Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Teozofia i antropozofia

Sinnett i Buddyzm ezoteryczny

Wydany w 1883 roku Esoteric Buddhism Alfreda Percy’ego Sinnetta jako pierwszy ułożył teozoficzną kosmologię w spójny system siedmiu zasad, łańcuchów planetarnych i rund, nadając ruchowi buddyjski kostium, który Bławatska wkrótce poprawiała, a orientaliści, z Maxem Müllerem na czele, odrzucili.

Strona tytułowa piątego wydania „Esoteric Buddhism” Alfreda Percy’ego Sinnetta, 1885 – domena publiczna
Strona tytułowa piątego wydania „Esoteric Buddhism” Alfreda Percy’ego Sinnetta, 1885 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Od zjawisk do systemu

Zanim Sinnett stał się systematykiem, był kronikarzem cudów. Jego pierwsza książka, The Occult World (1881), opowiadała o tym, co widział w Simli i Allahabadzie w towarzystwie Heleny Bławatskiej: o broszce odnalezionej w ogrodowej rabacie, o filiżance wydobytej spod ziemi podczas pikniku, o listach pojawiających się w nieoczekiwanych miejscach. Książka była napisana z dziennikarską werwą i miała w Anglii znaczny oddźwięk, ale jej treść doktrynalna była skromna. Czytelnik dowiadywał się z niej, że istnieje bractwo adeptów posiadających wiedzę o ukrytych prawach natury, nie dowiadywał się natomiast, czego ta wiedza dotyczy.

Esoteric Buddhism, wydany w Londynie dwa lata później, był odpowiedzią na ten niedosyt. Sinnett nie opowiadał już o zjawiskach; przedstawiał naukę. Rozdziały o budowie człowieka, o łańcuchu planet, o kolejnych rasach ludzkości, o stanie po śmierci, o karmie i nirwanie układały się w obraz kosmosu, w którym wszystko ma swoje miejsce i liczbę. Była to pierwsza książka, z której czytelnik spoza Indii mógł się dowiedzieć, w co właściwie wierzą teozofowie, zanim jeszcze Bławatska napisała własny wielki wykład. Dla wielu Europejczyków lat osiemdziesiątych XIX wieku, w tym dla młodego Williama Butlera Yeatsa, to właśnie ten tom był pierwszym zetknięciem z okultyzmem o ambicjach kosmologicznych.

Sinnett pisał przejrzyście, z upodobaniem do analogii przyrodniczych i z wyraźnym zamiarem przekonania wykształconego czytelnika wiktoriańskiego, że nauka adeptów nie przeczy ewolucjonizmowi, lecz go dopełnia. Ewolucja fizyczna Darwina była w tym ujęciu jedną stroną procesu, którego drugą, ukrytą stroną jest ewolucja duchowa monady wędrującej przez formy. Ten zabieg zapewnił książce siłę oddziaływania: teozofia jawiła się nie jako powrót do przednowoczesnej wiary, lecz jako wiedza bardziej nowoczesna od nowoczesnej nauki.

Siedem zasad człowieka

Najtrwalszym wkładem Esoteric Buddhism okazał się podział człowieka na siedem zasad. Sinnett wymieniał je od najgęstszej: ciało fizyczne, witalność (prana), ciało astralne (linga sharira), duszę zwierzęcą, czyli siedlisko pragnień (kama rupa), duszę ludzką (manas), duszę duchową (buddhi) i ducha (atma). Cztery niższe zasady tworzą to, co przemija z każdym wcieleniem; trzy wyższe stanowią trwałą triadę, która przechodzi z życia do życia, gromadząc doświadczenie.

Schemat miał charakter nowy, choć jego elementy pochodziły ze słownika indyjskiego. Klasyczne systemy hinduskie znały pięć osłon (kosha) wedantystów albo potrójne ciała, buddyzm znał pięć skupisk (skandha), ale żadna tradycja nie znała dokładnie tej siódemki w tej kolejności. Sinnett przedstawiał ją jako naukę ukrytą za egzoterycznymi formami, co pozwalało pominąć brak bezpośrednich paraleli. Liczba siedem, wszechobecna w teozofii, zaczęła tu swoją karierę: siedem zasad odpowiadało siedmiu globom, siedmiu rundom i siedmiu rasom, a cały kosmos stawał się zbudowany według tej samej arytmetyki.

