Excerpta ex Theodoto i walentynianizm wschodni u Klemensa
Wypisy, które Klemens Aleksandryjski sporządził z dzieł Teodota i tak zwanej nauki wschodniej, przekazują walentynianizm w jego anatolijskiej odmianie, ze słynną formułą o tym, kim byliśmy, czym się staliśmy i dokąd zmierzamy, oraz z nauką o chrzcie, który wyzwala spod władzy losu.
Zeszyt notatek z Aleksandrii
Wśród pism Klemensa Aleksandryjskiego, nauczyciela działającego w Aleksandrii na przełomie II i III wieku, zachowały się niewykończone zbiory materiałów, przekazane w tradycji rękopiśmiennej razem z ósmą księgą Kobierców, która sama ma charakter notatek z logiki: Wypisy prorockie oraz Excerpta ex Theodoto. Ten ostatni zbiór nosi w rękopisie tytuł, który można oddać jako „Z dzieł Teodota i tak zwanej nauki wschodniej, z czasów Walentyna”. Liczy osiemdziesiąt sześć krótkich paragrafów, różnej długości i różnego charakteru, i najpewniej nie był przeznaczony do publikacji w tej postaci. Przypomina raczej zeszyt, w którym uczony notował fragmenty cudzych tekstów, często dodając do nich własne uwagi.
Ta forma stwarza poważne trudności. Nie zawsze wiadomo, kto mówi: Teodot, inny walentynianin, czy sam Klemens. Część paragrafów zaczyna się od formuł w rodzaju „mówią” albo „według nich”, co wskazuje na relację o cudzych poglądach. Inne mają charakter polemiczny lub korygujący i wyraźnie wyrażają zdanie Klemensa. Jeszcze inne nie zawierają żadnych wskazówek. Wydawcy, wśród nich Robert Pierce Casey, autor angielskiego wydania z 1934 roku, oraz François Sagnard, który przygotował edycję dla Sources Chrétiennes w 1948 roku, proponowali różne podziały tekstu na warstwy. Wszyscy zgadzają się, że zbiór nie jest jednolity i że obok materiału wschodniego zawiera również sekcję zbliżoną do relacji Ireneusza o szkole Ptolemeusza, a więc do odmiany zachodniej.
O samym Teodocie nie wiemy nic poza tym, co wynika z wypisów. Nie należy go mylić z Teodotem Garbarzem, rzymskim nauczycielem, którego poglądy na Chrystusa potępiono pod koniec II wieku. Teodot z wypisów był walentynianinem, nauczającym zapewne na Wschodzie, w bliżej nieznanym miejscu, w drugiej połowie II wieku.
Dwie szkoły jednego ruchu
Rozróżnienie między walentynianizmem wschodnim a zachodnim znamy przede wszystkim z Odparcia wszystkich herezji Hipolita. Według tej relacji uczniowie Walentyna podzielili się na szkołę italską, do której należeli Herakleon i Ptolemeusz, oraz szkołę wschodnią, anatolijską, której przedstawicielem był między innymi Aksjonikos. Spór dotyczył natury ciała Jezusa: italscy twierdzili, że było ono psychiczne i że Duch zstąpił na nie przy chrzcie w Jordanie, wschodni zaś, że było ono duchowe od samego poczęcia, bo Duch Święty, czyli Sofia, i Moc Najwyższego ukształtowały je w łonie Marii.
Excerpta ex Theodoto potwierdzają, że ten spór miał realne podstawy. W paragrafach przypisywanych Teodotowi Jezus przyjmuje ciało duchowe, a nawet zabiera ze sobą do świata nasienie duchowe, które ma zostać zebrane i przywrócone. Przy chrzcie w Jordanie zstępuje na niego Duch w postaci gołębicy, ale nie jest to pierwsze przyjście Ducha, lecz znak już istniejącej jedności. Wypisy mówią też o Jezusie jako o tym, który przyobleka się w Kościół, nasienie wybrane, i zanosi je do Ojca. Różnica wobec szkoły italskiej nie jest więc kwestią szczegółu: dotyczy samego sposobu, w jaki Zbawiciel jest obecny w świecie.
