Paulicjanie i dualizm na granicach Bizancjum
Paulicjanie, znani niemal wyłącznie z wrogich relacji Piotra z Sycylii i Focjusza, stworzyli na wschodnim pograniczu Bizancjum zbrojną wspólnotę religijną z twierdzą w Tefryke, lecz to, czy byli dualistami i czy dali początek bogomilstwu, pozostaje jednym z otwartych sporów historiografii.

Sekta widziana oczami przeciwników
Historia paulicjan zaczyna się od problemu, który towarzyszy niemal każdej średniowiecznej herezji: nie mamy ich własnych pism. Nie przetrwał żaden traktat, list ani liturgia, które można by z pewnością przypisać ruchowi działającemu między VII a IX stuleciem na pograniczu Armenii, Syrii i Azji Mniejszej. Wszystko, co wiemy, pochodzi od ludzi, którzy chcieli paulicjan zwalczać, nawracać albo przynajmniej ostrzegać przed nimi innych. Najważniejszym świadectwem jest Historia Piotra z Sycylii, napisana około 870 roku, obok niej stoją pisma przeciw manichejczykom przypisywane patriarsze Focjuszowi, krótkie streszczenie znane pod imieniem Piotra Hegumena, formuły abiuracji, które musieli wypowiadać nawróceni, oraz rozproszone wzmianki kronikarzy.
Już sam tytuł dzieła Piotra zdradza perspektywę: mówi on o „manichejczykach, zwanych też paulicjanami”. Dla bizantyńskiego teologa każda nauka o dwóch zasadach była odnowieniem herezji Maniego, a nazwa manichejczyka działała jak etykieta prawna i dogmatyczna zarazem. Pochodzenie słowa „paulicjanie” było niejasne już dla autorów średniowiecznych. Piotr wywodził je od Pawła i Jana, synów pewnej manichejki Kallinike, nowsi badacze wskazywali na Pawła z Samosaty albo na ormiańską formę zdrobniałą, oznaczającą zwolenników „małego Pawła”. Najbardziej przekonujące wydaje się powiązanie z apostołem Pawłem, którego listy ruch otaczał szczególną czcią, lecz i tu pewności brak.
Szczególnie złożony jest status pism przypisywanych Focjuszowi. Pierwsza księga jego traktatu przeciw manichejczykom w dużej mierze pokrywa się z relacją Piotra z Sycylii, co od dawna wywołuje dyskusję o kierunku zależności i o autentyczności całego zbioru. Paul Lemerle, który poświęcił tym tekstom wnikliwe studium filologiczne, uznał relację Piotra za źródło pierwotne, a wersję focjańską za opracowanie wtórne. Formuły abiuracji dodają do tego obrazu jeszcze inny rodzaj materiału: są to teksty liturgiczno-prawne, w których nawrócony przeklinał imiona przywódców sekty i wymienione z nazwy błędy. Ich wartość polega na tym, że pokazują, co Kościół uważał za konieczne do odrzucenia, ich słabość na tym, że nie mówią, w co rzeczywiście wierzył ten, kto je wypowiadał.
Dla historyka idei oznacza to konieczność czytania pod włos. Każde zdanie Piotra i Focjusza trzeba ważyć dwa razy: raz jako możliwą informację o wierzeniach wspólnoty, drugi raz jako element polemicznego schematu, który z góry wiedział, czego heretyk powinien nauczać.
Od Konstantyna z Mananali do Sergiusza
Według Piotra z Sycylii założycielem ruchu był Konstantyn z Mananali, wsi w okolicach Samosaty, działający w drugiej połowie VII wieku. Miał on otrzymać od pewnego diakona księgi Ewangelii i listy Pawła, a lektura tych pism stała się podstawą nowej wspólnoty. Konstantyn przyjął imię Sylwan, od towarzysza Pawła, a kolejni przywódcy powtarzali ten zwyczaj: Symeon został Tytusem, Gegnezjusz Tymoteuszem, Józef Epafrodytem, Sergiusz Tychikiem. Również lokalne gminy otrzymywały nazwy wspólnot Pawłowych: Macedonia, Achaja, Filippi, Laodycea, Efez, Kolosy. Był to program świadomego naśladowania pierwotnego Kościoła apostolskiego, przeniesiony na mapę wschodniej Anatolii.
