Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Gnostycyzm

Sobór w Saint-Félix i spór o papę Niketasa

Dokument o zgromadzeniu katarów w Saint-Félix-de-Caraman w 1167 roku, z udziałem „papy” Niketasa z Konstantynopola, znany wyłącznie z wydania Guillaume'a Besse'a z 1660 roku, stał się przedmiotem długiego sporu o autentyczność i o to, jak ściśle katarzy zachodni byli związani z bałkańskimi bogomiłami.

Gnostycki gem z postacią Abraxasa
Gnostycki gem z postacią Abraxasa

Tekst, który pojawił się w XVII wieku

W 1660 roku w Paryżu ukazała się Histoire des ducs, marquis et comtes de Narbonne, dzieło Guillaume'a Besse'a, erudyty z Carcassonne, zajmującego się dziejami Langwedocji. W jednym z dodatków Besse opublikował krótki łaciński tekst, który według jego słów otrzymał z papierów zmarłego niedawno uczonego z Tuluzy, Pierre'a de Caseneuve. Tekst miał być odpisem dokumentu z 1232 roku, który z kolei kopiował zapis sprzed ponad sześćdziesięciu lat. Opisywał zgromadzenie katarów w Saint-Félix, niewielkiej miejscowości w Lauragais na wschód od Tuluzy, w maju 1167 roku.

Oryginał, z którego korzystał Besse, nie zachował się. Nie zachował się też odpis z 1232 roku ani żaden inny egzemplarz tego tekstu niezależny od wydania z XVII wieku. Wszystko, co wiemy o zgromadzeniu w Saint-Félix, pochodzi więc z jednej publikacji, przygotowanej przez człowieka, którego metody pracy nie były wolne od zarzutów. Ta sytuacja źródłowa jest kluczem do całego późniejszego sporu.

Mimo to przez prawie trzy stulecia historycy katarstwa przyjmowali dokument bez większych zastrzeżeń. Wydawał się potwierdzać to, co wiedziano z innych źródeł o wschodnich korzeniach ruchu, i dostarczał rzadkiego obrazu jego organizacji w momencie, gdy ruch był u szczytu sił. Dopiero w drugiej połowie XX wieku zaczęto pytać, czy można polegać na tekście, który pojawił się tak późno i w tak wątpliwych okolicznościach.

Co opisuje dokument

Tekst ma charakter protokołu. Mówi, że w roku 1167, w maju, kościół w Tuluzie sprowadził do zamku Saint-Félix „papę Niquintę”, i że zgromadziło się tam wielu mężczyzn i kobiet z kościoła tuluskiego i z kościołów sąsiednich. Obecni byli także Robert d'Épernon, biskup kościoła francuskiego, Marek, przełożony wspólnoty lombardzkiej, oraz Sicard Cellerier, biskup kościoła z Albi. Niquinta miał udzielić obecnym consolamentum, a następnie konsekrować biskupów dla nowo zorganizowanych kościołów: Bernarda Raymonda dla Tuluzy, Guirauda Merciera dla Carcassonne i Raymonda de Casals dla Agen.

Najciekawszą częścią dokumentu jest przemówienie Niquinty. Papa opowiada w nim o siedmiu kościołach Azji z Apokalipsy, które miały wyznaczone granice i nie wchodziły sobie nawzajem w drogę. Podobnie, mówi, jest z kościołami jego czasów: kościół Romanii, czyli Bizancjum, kościół Dragowicji, kościół Melengii, kościół Bułgarii i kościół Dalmacji mają swoje terytoria i żyją w pokoju, nie naruszając cudzych granic. Wynika z tego, że także kościoły Langwedocji powinny określić swoje granice.

Dokument kończy się opisem wyznaczenia granic między kościołem Tuluzy a kościołem Carcassonne przez komisję złożoną z miejscowych katarów, z wyliczeniem diecezji katolickich, które miały przypaść każdemu z nich. Ta część, pełna konkretnych nazw miejscowości i osób, nadaje tekstowi wrażenie dokumentu administracyjnego, a zarazem stała się jednym z argumentów w sporze o jego wiarygodność.

