Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Teozofia i antropozofia

Dwaj chłopcy Jezus w wykładach Steinera o Ewangelii Łukasza

W bazylejskim cyklu wykładów o Ewangelii Łukasza z września 1909 roku Rudolf Steiner wyjaśnił rozbieżność genealogii Mateusza i Łukasza hipotezą dwóch dzieci – natańskiego i salomonowego – których połączenie w dwunastym roku życia miało przygotować ciało i duszę Jezusa na chrzest w Jordanie.

Helena Pietrowna Bławatska
Helena Pietrowna Bławatska

Problem dwóch rodowodów

Każdy uważny czytelnik Nowego Testamentu napotyka trudność, z którą chrześcijańska egzegeza mierzy się od starożytności. Ewangelia Mateusza otwiera się rodowodem Jezusa, który biegnie od Abrahama przez Dawida i jego syna Salomona, przez królów judzkich, aż do Józefa, męża Maryi. Ewangelia Łukasza umieszcza rodowód w trzecim rozdziale, po scenie chrztu, i prowadzi go w odwrotnym kierunku: od Józefa wstecz do Adama i do Boga, ale nie przez Salomona, lecz przez innego syna Dawida, Natana. Między Dawidem a Józefem oba spisy niemal zupełnie się różnią, nawet ojciec Józefa nosi w nich inne imiona – u Mateusza Jakub, u Łukasza Heli.

Różnice nie kończą się na rodowodach. Mateusz opowiada o mędrcach ze Wschodu, gwieździe, rzezi niewiniątek i ucieczce do Egiptu, po której rodzina osiedla się w Nazarecie, jak gdyby wcześniej tam nie mieszkała. Łukasz mówi o spisie ludności, o podróży z Nazaretu do Betlejem, o pasterzach i aniołach, o ofiarowaniu w świątyni i o powrocie do Nazaretu bez żadnej wzmianki o Egipcie. Opowieść o dwunastoletnim Jezusie w świątyni występuje tylko u Łukasza.

Tradycja chrześcijańska proponowała różne rozwiązania. Juliusz Afrykański w liście do Arystydesa, zachowanym we fragmentach przez Euzebiusza z Cezarei, tłumaczył rozbieżność prawem lewiratu: Józef miał być naturalnym synem jednego z ojców, a prawnym drugiego. W późnym średniowieczu i w czasach nowożytnych upowszechniła się hipoteza, przypisywana między innymi Anniusowi z Viterbo, że Łukasz podaje w istocie rodowód Maryi, nie Józefa. Krytyka historyczna XIX wieku uznała natomiast rodowody za konstrukcje teologiczne o małej wartości genealogicznej, a opowieści o dzieciństwie – za legendy powstałe w różnych środowiskach.

Wykłady bazylejskie z 1909 roku

Steiner przedstawił własne rozwiązanie w cyklu dziesięciu wykładów wygłoszonych w Bazylei we wrześniu 1909 roku, wydanych potem jako Das Lukas-Evangelium. Twierdził, że obie ewangelie mówią prawdę, ponieważ opisują dwóch różnych chłopców. Obaj nosili imię Jezus, które w ówczesnej Palestynie było dość pospolite, obaj urodzili się w podobnym czasie, a ich rodzice nosili te same imiona, Józef i Maryja. Jeden pochodził z linii salomonowej, drugi z natańskiej; jeden był dzieckiem z ewangelii Mateusza, drugi – z ewangelii Łukasza.

Steiner nie przedstawiał tego jako wniosku z analizy filologicznej, lecz jako wynik badania duchowego, które nazywał czytaniem w kronice akaszy, odnoszonej w teozofii do duchowej pamięci świata. Zastrzegał, że ewangelie, gdy czyta się je dokładnie, same wskazują na tę dwoistość, a rozbieżności nie są błędem, lecz śladem rzeczywistości, której późniejsza tradycja już nie rozumiała. W następnym roku, w wykładach o Ewangelii Mateusza wygłoszonych w Bernie, uzupełnił obraz o perspektywę drugiej ewangelii.

Cykl bazylejski miał szczególne miejsce w rozwoju jego nauczania. Wcześniej, w latach 1907 i 1908, Steiner omawiał Ewangelię Jana, w której szukał przede wszystkim duchowego sensu działania Chrystusa. Teraz po raz pierwszy wszedł głęboko w szczegóły narracji o dzieciństwie i zestawił je z dziejami religii Wschodu. Słuchaczami byli w większości członkowie niemieckiej sekcji Towarzystwa Teozoficznego, przyzwyczajeni do mowy o reinkarnacji i karmie, a nowością dla nich było to, że wielcy nauczyciele Wschodu zostali przedstawieni jako uczestnicy jednego dramatu, którego centrum leży w Palestynie.

