Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Teozofia i antropozofia

Z jaskiń i puszcz Hindustanu – rosyjska proza Bławatskiej

Korespondencje z Indii, które Bławatska publikowała pod pseudonimem Radda-Baj w pismach Michaiła Katkowa, ukazują ją jako sprawną rosyjską pisarkę podróżniczą, swobodnie łączącą obserwację, anegdotę, etnografię i literacką fikcję w opowieść adresowaną do czytelnika żądnego egzotyki.

Strona tytułowa „Iz pieszczer i debriej Indostana” Bławatskiej w wydaniu „Russkiego Wiestnika”, 1883 – domena publiczna
Strona tytułowa „Iz pieszczer i debriej Indostana” Bławatskiej w wydaniu „Russkiego Wiestnika”, 1883 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Druga twarz autorki

Czytelnik znający Bławatską z wielkich, przeładowanych przypisami tomów łatwo zapomina, że przez całe dorosłe życie była także rosyjską dziennikarką. Pisała dla gazet i miesięczników w kraju, do którego nie wróciła na stałe, często z konieczności finansowej, a jej najpopularniejszy tekst rosyjski nie był traktatem, lecz cyklem reportaży z Indii. Opowieść Z jaskiń i puszcz Hindustanu (Iz pieszczer i debriej Indostana) zaczęła ukazywać się w odcinkach w 1879 roku, wkrótce po przybyciu Bławatskiej i Olcotta do Bombaju, najpierw w „Moskowskich Wiedomostiach”, a następnie w „Russkim Wiestniku”, miesięczniku Michaiła Katkowa, gdzie kolejne części drukowano jeszcze w połowie lat osiemdziesiątych.

Podpis „Radda-Baj” nie był mistyfikacją w ścisłym sensie: w środowisku literackim wiedziano, kto się pod nim kryje, a rodzina autorki chętnie to rozgłaszała. Pseudonim pełnił raczej funkcję maski literackiej. Pozwalał narratorce występować jako postać opowieści, uczestniczka wypraw, świadek zdarzeń, a zarazem trzymać dystans między dziennikarską personą a kontrowersyjną założycielką Towarzystwa Teozoficznego, o której rosyjska prasa pisała różnie.

Katkow, konserwatywny wydawca i jedna z najbardziej wpływowych postaci rosyjskiego dziennikarstwa, publikował w „Russkim Wiestniku” prozę Tołstoja, Dostojewskiego i Turgieniewa. Obecność listów z Indii w tym towarzystwie świadczy, że traktował je jako literaturę wysokiej klasy popularnej, a nie jako ciekawostkę. Cykl spotkał się z dobrym przyjęciem; czytelnicy pytali o dalsze odcinki, a redakcja zamawiała kolejne teksty.

Dziennikarstwo z konieczności

Pisanie dla rosyjskich gazet nie zaczęło się w Indiach. Już w Nowym Jorku, w latach siedemdziesiątych, Bławatska posyłała do prasy w kraju korespondencje o amerykańskim spirytyzmie, polemiki i drobne przekłady, korzystając z tego, że temat seansów i mediów rozpalał wówczas także rosyjską opinię publiczną. Była to praca nieregularna i słabo płatna, lecz dawała jej poczucie przynależności do rodzimego życia literackiego, od którego oddzielały ją ocean i kilkanaście lat wędrówek.

Indie zmieniły skalę tej działalności. Honoraria z Moskwy stanowiły w pierwszych latach po przyjeździe do Bombaju jedno z niewielu stałych źródeł dochodu założycieli Towarzystwa, którzy utrzymywali dom, redakcję miesięcznika „The Theosophist” i liczne podróże z bardzo skromnych środków. Bławatska pisała więc dużo i szybko, często nocami, po całym dniu korespondencji teozoficznej. Ta okoliczność tłumaczy zarówno żywość jej rosyjskiej prozy, jak i jej niedbałości: powtórzenia, dygresje, pośpieszne zakończenia rozdziałów.

Istotne jest także to, że pisała po rosyjsku dla rosyjskiego czytelnika. W listach do rodziny i w uwagach o własnych tekstach daje do zrozumienia, że w ojczystym języku czuje się swobodniej niż w angielskim, którego nauczyła się wprawdzie dobrze, lecz którym posługiwała się z widocznym wysiłkiem i z pomocą redaktorów. Rosyjska proza Radda-Baj jest więc, paradoksalnie, bliższa jej naturalnemu głosowi niż wiele tekstów angielskich, z których zasłynęła. Kontakt z wydawnictwem Katkowa urwał się w praktyce wraz ze śmiercią wydawcy w 1887 roku i z pogorszeniem się zdrowia samej autorki.

