Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Gnostycyzm

Pierwsza Apokalipsa Jakuba i hasła dla celników nieba

Pierwsza Apokalipsa Jakuba, zachowana w piątym kodeksie z Nag Hammadi i w Kodeksie Tchacos, zawiera formuły, którymi dusza ma odpowiadać celnikom zatrzymującym ją w drodze ku górze, a ich brzmienie jest tak bliskie słowom obrzędu markozjan opisanego przez Ireneusza, że oba teksty muszą czerpać z jednej tradycji.

Gnostycki gem z postacią Abraxasa
Gnostycki gem z postacią Abraxasa

Dwa świadectwa jednego tekstu

Trzeci traktat piątego kodeksu z Nag Hammadi nosi tytuł Apokalipsa Jakuba. Ponieważ w tym samym kodeksie znajduje się kolejny tekst o tym samym tytule, badacze nazwali je pierwszą i drugą apokalipsą, choć sam rękopis tego rozróżnienia nie wprowadza. Kopia z Nag Hammadi jest w wielu miejscach uszkodzona, a przez długi czas była jedynym świadectwem tekstu. Sytuacja zmieniła się, gdy opublikowano Kodeks Tchacos, papirusowy rękopis koptyjski odnaleziony w Egipcie i udostępniony badaczom na początku XXI wieku, który zawiera drugą wersję tego samego dzieła, zatytułowaną po prostu Jakub.

Porównanie obu wersji pozwala uzupełnić luki i pokazuje, że tekst krążył w różnych redakcjach. Różnice dotyczą głównie sformułowań i niektórych szczegółów, ale rdzeń jest wspólny: rozmowa Pana z Jakubem, jego bratem, przed męką i po niej, w której Pan zapowiada Jakubowi cierpienie i uczy go, jak ma przejść przez moce, które zatrzymają go po śmierci. Ta właśnie nauka o przejściu jest sercem dzieła i przesądza o jego wyjątkowości.

Jakub jest tu, podobnie jak w innych pismach, bratem Pańskim, choć tekst zastrzega, że nie jest nim w sensie materialnym. Pan mówi do niego, że nazywa go bratem nie bez powodu, ale że nie jest jego bratem według materii. Ta formuła łączy znany z tradycji tytuł z gnostyckim przekonaniem, że prawdziwe pokrewieństwo jest pokrewieństwem duchowym.

Lęk przed tymi, którzy siedzą u bram

Rozmowa rozpoczyna się od zapowiedzi męki. Pan mówi, że zostanie pojmany, a Jakub reaguje lękiem i smutkiem. Pyta, jak ma się zachować, gdy przyjdzie jego własna pora. Pan odpowiada, że Jakub także zostanie pojmany, ale że nie powinien się bać, ponieważ zostanie odkupiony. Tu pojawia się po raz pierwszy motyw, który dominuje w całym tekście: istnieją moce, które oczekują na duszę po śmierci i chcą ją zatrzymać.

Pan opisuje je jako celników, telōnai, którzy siedzą na drodze i pobierają opłaty. W wersji z Nag Hammadi mówi o trzech z nich, którzy siedzą jako celnicy i nie tylko żądają opłaty, ale porywają dusze kradzieżą. Obraz celnika był w starożytności czytelny: celnik stał przy bramie miasta albo na granicy prowincji, kontrolował przechodzących, żądał opłat i mógł zatrzymać tego, kto nie miał tego, co należało okazać. W wyobrażeniu wznoszenia duszy celnicy stoją na granicach sfer i sprawdzają, czy dusza ma prawo przejść.

Motyw celników niebieskich nie jest wyłącznie gnostycki. W późniejszej tradycji chrześcijańskiej, zwłaszcza bizantyjskiej, rozwinęła się nauka o „celnikach powietrznych”, demonach, które zatrzymują duszę po śmierci i oskarżają ją o grzechy. Wcześniejsze wyobrażenia o wznoszeniu przez sfery planetarne znane są z hermetyzmu, z kultów misteryjnych i z platonizmu. Pierwsza Apokalipsa Jakuba jest jednym z najwcześniejszych tekstów, w których ten motyw został zapisany wraz z konkretnymi odpowiedziami, jakie dusza ma wypowiedzieć.

