Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Gnostycyzm

Teksty z Turfanu i manicheizm Jedwabnego Szlaku

Cztery niemieckie ekspedycje do oazy Turfan w latach 1902–1914, prowadzone przez Alberta Grünwedla i Alberta von Le Coqa, przyniosły tysiące manichejskich fragmentów w językach średnioperskim, partyjskim, sogdyjskim i staroujgurskim, które ukazały wielojęzyczny, misyjny Kościół Azji Środkowej, nieznany wcześniej europejskiej nauce.

Manichejska karta M 4a z partyjskim hymnem zapisanym pismem manichejskim, IX–XI wiek – domena publiczna
Manichejska karta M 4a z partyjskim hymnem zapisanym pismem manichejskim, IX–XI wiek – domena publiczna · Wikimedia Commons

Wyścig do oaz Turkiestanu

Na przełomie XIX i XX wieku oazy dzisiejszego Sinciangu, ówczesnego Turkiestanu Chińskiego, stały się celem rywalizacji europejskich i azjatyckich badaczy. Pierwsze rękopisy z tego regionu, kupowane przez konsulów i podróżników, wskazywały, że w suchym klimacie pustyni Takla Makan i na jej obrzeżach przetrwały szczątki dawnych kultur buddyjskich, a może i innych. Do regionu ruszyły ekspedycje rosyjskie, brytyjskie pod kierunkiem Aurela Steina, francuska z Paulem Pelliotem, japońskie finansowane przez Ōtaniego Kōzuiego – i niemieckie, związane z berlińskim Muzeum Etnologicznym.

Pierwszą niemiecką wyprawę, w latach 1902–1903, poprowadził Albert Grünwedel, historyk sztuki buddyjskiej, w towarzystwie Georga Hutha i Theodora Bartusa, technika muzealnego, który okazał się niezastąpiony w pracy terenowej. Druga, w latach 1904–1905, wyruszyła pod kierunkiem Alberta von Le Coqa, bo Grünwedel był chory. W trzeciej, w latach 1905–1907, uczestniczyli obaj, a czwartą, w latach 1913–1914, ponownie poprowadził Le Coq. Wyprawy finansowano ze środków państwowych i prywatnych, a ich głównym celem było pozyskiwanie dla Berlina dzieł sztuki i rękopisów. Metody, stosowane wówczas przez wszystkie ekspedycje, budzą dziś poważne zastrzeżenia, bo wiązały się z wycinaniem malowideł ze ścian i wywożeniem znalezisk bez dokumentacji odpowiadającej współczesnym standardom.

Głównym terenem badań była sama oaza Turfan, a w niej ruiny Koczo, chińskiego Gaochang, zwanego przez Niemców Idikutschari, oraz zespoły jaskiń w Bezeklik i Toyok. Koczo, otoczone potężnymi murami, było przez kilka stuleci stolicą państwa, w którym manichejczycy, buddyści i chrześcijanie Kościoła Wschodu żyli obok siebie. To właśnie w ruinach tego miasta, w budowlach, które badacze interpretowali jako manichejskie klasztory, znaleziono najwięcej fragmentów manichejskich.

Odczytanie nieznanego pisma

Wśród przywiezionych do Berlina rękopisów były karty zapisane pismem przypominającym syryjską estrangelę, ale używanym do zapisu języków irańskich. W 1904 roku orientalista Friedrich Wilhelm Karl Müller opublikował pracę, w której zidentyfikował te teksty jako manichejskie, odczytując w nich imię Maniego i słownictwo znane z relacji o jego nauce. Było to odkrycie przełomowe: po raz pierwszy w historii nauki europejskiej można było czytać teksty manichejskie w ich własnych językach, a nie w przekładach i streszczeniach przeciwników.

Pismo manichejskie wywodzi się z odmiany aramejskiego alfabetu używanego w Mezopotamii, bliskiej piśmie syryjskiemu, i według tradycji zostało dostosowane przez samego Maniego do potrzeb jego wspólnoty. Było znacznie dokładniejsze niż oficjalne pismo średnioperskie, pełne historycznych zapisów i znaków wieloznacznych, i pozwalało oddawać wymowę słów w sposób bliski fonetycznemu. Dzięki temu teksty z Turfanu stały się nie tylko źródłem do dziejów religii, ale także jednym z najważniejszych źródeł do znajomości języków irańskich w ich średniej fazie.

