Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Gnostycyzm

Consolamentum i rytuał katarski z Lyonu

Consolamentum, znane przede wszystkim z okcytańskiego rytuału lyońskiego i łacińskiego rytuału florenckiego, było jedynym sakramentem katarów: chrztem Duchem udzielanym przez nałożenie rąk i Ewangelii Jana, który czynił wierzącego „dobrym człowiekiem” zobowiązanym do surowej reguły życia.

Koptyjski rękopis Apokryfonu Jana
Koptyjski rękopis Apokryfonu Jana

Dwa rękopisy, jeden obrzęd

Katarzy nie zostawili po sobie wielu tekstów, a te, które przetrwały, są zwykle teologiczne albo polemiczne. Wyjątkiem są rytuały, czyli opisy obrzędów spisane dla użytku samych wspólnot. Najważniejszy z nich zachował się w Bibliotece Miejskiej w Lyonie, w kodeksie zawierającym okcytański przekład Nowego Testamentu z XIII wieku. Na końcu tego przekładu, kilkoma kartami, dopisano rytuał w tym samym języku. Całość wydał w 1887 roku Léon Clédat w postaci podobizny rękopisu, co pozwoliło badaczom pracować na samym tekście.

Drugi rytuał, po łacinie, znajduje się we florenckim rękopisie, w którym Antoine Dondaine odkrył także katarski traktat teologiczny, i został opublikowany razem z nim w 1939 roku. Trzeci, okcytański, przechowywany w Trinity College w Dublinie, ma inny charakter: zawiera raczej kazanie o Kościele Bożym i o modlitwie niż przebieg obrzędu. Porównanie tych tekstów pokazuje, że obrzędy katarów w Langwedocji i w Lombardii miały wspólną strukturę, choć różniły się szczegółami sformułowań i porządkiem niektórych części.

Fakt, że rytuał lyoński dopisano do Nowego Testamentu, ma znaczenie symboliczne i praktyczne. Księga, z której czytano, była zarazem przedmiotem używanym w obrzędzie: to ją kładziono na głowę przyjmowanego. Rękopis jest małego formatu, co sugeruje, że należał do kogoś, kto nosił go ze sobą, wędrując od domu do domu.

Przyjęcie modlitwy

Przed właściwym consolamentum następował obrzęd przekazania modlitwy Pańskiej. W tradycji katarów Ojcze nasz nie było modlitwą każdego wierzącego, lecz modlitwą tych, którzy zostali do niej dopuszczeni. Zwykli wierzący, credentes, nie odmawiali jej, ponieważ uważali się za niegodnych zwracania się do Boga jako Ojca. Przyjęcie modlitwy było więc pierwszym stopniem wejścia do Kościoła.

Rytuał lyoński opisuje ten obrzęd z dużą szczegółowością. Przełożony, którego tekst nazywa starszym, wygłasza do kandydata pouczenie, w którym objaśnia słowa modlitwy, cytując rozmaite fragmenty Nowego Testamentu. Następnie kandydat przyjmuje modlitwę z jego rąk, a starszy przypomina mu, że musi ją zachowywać przez całe życie, w czystości i prawdzie. Katarzy odmawiali Ojcze nasz w wersji łacińskiej Wulgaty, z prośbą o „chleb nadprzyrodzony”, panem supersubstantialem, i z doksologią na końcu, której zachodnia liturgia łacińska nie dołączała do modlitwy Pańskiej. Ten szczegół badacze odczytują niekiedy jako ślad wschodniego, greckiego pochodzenia obrzędu.

Rozumienie chleba nadprzyrodzonego jako pokarmu duchowego, słowa Bożego, odpowiadało całej teologii katarów, którzy odrzucali eucharystię i nie wierzyli, że materialny chleb może stać się ciałem Chrystusa. Prośba o chleb była prośbą o naukę, nie o pokarm ciała.

Chrzest Duchem

Consolamentum właściwe zaczynało się od kazania starszego do kandydata. Rytuał lyoński zawiera jego tekst: starszy wyjaśnia, że kandydat przyszedł, by przyjąć chrzest duchowy, przez który Duch Święty jest dawany w Kościele Bożym, i że ten chrzest pochodzi od samego Chrystusa i był udzielany przez apostołów. Na dowód przytacza fragmenty Dziejów Apostolskich, w których Piotr i Jan nakładają ręce na ochrzczonych w Samarii, a ci otrzymują Ducha. Chrzest wodny, udzielany przez Jana Chrzciciela, był tylko zapowiedzią; prawdziwy chrzest jest chrztem w Duchu i w ogniu.