Pytania i odpowiedzi

Kluczowy fragment ma formę katechizmu. Pan mówi Jakubowi, że gdy dostanie się w ich moc, jeden z nich, pełniący funkcję strażnika, zapyta: kim jesteś i skąd pochodzisz? Jakub ma odpowiedzieć: jestem synem i pochodzę od Ojca. Strażnik zapyta dalej: jakim synem jesteś i do jakiego ojca należysz? Jakub odpowie: pochodzę od Ojca preegzystującego i jestem synem w Preegzystującym. Kiedy strażnik zapyta, po co przyszedł, ma odpowiedzieć, że przyszedł na polecenie tego, który jest, aby zobaczyć to, co należy do nas, i to, co obce.

Strażnik nie ustępuje i pyta: czym są te obce rzeczy? Jakub ma odpowiedzieć, że nie są one całkowicie obce, lecz pochodzą od Achamot, która jest żeńska, a ona wytworzyła je, sprowadzając je z rodu preegzystującego. Wreszcie, gdy strażnik zapyta, dokąd idzie, Jakub ma odpowiedzieć, że wraca do miejsca, z którego przyszedł. Te słowa, jak zapewnia Pan, pozwolą mu ominąć moce.

Dalej Pan mówi, że gdy Jakub dojdzie do owych trzech, którzy zatrzymują i kradną dusze, i że wobec nich ma powołać się na niezniszczalne poznanie, czyli Sofię, która jest w Ojcu i jest matką Achamot. Moce, usłyszawszy to imię, zmieszają się i zaczną oskarżać swój korzeń i ród swojej matki, a Jakub przejdzie do tego, co należy do niego.

Cała sekwencja zakłada wyraźną hierarchię. Na górze jest Ojciec preegzystujący, z nim zjednoczona Sofia wyższa, niezniszczalne poznanie. Niżej znajduje się Achamot, Sofia niższa, która wytworzyła moce strzegące drogi. Dusza, która zna swoje pochodzenie od Ojca, może przejść obok tych mocy, ponieważ ujawnia im, że należy do wyższego porządku niż one same. Wiedza o pochodzeniu jest jednocześnie przepustką i bronią.

Obrzęd markozjan u Ireneusza

To, co czyni ten fragment wyjątkowym, to jego bliskość z innym tekstem, znanym od dawna. Ireneusz z Lyonu w pierwszej księdze Przeciw herezjom (I 21,5) opisuje obrzędy związane z Markiem, nauczycielem z kręgu walentyniańskiego, i jego zwolennikami, których nazywa markozjanami. Wśród tych obrzędów wymienia odkupienie umierających: na głowę umierającego wylewa się olej z wodą, a jednocześnie wypowiada się nad nim formuły, aby po śmierci mógł stać się niewidzialny dla władz i mocy i aby jego wewnętrzny człowiek wzniósł się ponad niewidzialne.

Formuły przytoczone przez Ireneusza brzmią niemal identycznie jak te z Apokalipsy Jakuba. Dusza mówi do mocy: jestem synem od Ojca, od Ojca preegzystującego, synem w Preegzystującym. Przyszedłem, aby zobaczyć wszystko, co moje i co obce, a jednak nie całkowicie obce, gdyż należy do Achamot, która jest żeńska i która to uczyniła dla siebie. Wywodzę swój ród od Preegzystującego i idę z powrotem do tego, co moje, skąd przyszedłem. Ireneusz dodaje, że wypowiedziawszy to, dusza wymyka się mocom, a następnie zwraca się do towarzyszy Demiurga ze słowami, w których nazywa siebie naczyniem cenniejszym od żeńskiej istoty, która ich uczyniła.

Epifaniusz z Salaminy w Panarionie powtarza ten opis, przypisując go herakleonitom, zwolennikom Herakleona, innego walentyniańskiego nauczyciela. Zgodność tych świadectw z tekstem koptyjskim jest tak duża, że nie może być przypadkowa. Badacze dyskutują, czy Pierwsza Apokalipsa Jakuba korzysta z obrzędu markozjan, czy obrzęd i apokalipsa czerpią z wcześniejszego, wspólnego źródła, czy wreszcie tekst należał do kręgu walentyniańskiego i jest jednym z jego pism. Imię Achamot, charakterystyczne dla walentyniańskiej nauki o Sofii niższej, wskazuje w każdym razie na związek z tym środowiskiem.

