Pieczęć Ordo Theia Philosophia

Czym jest gnoza

Gnoza to poznanie, które samo zbawia: wgląd w boskie pochodzenie człowieka i w obcość świata stworzonego przez niższą moc; jej starożytne świadectwa, odczytane na nowo po odkryciu w Nag Hammadi, są tak różnorodne, że współcześni badacze pytają, czy „gnostycyzm” jest w ogóle jedną rzeczą.

Gnoza (gr. gnōsis, „poznanie”) oznacza w historii religii poznanie zbawcze: nie wiedzę o faktach, lecz wewnętrzne rozpoznanie, że najgłębsza jaźń człowieka pochodzi z boskiej pełni i jest w świecie wygnańcem. Gnostycyzmem nazywa się zespół ruchów religijnych pierwszych wieków naszej ery, chrześcijańskich i pozachrześcijańskich, które w takim poznaniu, a nie przede wszystkim w wierze czy uczynkach, widziały drogę wyzwolenia. Oba słowa są dziś przedmiotem sporu, ponieważ dawni autorzy, których tak nazywamy, rzadko używali ich o sobie w jednym, wspólnym sensie.

Słowo starsze niż „-izm”

Greckie gnōsis jest słowem zwyczajnym: oznacza znajomość osoby, rozpoznanie rzeczy, wiedzę zdobytą przez doświadczenie, a nie przez wnioskowanie. W Nowym Testamencie pojawia się wielokrotnie, a Paweł przestrzega w Pierwszym Liście do Tymoteusza przed „fałszywie tak zwaną wiedzą”. Ireneusz z Lyonu nadał swemu wielkiemu dziełu, napisanemu około 180 roku i znanemu jako Adversus haereses, tytuł „Zdemaskowanie i obalenie fałszywie tak zwanej gnozy”. Zarazem Klemens Aleksandryjski bez wahania nazywał „prawdziwym gnostykiem” dojrzałego chrześcijanina, a więc samo słowo nie było jeszcze piętnem.

Rzeczownik „gnostycyzm” jest znacznie młodszy. Przypisuje się go angielskiemu platonikowi Henry’emu More’owi, który w drugiej połowie XVII wieku użył go w polemice wyznaniowej, a historiografia XVIII i XIX wieku zrobiła z niego nazwę całego zjawiska. Od tego momentu gnostycyzm zaczął żyć życiem kategorii: miał mieć istotę, cechy wspólne i dzieje, które można opowiedzieć od początku do końca. Na kolokwium w Mesynie w 1966 roku badacze zaproponowali rozróżnienie między gnozą, rozumianą szeroko jako wiedza o boskich tajemnicach zastrzeżona dla wybranych, a gnostycyzmem jako określoną grupą systemów II wieku. Rozróżnienie się przyjęło, ale nie usunęło trudności, o której będzie mowa niżej.

Przez wieki prawie wszystko, co wiedziano o gnostykach, pochodziło od ich przeciwników. Ireneusz, Hipolit Rzymski, Tertulian i Epifaniusz z Salaminy streszczali, wyśmiewali i porządkowali poglądy, które uznali za herezje, układając je w genealogię wywodzoną od Szymona Maga. Do XIX wieku znano zaledwie kilka oryginalnych pism, przede wszystkim koptyjskie kodeksy Askew i Bruce oraz rękopis berliński, opublikowany jednak dopiero po II wojnie światowej. Obraz gnozy był więc obrazem z drugiej ręki, odbitym w zwierciadle polemiki.

Nag Hammadi i zmiana perspektywy

W grudniu 1945 roku w pobliżu miejscowości Nag Hammadi w Górnym Egipcie miejscowi rolnicy znaleźli dzban z kodeksami papirusowymi oprawionymi w skórę. Zbiór, liczący dwanaście kodeksów i fragmenty trzynastego, zawiera kilkadziesiąt traktatów w języku koptyjskim, przełożonych z greki i spisanych w IV wieku. Jeden z kodeksów trafił w 1952 roku do Instytutu Junga w Zurychu i stąd jego nazwa Codex Jung; pozostałe znalazły się w Muzeum Koptyjskim w Kairze, dokąd później wrócił także ten wyjątkowy tom. Pełne wydanie faksymilowe i przekłady ukazywały się etapami, a angielski zbiór pod redakcją Jamesa M. Robinsona z 1977 roku udostępnił teksty szerokiemu kręgowi czytelników.