Narracja Piotra ma strukturę martyrologii odwróconej. Sylwan zostaje ukamienowany na rozkaz cesarskiego urzędnika Symeona, który następnie sam przyłącza się do sekty i ginie na stosie za Justyniana II. Gegnezjusz, wezwany do Konstantynopola za Leona III, wychodzi z przesłuchania jako uznany za prawowiernego, co Piotr przypisuje jego przebiegłości i dwuznacznym odpowiedziom. Najbardziej wyrazistą postacią jest Sergiusz-Tychik, działający na początku IX wieku, którego listy Piotr cytuje i który według niego przez trzydzieści cztery lata wędrował „od wschodu do zachodu”, pozyskując nowych zwolenników. Sergiusz był zarazem reformatorem i krytykiem gwałtu: miał potępiać rozboje części swoich wyznawców, co dobrze pokazuje, że ruch nie był jednolity.
Trudno ocenić, ile w tej genealogii jest wiernej pamięci, a ile konstrukcji. Ciąg przywódców o apostolskich imionach mógł być rzeczywistą tradycją wspólnoty, przekazaną Piotrowi w czasie jego pobytu wśród paulicjan, lecz mógł też zostać uporządkowany przez autora według wzoru heretyckiej sukcesji, którego Bizantyńczycy używali od czasów Ireneusza.
Tefryke i republika wojowników
Wiek IX przyniósł zmianę charakteru ruchu. Prześladowania za Michała I i Leona V, a zwłaszcza akcja zarządzona przez cesarzową Teodorę po przywróceniu kultu obrazów w 843 roku, zepchnęły paulicjan poza granice cesarstwa. Kronikarze piszą o ogromnej liczbie ofiar, nawet o stu tysiącach zabitych, co należy traktować raczej jako wyraz grozy niż jako statystykę. Wśród uciekinierów był Karbeas, oficer bizantyński, którego ojciec zginął w czasie represji. Karbeas schronił się u emira Melitene i za jego zgodą założył osadę obronną w Tefryke, dzisiejszym Divriği we wschodniej Turcji, a obok niej mniejsze punkty, takie jak Argaun i Amara.
Powstało w ten sposób coś niezwykłego: wspólnota religijna dysponująca własnym terytorium, armią i polityką zagraniczną, sprzymierzona z muzułmańskimi emirami przeciw chrześcijańskiemu cesarstwu. Pod wodzą Karbeasa, a po jego śmierci w 863 roku pod wodzą Chryzochejra, paulicjanie prowadzili najazdy w głąb Azji Mniejszej. Źródła wspominają splądrowanie Efezu i dotarcie oddziałów aż w pobliże Nikei i Nikomedii. Bizantyńczycy postrzegali Tefryke jako gniazdo apostatów i zdrajców, a nie tylko heretyków, i trudno się dziwić, że opisy z tego okresu łączą oskarżenie doktrynalne z oskarżeniem politycznym.
W tym kontekście Piotr z Sycylii przybył do Tefryke około 869 roku jako wysłannik Bazylego I w sprawie wymiany jeńców i spędził tam, jak sam twierdzi, dziewięć miesięcy. Jego Historia jest więc tekstem świadka, który znał środowisko z bliska, ale też urzędnika wojny. Dedykował ją arcybiskupowi Bułgarii, ostrzegając, że paulicjanie zamierzają wysłać misjonarzy do świeżo ochrzczonego kraju. Kres państwa przyniosła klęska Chryzochejra w bitwie pod Bathys Ryax w latach siedemdziesiątych IX wieku i zdobycie Tefryke wkrótce potem. Część ludności przesiedlono na Bałkany, w okolice Filipopola, gdzie już wcześniej, od czasów Konstantyna V, osadzano ludność ze wschodniego pogranicza.
Sześć zarzutów i problem dualizmu
Piotr z Sycylii streszcza naukę paulicjan w sześciu punktach, które później powtarzają inne źródła. Pierwszy i najważniejszy głosi, że wyznają oni dwie zasady: złego boga, twórcę i pana tego świata, oraz dobrego Ojca niebieskiego, władcę świata przyszłego. Drugi dotyczy odrzucenia czci Marii jako Bogarodzicy: Chrystus miał przejść przez nią jak przez kanał, nie przyjmując z niej ciała. Trzeci mówi o odrzuceniu Eucharystii, czwarty o odrzuceniu czci krzyża, piąty o odrzuceniu Starego Testamentu i listów Piotra, szósty o odrzuceniu kapłaństwa. Lista jest wewnętrznie spójna i właśnie ta spójność budzi wątpliwości. Odpowiada ona bowiem dokładnie temu, czego bizantyński teolog spodziewał się po manichejczyku.