Następnie kandydat wypowiadał zobowiązanie. Rytuały i zeznania składane przed inkwizycją zgodnie opisują obowiązki, które przyjmował: nie zabijać, nie kłamać, nie przysięgać, nie spożywać mięsa, jaj ani sera, zachować całkowitą czystość cielesną, nie podróżować ani nie spać bez towarzysza, nie jeść bez modlitwy, a przede wszystkim nie porzucić wiary z lęku przed ogniem, wodą czy jakąkolwiek inną śmiercią. Zobowiązanie to było dożywotnie: kto je złamał, tracił stan, który otrzymał, i musiał przejść pokutę, a następnie przyjąć obrzęd ponownie.

Zobowiązania te nie były wymyślone dla samego obrzędu, lecz streszczały ewangeliczne wezwania czytane dosłownie. Zakaz przysięgi wywodzono z Kazania na górze, zakaz zabijania z przykazania, które katarzy rozciągali także na zwierzęta, a powstrzymywanie się od pokarmów pochodzenia zwierzęcego z przekonania, że wszystko, co rodzi się z cielesnego połączenia, należy do świata zła. Ryby, o których sądzono, że nie rodzą się w ten sposób, były dozwolone. Reguła żywieniowa miała więc podstawę kosmologiczną, a nie tylko ascetyczną.

Potem następowała prośba o przebaczenie. Kandydat kłaniał się przed starszym i obecnymi, wyznając grzechy i prosząc o modlitwę. Starszy brał księgę, Ewangelię albo Nowy Testament, i kładł ją na głowie kandydata, a pozostali obecni dobrzy ludzie kładli na niego prawe ręce. Starszy modlił się, by Ojciec święty przyjął swego sługę w swojej sprawiedliwości i zesłał na niego swoją łaskę i Ducha Świętego. Następnie odmawiano Ojcze nasz i czytano prolog Ewangelii Jana, od słów „Na początku było Słowo” aż do zdania o łasce i prawdzie, które przyszły przez Jezusa Chrystusa.

Obrzęd kończył się przekazaniem pokoju. Mężczyźni wymieniali pocałunek, kobietom pokój przekazywano przez dotknięcie księgą albo ramieniem, bez bezpośredniego kontaktu. Odtąd przyjęty był jednym z dobrych ludzi, bons omes, a kobieta jedną z dobrych kobiet, bonas femnas. Inkwizytorzy nazywali ich haeretici perfecti, „heretykami doskonałymi”, i to określenie, przejęte przez późniejszą historiografię, przeszło do potocznego języka jako „doskonali”.

Sakrament jedyny i nieodwołalny

Dla katarów consolamentum było jedynym sakramentem, a w pewnym sensie wszystkimi sakramentami jednocześnie. Zastępowało chrzest, bierzmowanie, święcenia i pokutę: przyjęty otrzymywał Ducha, wchodził do Kościoła, stawał się zdolny do nauczania i modlitwy, a jego grzechy zostawały odpuszczone. Nie było eucharystii, a jedynym jej odpowiednikiem było błogosławienie i łamanie chleba przy wspólnym posiłku, które nie miało jednak charakteru sakramentalnego.

Teologia obrzędu wynikała z przekonań o duszy. Dusza ludzka, według katarów, była duchem uwięzionym w ciele i odciętym od swego niebiańskiego ducha opiekuńczego. Consolamentum przywracało tę łączność: Duch Święty, który zstępował przez nałożenie rąk, był w tej perspektywie także duchem, który dusza utraciła. Przyjęty przestawał być sługą świata i stawał się członkiem Kościoła Bożego, wspólnoty tych, którzy są w świecie, ale nie należą do niego.

