Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Gnostycyzm

Kellis i codzienność manichejskiej wioski

Listy i dokumenty z Kellis, dzisiejszego Ismant el-Kharab w oazie Dachla, pokazują manichejczyków z IV wieku nie jako groźną sektę z kart herezjologów, lecz jako rodziny kupców i rolników, wspólnotę słuchaczy utrzymujących elektów i dbających o to, by dzieci nauczyły się pisać po koptyjsku i grecku.

Widok ku głównej świątyni Tutu w Kellis, fot. NYU Excavations at Amheida (Institute for the Study of the Ancient World), 2006 – CC BY 2.0
Widok ku głównej świątyni Tutu w Kellis, fot. NYU Excavations at Amheida (Institute for the Study of the Ancient World), 2006 – CC BY 2.0 · Wikimedia Commons

Wioska na skraju pustyni

Oaza Dachla leży na Pustyni Zachodniej, kilkaset kilometrów od doliny Nilu, i w okresie rzymskim była rolniczym zapleczem, połączonym z Egiptem karawanowymi szlakami. Kellis, jedna z jej miejscowości, rozwijała się w III i IV wieku, a pod koniec IV stulecia została opuszczona, prawdopodobnie z powodu postępującej suszy i nawiewanego piasku. Ten sam piasek zakonserwował ruiny domów, świątyń i kościołów, a w nich papirusy, drewniane tabliczki i ostraka. Od 1986 roku teren bada międzynarodowy zespół Dachla Oasis Project, a prace w Kellis prowadził przez lata australijski archeolog Colin Hope.

Najwięcej tekstów pochodzi z kilku sąsiadujących domów mieszkalnych, oznaczonych przez archeologów jako domy 1, 2 i 3. Znaleziono w nich setki dokumentów w języku greckim i koptyjskim, a także pojedyncze fragmenty syryjskie i dwujęzyczne słowniczki syryjsko-koptyjskie. Wśród nich były zarówno teksty religijne – psalmy, modlitwy, fragmenty listów Maniego w przekładzie koptyjskim – jak i zwykłe pisma codzienne: listy rodzinne, rachunki, umowy, pokwitowania. Ta mieszanina jest dla historyka cenniejsza niż jakikolwiek traktat, bo pozwala zobaczyć religię w działaniu, w ramach zwykłego życia rodzin.

Edycje tekstów ukazują się od lat dziewięćdziesiątych XX wieku w serii publikacji Dachla Oasis Project. Koptyjskie dokumenty z Kellis wydawali Iain Gardner, Anthony Alcock i Wolf-Peter Funk, greckie papirusy Klaas Worp i inni, a materiał literacki – również Gardner. Na tej podstawie powstały studia nad strukturą wspólnoty, wśród nich monografia Håkona Teigena The Manichaean Church in Kellis z 2021 roku. Trzeba pamiętać, że część listów jest uszkodzona, a interpretacja wielu formuł pozostaje przedmiotem dyskusji; dlatego obraz wspólnoty jest rekonstrukcją, a nie gotowym opisem.

Rodziny między oazą a doliną

Bohaterami listów są konkretni ludzie, znani z imienia, a ich losy można śledzić przez kilka pokoleń. Najlepiej udokumentowana jest grupa rodzinna związana z imionami Pamura i Pszaja, a także z Makariosem, który przez dłuższy czas przebywał w dolinie Nilu i pisał do żony Marii oraz synów, w tym do Mateusza, zwanego w tekstach Matheos. Listy te mówią o interesach: o przesyłkach tkanin i wełny, oliwy i daktyli, o długach i należnościach, o tym, komu przekazać pieniądze i kto ma przywieźć towar z oazy. Mieszkańcy Kellis podróżowali regularnie do doliny, gdzie mieli kontakty handlowe i krewnych, a ich korespondencja przemierzała pustynię razem z karawanami.

Szczególnie wyraźna jest w tych listach rola kobiet. Podczas długich nieobecności mężów i synów to one prowadziły dom i gospodarstwo w oazie, przyjmowały przesyłki, rozliczały należności i decydowały o sprawach, o które mężczyźni mogli jedynie prosić z daleka. Listy adresowane do żon i matek są często pełne instrukcji, ale z odpowiedzi i wzmianek widać, że adresatki miały własne zdanie i własną pozycję w rodzinnej sieci interesów. Kobiety pojawiają się też jako uczestniczki życia religijnego, pozdrawiane imiennie razem z elektami i słuchaczami.

