Księga Tomasza Atlety i asceza bliźniaka
Księga Tomasza Atlety z drugiego kodeksu z Nag Hammadi to dialog Zbawiciela z Judą Tomaszem, jego bliźniakiem, o ogniu namiętności i o ciele podobnym do ciała zwierząt, zakończony serią biada i błogosławieństw, w której słychać syryjską tradycję Tomaszową i surowy ideał enkratycki.
Słowa zapisane w drodze
Siódmy, ostatni traktat drugiego kodeksu z Nag Hammadi otwiera zdanie, które od razu ustala jego charakter: są to tajemne słowa, które Zbawiciel wypowiedział do Judy Tomasza, a które zapisał Mathaias, idąc i słuchając, jak rozmawiają ze sobą. Tytuł umieszczony na końcu rękopisu brzmi Księga Tomasza Atlety, pisząca do doskonałych. Greckie słowo athlētēs, zachowane w koptyjskim tekście, oznacza zawodnika, zapaśnika, kogoś, kto walczy; w języku wczesnochrześcijańskim używano go dla ascetów i męczenników, którzy toczą bój z namiętnościami i ze światem. Polskie tłumaczenia oddają je jako „Atleta” lub „Zapaśnik”.
Rozmowa toczy się przed wniebowstąpieniem, w czasie, gdy Zbawiciel jeszcze przebywa z uczniami. Zaczyna się od wezwania: bracie Tomaszu, póki masz czas na świecie, wysłuchaj mnie, a objawię ci to, nad czym rozmyślałeś w sercu. Ponieważ mówi się, że jesteś moim bliźniakiem i prawdziwym towarzyszem, zbadaj siebie, abyś zrozumiał, kim jesteś, w jaki sposób istniejesz i jak się staniesz. Ten, kto nie poznał siebie, nie poznał niczego; ten zaś, kto poznał siebie, zdobył już wiedzę o głębi wszechrzeczy.
Formuła o poznaniu siebie należy do najbardziej znanych zdań tego tekstu i bywa przywoływana jako streszczenie gnostyckiej postawy. W kontekście Księgi Tomasza ma jednak wyraźnie etyczne zabarwienie. Poznać siebie znaczy tu rozpoznać, że jest się uwięzionym w ciele i że ciało jest siedliskiem ognia, który trzeba ugasić.
Bliźniak Zbawiciela
Postać Tomasza jako bliźniaka Jezusa należy do najbardziej charakterystycznych rysów chrześcijaństwa syryjskiego. W Ewangelii Jana apostoł nosi przydomek Didymos, po grecku „bliźniak”, co odpowiada aramejskiemu Tə’ōmā. W tradycji syryjskiej, związanej zwłaszcza z Edessą, apostoł nosi imię Judy Tomasza, a jego bliźniactwo z Jezusem rozumiano nie tylko w sensie rodzinnym, lecz przede wszystkim duchowym: Tomasz jest tym, który najbardziej upodobnił się do Mistrza i dlatego jest odbiorcą najgłębszych objawień.
Księga Tomasza wpisuje się w tę tradycję, choć nie rozwija samej idei bliźniactwa. Wystarcza jej stwierdzenie, że Tomasz „jest nazywany” bliźniakiem, a z tego tytułu wynika jego zadanie: ma zbadać siebie i przekazać innym to, co usłyszał. Pojawienie się Mathaiasa jako pisarza jest równie znamienne. Imię może odnosić się do Macieja, który według Dziejów Apostolskich zajął miejsce Judasza, i który w późniejszych tradycjach bywał kojarzony z przekazem tajnych nauk. Pewności brak, ale połączenie Tomasza z Mathaiasem sugeruje środowisko, które ceniło apostolskie autorytety spoza kręgu Piotra i Pawła.
Badacze zwykle umieszczają powstanie tekstu w Syrii, w pierwszej połowie III wieku albo nieco wcześniej, łącząc go z rozwojem tradycji tomaszowej. Tekst nie wspomina wprost żadnego miejsca ani wydarzenia, a jego datowanie opiera się na podobieństwie słownictwa i idei do innych pism związanych z tym kręgiem.
