Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Teozofia i antropozofia

Dwanaście zmysłów w antropologii Steinera

Rudolf Steiner rozszerzył tradycyjną piątkę zmysłów do dwunastu, dodając do niej doznania wnętrza ciała, takie jak zmysł życia, ruchu i równowagi, oraz zmysły skierowane ku drugiemu człowiekowi, od zmysłu mowy po zmysł cudzego Ja, i w ten sposób stworzył oryginalną fenomenologię społecznej percepcji.

Helena Pietrowna Bławatska
Helena Pietrowna Bławatska

Pięć zmysłów i ich niedostatek

Liczba pięciu zmysłów wydaje się tak oczywista, że rzadko zadajemy sobie pytanie o jej pochodzenie. Tymczasem jest to kanon, który utrwalił się w filozofii europejskiej głównie dzięki Arystotelesowi i jego traktatowi O duszy. Wzrok, słuch, węch, smak i dotyk odpowiadały tam pięciu rodzajom przedmiotów zmysłowych, a sam Arystoteles zastanawiał się już, czy dotyk nie jest w istocie grupą kilku odrębnych zmysłów, skoro obejmuje ciepło i zimno, twarde i miękkie, suche i wilgotne. Przez stulecia ten kanon był powtarzany w szkołach, w traktatach medycznych i w poezji, choć jego granice pozostawały przedmiotem dyskusji.

W XIX wieku fizjologia zaczęła te granice przesuwać. Badacze opisywali odczucia położenia i ruchu kończyn, wrażenia płynące z błędnika w uchu wewnętrznym, odczucia głodu, pragnienia czy zmęczenia. Na początku XX wieku brytyjski fizjolog Charles Sherrington wprowadził pojęcie propriocepcji na określenie czucia własnego ciała. Zainteresowanie Steinera zmysłami wpisuje się w tę epokę, ale wyrasta z innej motywacji. Nie chodziło mu o opisanie kolejnych receptorów, lecz o odpowiedź na pytanie, przez jakie bramy człowiek wchodzi w kontakt ze światem, w tym ze światem innych ludzi.

Od dziesięciu do dwunastu

Pierwsze rozważania Steinera na ten temat pojawiły się w cyklu wykładów wygłoszonych w Berlinie jesienią 1909 roku pod wspólnym tytułem „Antropozofia”. Wymienił w nich dziesięć zmysłów. W 1910 roku rozpoczął pisanie książki o tym samym tytule, która miała systematycznie przedstawić naukę o człowieku z punktu widzenia zmysłów i procesów życiowych. Dzieła nie ukończył; zachowany fragment, wydany pośmiertnie jako Anthroposophie. Ein Fragment, pozostaje jednak jednym z najbardziej zwartych tekstów, w których Steiner próbował opisać ludzką percepcję od podstaw, bez odwoływania się do jasnowidzenia.

W latach następnych lista się zmieniała. W wykładach z 1916 roku, zebranych później w tomie Das Rätsel des Menschen, Steiner przedstawił już pełny układ dwunastu zmysłów, dodając dotyk, który wcześniej traktował inaczej, oraz zmysł Ja. Późniejsze wypowiedzi, także te kierowane do lekarzy i nauczycieli, powtarzały ten układ z niewielkimi wariantami nazewnictwa. Wydawcy dzieł zebranych zgromadzili odpowiednie fragmenty z różnych lat w osobnym zbiorze Zur Sinneslehre, który dziś jest najczęściej używanym źródłem do tego tematu.

Zmysły ciała, zmysły świata, zmysły drugiego człowieka

Dwanaście zmysłów dzieli się w ujęciu Steinera na trzy grupy po cztery. Pierwszą tworzą zmysły, które kierują się ku własnemu ciału: dotyk, zmysł życia, zmysł ruchu własnego i zmysł równowagi. Dotyk informuje człowieka o granicy między nim a światem, zmysł życia o ogólnym stanie organizmu, o tym, czy czuje się dobrze, zmęczony czy chory, zmysł ruchu o położeniu i działaniu członków, zmysł równowagi o tym, jak ciało ustawia się w przestrzeni. Wszystkie cztery działają przeważnie poniżej progu jasnej świadomości i ujawniają się zwykle dopiero wtedy, gdy coś zaczyna szwankować.

