Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Gnostycyzm

Szymon Mag i narodziny figury herezjarchy

Szymon Mag nie przychodzi do historii jako założyciel gotowego systemu, lecz jako postać stopniowo budowana przez chrześcijańskich polemistów: od krótkiego epizodu w Samarii w Dziejach Apostolskich po Ireneusza, który uczynił z niego ojca wszystkich herezji i lustrzane odbicie sukcesji apostolskiej.

„Upadek Szymona Maga”, obraz Benozza Gozzolego z lat 1461–1462 w Royal Collection – domena publiczna
„Upadek Szymona Maga”, obraz Benozza Gozzolego z lat 1461–1462 w Royal Collection – domena publiczna · Wikimedia Commons

Epizod w Samarii

Najstarsze świadectwo o Szymonie zajmuje kilkanaście wersetów ósmego rozdziału Dziejów Apostolskich, spisanych zapewne pod koniec I wieku. Łukasz przedstawia człowieka, który „uprawiał czary” w jakimś mieście Samarii i zdumiewał lud tak dalece, że mówiono o nim: „ten jest wielką mocą Bożą”. Gdy przybywa diakon Filip, Szymon słucha jego nauczania, przyjmuje chrzest i towarzyszy ewangeliście, poruszony znakami, które ten czyni. Punkt zwrotny następuje dopiero wtedy, gdy Piotr i Jan przychodzą z Jerozolimy, a przez nałożenie ich rąk ochrzczeni otrzymują Ducha Świętego. Szymon proponuje apostołom pieniądze w zamian za tę samą władzę i słyszy surową odpowiedź Piotra: „Niech pieniądze twoje przepadną razem z tobą”. Scena kończy się prośbą Szymona o modlitwę, aby nie spotkało go nic z zapowiedzianych kar.

W tej opowieści nie ma kosmologii, eonów, upadłej Mądrości ani tajemnego objawienia. Szymon jest cudotwórcą o lokalnej sławie, który błędnie pojmuje naturę daru Ducha, traktując go jak towar albo technikę. Łukasz używa go, by pokazać, że chrześcijańska charyzma nie należy do porządku magii i nie podlega transakcji. Zarazem jedno sformułowanie otwiera drogę późniejszym interpretacjom: tytuł „wielka moc” brzmi jak określenie boskiej hipostazy, a nie zwykłego czarodzieja. Od tego właśnie zwrotu zaczyna się kariera, której autor Dziejów z pewnością nie przewidywał.

Z epizodu wyrosło również słowo, które przetrwało dłużej niż jakakolwiek doktryna przypisana Szymonowi. Średniowieczne prawo kanoniczne nazwało symonią kupczenie urzędami i sakramentami, a walka z nią stała się jednym z haseł reformy gregoriańskiej w XI wieku. Imię samarytańskiego maga trafiło w ten sposób do słownika instytucji kościelnych jako nazwa grzechu, zanim jeszcze ktokolwiek zapytał, kim był historycznie.

Justyn i kult w Rzymie

Około połowy II wieku Justyn Męczennik, sam pochodzący z Flavia Neapolis w Samarii, dodaje do obrazu nowe elementy. W Pierwszej Apologii, skierowanej do cesarza Antonina Piusa, pisze, że Szymon pochodził z wioski Gitta, przybył do Rzymu za panowania Klaudiusza i dzięki swoim sztukom został uznany za boga, a senat i lud wznieśli mu posąg na wyspie Tybrowej z napisem Simoni Deo Sancto. Według Justyna niemal wszyscy Samarytanie, a także niektórzy przedstawiciele innych ludów, czczą go jako „pierwszego boga”, a towarzyszy mu niejaka Helena, wcześniej prostytutka, nazywana „pierwszą myślą”, która od niego wyszła.

Ten opis jest już czymś więcej niż anegdotą. Pojawia się para boskiej zasady i jej emanacji, a więc zalążek mitu, który u późniejszych autorów zostanie rozwinięty. Jednocześnie relacja Justyna zawiera rys, który historykom pozwala uchwycić mechanizm powstawania legendy. W 1574 roku na wyspie Tybrowej odnaleziono podstawę posągu z inskrypcją Semoni Sanco Deo Fidio, poświęconą sabińskiemu bóstwu przysięgi Semo Sancusowi. Wielu badaczy uważa, że Justyn, przybysz ze Wschodu, mógł błędnie odczytać podobny napis i wziąć dedykację dla italskiego boga za dowód kultu Szymona. Nie przesądza to, czy w Rzymie istniała grupa czcicieli Samarytanina, pokazuje jednak, jak łatwo materialne ślady obcej religii stawały się w rękach apologety świadectwem przeciw rywalowi.

Justyn wymienia też Menandra, ucznia Szymona, oraz Marcjona, łącząc ich w jeden szereg nauczycieli inspirowanych przez demony. To zestawienie ma znaczenie programowe: herezja przestaje być zbiorem przypadkowych błędów, a staje się ciągiem osób powiązanych pochodzeniem duchowym.