Ogień i ciało zwierzęce
Rdzeniem nauki Księgi Tomasza jest antropologia, w której człowiek przypomina zwierzę bardziej, niż chciałby przyznać. Zbawiciel mówi, że ciała zwierząt powstają z płodzenia, podobnie jak zwierzęta rodzą się jedno z drugiego, a ciało ludzkie, które powstaje w ten sam sposób, jest równie zwierzęce. Dlatego przeminie, tak jak przemijają ciała zwierząt. Ta zależność od płodzenia oznacza, że ciało jest z gruntu przemijalne i że ten, kto w nim pokłada nadzieję, buduje na czymś, co rozpadnie się w proch.
Najważniejszym obrazem traktatu jest ogień. Zbawiciel mówi o ogniu, który płonie w ludzkich ciałach dniem i nocą i trawi ich członki. Ten ogień to namiętność, przede wszystkim cielesna żądza, która zaciemnia umysł, uwodzi duszę i czyni człowieka niewolnikiem tego, co widzialne. Ludzie biegają za nim jak ślepi, myśląc, że znajdą w nim przyjemność, a znajdują tylko spalenie. Ogień pożądania jest w tym obrazie przedsmakiem ognia kary: ten, kto teraz płonie z żądzy, potem spłonie w ogniu, który go czeka.
Kontrast między tym, co widzialne, a tym, co niewidzialne, stanowi drugą oś tekstu. Zbawiciel mówi, że rzeczy widzialne są przemijające i że to, co widzialne, rozpadnie się. Nawet światło, które świeci nad światem, jest tylko tymczasowe: gdy wybrani porzucą zwierzęcość, wycofa się ono do swej istoty, a prawdziwe światło pozostaje ukryte. Kto szuka prawdy, musi odwrócić się od blasku świata i zwrócić ku temu, co nie wydaje się światłem w oczach ludzi.
Tomasz nie jest w tej rozmowie biernym słuchaczem. Kilkakrotnie przerywa, prosząc o wyjaśnienie, i wyraża wątpliwość, która musiała być bliska samym adresatom tekstu: jak mówić o tych rzeczach ludziom, którzy ich nie widzą, i jak głosić prawdę tym, którzy ją wyśmieją. Odpowiedź Zbawiciela jest surowa. Każe nie uważać takich słuchaczy za ludzi, lecz za zwierzęta, ponieważ żyją tak jak one, rządzeni przez to, co cielesne. Zdanie to bywa odbierane jako przejaw elitaryzmu, ale w logice traktatu jest konsekwencją przyjętej antropologii: kto oddał się płodzeniu i namiętności, sam uczynił się podobnym do zwierzęcia. Granica nie przebiega między z góry wybranymi a z góry odrzuconymi, lecz między tymi, którzy zgodzili się zbadać siebie, a tymi, którzy wolą pozostać w ogniu. Dlatego mowa Zbawiciela, choć brzmi jak wyrok, pełni zarazem funkcję ostrzeżenia, skierowanego do każdego, kto jeszcze może wybrać.
Enkratyzm jako droga
Treść Księgi Tomasza jest przede wszystkim ascetyczna. Najsurowsze słowa padają w części, w której Zbawiciel przeklina tych, którzy kochają bliskość z kobietami i zbrukane współżycie z nimi. Nie jest to tylko pochwała czystości jako cnoty wyższej, lecz potępienie samego współżycia jako uczestnictwa w zwierzęcym płodzeniu. W tym tekst zbliża się do nurtu nazywanego enkratyzmem, od greckiego enkrateia, „wstrzemięźliwość”, którego najbardziej znanym przedstawicielem był w II wieku Tacjan Syryjczyk.
Enkratyzm był w Syrii zjawiskiem szerokim i nie ograniczał się do grup uznanych za heretyckie. W najwcześniejszej warstwie syryjskiego chrześcijaństwa istniała instytucja „synów i córek przymierza”, ludzi żyjących w celibacie w obrębie wspólnoty, a według części badaczy w niektórych okresach chrzest mógł być udzielany przede wszystkim tym, którzy zobowiązali się do wstrzemięźliwości. Księga Tomasza wyraża ten ideał w najostrzejszej postaci, nie pozostawiając miejsca na kompromis: kto pozostaje w związku cielesnym, pozostaje w niewoli ognia.
