zewnętrzną oznaką rangi; wraca do siebie samego, którego przez całe życie nie widział. Szata jest jego obrazem, przygotowanym w królestwie i dojrzewającym tam razem z nim, i dopiero w spotkaniu z nią poznaje swoją pełną postać. To jest zapewne najgłębsza intuicja poematu, niezależna od tego, czy uznamy go za gnostycki: tożsamość człowieka nie jest czymś, co się zdobywa w świecie, lecz czymś, co na niego czeka i co trzeba rozpoznać.

Stąd tytułowa pamięć królewskiego pochodzenia. Hymn o Perle nie wzywa do pogardy dla Egiptu ani do ucieczki z niego. Królewicz musiał tam pójść, musiał zejść do morza i zmierzyć się z wężem, bo tylko tam leżała perła. Jego błąd nie polegał na tym, że poszedł, lecz na tym, że zapomniał, po co przyszedł. Pieśń mówi o człowieku, który żyje wśród obcych, ubiera się jak oni i je ich pokarm, a mimo to nosi w sercu zapis przymierza, czekający na list, który go przebudzi. Jest to jedna z najbardziej przejmujących opowieści, jakie przekazała późna starożytność, i jedna z niewielu, które wciąż czyta się z równym przejęciem w kręgach naukowych i poza nimi.