Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Gnostycyzm

Augustyn i dziewięć lat wśród manichejczyków

Augustyn przez blisko dziewięć lat należał do manichejskich słuchaczy, a jego późniejsze pisma – Wyznania, De moribus Manichaeorum, zapis dysputy z Fortunatem – ukształtowały zachodni obraz manicheizmu i zarazem dojrzewającą w polemice naukę o złu jako braku dobra.

Wizerunek świętego Augustyna na fresku z rzymskiego Lateranu – domena publiczna
Wizerunek świętego Augustyna na fresku z rzymskiego Lateranu – domena publiczna · Wikimedia Commons

Młody retor i religia rozumu

W trzeciej księdze Wyznań Augustyn opisuje, jak w wieku dziewiętnastu lat, studiując retorykę w Kartaginie, przeczytał zaginiony dziś dialog Cycerona Hortensjusz i zapałał miłością do mądrości. Szukał jej najpierw w Piśmie, ale łaciński przekład Biblii wydał mu się prostacki, a jej opowieści – nie do pogodzenia z wymaganiami wykształconego umysłu. Wtedy zetknął się z manichejczykami, którzy, jak pisze, bezustannie powtarzali słowo „prawda”, a w ich ustach brzmiały imiona Ojca, Syna i Ducha Świętego. W czwartej księdze podaje, że od dziewiętnastego do dwudziestego ósmego roku życia był „uwiedziony i uwodzący”, co wyznacza mniej więcej lata 373–382, z możliwym przedłużeniem kontaktów do pobytu w Rzymie w 383 roku.

Atrakcyjność manicheizmu dla młodego Augustyna łatwo zrozumieć, jeśli pamięta się, jak sam ruch się przedstawiał. Manichejczycy w rzymskiej Afryce uważali się za prawdziwych chrześcijan, czytali listy Pawła i odrzucali Stary Testament jako dzieło niższe. Obiecywali dojście do Boga przez rozum, a nie przez autorytet, i oferowali wyjaśnienie najbardziej palącego pytania: skąd zło. Odpowiedź była prosta i poruszająca – zło nie pochodzi od Boga, lecz od wrogiej mu zasady, a dusza ludzka jest cząstką światła uwięzioną w ciemnej materii. Augustyn przyznaje, że ta nauka przynosiła mu ulgę, bo pozwalała nie czuć się winnym własnych grzechów: grzeszyła w nim jakaś obca natura.

Słuchacz, figi i wybrani

Manichejska wspólnota dzieliła się na dwie klasy: wybranych, electi, prowadzących życie surowej ascezy, oraz słuchaczy, auditores, którzy żyli w świecie, mogli mieć rodziny i majątek, a ich podstawowym obowiązkiem religijnym było utrzymywanie wybranych. Augustyn nigdy nie przekroczył progu wyższej klasy. Pozostał słuchaczem, co odpowiadało jego sytuacji – żył wtedy w związku z kobietą, z którą miał syna Adeodata, i robił karierę nauczyciela retoryki w Tagaste, Kartaginie, a potem w Rzymie.

Z tej perspektywy pamiętał szczegóły codziennej praktyki. W Wyznaniach wspomina z gorzką ironią, że przynosił wybranym pokarm, aby oni w swoich trzewiach wydobyli z niego cząstki boskiego światła i uwolnili je. Pisze o figach, które według manichejczyków płaczą, gdy się je zrywa, i o drzewie wydzielającym mleczny sok jak łzy. Doktryna ta wynikała z przekonania, że światło jest rozproszone w całej przyrodzie, zwłaszcza w roślinach, a jego wyzwolenie dokonuje się przez trawienie wybranych, którzy sami nie mogli zrywać owoców ani przygotowywać chleba, by nie ranić uwięzionego w nich boskiego pierwiastka. Słuchacze przejmowali ten grzech na siebie i prosili wybranych o wstawiennictwo.

Augustyn pamiętał też zasadę trzech pieczęci, którą później szczegółowo opisał w De moribus Manichaeorum: pieczęci ust, nakazującej powstrzymywać się od mięsa, wina i bluźnierstwa, pieczęci rąk, zakazującej czynów krzywdzących światło w przyrodzie, oraz pieczęci łona, wymagającej czystości płciowej. Dla słuchaczy obowiązywała łagodniejsza wersja, z której Augustyn szczególnie zapamiętał niechęć do płodzenia dzieci, uważanego za uwięzienie kolejnej cząstki światła w ciele.