Wypisy przekazują też charakterystyczną egzegezę słów Jezusa z krzyża: Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego. Teodot rozumie przez „ducha” nasienie duchowe, które Sofia złożyła w ciele Jezusa, a które on teraz, w chwili śmierci, powierza Ojcu, aby nie zostało zatrzymane przez moce niższe. Śmierć Jezusa jest w tym odczytaniu momentem przekazania, nie klęski.
Kim byliśmy i dokąd zmierzamy
Najczęściej cytowane zdanie wypisów pochodzi z paragrafu siedemdziesiątego ósmego. Mówi ono, że wyzwala nie samo obmycie, lecz także poznanie: kim byliśmy, czym się staliśmy; gdzie byliśmy, dokąd zostaliśmy wrzuceni; dokąd spieszymy, od czego jesteśmy wybawieni; czym są narodziny, a czym odrodzenie. Formuła ta stała się w XX wieku czymś w rodzaju emblematu całej gnozy i bywa przytaczana jako najkrótsza definicja gnostyckiego poznania.
W swoim kontekście jest ona przede wszystkim komentarzem do chrztu. Nie przeciwstawia poznania obrzędowi, lecz domaga się, by obrzęd był przyjęty z poznaniem. Woda bez zrozumienia nie wystarcza; zrozumienie bez wody, jak sugeruje kontekst, również nie jest wystarczające, bo wypisy poświęcają chrztowi wiele miejsca i traktują go z najwyższą powagą. Pytania układają się w pary, z których każda zestawia dwa stany: pochodzenie i obecne położenie, miejsce pierwotne i miejsce wygnania, cel i przeszkodę, zwykłe narodziny i narodziny nowe. Poznanie jest uświadomieniem sobie tej podwójności, a zarazem przejściem od pierwszego członu do drugiego.
Słowo „wrzuceni” ma w tej formule szczególną siłę. Nie opisuje wędrówki, lecz upadek, gwałtowne przeniesienie w obce miejsce. W połączeniu z pytaniem o to, od czego jesteśmy wybawieni, pokazuje, że gnoza walentyniańska rozumiała ludzkie położenie jako stan przymusu, z którego można się wydostać tylko dzięki pomocy z zewnątrz. Zarazem jednak formuła zachowuje ton spokojny, niemal katechetyczny: nie opisuje rozpaczy, lecz listę pytań, na które istnieje odpowiedź.
Chrzest ponad gwiazdami
Paragrafy od sześćdziesiątego dziewiątego do siedemdziesiątego szóstego tworzą najbardziej spójny blok wypisów, poświęcony losowi, po grecku heimarmene. Teodot i jego środowisko przyjmowali, że świat podlega władzy gwiazd i planet, które wpływają na narodziny i życie ludzi. Wypisy nie zaprzeczają rzeczywistości tej władzy; przeciwnie, opisują ją z pewną szczegółowością, wspominając o gwiazdach, które działają przez swoje wpływy, i o mocach, które walczą ze sobą nad losem człowieka.
Zbawienie polega na wyzwoleniu z tej władzy. Wypisy mówią, że aż do chrztu los jest prawdziwy, ale po nim astrologowie nie mają już racji. Chrzest przenosi człowieka spod władzy gwiazd pod władzę Chrystusa. Nowym znakiem tego przeniesienia jest gwiazda, która ukazała się przy narodzeniu Jezusa: obca, nowa, niepodlegająca dotychczasowemu porządkowi, zapowiedziała zniesienie dawnej astrologii i otwarła drogę nowemu układowi. Pan zstąpił, aby przynieść pokój tym, którzy są w niebie i na ziemi, uwalniając ich od wojny mocy.
Ta nauka ma ciekawy wymiar praktyczny. Wypisy dodają, że ten, kto został odrodzony w Chrystusie, przechodzi od śmierci do życia, od ciemności do światła, i że zostaje wyrwany z niewoli wpływów planetarnych. Nie wynika z tego, że gwiazdy przestają istnieć albo że ich ruch nie ma znaczenia. Wynika tylko, że ich władza nad ochrzczonym została złamana. Można w tym widzieć zarówno odpowiedź na astrologiczny fatalizm, rozpowszechniony w późnym antyku, jak i teologiczne przekształcenie jego języka.