Ta wizja miała praktyczną konsekwencję, która stała się źródłem wielu trudności. Skuteczność obrzędu zależała od czystości tego, kto go udzielał. Jeśli starszy zgrzeszył, na przykład zjadł zakazany pokarm, wszystkie consolamenta, których udzielił, stawały się nieważne, a ci, którzy je otrzymali, musieli przyjąć obrzęd ponownie. Katarzy byli pod tym względem bliżsi donatystom niż Kościołowi katolickiemu, który uznawał ważność sakramentu niezależnie od godności szafarza.

Dbałość o czystość wspólnoty wyrażała się także w obrzędzie wspólnej spowiedzi, którego tekst zawiera rytuał lyoński. Dobrzy ludzie zbierali się regularnie, by przed starszym wyznać przewinienia popełnione mimo woli lub z nieuwagi i przyjąć pokutę, zwykle w postaci dodatkowych postów i modlitw. Formuła tej spowiedzi jest długa i pełna samooskarżeń: wyznający przyznają się do myśli nieczystych, do niedbałości w modlitwie, do słów wypowiedzianych bez potrzeby. Obrzęd ten nie był sakramentem, lecz sposobem podtrzymania stanu, który consolamentum ustanowiło.

Consolamentum umierających

Rytuał lyoński zawiera osobną część poświęconą obrzędowi dla chorych. Ponieważ reguła życia dobrego człowieka była bardzo surowa, wielu wierzących odkładało jej przyjęcie aż do chwili śmierci. Wtedy wzywano dobrych ludzi do łoża chorego, by udzielili mu consolamentum, które zapewniało zbawienie, a nie wymagało już długotrwałego zachowywania reguły. Rytuał zaleca, by sprawdzić, czy chory jest w stanie wypowiedzieć modlitwę i odpowiedzieć na pytania; jeśli nie mógł mówić, obrzęd nie mógł się odbyć.

Ten obrzęd stał się w praktyce najczęstszą formą consolamentum. Większość wierzących nie przyjmowała reguły za życia, lecz żyła w świecie, wspierała dobrych ludzi, słuchała ich kazań i oddawała im cześć przez pozdrowienie, które nazywano melioramentum: trzykrotny skłon z prośbą o błogosławieństwo i o modlitwę, by Bóg uczynił z nich dobrych chrześcijan i doprowadził do dobrego końca. Ten „dobry koniec” oznaczał właśnie consolamentum w godzinie śmierci.

Rytuał określa też, co powinno nastąpić, jeśli chory, który otrzymał consolamentum, wyzdrowieje. Wówczas był zobowiązany zachowywać regułę jak każdy dobry człowiek, a w razie jej złamania musiał przejść pokutę. W ten sposób obrzęd udzielany na łożu śmierci, choć praktycznie łatwiejszy, nie był furtką do ominięcia ascezy, lecz jej ostatecznym przyjęciem.

Rytuał jako świadectwo żywej wiary

Wartość rytuałów lyońskiego i florenckiego polega na tym, że pozwalają zobaczyć katarstwo od wewnątrz. Inkwizytorzy opisywali consolamentum jako parodię sakramentu albo jako rytuał tajemny, związany z praktykami, których nie potrafili zrozumieć. Rytuały pokazują coś innego: obrzęd prosty, oparty niemal wyłącznie na tekstach Nowego Testamentu, w którym nie ma miejsca na materię sakramentalną, lecz tylko na słowo, modlitwę, księgę i ręce.

Ta prostota była zamierzona. Katarzy uważali się za prawdziwych spadkobierców apostołów i twierdzili, że ich Kościół zachował obrzęd, który Kościół rzymski zastąpił chrztem wodnym, sakramentami materialnymi i kultem przedmiotów. Consolamentum było dla nich dowodem tej ciągłości: przekazem Ducha z rąk do rąk, od Chrystusa przez apostołów aż do starszych, którzy przyjmowali nowych wiernych w domach Langwedocji i Lombardii.

Historyk nie musi przyjmować tej samowiedzy, by docenić jej siłę. Rytuał lyoński zachował świadectwo religii, która chciała być w całości duchowa, wolna od materii i od instytucji, a zarazem wymagała od swoich wyznawców ciała zdyscyplinowanego do granic. Napięcie między tymi dwoma aspektami, między wiarą w Ducha a ascezą ciała, określało całe życie katarskiego Kościoła, a consolamentum było miejscem, w którym oba spotykały się w jednym geście nałożenia rąk.