Zwrot w badaniach przyniosła publikacja ormiańskiego tekstu Klucz prawdy przez Fredericka Conybeare'a w 1898 roku. Księga, związana z ruchem tondrakian, przedstawia chrystologię adopcjańską: Jezus jest człowiekiem, który przy chrzcie zostaje przyjęty za Syna Bożego. Conybeare uznał, że takie było pierwotne wyznanie paulicjan, a obraz dualistów jest dziełem greckich polemistów. Nina Garsoïan w monografii z 1967 roku rozwinęła tę tezę, rozróżniając ormiańskich paulicjan, adopcjanistów o archaicznym typie chrześcijaństwa, od paulicjan bizantyńskich, wśród których dualizm mógł się rzeczywiście rozwinąć albo został im przypisany. Paul Lemerle, wydawca i krytyczny komentator źródeł greckich, przyjął z kolei ostrożniejsze stanowisko, uznając, że relacje bizantyńskie, mimo tendencyjności, zawierają rdzeń rzetelnej informacji.
Spór nie został rozstrzygnięty i być może nie da się go rozstrzygnąć. Klucz prawdy jest tekstem znacznie późniejszym i jego związek z paulicjanami z VII wieku jest hipotezą, a nie faktem. Z drugiej strony greckie źródła mówią o dwóch zasadach w sposób zbyt schematyczny, by przyjąć je bez zastrzeżeń. Możliwe, że różne grupy nazywane tym samym imieniem wyznawały różne poglądy, i że wspólnota zbrojna z IX wieku różniła się od wiejskich zborów skupionych wokół listów Pawła dwa stulecia wcześniej. Najbezpieczniej powiedzieć, że paulicjanie z pewnością odrzucali znaczną część struktury kościelnej Bizancjum, a ich dualizm jest prawdopodobny przynajmniej dla późnej fazy, lecz jego treść i pochodzenie pozostają niejasne.
Most do Bałkanów czy figura historiograficzna
Przesiedlenia ludności z pogranicza do Tracji sprawiły, że paulicjanie pojawiają się w źródłach bałkańskich jeszcze długo po upadku Tefryke. Anna Komnena opisuje ich wspólnotę w okolicach Filipopola za panowania Aleksego I i dysputy, jakie cesarz z nimi prowadził. Obecność dualistycznie interpretowanych heretyków w regionie, w którym w X wieku pojawił się ruch bogomiłów, skłaniała wielu historyków do wniosku, że paulicjanie byli jego bezpośrednim źródłem. Hipoteza ta ma swoją logikę geograficzną i chronologiczną, a ostrzeżenie Piotra z Sycylii przed misją do Bułgarii wydaje się ją wspierać.
Związek ten jest jednak trudniejszy do wykazania, niż sugeruje mapa. Najwcześniejszy opis bogomiłów, traktat Kosmasa Prezbitera z drugiej połowy X wieku, nie wywodzi ich nauki od paulicjan, a różnice w praktyce, zwłaszcza silny ascetyzm bogomiłów wobec wojowniczego charakteru wspólnoty z Tefryke, każą zachować ostrożność. Część badaczy mówi więc nie o genealogii, lecz o wspólnym środowisku: o kraju, w którym krążyły różne formy chrześcijańskiego radykalizmu, a nauka o złym stwórcy mogła powstawać niezależnie lub przechodzić przez kanały, których źródła nie odnotowały.
Paulicjanie stoją zatem w historii zachodniego dualizmu w miejscu szczególnym. Są ogniwem, które łączy późnoantyczny manicheizm i średniowieczne herezje Bałkanów i Zachodu w jedną opowieść, ale ogniwem, które w dużej mierze zostało zbudowane przez samych przeciwników. Polemiści bizantyńscy potrzebowali ciągłości, aby każdą nową herezję przypisać staremu wrogowi, a nowożytni historycy chętnie podjęli tę ciągłość, bo porządkowała rozproszone dane. Ostrożna lektura źródeł nie unieważnia tej opowieści, lecz zamienia jej pewniki w pytania. Wspólnota z Tefryke była realna, jej przywódcy i wojny są dobrze poświadczone; jej teologia pozostaje odbiciem w zwierciadle, którego krzywizny dopiero uczymy się mierzyć.