Znaczenie znaleziska polega na tym, że po raz pierwszy można było czytać pisma samych zainteresowanych. Biblioteka okazała się różnorodna aż do zaskoczenia: obok Apokryfu Jana, Ewangelii Prawdy czy Hipostazy Archontów znalazły się Ewangelia Tomasza, zbiór powiedzeń bez rozwiniętego mitu, fragment Państwa Platona, hermetyczne traktaty i moralizujące Nauki Sylwana. Nie jest to kanon jednej sekty, lecz księgozbiór ludzi, którzy czytali bardzo różne rzeczy pod kątem duchowego pożytku. Kto je zebrał i ukrył, pozostaje przedmiotem domysłów; często łączy się je z pobliskimi klasztorami pachomiańskimi, ale jest to hipoteza, nie ustalenie.

Koncentryczny schemat kosmologii gnostyckiej: pośrodku świat materialny, wokół niego siedem sfer archontów, dalej sfera Demiurga Jaldabaota, przerywana granica z Sofią i zewnętrzny pierścień Pleromy z eonami w parach; czerwona strzałka zstępuje od Sofii ku światu, złota wznosi się od świata ku Pleromie
Uproszczony schemat kosmosu gnostyckiego: od Pleromy przez upadek Sofii i władzę Demiurga do świata materii, z którego dusza wraca przez sfery archontów. · dotknij, aby powiększyć

Mit Sofii i Demiurga

Mimo różnorodności wiele tekstów opowiada wariant jednego mitu, najpełniej zachowanego w Apokryfie Jana. Na początku istnieje niepoznawalny, niewidzialny Ojciec, ponad wszelkim imieniem. Z jego myśli wyłaniają się kolejne boskie moce, eony, tworzące razem Pleromę, czyli „pełnię”. Ostatni z eonów, Sofia, Mądrość, pragnie wydać owoc sama, bez zgody swego partnera i bez przyzwolenia Ducha. Jej dzieło okazuje się poronionym tworem: Jaldabaot, istota o postaci lwiogłowego węża, nieświadoma swego pochodzenia. Odsunięty poza Pleromę, Jaldabaot stwarza archontów i kosmos, a w końcu ogłasza się jedynym Bogiem, powtarzając słowa Boga Starego Testamentu o zazdrości i o tym, że nie ma innego poza nim.

W tym miejscu mit dokonuje swego najbardziej wywrotowego ruchu. Człowiek zostaje ulepiony przez archontów, ale ożywa dopiero wtedy, gdy Jaldabaot, podstępnie skłoniony, tchnie w niego moc odziedziczoną po matce. W ciele stworzonym przez niższe moce mieszka więc iskra wyższa od samych stwórców. Dzieje świata stają się zmaganiem o tę iskrę: archonci próbują ją uwięzić zapomnieniem, namiętnością i losem, a z Pleromy przychodzi wybawiciel, który przypomina człowiekowi, kim jest. W systemach walentyniańskich mit jest bardziej filozoficzny: trzydzieści eonów tworzy pary, a namiętność Sofii zostaje oddzielona od niej i staje się niższą Mądrością, Achamot, z której cierpienia powstaje materia.

Zbawienie w takim obrazie świata nie polega na odkupieniu winy, lecz na przebudzeniu. Ewangelia Prawdy opisuje stan przed gnozą jako koszmar senny i mgłę, a poznanie jako przebudzenie, po którym trwoga znika. Po śmierci dusza, która poznała swe pochodzenie, wznosi się przez sfery archontów, odpowiadając strażnikom właściwymi słowami, i wraca do pełni. Ten wzór wstępowania przez nieba, wspólny wielu tekstom, przetrwał w późniejszej ezoteryce jako schemat wędrówki przez sfery planetarne.

Nie każdy tekst przyjmuje tę opowieść w całości i nie każdy, kto ją przyjmował, wyciągał te same wnioski. Herezjologowie przypisywali gnostykom albo skrajną ascezę, albo rozpustę; w samych źródłach przeważa wyraźnie asceza i nieufność wobec ciała, a oskarżenia o rozwiązłość należy czytać jako typowe narzędzie starożytnej polemiki.