Od rytuału do objawienia

Porównanie obu przekazów pozwala zobaczyć, jak ta sama formuła może funkcjonować w różnych kontekstach. U Ireneusza jest częścią obrzędu: wypowiada się ją nad umierającym, prawdopodobnie przez kapłana lub członka wspólnoty, i łączy się z namaszczeniem. Jej skuteczność wynika z rytuału, w którym słowo i olej przygotowują duszę do przejścia. W Apokalipsie Jakuba formuła zostaje włożona w usta Pana i przekazana Jakubowi jako tajemna nauka przed jego męczeństwem. Staje się częścią objawienia, a nie liturgii.

Ta różnica ma znaczenie dla zrozumienia gnostyckiej soteriologii. Formuły dla celników nie są magicznymi zaklęciami, które działają niezależnie od wiedzy tego, kto je wypowiada. Są wyrazem poznania, które dusza nabyła za życia: wie, skąd pochodzi, kim jest i dokąd zmierza. W obrzędzie wspólnota pomaga jej przypomnieć sobie tę wiedzę w chwili śmierci; w objawieniu sam Pan uczy jej tego, kto ma umrzeć. W obu przypadkach odpowiedź jest tą samą prawdą o pochodzeniu duszy, wypowiedzianą w chwili próby.

Warto przy tym zauważyć, jak bliskie są te pytania strażników do pytań, które w innych tradycjach zadawano duszom zmarłych. Orfickie złote blaszki, składane do grobów w świecie greckim, zawierały instrukcje dla zmarłego, który przy źródle pamięci ma powiedzieć strażnikom, że jest synem Ziemi i gwiaździstego Nieba, ale jego ród jest niebiański. Nie ma dowodu bezpośredniego związku między tymi tekstami a Apokalipsą Jakuba, ale podobieństwo struktury – pytanie o tożsamość, odpowiedź wskazująca na wyższe pochodzenie, przejście dalej – pokazuje, że gnostyckie formuły należą do szerszej śródziemnomorskiej tradycji wyobrażeń o drodze duszy.

Męczeństwo i przekaz

Pozostała część tekstu dotyczy losów Jakuba i przekazu nauki. Pan zapowiada mu, że zostanie pojmany i zabity, ale że jego śmierć nie będzie końcem, bo zna już odpowiedzi. Jakub ma ukryć tę naukę i przekazać ją Addajowi, który z kolei zachowa ją i przekaże dalej. Addaj, znany z tradycji syryjskiej jako apostoł Edessy, pojawia się tu jako ogniwo w łańcuchu przekazu, co sugeruje, że tekst mógł być związany z kręgiem syryjskim lub przynajmniej chciał się do niego odwołać.

Tekst wspomina też kobiety, które były uczennicami Pana. W wersji z Nag Hammadi pojawiają się imiona Salome, Mariam, Marty i Arsinoe, a ich przykład zostaje Jakubowi wskazany jako godny uwagi. Kobiety są tu przedstawione jako te, które zrozumiały więcej niż wielu mężczyzn, co odpowiada obecnej w innych tekstach z Nag Hammadi tradycji, w której uczennice Pana mają szczególny dostęp do jego nauki.

Pierwsza Apokalipsa Jakuba łączy więc trzy elementy: proroctwo o męczeństwie, naukę o przejściu duszy i fikcję tajnego przekazu. Najbardziej trwałym jej wkładem jest jednak katechizm dla celników nieba, który pozwala zobaczyć, jak konkretnie gnostycy wyobrażali sobie chwilę śmierci. Nie była to dla nich chwila sądu nad uczynkami, lecz chwila rozpoznania. Kto potrafił powiedzieć, czyim jest synem i dokąd wraca, mijał strażników jak podróżny, który okazuje właściwy dokument przy bramie.