Dziecko salomonowe i Zaratustra

Chłopiec z linii salomonowej, według Steinera, urodził się w Betlejem w rodzinie Józefa z rodu królewskiego. Był wcieleniem indywidualności Zaratustry, wielkiego założyciela religii perskiej, którego Steiner uważał za jednego z najdojrzalszych przywódców ludzkości. Stąd sens wizyty mędrców ze Wschodu. Magowie, kapłani tradycji zaratusztriańskiej, przybyli, by oddać hołd swojemu mistrzowi, a gwiazda, którą szli, była w tej interpretacji duchową obecnością jego indywidualności, a nie zjawiskiem astronomicznym.

Dziecko salomonowe było więc niezwykle dojrzałe, obdarzone mądrością wielu wcieleń. Rodzina musiała uciekać przed Herodem do Egiptu, a po jego śmierci osiadła w Nazarecie, gdzie, według Steinera, mieszkała w sąsiedztwie drugiej rodziny. W tej rodzinie rodziły się też inne dzieci, które ewangelie nazywają braćmi i siostrami Jezusa.

Dziecko natańskie i Budda

Chłopiec z linii natańskiej, o którym mówi Łukasz, miał zupełnie inny charakter. Steiner opisywał jego duszę jako niewinną, nietkniętą przez ziemskie wcielenia, czystą część pierwotnej duszy ludzkiej, która przy upadku Adama została zachowana w świecie duchowym. Dziecko to nie miało mądrości zdobytej w wielu żywotach, lecz miało nieskończoną zdolność miłości i współczucia. Steiner twierdził, że chłopiec mówił od urodzenia językiem zrozumiałym dla matki, co w jego interpretacji było znakiem szczególnej natury tej duszy.

W narracji Łukasza pojawiają się aniołowie, którzy objawiają się pasterzom i śpiewają o pokoju na ziemi. Steiner widział w tym zastępie niebieskim obecność duchowej istoty Buddy. Budda, według niego, osiągnął w swoim ostatnim wcieleniu stan, w którym nie musiał już powracać na Ziemię w ciele, ale mógł działać z wyższych światów. Przez dziecko natańskie przekazywał ludzkości swoją naukę o miłości i współczuciu w nowej formie. Steiner łączył tę interpretację ze sceną ofiarowania w świątyni: starzec Symeon, który bierze dziecko w ramiona, miał być wcieleniem mędrca Asity, który według buddyjskiej legendy płakał przy narodzinach Buddy, bo wiedział, że nie dożyje jego oświecenia. Teraz, jako Symeon, mógł zobaczyć spełnienie.

Obaj chłopcy są w tej opowieści dopełnieniem: jeden niesie mądrość, drugi miłość, jeden przyszedł z tradycji Persji, drugi z indyjskiej. W żadnym z nich z osobna nie mogła się jeszcze dokonać pełnia tego, co miało nastąpić.

Warto zauważyć, że Łukasz, którego tradycja uważała za lekarza i towarzysza Pawła, był dla Steinera ewangelistą miłości i współczucia, piszącym językiem bliskim duszy natańskiego dziecka. Mateusz natomiast, osadzony mocniej w tradycji żydowskiej i królewskiej, opisuje dziecko obdarzone mądrością i władzą. W tym sensie dwa rodowody odpowiadają dwóm charakterom ewangelii, a różnica między nimi przestaje być sprzecznością, staje się zaś świadectwem dwóch różnych spojrzeń na dwie różne rzeczywistości.

Dwunastoletni Jezus w świątyni

Kluczowa dla całej konstrukcji jest scena z drugiego rozdziału Łukasza. Rodzice idą z dwunastoletnim Jezusem na święto Paschy do Jerozolimy, gubią go w drodze powrotnej, a po trzech dniach odnajdują w świątyni, gdzie siedzi wśród nauczycieli, słucha ich i zadaje pytania, a wszyscy dziwią się jego rozumowi i odpowiedziom. Na słowa matki odpowiada, że powinien być w tym, co należy do jego Ojca, a rodzice nie rozumieją, co do nich mówi.