Ten świat jest zdumiewająco zwyczajny. Matka martwi się zdrowiem syna, ojciec upomina dzieci, by słuchały starszych, brat skarży się, że nie otrzymał odpowiedzi na poprzedni list. Pojawiają się pozdrowienia dla sąsiadów, prośby o przesłanie konkretnych rzeczy, skargi na trudności w podróży. Gdyby nie religijne formuły na początku i na końcu listów, trudno byłoby się domyślić, że autorzy należą do wspólnoty, którą cesarskie prawo traktowało z rosnącą wrogością.

Właśnie te formuły pozwalają jednak rozpoznać tożsamość korespondentów. Autorzy zwracają się do siebie jako do „umiłowanych braci” i „sióstr”, życzą sobie nawzajem zbawienia w Panu, wspominają o modlitwie za adresata i o „świętym Kościele”, odwołują się do światła i do sprawiedliwości. W niektórych listach pojawiają się określenia przypominające manichejską terminologię wybranych i słuchaczy, w innych imiona elektów, którzy przebywają w danym miejscu. Formuły te nie są jednak jaskrawe i często wymagają porównania z tekstami z innych miejsc, by rozpoznać ich manichejskie zabarwienie.

Słuchacze i ich obowiązki

Z listów wyłania się obraz wspólnoty zorganizowanej wokół relacji między elektami a słuchaczami, znanej także z pism teologicznych. Elekci, którzy zgodnie z regułą nie mogli zajmować się pracą przynoszącą zysk ani przygotowywać pokarmu, zależeli od słuchaczy. Słuchacze w Kellis – rodziny rolników i kupców – dostarczali im żywności, odzieży i pieniędzy. W kilku listach mowa jest o datkach określanych greckim słowem agapē, a więc o darach miłości, które przekazywano elektom, i o tym, kto ma je dostarczyć oraz w jakiej ilości.

Struktura ta miała swoje praktyczne konsekwencje. Elekci przebywali często w podróży, odwiedzając wspólnoty w oazie i w dolinie Nilu, a słuchacze organizowali im przejazd, zakwaterowanie i zaopatrzenie. W korespondencji pojawia się postać określana jako „Nauczyciel”, zapewne wysoki dostojnik manichejskiej hierarchii, z którym niektórzy członkowie rodziny podróżowali i u którego przebywali. Wspólnota z Kellis nie była więc odizolowana, lecz stanowiła część sieci powiązań obejmującej znaczną część Egiptu, a pośrednio także Kościół manichejski w innych krajach.

Listy pozwalają też zobaczyć, że obowiązki słuchaczy nie ograniczały się do jałmużny. Słuchacze uczestniczyli w modlitwach, śpiewali psalmy, obchodzili święta, a niektórzy pełnili funkcje pomocnicze, kopiując teksty lub przekazując wiadomości. Ich udział w życiu religijnym był uznawany za realny wkład w dzieło zbawienia, nie tylko za wsparcie materialne. Odpowiada to temu, co wiadomo o teologii manichejskiej, w której słuchacze, choć nie osiągali od razu pełnego wyzwolenia, mieli swój udział w dziele uwalniania światła.

Nauka pisania w dwóch językach

Jednym z najciekawszych wątków archiwum z Kellis jest edukacja. W listach Makariosa powtarza się prośba skierowana do syna, by uczył się psalmów, ćwiczył pisanie i czytanie, by nie zaniedbywał greki ani koptyjskiego. Ojciec przypomina, że od umiejętności pisania zależy przyszłość chłopca, i zachęca go, by przepisywał teksty pod okiem nauczyciela. W domach znaleziono drewniane tabliczki i kodeksy z ćwiczeniami szkolnymi, listy słów i alfabety, a także słynny drewniany kodeks z mowami Izokratesa, używany do nauki greckiej retoryki.