Prace nad odczytaniem i wydaniem fragmentów trwały przez dziesięciolecia. Friedrich Carl Andreas i jego uczeń Walter Bruno Henning opublikowali w latach trzydziestych XX wieku serię wydań tekstów średnioperskich i partyjskich, Albert von Le Coq, a następnie Willi Bang i Annemarie von Gabain wydawali teksty tureckie, a Mary Boyce przygotowała katalog irańskich rękopisów manichejskich w Berlinie i podręczny wybór tekstów. W drugiej połowie XX wieku wielką część materiału opracował Werner Sundermann. Kolekcja przetrwała drugą wojnę światową w znacznej części, choć wiele zbiorów sztuki z ekspedycji spłonęło w czasie bombardowań Berlina. Dziś badania prowadzi zespół Akademii Nauk Berlińsko-Brandenburskiej, a rękopisy przechowuje głównie Biblioteka Państwowa w Berlinie.

Cztery języki jednego Kościoła

Najbardziej uderzającą cechą znalezisk jest ich wielojęzyczność. Teksty średnioperskie stanowią warstwę najstarszą w sensie literackim. W tym języku zachowały się fragmenty Szabuhraganu, jedynego dzieła Maniego napisanego po persku, a także hymny, modlitwy i teksty kościelne. Średnioperski był dla wschodnich manichejczyków językiem liturgicznym i kanonicznym, czymś w rodzaju łaciny Kościoła zachodniego, i używano go długo po tym, jak przestał być językiem mówionym w Azji Środkowej.

Partyjski, język dawnego państwa Arsacydów, był drugim językiem kościelnym. W nim zachowały się dwa wielkie cykle hymnów, znane jako Huyadagman i Angad Rosznan, wysokiej klasy poezja religijna o duszy uwięzionej w świecie i wzywającej wybawiciela. Tradycja wiąże początki partyjskiej literatury manichejskiej z misją Mar Ammo, ucznia Maniego, który według przekazów dotarł na wschodnie rubieże imperium perskiego i dalej, ku Kuszanom. Opowieść o jego spotkaniu z duchem granicy, który początkowo nie chciał go przepuścić, zachowała się w kilku językach i ma wyraźnie legendarny charakter, ale wskazuje, jak wschodni Kościół rozumiał swoje początki.

Sogdyjski był językiem kupców Jedwabnego Szlaku, a jego użytkownicy tworzyli sieć osad od Samarkandy po Chiny. Dla manichejczyków Azji Środkowej był językiem codziennej komunikacji, tłumaczeń i objaśnień. Teksty sogdyjskie zapisywano pismem manichejskim albo sogdyjskim i obejmowały przekłady, przypowieści, listy i teksty instruktażowe. W niektórych rękopisach hymny średnioperskie lub partyjskie opatrzono nagłówkami albo objaśnieniami sogdyjskimi, co pokazuje, jak liturgia w językach dawnych funkcjonowała w środowisku, które mówiło innym językiem.

Staroujgurski, język turecki, stał się językiem manichejczyków po tym, jak religia rozpowszechniła się wśród Ujgurów. W tym języku zachował się najsłynniejszy tekst z Turfanu przeznaczony dla słuchaczy, Xuastvanift, formularz spowiedzi, w którym wierny wylicza kolejne rodzaje grzechów i prosi o ich odpuszczenie. Formularz ten, odmawiany przez słuchaczy zapewne w czasie postów i świąt, ukazuje ich religijność od strony praktycznej: grzechy wobec bogów, wobec wybranych, wobec różnych rodzajów żywych istot, zaniedbania w modlitwie, poście i jałmużnie. Każdy punkt kończy się prośbą o uwolnienie od grzechu, powtarzaną jak refren. Teksty ujgurskie zapisywano pismem manichejskim oraz pismem ujgurskim, wywodzącym się z sogdyjskiego. Obok tych czterech głównych języków znaleziono też drobniejsze fragmenty w innych językach regionu, a w zbiorach z sąsiedniego Dunhuangu – także teksty chińskie.

Kościół misyjny i jego struktura

Teksty z Turfanu pokazują manicheizm jako religię, która świadomie przekraczała granice językowe. Mani uważał, że wcześniejsze religie poniosły szkodę, bo ich założyciele nie spisali swoich nauk i nie zadbali o przekład. Jego Kościół przyjął zasadę przeciwną: nauka miała być przekładana na języki ludów, do których docierali misjonarze, a teksty kanoniczne zachowywane w ustalonej postaci. Wielojęzyczne zbiory z Turfanu są materialnym śladem tej zasady.