Steiner widział w tym opisie ślad wydarzenia, które w ewangelii zostało zapisane zaledwie w zarysie. Indywidualność Zaratustry opuściła wtedy ciało chłopca salomonowego i przeszła w chłopca natańskiego. Stąd nagła mądrość dziecka, które dotąd nie wyróżniało się wiedzą, i stąd niezrozumienie rodziców: mają przed sobą syna, który zmienił się w sposób niepojęty. Chłopiec salomonowy, pozbawiony swego Ja, wkrótce zmarł. Według dalszej relacji Steinera zmarła także matka natańska, a ojciec salomonowy już wcześniej; owdowiała matka salomonowa i ojciec natański połączyli rodziny, a Jezus, który odtąd żył z Ja Zaratustry i duszą natańską, dorastał w tym domu.

Połączenie to nie było jeszcze końcem przygotowań. W trzydziestym roku życia, przy chrzcie w Jordanie, indywidualność Zaratustry miała opuścić ciało Jezusa, by zrobić miejsce dla istoty, którą Steiner nazywał Chrystusem. Dopiero to ciało, przygotowane przez połączenie mądrości i miłości, mogło przyjąć istotę kosmiczną. Dalsze konsekwencje tego zstąpienia należą już do innego tematu.

Obrazy renesansowe i zarzuty teologów

Hipoteza dwóch chłopców zyskała w ruchu antropozoficznym dodatkowe uzasadnienie w malarstwie. Antropozofowie zaczęli dostrzegać na niektórych obrazach włoskiego renesansu przedstawienia, w których obok Maryi i Dzieciątka pojawia się drugie dziecko, albo w których scena w świątyni zawiera dwie podobne postaci chłopięce. Często przywoływano obraz przypisywany Ambrogiowi Borgognonemu z Mediolanu, przedstawiający dwunastoletniego Jezusa wśród uczonych, na którym w tle widać drugiego chłopca, jakby odchodzącego z miejsca sceny. Materiał ten zebrała między innymi Hella Krause-Zimmer w książce poświęconej motywowi dwóch chłopców w sztuce.

Historycy sztuki zazwyczaj odczytują te przedstawienia inaczej. W wielu przypadkach drugie dziecko to młody Jan Chrzciciel, często ukazywany razem z Jezusem; w innych chodzi o motywy kompozycyjne lub o tradycyjne sceny z apokryfów. Antropozoficzna interpretacja zakłada natomiast, że niektórzy malarze znali ezoteryczną tradycję i wyrazili ją w zakamuflowanej formie. Brak źródeł, które by to potwierdzały, czyni tę tezę spekulatywną; jest ona raczej przykładem lektury obrazów w świetle doktryny niż samodzielnym dowodem.

Nauka o dwóch chłopcach spotkała się z ostrą krytyką teologów, zarówno katolickich, jak i protestanckich. Zarzucano jej, że jest konstrukcją ad hoc, stworzoną dla rozwiązania problemu, który egzegeza może wyjaśnić prościej, oraz że rozbija jedność osoby Jezusa, wprowadzając dwie dusze i trzy wcielenia w jedno życie. Z punktu widzenia chrystologii soborowej koncepcja Chrystusa wstępującego w człowieka przy chrzcie przypomina starożytny adopcjanizm i niektóre nauki gnostyckie, odrzucone przez Kościół.

Krytycy wskazywali też na metodę. Steiner nie argumentował z tekstów, lecz z własnego badania duchowego, którego nie można sprawdzić ani podważyć metodami historycznymi. W rezultacie hipoteza, choć zręcznie łączy rozproszone szczegóły ewangelii, zależy całkowicie od autorytetu jej twórcy. Nawet w środowisku antropozoficznym pojawiały się głosy, że należy ją traktować jako obraz duchowej treści, a nie jako biografię.

Dla historyka idei nauka o dwóch chłopcach jest przede wszystkim przykładem sposobu, w jaki Steiner łączył chrześcijańską tradycję z teozoficzną wiedzą o religiach. Zaratustra i Budda, wielcy nauczyciele Wschodu, nie zostali w niej zepchnięci na margines, lecz włączeni w przygotowanie wydarzenia chrześcijańskiego. W ten sposób Steiner mógł zachować uniwersalizm teozofii, a zarazem nadać jedyną pozycję Chrystusowi. Rozbieżne rodowody, od wieków kłopotliwe dla egzegetów, stały się w jego ręku kluczem do historii, w której mądrość Persji i miłość Indii spotykają się w jednym domu w Nazarecie.