Papa, ordo i granice

Już samo określenie przybysza wymaga objaśnienia. Łacińskie papa nie oznacza tu papieża w zachodnim sensie, lecz oddaje greckie papas, zwykły tytuł duchownego, używany w Bizancjum wobec kapłanów i mnichów. Zachodni autorzy, a zapewne także sami katarzy z Langwedocji, nadali mu jednak znaczenie bardziej uroczyste, i w późniejszej literaturze Niketas bywa nazywany „antypapieżem katarów”. Jest to nieporozumienie terminologiczne, które dobrze pokazuje, jak tłumaczenie tytułów zmieniało obraz wschodnich przełożonych w oczach zachodnich czytelników.

Ważniejsze od tytułu jest pojęcie, wokół którego krąży cały dokument: ordo, czyli ciąg przekazu święceń. Dla katarów ważność consolamentum zależała od tego, czy ten, kto go udziela, sam otrzymał je w nieprzerwanej linii od apostołów i czy nie utracił go przez grzech. Przybycie przełożonego ze wschodu oznaczało możliwość odnowienia tej linii u jej źródła. Dlatego dokument tak skrupulatnie odnotowuje, kto od kogo otrzymał consolamentum i kogo konsekrowano.

Wyznaczanie granic, opisane w zakończeniu tekstu, ma ten sam sens. Kościoły, które mają wspólnego przełożonego i wspólny ordo, nie powinny rywalizować o wiernych ani wkraczać na cudze terytoria. Przemówienie o siedmiu kościołach Azji uzasadnia ten porządek autorytetem Apokalipsy, a lista kościołów wschodnich służy za wzór, do którego Langwedocja ma się dostosować. Jeśli tekst jest autentyczny, mamy przed sobą rzadki przykład myśli eklezjologicznej katarów, wyrażonej ich własnymi słowami, a nie słowami przeciwników.

Niketas w źródłach włoskich

Postać Niquinty nie jest znana wyłącznie z dokumentu Besse'a. Dwa włoskie traktaty o katarach, powstałe w XIII wieku, wspominają o przybyciu do Lombardii przełożonego z Konstantynopola, którego nazywają papas Nicheta. Pierwszy z nich, anonimowy, zwany De heresi catharorum in Lombardia, pochodzi z początku XIII wieku. Drugi to traktat dominikanina Anzelma z Aleksandrii, inkwizytora, napisany około 1270 roku.

Oba teksty opowiadają podobną historię. Marek, pierwszy przełożony katarów lombardzkich, otrzymał swoje święcenia z kościoła bułgarskiego, czyli z tradycji dualizmu umiarkowanego. Gdy do Lombardii przybył Niketas, zakwestionował ważność tych święceń i przekonał Marka, by przyjął je ponownie z jego rąk, w ramach tradycji kościoła Dragowicji, wyznającego dualizm absolutny. Żaden z tych traktatów nie wymienia jednak z nazwy zgromadzenia w Saint-Félix, a ich zainteresowanie skupia się na Lombardii, nie na Langwedocji.

Włoskie traktaty opowiadają też, co nastąpiło później. Do Lombardii przybył inny wysłannik ze wschodu, nazywany Petrakiosem, który przyniósł wiadomość, że biskup, od którego Niketas otrzymał swoje święcenia, został przyłapany na grzechu z kobietą. Jeśli tak, to jego święcenia, a więc i święcenia Niketasa i Marka, były nieważne. Wiadomość ta wywołała rozłam we wspólnocie lombardzkiej, która podzieliła się na kilka kościołów, każdy szukający święceń z innego źródła.

Te niezależne świadectwa mają dla sporu o Saint-Félix ogromne znaczenie. Potwierdzają, że Niketas był postacią historyczną, że przybył na zachód w drugiej połowie XII wieku i że jego misja dotyczyła ważności święceń i przekazu tradycji dualizmu absolutnego. Nie potwierdzają jednak bezpośrednio, że w Saint-Félix odbyło się zgromadzenie, ani że miało ono przebieg opisany przez Besse'a.

Argumenty sceptyków i obrońców

Pierwsze poważne wątpliwości co do autentyczności dokumentu zgłosił w latach sześćdziesiątych XX wieku Yves Dossat, archiwista i historyk inkwizycji w Langwedocji. Wskazywał on na niezwykłość sytuacji źródłowej, na brak jakiejkolwiek wzmianki o zgromadzeniu w innych źródłach z Langwedocji i na pewne cechy tekstu, które wydawały mu się podejrzane. Rozważał możliwość, że Besse sfabrykował dokument albo przynajmniej znacznie go przerobił.