Ireneusz i genealogia błędu

Decydujący krok wykonuje Ireneusz z Lyonu w pierwszej księdze dzieła Adversus haereses, napisanego około 180 roku. Opisuje on Szymona jako tego, „od którego wszystkie herezje wzięły początek”, i przypisuje mu spójny mit. Szymon miał ogłaszać się najwyższą Mocą, która objawiła się Żydom jako Syn, Samarytanom jako Ojciec, a innym narodom jako Duch Święty. Helena, wykupiona z domu publicznego w Tyrze, to Ennoia, pierwsza Myśl Ojca, która zstąpiła w dolne regiony i zrodziła anioły oraz moce stwarzające świat. Zazdrosne o swoją władzę, uwięziły ją w ciele i przez wieki przenosiły z jednego wcielenia w drugie, aż do Heleny trojańskiej i wreszcie kobiety z Tyru. Szymon przychodzi, aby odnaleźć zagubioną owcę i wyzwolić ją, a ludziom ofiarować zbawienie przez poznanie go, niezależne od uczynków nakazanych przez prawo aniołów.

Mit ten zawiera zasadnicze motywy, które w II wieku wiązano z nurtami nazywanymi dziś gnostyckimi: upadek boskiego pierwiastka, wrogie moce kosmiczne, zbawienie przez wiedzę i wyzwolenie spod norm uważanych za ustanowione przez niższych władców świata. Nie da się jednak ustalić, czy Ireneusz opisuje rzeczywiste przekonania grupy, która powoływała się na Szymona, czy systematyzuje rozproszone wiadomości według schematu, którego potrzebował do swojego wywodu. Najprawdopodobniej oba procesy przenikały się wzajemnie.

Ważniejsze od treści mitu jest miejsce, jakie zajmuje on w kompozycji dzieła. Ireneusz przeciwstawia prawowiernemu Kościołowi, zachowującemu nauczanie apostołów przez nieprzerwany łańcuch biskupów, równie ciągły łańcuch nauczycieli błędu: od Szymona przez Menandra do Saturnina i Bazylidesa, a dalej do innych szkół. Herezja otrzymuje własną sukcesję, będącą odwróconym odbiciem diadochē apostolskiej. Właśnie w tej konstrukcji rodzi się figura herezjarchy: założyciela, którego wina przechodzi na wszystkich uczniów, a nawet na ruchy, które nigdy o nim nie słyszały. Francuski badacz Alain Le Boulluec w studium La notion d'hérésie dans la littérature grecque z 1985 roku pokazał, że ta logika była nowym wynalazkiem chrześcijańskich pisarzy, przekształcającym greckie pojęcie szkoły filozoficznej w kategorię dziedzicznego odstępstwa.

Wielkie Objawienie i filozofia ognia

Na początku III wieku obraz komplikuje się jeszcze bardziej. Autor Refutatio omnium haeresium, tradycyjnie utożsamiany z Hipolitem Rzymskim, w szóstej księdze cytuje obszernie pismo zatytułowane Apophasis megalē, czyli Wielkie Objawienie, przypisywane Szymonowi. Tekst ten nie przypomina mitu o Helenie. Jego zasadą jest nieskończona moc, utożsamiana z ogniem, o którym mówi już Heraklit. Ów ogień ma naturę podwójną, ukrytą i jawną, a z niego wyłaniają się trzy pary korzeni: umysł i myśl, głos i imię, rozumowanie i pragnienie. Nad nimi stoi Ten, który stał, stoi i będzie stał, określenie podkreślające niezmienność najwyższej zasady wobec przemijalnego świata. Autor posługuje się alegoryczną egzegezą Księgi Rodzaju i Wyjścia, odnosi raj do łona matki, a cztery rzeki do zmysłów kształtującego się płodu.

Większość współczesnych uczonych sądzi, że Apophasis nie pochodzi od historycznego Szymona, lecz jest późniejszym traktatem z kręgu, który przyjął jego imię i dokonał filozoficznej reinterpretacji tradycji. Tekst ten łączy stoicką fizykę, elementy platońskie i żydowską egzegezę w sposób typowy raczej dla II wieku niż dla czasów apostolskich. Sam autor Refutatio twierdzi, że wszystkie herezje są zapożyczeniami z greckiej filozofii, i nie można wykluczyć, że dobierając cytaty, eksponował właśnie te fragmenty, które potwierdzały jego tezę. Dla historyka idei Apophasis jest jednak cenna, ponieważ pokazuje, że imię Szymona mogło służyć jako autorytet dla spekulacji zupełnie innej niż ta, którą znał Ireneusz.

Dwa portrety tego samego „ojca herezji” są więc trudne do pogodzenia. Jeden przedstawia mit o zbawieniu upadłej Myśli, drugi spekulację o ogniu i potencjalności. Zamiast szukać jednej doktryny Szymona, rozsądniej przyjąć, że jego imię stało się kryształem, wokół którego osadzały się kolejne warstwy, zarówno nauczania jego zwolenników, jak i oskarżeń przeciwników.