Drugą grupę stanowią zmysły, przez które człowiek zwraca się ku światu przyrody: węch, smak, wzrok i zmysł ciepła. Steiner podkreślał, że ciepło nie jest po prostu odmianą dotyku, lecz osobnym zmysłem, który informuje o tym, jak człowiek sam jest ogrzany lub ochładzany przez otoczenie. Te cztery zmysły pośredniczą między wnętrzem a zewnętrzem i łączą się z uczuciowym przeżywaniem świata: zapach przyciąga lub odpycha, smak sprawia przyjemność lub niesmak, światło i barwa poruszają duszę.

Trzecia grupa jest najbardziej oryginalna. Obejmuje słuch, zmysł mowy, zmysł myśli i zmysł Ja. Steiner twierdził, że słysząc, nie tylko odbieramy drgania powietrza, lecz także – w osobnym akcie – rozpoznajemy w dźwięku słowo. Zmysł mowy, który w różnych przekładach nazywa się także zmysłem słowa, pozwala uchwycić, że ktoś mówi, a nie tylko wydaje odgłosy. Zmysł myśli sięga dalej i odbiera sens, jaki ten drugi człowiek wypowiada, zanim jeszcze przetworzymy go we własnym myśleniu. Zmysł Ja wreszcie jest zdolnością bezpośredniego postrzegania drugiego człowieka jako osoby, jako kogoś, kto jest Ja, a nie przedmiotem.

Różnicę między tymi szczeblami najłatwiej uchwycić na prostym przykładzie. Słuchając rozmowy w nieznanym języku, słyszymy dźwięki i wiemy, że to mowa, choć nie rozumiemy z niej ani słowa. Słuchając wykładu w języku ojczystym, możemy z kolei śledzić tok myśli, nie zwracając uwagi na brzmienie głosu. Steiner wyprowadzał z takich doświadczeń wniosek, że w jednym akcie słuchania działają w istocie trzy lub cztery odrębne zdolności, które zwykła psychologia zlewa w jedno.

Postrzeganie cudzego Ja

Ten ostatni zmysł budził najwięcej sprzeciwów i zarazem najwięcej zainteresowania. Steiner zaznaczał wyraźnie, że nie chodzi o samoświadomość, czyli o przeżycie własnego Ja, lecz o postrzeżenie Ja innego człowieka. W klasycznej filozofii przyjmowano zazwyczaj, że cudzą osobę poznajemy pośrednio, przez wnioskowanie z analogii: widzę ciało podobne do mojego, zachowujące się podobnie, więc przypisuję mu wnętrze podobne do mojego. Steiner odrzucał tę teorię jako niezgodną z doświadczeniem. Twierdził, że w spotkaniu z drugim człowiekiem postrzegamy jego Ja równie bezpośrednio, jak widzimy barwę.

Opis tego aktu ma u niego charakter fenomenologiczny. W spotkaniu z drugim człowiekiem następuje według Steinera szybka, niemal niezauważalna przemiana: na moment oddajemy się mu, otwieramy się na jego istotę, a zaraz potem cofamy się w siebie, by zachować własną odrębność. Ta pulsacja między oddaniem a obroną, między uśpieniem własnego Ja a jego przebudzeniem, jest według niego sednem postrzegania osoby. Jeśli jeden z tych momentów zostaje zaburzony, człowiek albo zatraca się w drugim, albo zamyka się w sobie i przestaje go widzieć.

Warto zauważyć, że w tych samych latach podobne pytania stawiali filozofowie zupełnie innej orientacji. Edmund Husserl rozwijał teorię wczucia i intersubiektywności, a Max Scheler w pracy o istocie i formach sympatii krytykował teorię wnioskowania z analogii, twierdząc, że cudze przeżycia są nam dane bezpośrednio w wyrazie. Steiner nie nawiązywał do tych prac, a jego rozwiązanie wyrasta z innych przesłanek, lecz zbieżność problemu jest uderzająca. W każdym z tych ujęć percepcja drugiego człowieka przestaje być tylko wnioskiem, a staje się źródłowym doświadczeniem.