Spór o kategorię

Michael A. Williams w książce Rethinking „Gnosticism” z 1996 roku przekonywał, że termin „gnostycyzm” więcej zaciemnia, niż wyjaśnia. Cechy przypisywane gnostykom – nienawiść do świata, elitaryzm, determinizm zbawienia, skrajności etyczne – albo nie występują w źródłach, albo występują tylko w niektórych. Williams zaproponował mówić skromniej o „tradycjach biblijno-demiurgicznych”, czyli o tekstach, które odróżniają stwórcę świata od najwyższego Boga i opierają się na reinterpretacji Księgi Rodzaju. Karen L. King w What Is Gnosticism? z 2003 roku pokazała z kolei, że sama kategoria powstała w procesie budowania chrześcijańskiej ortodoksji i że badacze XX wieku, szukając istoty gnostycyzmu, nieświadomie powtarzali gest herezjologów.

Nie znaczy to, że wszyscy porzucili słowo. Część uczonych zawęża je do grupy, którą starożytni nazywali „gnostykami” i którą dziś łączy się z tzw. tekstami setiańskimi, osobno traktując walentynian, Marcjona czy manichejczyków. Inni używają terminu opisowo, świadomi jego ograniczeń. Spór ma znaczenie praktyczne dla czytelnika: każe pytać przy każdym tekście, co on sam mówi, zamiast przykładać do niego gotowy szablon „gnostyckiego dualizmu”.

Do tego szablonu należą też trzy pomyłki, które warto odrzucić od razu. Gnoza nie jest tym samym co dualizm dwóch równorzędnych zasad dobra i zła; w większości tekstów Demiurg jest bytem pochodnym i nieświadomym, nie antybogiem. Gnoza nie jest też po prostu „wiedzą tajemną” w sensie zbioru sekretów do przekazania; chodzi o rozpoznanie, które przemienia poznającego. Wreszcie nie każda późniejsza nauka o iskrze w człowieku jest gnostycka – mistyka i platonizm mają własne, odrębne źródła tej myśli.

Gnoza po starożytności

Sekty gnostyckie w sensie historycznym zanikły w późnym antyku, a jedyną nieprzerwanie żyjącą wspólnotą o pokrewnej kosmologii są mandejczycy, dziś w diasporze z Iraku i Iranu. Gnoza jako idea przetrwała natomiast w lekturze. Katarów nazywano „nowymi manichejczykami”, choć bezpośredniej ciągłości nie da się wykazać. W XIX wieku teozofowie i badacze tacy jak G. R. S. Mead odkrywali gnostyków na nowo, a w 1890 roku Jules Doinel założył we Francji Kościół gnostycki, od którego wywodzi się kilka sukcesji biskupich. Aleister Crowley napisał dla Ordo Templi Orientis Liber XV, Mszę Gnostycką, odprawianą w ramach Ecclesia Gnostica Catholica.

Współczesnym przykładem jest Ecclesia Gnostica w Los Angeles, kojarzona z biskupem Stephanem Hoellerem, który łączył liturgię sakramentalną z lekturą Nag Hammadi i psychologią Junga. Sam Carl Gustav Jung widział w mitach gnostyckich zapis procesów psychicznych, a Hans Jonas – wyraz egzystencjalnego poczucia obcości w świecie. Obie interpretacje mówią więcej o XX wieku niż o II, ale obie wpłynęły na to, jak dziś czyta się te teksty. Eric Voegelin z kolei rozciągnął pojęcie gnozy na nowoczesne ideologie polityczne, co pokazuje, jak łatwo słowo traci kontakt ze źródłami.

Jak zacząć czytać

Najlepiej zacząć od samych tekstów, w przekładzie z dobrym komentarzem: The Nag Hammadi Library in English pod redakcją Jamesa M. Robinsona albo nowsze The Nag Hammadi Scriptures pod redakcją Marvina Meyera; po polsku przekłady wybranych traktatów opracowali Wincenty Myszor i Anna Dembska. Klasycznym przeglądem pozostaje Die Gnosis Kurta Rudolpha, a The Gnostic Religion Hansa Jonasa warto czytać jako wielką, choć dziś dyskusyjną interpretację. Krytyczną perspektywę dają Rethinking „Gnosticism” Michaela A. Williamsa i What Is Gnosticism? Karen L. King. Popularne The Gnostic Gospels Elaine Pagels pokazuje, jak odkrycie z 1945 roku zmieniło myślenie o wczesnym chrześcijaństwie. Kto przejdzie tę drogę, zobaczy, że gnoza nie jest jedną doktryną, lecz pytaniem, które starożytni stawiali na wiele sposobów: skąd przychodzę, dokąd wracam i kto rządzi światem, w którym się obudziłem.