Ten materiał pokazuje, że manichejskie rodziny z Kellis przywiązywały do edukacji dużą wagę i że łączyły kształcenie religijne z ogólnym. Dziecko uczyło się greki, języka administracji i handlu, oraz koptyjskiego, który był językiem codziennego życia i liturgii wspólnoty. Psalmy manichejskie, przepisywane na tabliczkach i papirusach, służyły zarówno do modlitwy, jak i do ćwiczeń w czytaniu. Obecność syryjsko-koptyjskich słowniczków sugeruje, że niektórzy członkowie wspólnoty uczyli się także syryjskiego, pierwotnego języka pism Maniego, co dawało dostęp do tekstów w ich oryginalnym brzmieniu.

Wśród tekstów religijnych z Kellis znalazła się grecka modlitwa, zwana przez wydawców Modlitwą emanacji, w której wierny zwraca się kolejno do boskich postaci, oddając im cześć. Tekst ten był przeznaczony do recytacji i wskazuje, że modlitwa w języku greckim była częścią życia wspólnoty, obok psalmów koptyjskich. Te znaleziska pokazują, że manichejczycy z Kellis żyli w środowisku wielojęzycznym i potrafili się w nim poruszać, łącząc różne tradycje kulturowe w ramach jednej religijnej tożsamości.

Sekta z ksiąg i wspólnota z listów

Kontrast między obrazem manichejczyków u herezjologów a obrazem z Kellis jest wyraźny. Autorzy polemik przedstawiali ich jako ludzi tajemniczych, podejrzanych o rytualne praktyki i rozpustę, wrogów państwa i Kościoła. Cesarskie edykty, od edyktu Dioklecjana, który nakazywał palić manichejskie księgi i karać przywódców, po późniejsze ustawy cesarzy chrześcijańskich, traktowały ich jako zagrożenie dla porządku. Listy z Kellis nie zawierają nic, co odpowiadałoby tym oskarżeniom. Mówią o handlu, o zdrowiu, o modlitwie i o nauce, a ich autorzy wyglądają na ludzi szanowanych w swoim otoczeniu.

Nie znaczy to, że wspólnota żyła bez napięć. Niektóre listy wskazują na ostrożność w posługiwaniu się religijnymi określeniami, co może odzwierciedlać świadomość prawnego zagrożenia. Archiwum pokazuje też, że członkowie tych samych rodzin utrzymywali kontakty z chrześcijanami i z wyznawcami tradycyjnych kultów, a w Kellis istniały kościoły chrześcijańskie, w tym duża bazylika. Granice między wspólnotami były bardziej płynne, niż sugerowałyby to pisma teologów, a codzienne relacje sąsiedzkie i handlowe przecinały podziały religijne.

Nie bez znaczenia jest też to, że teksty religijne i dokumenty handlowe leżały w tych samych pomieszczeniach, czasem w tych samych warstwach ziemi. Psałterz i rachunek za wełnę należały do jednego gospodarstwa, a ten sam człowiek mógł rano przepisywać hymn, a po południu spisywać należność dla sąsiada. Kellis przypomina więc, że historia religii nie może opierać się wyłącznie na tekstach normatywnych i polemicznych. Teologowie opisują system, polemiści opisują wroga, a dopiero dokumenty codzienne pokazują, jak ludzie żyli ze swoją wiarą. W tej perspektywie manicheizm egipskiej oazy jawi się jako religia rodzinna, zakorzeniona w pracy, handlu i edukacji, w której troska o elektów i nauka psalmów były częścią zwykłego rytmu życia. Opuszczona pod koniec IV wieku wioska zostawiła po sobie archiwum, które zmusza do przemyślenia stereotypu powtarzanego przez stulecia.

Archiwum ma oczywiście swoje granice. Pochodzi z kilku domów i z kilku dziesięcioleci, a więc nie można go uogólniać na cały manicheizm egipski, a tym bardziej na całe dzieje ruchu. Pokazuje życie zamożniejszych rodzin, które mogły sobie pozwolić na podróże i edukację, a mniej mówi o biedniejszych słuchaczach. Mimo to jest to najbardziej szczegółowy znany obraz codzienności manichejskiej wspólnoty w świecie rzymskim, a zarazem jeden z najbogatszych zespołów dokumentów prywatnych z późnoantycznego Egiptu w ogóle.