Krąg zodiaku i porządek zmysłów

Steiner nadał dwunastu zmysłom także wymiar kosmologiczny. W wykładach z 1916 roku zestawił je z dwunastoma znakami zodiaku, tworząc krąg, w którym każdy zmysł odpowiada jednemu obszarowi nieba. Zmysł Ja znalazł się przy Baranie, na początku cyklu, a dotyk przy Rybach, na jego końcu; pozostałe zmysły zostały rozmieszczone między nimi w kolejności odpowiadającej ich odległości od ciała. W tym samym kontekście Steiner mówił o siedmiu procesach życiowych, które przyporządkował planetom, tak że zmysły i procesy życia tworzyły razem obraz człowieka jako mikrokosmosu, odbijającego w sobie stałe gwiazdy i wędrujące planety.

To zestawienie jest typowe dla myślenia Steinera, które łączy fenomenologiczny opis z kosmologiczną symboliką. Dla czytelnika spoza antropozofii łatwo staje się ono przeszkodą, przesłaniającą faktyczną treść obserwacji. Dla samego Steinera było jednak ważnym sposobem zaznaczenia, że zmysły nie są przypadkowym zbiorem urządzeń, lecz uporządkowaną całością, w której każdy element ma swoje miejsce i swoją funkcję. Dwunastka zodiaku odpowiadała w tej perspektywie pełni, w której nic nie jest pominięte.

Kosmologiczna rama nie musi przy tym przesądzać o wartości samej typologii. Można ją czytać jako obraz pomocniczy, który porządkuje doświadczenie, nie twierdząc nic o fizycznym wpływie gwiazd na percepcję. W taki sposób podchodzi do niej wielu późniejszych komentatorów, w tym autorzy popularnych w ruchu antropozoficznym opracowań o zmysłach, którzy kładą nacisk na doświadczenie, a nie na astrologiczne analogie.

Recepcja w pedagogice leczniczej

Najszersze praktyczne zastosowanie nauka o dwunastu zmysłach znalazła w pedagogice, a zwłaszcza w pedagogice leczniczej, czyli pracy z dziećmi i dorosłymi z niepełnosprawnościami. Steiner poświęcił tej dziedzinie osobny kurs w 1924 roku, a jego uczniowie rozwinęli ją w licznych ośrodkach. Szczególną rolę odegrał wiedeński lekarz Karl König, który po emigracji do Szkocji założył ruch wspólnot Camphill, łączących życie mieszkańców z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. König pisał i wykładał o zmysłach wielokrotnie, zwracając uwagę na to, jak rozwój zmysłów niższych, cielesnych, warunkuje rozwój zmysłów wyższych, społecznych.

To powiązanie stało się jedną z centralnych intuicji antropozoficznej pedagogiki. Dziecko, które nie ma poczucia granic własnego ciała, nie potrafi bezpiecznie poruszać się w przestrzeni albo nie odczuwa własnego stanu, ma według tej koncepcji trudności także w rozumieniu mowy, myśli i osoby drugiego człowieka. Steiner wskazywał na odpowiedniości między zmysłami dolnymi i górnymi: między dotykiem a zmysłem Ja, zmysłem życia a zmysłem myśli, zmysłem ruchu a zmysłem mowy, zmysłem równowagi a słuchem. Wychowanie miało więc zaczynać od ciała, od ruchu, rytmu i dotyku, aby z czasem umożliwić pełne otwarcie się na innych.

Współczesne badania nad integracją sensoryczną i rozwojem dziecka poruszają się w innym języku, ale dotykają podobnych zjawisk. Terapeuci zajmujący się zaburzeniami przetwarzania bodźców zwracają uwagę na znaczenie układu przedsionkowego, propriocepcji i czucia głębokiego dla rozwoju uwagi, mowy i kontaktu społecznego. Zbieżność nie dowodzi słuszności całej antropologii Steinera, lecz pokazuje, że jego intuicja o wielowarstwowości percepcji wychodziła poza swoją epokę.

Nauka o dwunastu zmysłach pozostaje jednym z tych elementów antropozofii, które można rozważać niezależnie od jej ezoterycznych założeń. Jej najważniejszą tezą jest przekonanie, że człowiek nie zamyka się w swojej czaszce, lecz od pierwszych chwil życia jest otwarty na świat i na innych, i że to otwarcie ma swoje szczeble, od czucia własnego ciała po spotkanie z cudzym Ja. W czasach, w których relacje coraz częściej przechodzą przez ekrany i pośredniczące urządzenia, pytanie o to, czy rzeczywiście postrzegamy drugiego człowieka, nabiera nowej wagi.