Konstrukcja podróży i granice reportażu

Narracja ma kształt wędrówki grupy podróżnych przez zachodnie i środkowe Indie. Obok narratorki występuje pułkownik, w którym łatwo rozpoznać Olcotta, oraz kilku towarzyszy: Europejczycy, wykształceni Hindusi i przede wszystkim tajemniczy przewodnik, radźpucki szlachcic Gulab-Singh, którego wiedza, spokój i niezwykłe zdolności czynią go centralną postacią książki. Grupa zwiedza jaskinie Karli, świątynie skalne, opuszczone forty i miasta radźputańskie, rozmawia o historii, religii i obyczajach, spotyka fakirów, braminów i angielskich urzędników.

Siła tego pisarstwa polega na umiejętnym dawkowaniu materiału. Długie opisy architektury i krajobrazu przeplatają się z anegdotą, ironiczną obserwacją kolonialnego życia, legendą przytoczoną przez przewodnika i scenami, w których dzieje się coś niewyjaśnionego. Bławatska pisze szybko i plastycznie, ma ucho do dialogu i dobrze czuje rytm odcinka gazetowego: rozdziały często kończą się zawieszeniem akcji lub zagadką, która ma przyciągnąć czytelnika do następnego numeru.

Ważną warstwą jest polemika. Narratorka nieustannie spiera się z europejskimi stereotypami o Indiach, z protekcjonalizmem Anglików i z powierzchownością orientalistów, którzy ich zdaniem badają kraj z biblioteki, nie rozumiejąc jego żywej religijności. Indie Radda-Baj są krajem dawnej mądrości, poniżonym przez kolonializm, lecz zachowującym ukryte skarby wiedzy. Tę tezę czytelnik rosyjski przyjmował z tym większą sympatią, że wymierzona była w brytyjskiego rywala Rosji w Azji.

Najtrudniejsza dla historyka kwestia dotyczy stosunku tych tekstów do rzeczywistości. Wiele opisanych miejsc i zdarzeń da się powiązać z prawdziwymi podróżami Bławatskiej i Olcotta w latach 1879–1880, odnotowanymi w innych źródłach, zwłaszcza we wspomnieniach Olcotta. Zarazem chronologia jest przestawiona, wydarzenia z różnych wypraw zostały połączone w jedną drogę, a niektóre postacie mają wyraźnie złożony charakter. Sama autorka nie ukrywała, że układa materiał na potrzeby opowieści i że zmienia nazwiska oraz okoliczności.

Postać Gulab-Singha najlepiej pokazuje tę hybrydę. Jest on zarazem przewodnikiem po krajobrazie i literackim wcieleniem idei ukrytego mędrca. Czytelnik teozoficzny dostrzegał w nim aluzję do Mistrzów, czytelnik rosyjski widział romantycznego bohatera Wschodu. Bławatska nie rozstrzyga tej dwuznaczności, lecz ją wykorzystuje: im mniej wiadomo, kim jest przewodnik, tym silniejsze wrażenie robią jego słowa i czyny. Trudno ustalić, czy Gulab-Singh miał rzeczywisty pierwowzór, i dyskusja na ten temat pozostaje jałowa, dopóki nie uwzględni się literackiej funkcji tej postaci.

Krytycy zarzucali książce nieścisłości etnograficzne i historyczne, przesadne opisy zjawisk nadzwyczajnych oraz tendencyjność wobec Anglików. Zarzuty te nie są bezpodstawne, lecz mierzą ją miarą, której sama nie przyjmowała. Z jaskiń i puszcz Hindustanu należy do gatunku pośredniego, popularnego w XIX wieku, w którym reportaż podróżniczy, powieść przygodowa i esej kulturowy przenikały się bez wyraźnych granic. W tej konwencji książka jest udana; jako źródło do biografii autorki czy do realiów Indii wymaga dużej ostrożności.

Błękitne Góry i Todowie

Osobne miejsce w rosyjskim dorobku Bławatskiej zajmuje tekst Zagadkowe plemiona na Błękitnych Górach, napisany po pobycie w Ootacamund w górach Nilgiri w 1883 roku i ogłoszony w „Russkim Wiestniku”. Bławatska gościła tam u generała Henry'ego Morgana i jego rodziny, długoletnich mieszkańców regionu, od których czerpała wiele informacji. Tematem są plemiona zamieszkujące płaskowyż, przede wszystkim Todowie, pasterze bawołów o odrębnej religii i obyczajach, oraz Kurumbowie, którym okoliczna ludność przypisywała czary.