Nie oznacza to, że tekst jest jedynie traktatem moralnym. Jego asceza wynika z określonej wizji świata, w której ciało jest więzieniem, a namiętność – narzędziem władzy tego, co widzialne, nad duszą. Wstrzemięźliwość jest więc formą wyjścia z tej władzy. Tekst wysławia mądrego, który szukał prawdy, a gdy ją znalazł, spoczął na niej na zawsze i nie lękał się tych, którzy chcieli go zaniepokoić; kto natomiast pokłada nadzieję w ciele, zostanie spalony razem z nim.
Biada i błogosławieństwa
Druga część tekstu zmienia formę. Dialog ustaje, a Zbawiciel wygłasza długą mowę, złożoną głównie z serii biada. Biada wam, bezbożni, którzy nie macie nadziei, którzy polegacie na tym, co się nie stanie. Biada wam, którzy pokładacie nadzieję w ciele i w więzieniu, które zginie. Biada wam z powodu ognia, który płonie w was, gdyż jest nienasycony. Biada wam, którzy kochacie bliskość z kobietami. Każde z tych wezwań powtarza tę samą myśl w innych słowach, tworząc rytmiczną litanię, która mogła służyć w kazaniu lub w liturgii.
Po serii biada następują trzy błogosławieństwa: błogosławieni wy, którzy z góry poznaliście zgorszenia i uciekliście od tego, co obce; błogosławieni wy, którzy jesteście lżeni i niecenieni z powodu miłości, jaką wasz Pan ma do was; błogosławieni wy, którzy płaczecie i jesteście uciskani przez tych, którzy nie mają nadziei, bo zostaniecie uwolnieni z wszelkiej niewoli. Tekst kończy się wezwaniem, by czuwać i modlić się, aby nie zostać w ciele, lecz wyjść z gorzkiej niewoli tego życia, a modląc się, odnaleźć odpocznienie.
Ten podział na dialog i mowę skłonił niektórych badaczy, zwłaszcza Johna D. Turnera, do hipotezy, że Księga Tomasza powstała z połączenia dwóch źródeł: dialogu Zbawiciela z Tomaszem i odrębnej homilii ascetycznej, które zostały zszyte w jedną całość. Inni widzą w tekście jednolitą kompozycję, w której forma przechodzi od rozmowy do kazania w sposób zamierzony. Niezależnie od rozstrzygnięcia, obie części mówią tym samym językiem i dzielą te same obrazy.
Gnoza czy asceza
Pytanie, czy Księga Tomasza jest tekstem gnostyckim, wraca w każdym jej omówieniu. Brakuje w niej rozbudowanej kosmologii, demiurga, eonów i archontów. Kary, którymi grozi Zbawiciel, przypominają raczej apokaliptyczne obrazy piekła – ogień, otchłań, Tartar – niż gnostyckie opowieści o wznoszeniu się duszy przez sfery. Zarazem formuła o poznaniu siebie i o głębi wszechrzeczy, kontrast widzialnego z niewidzialnym oraz przekonanie, że zbawienie polega na wyjściu z ciała, zbliżają ją do myśli gnostyckiej i do platońskiej tradycji, w której dusza jest uwięziona i musi się oczyścić.
Najrozsądniej jest widzieć w niej świadectwo środowiska, w którym te elementy nie były jeszcze rozdzielone. Syryjskie chrześcijaństwo III wieku łączyło surowy ideał ascetyczny z wysokim cenieniem wiedzy i poznania siebie, a postać Tomasza bliźniaka była dla niego wzorem człowieka, który przez upodobnienie do Zbawiciela przekracza swoją zwierzęcą naturę. Księga Tomasza Atlety oddaje ten ideał w formie twardej, niekiedy odpychającej, ale konsekwentnej.
Atleta z tytułu nie jest więc zwycięzcą igrzysk, lecz kimś, kto codziennie toczy walkę z ogniem we własnym ciele. Jego zwycięstwem nie jest wieniec, lecz odpocznienie, które przyjdzie, gdy wyjdzie z gorzkiej niewoli życia i zostanie przyjęty przez tego, którego bliźniakiem jest nazywany.