Rozczarowanie Faustem

Stopniowe odchodzenie Augustyna od manicheizmu miało w jego własnej relacji charakter intelektualny. W piątej księdze Wyznań opisuje, jak lektura filozofów – zwłaszcza astronomów, którzy z wieloletnim wyprzedzeniem przewidywali zaćmienia – podważyła jego zaufanie do manichejskich opowieści o niebie, nie dających się pogodzić z obserwacją. Bracia w wierze uspokajali go, że wszystkie wątpliwości rozwieje Faust z Milewe, biskup manichejski słynący z wymowy. Gdy Faust przybył do Kartaginy w 383 roku, Augustyn znalazł w nim człowieka uprzejmego i elokwentnego, ale niewykształconego w naukach, który uczciwie przyznał, że nie potrafi odpowiedzieć na jego pytania. Ta szczerość ujęła Augustyna, lecz zarazem odebrała mu nadzieję, że w manicheizmie znajdzie pełną wiedzę.

Epizod ten dobrze pokazuje, czego Augustyn szukał w manicheizmie: nie przede wszystkim rytuału ani wspólnoty, lecz systemu wiedzy, który obejmowałby zarazem duszę, historię i kosmos. Gdy okazało się, że nauczyciele ruchu nie potrafią obronić tej obietnicy wobec ówczesnej nauki, jego przynależność zaczęła stygnąć, choć jeszcze przez pewien czas nie widział lepszej drogi. Mimo to nie zerwał od razu. Wyjeżdżając do Rzymu, korzystał z gościnności manichejskiego środowiska, a urząd retora w Mediolanie w 384 roku uzyskał dzięki poparciu prefekta miasta Symmachusa, prawdopodobnie przy wstawiennictwie znajomych manichejczyków. W Mediolanie, pod wpływem kazań Ambrożego i lektury, którą nazywa „księgami platończyków” – najpewniej łacińskimi przekładami Plotyna i Porfiriusza – dokonało się przewartościowanie, opisane w siódmej księdze Wyznań. Augustyn odkrył możliwość myślenia o Bogu jako o rzeczywistości niecielesnej i o złu jako o czymś, co nie ma własnej substancji.

Zło jako brak

Właśnie w tym miejscu polemika z manicheizmem stała się warsztatem jego własnej teologii. Manichejczycy, jak rozumiał ich Augustyn, przedstawiali zło jako substancję, a nawet jako rzeczywistość materialną, zdolną do najazdu i walki. Plotyn dał mu pojęcie zła jako braku, niedostatku bytu. Augustyn połączył je z biblijnym przekonaniem, że wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre. Jeżeli zaś wszystko, co istnieje, jest dobre o tyle, o ile istnieje, to zło nie może być naturą, lecz jedynie zepsuciem natury, odwróceniem woli od wyższego dobra ku niższemu, privatio boni.

Tezę tę rozwinął w kilku dziełach pisanych bezpośrednio przeciw dawnym współwyznawcom. De moribus ecclesiae catholicae et de moribus Manichaeorum, rozpoczęte w Rzymie w 387 lub 388 roku, zestawia ascezę katolicką z manichejską, przekonując, że to Kościół zna prawdziwą miłość Boga i bliźniego, a manichejska powściągliwość jest pozorna. W drugiej księdze tego dzieła Augustyn dowodzi, że zło nie jest substancją, lecz tym, co sprzeciwia się naturze, i przytacza szczegóły z życia manichejskich wspólnot rzymskich, w tym opowieść o nieudanej próbie założenia domu wybranych, który miał żyć według reguły, ale się rozpadł. Niemal równocześnie powstało De Genesi contra Manichaeos, pierwsza próba Augustyna komentowania Księgi Rodzaju, pisana prostym stylem z myślą o czytelnikach, których manichejczycy zrażali do Starego Testamentu wyśmiewaniem jego antropomorfizmów. Augustyn broni w nim alegorycznej lektury opowieści o stworzeniu, przekonując, że „obraz Boży” w człowieku dotyczy umysłu, a nie kształtu ciała. Z kolei De duabus animabus, napisane już w Hipponie, atakuje przypisywaną manichejczykom tezę, że w człowieku mieszkają dwie dusze, dobra i zła. Augustyn odpowiada, że wewnętrzne rozdarcie, którego sam doświadczał, jest rozdarciem jednej woli, wahającej się między dwoma pragnieniami, a nie walką dwóch odrębnych natur.