W tym tekście najwyraźniej widać ambicję Bławatskiej, by wejść w dialog z ówczesną etnografią. Todowie byli w drugiej połowie XIX wieku przedmiotem intensywnego zainteresowania badaczy brytyjskich; wspomina ona prace takich autorów jak William Marshall, którego A Phrenologist amongst the Todas (1873) był wówczas głośny. Polemizuje z nimi, zarzucając im niezrozumienie duchowego wymiaru życia plemienia. Jej Todowie są ludem tajemniczym, spokojnym i obdarzonym niezwykłą mocą, którego pochodzenie i wierzenia wymykają się kategoriom europejskich uczonych, a Kurumbowie stanowią ich mroczne przeciwieństwo, uosobienie magii szkodliwej.

Współczesny czytelnik dostrzeże w tym obrazie romantyczną idealizację i niechęć do wniosków antropologii, a także elementy, które dziś nazwalibyśmy egzotyzacją. Zarazem tekst zachowuje wartość jako świadectwo tego, jak lokalni Europejczycy i ich goście opowiadali o mieszkańcach Nilgiri w latach osiemdziesiątych XIX wieku. W 1930 roku ukazało się angielskie wydanie zatytułowane The People of the Blue Mountains, które udostępniło go czytelnikom spoza Rosji.

Siostra jako pośredniczka

Rosyjska kariera literacka Bławatskiej nie byłaby możliwa bez jej siostry, Wiery Żelichowskiej, cenionej autorki prozy dla dzieci i młodzieży. Wiera działała jako pośredniczka w kontaktach z redakcjami, broniła reputacji siostry w prasie i sama pisała o niej teksty biograficzne, w których przedstawiała Helenę z rodzinnej perspektywy, ciepło i z wyrozumiałością. Wspólne korzenie literackie obu sióstr sięgały matki, Heleny Hahn, pisarki znanej pod pseudonimem Zeneida R-wa, przedwcześnie zmarłej autorki powieści o losie kobiet.

Po śmierci Bławatskiej w 1891 roku rodzina zadbała o przekazanie jej rosyjskich tekstów dalszym czytelnikom. W 1892 roku w Londynie ukazało się angielskie wydanie książkowe From the Caves and Jungles of Hindostan w przekładzie Wiery Johnston, córki Żelichowskiej i siostrzenicy autorki. Przekład ten ustalił obraz książki w świecie anglojęzycznym na długie dziesięciolecia; dla wielu teozofów był to jedyny kontakt z Bławatską jako pisarką rosyjską, a nie autorką traktatów.

Talent, którego nie doceniono

Przez długi czas rosyjskie pisarstwo Bławatskiej pozostawało w cieniu jej teozoficznej roli. Zwolennicy czytali je jako uzupełnienie nauki, przeciwnicy jako kolejny dowód skłonności do fantazjowania. Rzadko pytano, jaki jest jego poziom literacki i jakie miejsce zajmuje w dziejach rosyjskiego reportażu o Azji. Tymczasem odpowiedź na te pytania wypada dla autorki korzystnie: listy Radda-Baj są żywe, inteligentne, pełne humoru i obserwacji, a ich połączenie faktu i fikcji jest zabiegiem świadomym, nie zaś nieudolnym.

Ta perspektywa pozwala też inaczej spojrzeć na całą jej działalność. Bławatska była przede wszystkim opowiadaczką – kimś, kto umie z różnorodnego materiału stworzyć fascynującą narrację, nadać jej dramatyzm i zawiesić sąd czytelnika między wiarą a niedowierzaniem. W korespondencjach z Indii talent ten działa w czystej postaci, bez ciężaru doktryny. Czytane dziś, pokazują, jak bardzo jej sukces zależał od zdolności literackich, a nie tylko od rewelacji, które przypisywała ukrytym nauczycielom.

Osobną kwestią jest recepcja w samej Rosji. Dla części czytelników „Russkiego Wiestnika” listy Radda-Baj były pierwszym barwnym obrazem Indii, nieskażonym brytyjskim punktem widzenia, i w tym sensie współtworzyły rosyjską wyobraźnię o Wschodzie obok relacji podróżników i malarstwa Wasilija Wierieszczagina, który odwiedzał Indie w tych samych latach. Ich dalsze życie w przekładach sprawiło, że dziś bywają czytane głównie przez teozofów, co zawęża ich odbiór. Zasługują na czytelnika szerszego: historyka literatury podróżniczej, badacza rosyjskiego orientalizmu, każdego, kogo interesuje, jak XIX-wieczna Europa opowiadała sobie o Azji.