Obrzęd, egzorcyzm i duchy w wodzie
Ostatnie paragrafy wypisów dotyczą przygotowania do chrztu i samego obrzędu. Chrzest udzielany jest w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, a jego skutkiem jest zapieczętowanie człowieka przez Trójcę. Wypisy podkreślają jednak, że do wody wraz z niektórymi zstępują duchy nieczyste, które idą za człowiekiem i dzielą z nim pieczęć, przez co stają się nieuleczalne. Dlatego chrzest musi być poprzedzony postami, modlitwami, nałożeniem rąk i zgięciem kolan, aby oczyścić przystępującego i uwolnić go od tych towarzyszy. Ten fragment należy do najstarszych świadectw praktyki egzorcyzmów przedchrzcielnych w chrześcijaństwie.
Wypisy wspominają też o chlebie i oleju, które uświęca moc imienia: nie zmieniają się w swej postaci, ale zostają przemienione mocą w moc duchową. Ta wzmianka bywa wykorzystywana w dyskusjach o wczesnym rozwoju obrzędów namaszczenia i eucharystii, choć jej kontekst nie pozwala na pewne rozstrzygnięcia.
Jeszcze jeden paragraf objaśnia zagadkowe słowa Pawła o chrzcie za umarłych. Według wypisów aniołowie, którzy są częścią nas, zostali ochrzczeni za nas, abyśmy i my, mając to samo imię, nie zostali zatrzymani przez granicę i mogli wejść do Pełni. Zbawienie ludzi jest więc związane ze zbawieniem ich anielskich odpowiedników, a chrzest na ziemi jest odbiciem chrztu, który dokonał się wcześniej w wyższym porządku.
Z tym wiąże się obraz, który w wypisach powraca kilkakrotnie i który łatwo odczytać anachronicznie. Nasienie duchowe opisywane jest jako żeńskie, a aniołowie jako męscy; zbawienie polega na tym, że to, co żeńskie, staje się męskie i łączy się z aniołami, by wejść razem z nimi do Pełni. Język płci służy tu wyrażeniu relacji między tym, co niepełne i oczekujące formy, a tym, co nadaje formę. Nie jest wypowiedzią o kobietach i mężczyznach w sensie społecznym, lecz metaforą dopełnienia, znaną w różnych postaciach także z innych pism epoki. Człowiek duchowy jest w tej perspektywie połową pary, której druga połowa czeka na niego w górze, a chrzest i poznanie są drogą do zjednoczenia.
Klemens jako świadek i rozmówca
Najważniejszą cechą wypisów jest to, że przekazał je ktoś, kto nie był walentynianinem, ale też nie był po prostu ich przeciwnikiem. Klemens często krytykuje Teodota, ale robi to inaczej niż Ireneusz czy Hipolit: nie ośmiesza go, nie zestawia jego poglądów z mitami pogańskimi, lecz koryguje je, uzupełnia i porównuje z własnymi. Jego notatki mają charakter roboczy, co sprawia, że widzimy w nich nie zbiór argumentów polemicznych, lecz pracę myśli, która szuka w cudzych tekstach materiału do własnych przemyśleń.
Dla historyka walentynianizmu Excerpta są zatem bezcenne, bo zachowały głos szkoły wschodniej, który poza tym przetrwał tylko w krótkich wzmiankach. Dla historyka chrześcijaństwa pokazują, jak blisko w Aleksandrii stały wobec siebie kręgi, które później rozdzieliły się na ortodoksję i herezję. Klemens, który zachował zdanie o tym, kim byliśmy i dokąd zmierzamy, nie widział w nim zagrożenia, lecz pytanie, które także on uważał za ważne. Że pytanie to przetrwało dzięki jego notatkom, a nie dzięki dziełom samego Teodota, jest jednym z wielu paradoksów historii gnozy.