Obrońcy autentyczności, wśród nich zwłaszcza Bernard Hamilton, który w 1978 roku opublikował obszerne studium tego problemu, odpowiadali, że XVII-wieczny fałszerz nie mógłby znać szczegółów, które dokument zawiera. Nazwy bałkańskich kościołów, zwłaszcza Melengii, którą badacze łączą ze słowiańskim plemieniem Melingów na Peloponezie, nie były dostępne dla uczonego z Carcassonne w 1660 roku. Część osób wymienionych w dokumencie pojawia się także w innych źródłach: Bernard Raymond występuje jako jeden z heretyków przesłuchiwanych w Tuluzie przez legatów papieskich w 1178 roku. Fałszerz musiałby więc mieć dostęp do wiedzy, której w jego czasach nikt nie miał.

Sceptycy odpowiadali, że argument ten nie jest rozstrzygający. Uczony XVII wieku mógł dysponować średniowiecznymi materiałami, które dziś zaginęły, i zbudować z nich spójną całość, łącząc autentyczne imiona z wymyśloną sceną. Pytano też o motywy: Besse pisał w epoce, w której historia herezji w Langwedocji była przedmiotem sporów między katolikami a protestantami, chętnie widzącymi w albigensach swoich poprzedników. Dokument przedstawiający katarów jako zorganizowany, wschodni i dualistyczny Kościół mógł służyć tym, którzy chcieli odciąć od nich protestancką genealogię. Nikt jednak nie przedstawił dowodu, że Besse rzeczywiście się takim celem kierował.

Spór nie wygasł. Pod koniec XX wieku zorganizowano kolokwium poświęcone wyłącznie temu dokumentowi, a jego materiały, wydane w 2001 roku pod redakcją Monique Zerner, pokazały, jak głęboko podzieleni są badacze. Niektórzy uczestnicy uznali tekst za fałszerstwo z XVII wieku, inni za średniowieczną kompilację, jeszcze inni bronili jego autentyczności, choć dopuszczali możliwość późniejszych interpolacji. Nie wypracowano wspólnego stanowiska i trudno oczekiwać, że bez odnalezienia nowych źródeł stanie się to w przyszłości.

Co jest naprawdę stawką sporu

Spór o Saint-Félix nie jest wyłącznie sprawą filologiczną. Dotyczy fundamentalnego pytania o naturę katarstwa. Jeśli dokument jest autentyczny, to katarzy w Langwedocji w 1167 roku byli zorganizowanym Kościołem z biskupami i diecezjami, połączonym bezpośrednimi więzami z bałkańskimi bogomiłami, a przybycie Niketasa oznaczało przejście od dualizmu umiarkowanego do absolutnego. Katarstwo byłoby w tej perspektywie zachodnią gałęzią międzynarodowej religii, mającej swoje centrum na wschodzie.

Jeśli dokument jest fałszywy, ten obraz staje się znacznie mniej pewny. Związki z bogomiłami nadal są poświadczone przez źródła włoskie i przez podobieństwo doktryn, ale organizacja Kościoła w Langwedocji, jego wschodnie korzenie i rola Niketasa wymagałyby nowej rekonstrukcji. Niektórzy badacze, zwłaszcza związani z nurtem krytycznym wobec tradycyjnej historiografii katarstwa, posunęli się dalej, sugerując, że sam obraz zorganizowanego Kościoła katarskiego jest w dużej mierze konstrukcją inkwizytorów, którzy rzutowali na rozproszone zjawiska religijne własne kategorie.

Nie trzeba przyjmować tej skrajnej tezy, by docenić wagę pytania, które postawił spór o Saint-Félix. Pokazał on, jak bardzo obraz katarstwa zależy od niewielkiej liczby źródeł, z których każde ma swoje ograniczenia. Dokument z 1660 roku pozostaje fascynującym tekstem, który może zawierać prawdziwe świadectwo o spotkaniu wschodu z zachodem w samym sercu Langwedocji, ale może też być dziełem erudyty, który wiedział więcej, niż sądzili jego krytycy. W obu przypadkach postać papy Niketasa, potwierdzona przez źródła włoskie, pozostaje historycznym śladem drogi, którą idee dualistyczne przebyły z Konstantynopola do Lombardii, a być może i dalej.