Późniejsze De natura boni, napisane około 399 roku, ujmuje naukę o złu jako braku w zwięzłą formę traktatu.

Dysputa w Hipponie i rozbiór pism

Szczególnym świadectwem jest zapis publicznej dysputy, którą Augustyn, wówczas już kapłan w Hipponie, odbył 28 i 29 sierpnia 392 roku z manichejskim prezbiterem Fortunatem. Acta contra Fortunatum to protokół sporządzony przez stenografów, co czyni go jednym z nielicznych tekstów, w których słychać głos manichejczyka niezniekształcony przez streszczenie przeciwnika. Fortunat bronił przekonania, że dusza jest cząstką Boga, która nie grzeszy z własnej woli, lecz zostaje zmuszona przez wrogą naturę. Augustyn odpowiadał, że jeśli dusza jest częścią Boga, to Bóg okazałby się zdolny do cierpienia i skażenia, a jeśli grzech nie jest dobrowolny, to nie ma sensu ani pokuta, ani przebaczenie. Drugiego dnia Fortunat przyznał, że nie potrafi odpowiedzieć i musi poradzić się przełożonych. Wkrótce opuścił Hipponę.

Seria polemik objęła następnie Contra epistulam quam vocant fundamenti, rozbiór jednego z podstawowych listów Maniego czytanego przez afrykańskie gminy, oraz trzydzieści trzy księgi Contra Faustum, napisane około 400 roku w odpowiedzi na dzieło dawnego rozmówcy, w którym Faust bronił manichejskiego odrzucenia Starego Testamentu. W Contra Faustum Augustyn przytacza argumenty Fausta obszernie, dzięki czemu zachowała się spora część manichejskiej egzegezy biblijnej w łacinie. Dysputa z Feliksem z 404 roku zamyka ten cykl.

Obraz, który przejął Zachód

Przez całe średniowiecze Zachód znał manicheizm niemal wyłącznie przez Augustyna. Jego polemiki były czytane, kopiowane i cytowane, a słowo „manichejczyk” stało się w łacińskim chrześcijaństwie ogólną etykietą dla każdego dualizmu – stosowano ją wobec pryscylian, później wobec bogomiłów i katarów, choć związki historyczne tych ruchów z Kościołem Maniego są wątpliwe lub żadne. Augustyn ukształtował więc nie tylko obraz konkretnej religii, ale i kategorię herezjologiczną.

Ten obraz był zarazem prawdziwy i niepełny. Augustyn znał manicheizm od środka, ale z perspektywy słuchacza w zachodniej prowincji, bez dostępu do głębszych warstw nauki wybranych i do pism Maniego w ich pierwotnej postaci. Dopiero odkrycia XX wieku – teksty koptyjskie, irańskie i chińskie – pozwoliły porównać jego relację z samymi źródłami. Okazało się, że w wielu szczegółach jest zaskakująco dokładny: trzy pieczęcie, dwie klasy wiernych, rytuał posiłku wybranych znajdują potwierdzenie w tekstach manichejskich. Gdzie indziej jego rekonstrukcja upraszcza, nadając manichejskiemu dualizmowi kształt bardziej materialistyczny, niż przyjmowali niektórzy manichejscy teologowie.

Najtrwalszym owocem tych dziewięciu lat okazała się jednak nie wiedza o manicheizmie, lecz własne pytania Augustyna. Problem pochodzenia zła, którego manichejska odpowiedź go przyciągnęła, pozostał dla niego centralny przez całe życie. Odrzuciwszy odpowiedź dualistyczną, musiał zbudować inną – opartą na wolności woli, na dobroci stworzenia i na pojęciu braku. Wraz z nią przejął jednak od dawnych nauczycieli wyczulenie na głębię ludzkiego rozdarcia, które w późnych pismach o łasce i grzechu pierworodnym zbliżyło go, w oczach przeciwników takich jak Julian z Eklanum, do manicheizmu, od którego tak stanowczo się odciął. Spór o to, ile manichejskiego dziedzictwa przetrwało w jego teologii, toczy się do dziś.