Konferencja Bożonarodzeniowa i Medytacja Kamienia Węgielnego
Zjazd w Dornach od 24 grudnia 1923 do 1 stycznia 1924 roku odnowił Powszechne Towarzystwo Antropozoficzne, a Rudolf Steiner po raz pierwszy objął jego przewodnictwo, składając w sercach zgromadzonych duchowy kamień węgielny w postaci trzyczęściowej mantry o myśleniu, czuciu i woli.

Rok po pożarze
Konferencja, którą antropozofowie nazywają po prostu Weihnachtstagung, odbyła się w miejscu naznaczonym stratą. Niecały rok wcześniej, w noc sylwestrową 1922 roku, spłonęło pierwsze Goetheanum, drewniana budowla z dwiema kopułami, wznoszona przez dekadę rękami członków z wielu krajów. Na wzgórzu w Dornach pozostały betonowe fundamenty, a spotkania odbywały się w sąsiednim budynku pracowni stolarskiej. Tam też, w ciasnej sali, zebrało się na przełomie roku około ośmiuset osób z kilkunastu krajów.
Pożar był tylko jednym z kryzysów. Towarzystwo Antropozoficzne, założone na przełomie 1912 i 1913 roku po oderwaniu się od Towarzystwa Teozoficznego, przeżywało w latach powojennych głębokie trudności. Narastały spory między grupami narodowymi, między starszymi członkami a młodym pokoleniem, między tymi, którzy cenili przede wszystkim ezoteryczną pracę, a tymi, którzy angażowali się w przedsięwzięcia praktyczne – szkołę waldorfską, ruch trójpodziału społecznego, firmy i kliniki. Steiner w ciągu 1923 roku jeździł po Europie, wygłaszał wykłady o historii i kryzysie Towarzystwa i coraz otwarcie mówił, że w dotychczasowej postaci nie jest ono w stanie sprostać zadaniom.
Ważny jest jeden szczegół formalny. Steiner aż do tej pory nie był członkiem Towarzystwa Antropozoficznego ani nie zajmował w nim żadnej funkcji. Występował jako nauczyciel, którego idee stanowiły treść pracy, ale instytucja formalnie należała do innych. Decyzja, by objąć przewodnictwo, była więc radykalną zmianą. Sam podkreślał, że podejmuje ją z wahaniem, świadom, że wiąże przez to swoją duchową misję z losem ziemskiej organizacji, z wszystkimi jej słabościami.
Kamień złożony w sercach
Dziesięć lat wcześniej, 20 września 1913 roku, w ziemię Dornach włożono fizyczny kamień węgielny pierwszej budowli – podwójny dwunastościan z miedzi, zawierający dokument fundacyjny. Pożar zniszczył budynek, ale nie mógł dosięgnąć tego, co Steiner położył w grudniu 1923 roku. Rankiem 25 grudnia, w dniu Bożego Narodzenia, przemówił do zebranych o kamieniu, który nie ma być zakopany w ziemi, lecz złożony w duszach członków. Nadał mu kształt dwunastościanu miłości, utworzonego z sił kosmicznych, i wypowiedział tekst, który odtąd znany jest jako Grundsteinmeditation, Medytacja Kamienia Węgielnego.
Steiner nie traktował tego aktu jako alegorii. W jego rozumieniu prawdziwym fundamentem wspólnoty ma być to, co jej członkowie noszą w sobie, a nie mury ani statut. Skoro budowla mogła spłonąć, wspólnota musiała zostać zbudowana od wewnątrz. Tę myśl wypowiadał wielokrotnie w kolejnych dniach zjazdu, wracając do kamienia jako punktu odniesienia dla wszystkich decyzji organizacyjnych.
W następnych dniach konferencji Steiner codziennie przytaczał fragmenty medytacji w zmienionym układzie, łącząc wersy z różnych części w nowe sekwencje, tak by zebrani mogli przeżyć ją nie jako jednorazowo wypowiedziany tekst, lecz jako coś, co się rozwija. Te rytmy, notowane przez uczestników i później opublikowane, stanowią dziś osobną praktykę medytacyjną, uprawianą zwłaszcza w okresie między Bożym Narodzeniem a Trzema Królami.