Lot nad Rzymem i pojedynek z Piotrem

Równolegle do traktatów herezjologicznych rozwijała się literatura narracyjna, która uczyniła z Szymona przede wszystkim przeciwnika Piotra. W apokryficznych Dziejach Piotra, zachowanych głównie w łacińskim przekładzie znanym jako Actus Vercellenses, maga wspiera rzymska elita, a apostoł staje z nim do publicznej rywalizacji w cudach. Kulminacją jest scena, w której Szymon unosi się w powietrze nad Forum, a modlitwa Piotra sprawia, że spada i łamie nogę w trzech miejscach. Później umiera po nieudanej operacji. Obraz upadku maga przeszedł do sztuki średniowiecza i pojawia się na kapitelach romańskich, na przykład w Autun, a także w malarstwie włoskim.

Inny zespół tekstów, tak zwane Pseudoklementyny, czyli Homilie i Rekognicje, przypisywane Klemensowi Rzymskiemu, czyni z Szymona partnera długich dysput filozoficznych. Spór toczy się o jedynego Boga, o źródło zła i o sens Pisma, a Piotr wędruje za przeciwnikiem z miasta do miasta, aby obalać jego naukę. Część badaczy dopatruje się w tych tekstach warstwy, w której pod postacią Szymona ukryto polemikę z Pawłem lub z Marcjonem; hipoteza ta jest dyskutowana od XIX wieku i nie znalazła powszechnej zgody. Niezależnie od jej losu widać, że Szymon w literaturze apokryficznej staje się postacią uniwersalnego przeciwnika: magiem, sofistą i fałszywym mesjaszem w jednej osobie.

Epifaniusz z Salaminy, piszący pod koniec IV wieku Panarion, otwiera swój katalog herezji chrześcijańskich właśnie od Szymona i dodaje szczegóły o rzekomej rozwiązłości jego uczniów. Do tego czasu figura była już tak ustalona, że kolejny autor mógł ją jedynie wzmacniać. Niemiecki historyk Karlmann Beyschlag w monografii z 1974 roku przekonywał, że cała tradycja o „gnostyku” Szymonie jest w gruncie rzeczy wtórną konstrukcją, a historyczny Samarytanin był lokalnym cudotwórcą bez rozwiniętego systemu. Inni uczeni, jak Gerd Lüdemann, bronili możliwości, że już w I wieku istniał w Samarii kult Szymona jako wcielenia boskiej Mocy. Spór pozostaje otwarty, ponieważ wszystkie świadectwa wychodzą spod pióra przeciwników.

Archetyp fałszywego wtajemniczenia

Historia Szymona pokazuje, jak polemika tworzy własne postacie, które następnie żyją niezależnie od źródeł. Z człowieka, który chciał kupić Ducha, powstał założyciel herezji, nauczyciel kosmologii ognia, partner w filozoficznym sporze, wreszcie lecący nad Rzymem czarnoksiężnik. Każda z tych ról odpowiadała na inną potrzebę: Łukaszowi służyła do odróżnienia charyzmy od magii, Ireneuszowi do zbudowania genealogii błędu, autorom apokryfów do dramatyzacji zwycięstwa apostoła. Prawdziwą treścią figury herezjarchy jest nie doktryna, lecz relacja: Szymon istnieje jako cień Piotra, a jego sukcesja jako negatyw sukcesji biskupów.

W tradycji ezoterycznej nowożytności postać ta zyskała nowe życie, ale zawsze dzięki odwróceniu wartości narzuconych przez Ojców Kościoła. Romantyczni i okultystyczni autorzy widzieli w Szymonie i Helenie mit o duszy wydobywanej z upodlenia, a w samej Ennoi figurę bliską gnostyckiej Sofii. Takie odczytania mówią więcej o XIX wieku niż o I stuleciu, lecz uświadamiają, że mit przekazany przez Ireneusza miał rzeczywistą siłę obrazową. Opowieść o boskiej Myśli uwięzionej w kolejnych ciałach i odnalezionej przez tego, który ją pomyślał, należy do najbardziej wyrazistych obrazów duchowego wygnania w literaturze starożytnej, nawet jeśli dotarła do nas wyłącznie w relacji tych, którzy uważali ją za bluźnierstwo.

Badacz zachodniej ezoteryki stoi więc przed podwójnym zadaniem. Musi przyjąć, że o Szymonie wiemy niemal wyłącznie to, co chcieli przekazać jego wrogowie, i że kategoria „ojca herezji” jest narzędziem retoryki, a nie opisem historycznym. Jednocześnie powinien dostrzec, że w zniekształconych świadectwach przechowały się realne idee: boska Moc obecna w człowieku, upadła i odkupiona Myśl, ogień jako zasada wszystkiego. Szymon Mag jest zatem nie tyle pierwszym gnostykiem, ile pierwszym przykładem tego, jak tradycja tajemna bywa zapisywana przez ludzi, którzy ją zwalczają, i jak dopiero krytyczna lektura pozwala oddzielić warstwę oskarżenia od śladu rzeczywistej myśli.