Siedmioraki podział szybko wywołał spory, także wewnątrz ruchu. T. Subba Row, bramin z Madrasu i ceniony znawca wedanty, krytykował go w połowie lat osiemdziesiątych, wskazując, że czterostopniowy podział taraka-radża-jogi jest prostszy i lepiej zakorzeniony w tradycji. Bławatska broniła siódemki, ale przyznawała, że jest ona jednym z możliwych przekrojów, a nie jedynym. Już w samym ruchu było więc jasne, że Sinnett nie tyle przekazał gotowy system, ile utrwalił jedną z jego wersji.

Globy, rundy i rasy

Drugim filarem książki była kosmologia łańcuchów planetarnych. Według Sinnetta ewolucja ludzkości nie odbywa się wyłącznie na Ziemi, lecz na łańcuchu siedmiu globów, przez które fala życia przechodzi kolejno, okrążając łańcuch siedem razy. Każde takie okrążenie to runda; podczas pobytu na każdym globie ludzkość rozwija się przez siedem ras głównych, z których każda dzieli się na podrasy. Ludzkość obecna znajduje się w czwartej rundzie, na czwartym globie, w piątej rasie, a więc w samym środku, w punkcie najgłębszego zanurzenia ducha w materii, od którego zaczyna się droga powrotna.

Ten obraz miał w sobie coś z wiktoriańskiej geologii i astronomii: ogromne skale czasu, okresy aktywności i spoczynku, wymieranie i odradzanie się form. Sinnett dodał do niego szczegół, który okazał się kłopotliwy. Utrzymywał, że dwa z globów łańcucha ziemskiego to widzialne planety Mars i Merkury. Było to twierdzenie konkretne i dające się porównać z astronomią, a zarazem, jak się wkrótce okazało, niezgodne z tym, co miała do powiedzenia Bławatska.

W Doktrynie tajemnej (1888) Bławatska poświęciła osobny fragment temu, co nazwała wczesnymi nieporozumieniami teozoficznymi, i wskazała wprost, że Mars i Merkury nie należą do łańcucha Ziemi, a pozostałe globy nie są widzialnymi ciałami niebieskimi, lecz istnieją na subtelniejszych płaszczyznach. Sinnett nie przyjął tej korekty łatwo; spór o Marsa i Merkurego ciągnął się w prasie teozoficznej, a dla obserwatorów z zewnątrz był ilustracją tego, jak trudno jest zachować jedność doktryny, gdy najważniejsi jej wykładowcy powołują się na to samo źródło, ale czytają je inaczej.

Buddyzm czy mądrość

Najbardziej znaczący dla losów teozofii okazał się tytuł. Sinnett nazwał swój wykład buddyzmem ezoterycznym, sugerując, że nauka adeptów jest ukrytą, wewnętrzną treścią nauczania Buddy, znaną w klasztorach Tybetu, a niedostępną zachodnim orientalistom, którzy znają tylko teksty. Olcott w tych samych latach przyjął wraz z Bławatską na Cejlonie (1880) buddyjskie schronienia i wskazania, a potem napisał Buddhist Catechism. Wszystko to sprawiało, że w oczach europejskiej publiczności teozofia jawiła się jako zachodnia odmiana buddyzmu.

Bławatska, choć nie wyrzekała się sympatii buddyjskich, uznała ten obraz za mylący. We wstępie do Doktryny tajemnej zaznaczyła, że tytuł książki Sinnetta należało rozumieć jako odnoszący się do mądrości (budhi, bodha), a nie do religii założonej przez Gautamę, i że nauka, którą przekazuje, jest starsza od każdej religii historycznej, buddyzmu nie wyłączając. Odróżnienie „budyzmu” od „buddyzmu” miało wymiar strategiczny: teozofia nie mogła stać się sektą jednej religii, skoro jej programem było pokazanie wspólnego rdzenia wszystkich. Pozór buddyjski, który nadał jej Sinnett, został więc przez samą założycielkę rozmyty w imię uniwersalizmu.