Fragmenty dokumentów kościelnych pozwalają też dostrzec strukturę organizacyjną. Wschodni manicheizm miał własną hierarchię, z biskupami, prezbiterami i przełożonymi klasztorów, a w pewnym okresie dzielił się na odłamy. Arabski autor an-Nadim wspomina o wschodnim nurcie zwanym denawar, który oddzielił się od przywództwa w Babilonii, a teksty z Turfanu potwierdzają istnienie tego nurtu i jego samodzielną tradycję. Rozłam ten został z czasem zaleczony, ale świadczy o tym, że Kościół wschodni rozwijał się w dużej mierze niezależnie od zachodniego.

Kolofony niektórych rękopisów, czyli zapiski kopistów na końcu tekstu, zawierają informacje o miejscu i czasie powstania księgi, o jej fundatorach i o lokalnych władcach. Na przykład kolofon średnioperskiego śpiewnika zwanego Mahrnamag podaje, w odczytaniu wydawców, że jego spisanie rozpoczęto w VIII wieku w miejscowości Argi, czyli w rejonie Karaszahru, i wymienia dostojników wspólnoty oraz osoby świeckie, które wsparły pracę. Takie zapiski pozwalają umiejscowić teksty w konkretnym środowisku i pokazują, że przepisywanie ksiąg było przedsięwzięciem wspólnotowym, wymagającym nakładów i opieki możnych.

Fragmenty i ich wymowa

Zbiory z Turfanu mają jedną zasadniczą wadę: składają się w przeważającej mierze z fragmentów. Wiele kart przetrwało jedynie w strzępach, a wiele tekstów udało się złożyć tylko częściowo, z kawałków rozproszonych w różnych pudłach i kolekcjach. Badacze do dziś identyfikują nowe połączenia i rozpoznają, że pozornie odrębne fragmenty należą do jednego rękopisu. Rekonstrukcja całości manichejskiej literatury Azji Środkowej pozostaje więc zadaniem otwartym.

Stan zachowania ma swoje przyczyny historyczne. Gdy w kolejnych stuleciach w oazie zaczął przeważać buddyzm, część manichejskich budowli przejęli buddyści, a księgi straciły swoich czytelników. Niektóre karty posłużyły ponownie jako materiał piśmienny, inne leżały porzucone w ruinach, narażone na wilgoć, owady i rabunkowe poszukiwania miejscowej ludności, która od dawna wydobywała z ruin ziemię i stare przedmioty. Do Berlina trafiło więc to, co przetrwało stulecia zaniedbania, a nie zawartość nienaruszonej biblioteki. Każdy fragment jest zatem nie tylko świadectwem tekstu, ale i śladem powolnego zanikania wspólnoty, która go czytała.

Mimo to wymowa tych fragmentów jest wyraźna. Ukazują one religię, która w Azji Środkowej przetrwała znacznie dłużej niż na Zachodzie i rozwinęła bogatą kulturę piśmienną. Pokazują Kościół, w którym poeci tworzyli hymny w językach dawnych, tłumacze przekładali naukę na języki żywe, a kopiści przepisywali księgi z myślą o kolejnych pokoleniach. Przede wszystkim jednak pokazują manicheizm jako religię Jedwabnego Szlaku, rozwijającą się w środowisku wielu ludów i wielu wyznań, w którym kupiec sogdyjski, mnich ujgurski i kapłan perski mogli czytać ten sam tekst w różnych językach.

Dla historii zachodniej ezoteryki odkrycie to miało znaczenie pośrednie, lecz istotne. Do początku XX wieku manicheizm był dla Europejczyków niemal wyłącznie herezją znaną z Augustyna i polemistów, a jego nazwa służyła jako określenie każdego dualizmu. Teksty z Turfanu przywróciły mu własny głos i pozwoliły zobaczyć, że religia Maniego była przede wszystkim systemem duchowym, z rozbudowaną liturgią, poezją i etyką, a nie tylko spekulacją o dwóch zasadach. Tym samym zmieniły nie tylko wiedzę o manicheizmie, ale i rozumienie tego, czym w późnym antyku i średniowieczu mogła być religia uniwersalna, która postanowiła przemawiać do wszystkich ludów w ich własnym języku.