Buddyjski akcent książki wywołał też pierwszy poważny kryzys w samej Loży Londyńskiej. Anna Kingsford, wybrana w 1883 roku na jej przewodniczącą, była chrześcijańską mistyczką o zacięciu hermetycznym i uważała wykład Sinnetta za zbyt materialistyczny w szczegółach, a zbyt obojętny wobec ezoterycznego chrześcijaństwa. Jej krytyka Esoteric Buddhism doprowadziła do otwartego konfliktu z Sinnettem i jego zwolennikami. Rozwiązanie znaleziono w 1884 roku: Kingsford i Edward Maitland założyli odrębną Lożę Hermetyczną, a Sinnett zachował kontrolę nad londyńską organizacją. Epizod ten pokazał wcześnie, że teozofia mieści w sobie co najmniej dwa temperamenty, wschodni i zachodni, i że wykład Sinnetta wyraźnie opowiadał się po stronie pierwszego.

Głos orientalisty

Gdy Esoteric Buddhism przekroczył krąg teozofów i trafił do czytelników zainteresowanych religiami Wschodu, musiał się zmierzyć z akademickim orientalizmem. Najbardziej znaną odpowiedzią był artykuł Friedricha Maxa Müllera pod tym samym tytułem, Esoteric Buddhism, ogłoszony w miesięczniku „The Nineteenth Century” w 1893 roku. Müller, wydawca Sacred Books of the East i najbardziej wpływowy na Zachodzie badacz religii Indii, rozprawił się z samym pomysłem buddyzmu tajemnego.

Jego argument był filologiczny. W znanych tekstach kanonu palijskiego Budda zapewnia, że nie zachował dla siebie żadnej nauki w zaciśniętej pięści nauczyciela, że niczego nie ukrył przed uczniami. Buddyzm, twierdził Müller, jest religią jawnego przekazu, a jego doktryny o skandhach, braku trwałego ja i nirwanie trudno pogodzić z teozoficznym obrazem trwałej triady przechodzącej z wcielenia do wcielenia. Nie było też, według niego, żadnych przesłanek, by w Tybecie przechowywano naukę o łańcuchach planetarnych czy siedmiu rasach. Teozofów nazwał ludźmi dobrej woli, którzy padli ofiarą fantazji.

Odpowiedzi teozofów, w tym samego Sinnetta, odwoływały się do tego, że to, co ezoteryczne, z natury nie trafia do tekstów, oraz że uczony z Oksfordu nigdy nie był w Indiach. Spór nie mógł zostać rozstrzygnięty, bo strony nie dzieliły kryteriów dowodu. Wyznaczył jednak granicę, która zachowała ważność: akademicka buddologia od tego czasu konsekwentnie odróżnia buddyzm historyczny od teozoficznej recepcji buddyzmu, a sama nazwa książki Sinnetta stała się w podręcznikach przykładem orientalizmu wyobrażonego.

Sinnett po Bławatskiej

Losy autora po 1891 roku pokazują, że pionier systemu nie musi być jego strażnikiem. Sinnett kierował przez lata londyńską Lożą, która była jednym z pierwszych europejskich ośrodków ruchu, i zachował pozycję autorytetu wśród starszych członków. Jednocześnie coraz bardziej polegał na kontaktach z mistrzami przez medium, co Bławatska jeszcze za życia przyjmowała z niechęcią, a co po jej śmierci stało się źródłem napięć z przywództwem Towarzystwa.

W pierwszych dekadach XX wieku jego relacje z Annie Besant, ówczesną przewodniczącą, coraz bardziej się psuły. Sinnett nie aprobował kierunku, w którym ruch zmierzał pod jej wpływem i pod wpływem Charlesa Webstera Leadbeatera, w tym rosnącego kultu wokół młodego Jiddu Krishnamurtiego jako zapowiadanego nauczyciela świata. Spór nie dotyczył tylko osób; był sporem o to, czy teozofia pozostanie przede wszystkim nauką o kosmosie i człowieku, której pierwsze sformułowanie Sinnett dał, czy też stanie się ruchem oczekiwania mesjańskiego. Sinnett zmarł w 1921 roku jako postać szanowana, lecz coraz bardziej osamotniona w ruchu, któremu kiedyś dał pierwszy podręcznik.

Esoteric Buddhism pozostaje dokumentem przełomowym właśnie dlatego, że był pierwszy. Nadał teozofii słownik, liczby i porządek; nadał jej też pozór, którego musiała się potem pozbywać. Czytany dziś, pokazuje, jak wiktoriański umysł, zafascynowany ewolucją, Wschodem i ukrytą wiedzą, próbował zbudować z tych trzech składników jedną spójną kosmologię i jak szybko okazało się, że każda z tych fascynacji ciągnie w nieco innym kierunku.