Rytm trzech części
Tekst rozpoczyna się wezwaniem skierowanym do ludzkiej duszy. Pierwsza część mówi o duszy żyjącej w członkach ciała, w ruchu i w woli; wzywa ją do ćwiczenia „duchowego przypominania”, Geist-Erinnern, w którym człowiek odnajduje swoje ja w ja świata. Kończy się formułą Ex Deo nascimur – z Boga się rodzimy – i odnosi się do Ojca, do sił, które dają istnienie. Druga część dotyczy duszy żyjącej w rytmie serca i płuc, w uczuciu; wzywa do „duchowego rozważania”, Geist-Besinnen, i kończy się słowami In Christo morimur, w Chrystusie umieramy. Trzecia część zwraca się do duszy żyjącej w spoczywającej głowie, w myśleniu, wzywa do „duchowego oglądania”, Geist-Erschauen, i zamyka się formułą Per Spiritum Sanctum reviviscimus, przez Ducha Świętego się odradzamy.
Te trzy łacińskie zdania Steiner znał z różokrzyżowej tradycji, w której przypisywano im rangę zwięzłego wyznania wiary. W Grundsteinmeditation zostały wbudowane w szerszą kompozycję, w której każda część ma tę samą wewnętrzną strukturę: zwrot do duszy, wskazanie na określony obszar ciała i duchowe ćwiczenie, wezwanie do określonej hierarchii duchowej i odpowiedź, jaką z kosmosu dają te istoty. Rytm ten jest celowo jednakowy, aby trzy części można było przeżywać jako trzy oblicza jednej rzeczywistości: wola przechodzi w uczucie, uczucie w myśl, a całość pozostaje zakorzeniona w Trójcy.
Każda z trzech części przywołuje inną triadę hierarchii duchowych, według porządku, który Steiner przejął z tradycji Pseudo-Dionizego Areopagity i rozwijał w swojej kosmologii. W pierwszej, związanej z wolą i z Ojcem, zwraca się do serafinów, cherubinów i tronów, aby z wysokości rozbrzmiało to, co w głębinach znajduje swoje echo. W drugiej, związanej z uczuciem i z Chrystusem, przywołuje panowania, moce i władze, aby ze wschodu rozpaliło się to, co na zachodzie przybiera kształt. W trzeciej, związanej z myśleniem i z Duchem, zwraca się do archajów, archaniołów i aniołów, aby z głębin wypraszano to, co w wysokościach zostaje wysłuchane. Każda część kończy się wzmianką o duchach żywiołów na czterech stronach świata, które słyszą te słowa, i życzeniem, by usłyszeli je także ludzie. Konstrukcja ta łączy więc w jednym tekście indywidualne ćwiczenie, kosmologię i wymiar wspólnotowy, co czyni ją czymś więcej niż modlitwą osobistą.
Czwarta część ma inny charakter. Nie mówi już o duszy indywidualnej, lecz o historii: o tym, że „w przełomie czasów” Światło Ducha Świata wstąpiło w ziemski strumień istnienia. Mowa tu o wydarzeniu Chrystusa jako punkcie zwrotnym dziejów. Kończy się prośbą, aby to boskie światło ogrzało serca i oświetliło głowy, by ludzie mogli ugruntować w sobie dobro, które chcą zbudować z serca i prowadzić z głowy w pełnej celowości. Ta końcowa partia, w której wyrażenia ze świata uczucia i myśli przeplatają się z zadaniem społecznym, wyraźnie odnosi medytację do życia wspólnoty, a nie tylko do pracy wewnętrznej.
Przekłady tego tekstu na inne języki, w tym na polski, nastręczają poważnych trudności. Niemieckie złożenia w rodzaju Geist-Erinnern czy Welten-Ich nie mają prostych odpowiedników, a rytm oryginału, oparty na powtórzeniach i ścisłym paralelizmie, łatwo gubi się w tłumaczeniu. Antropozofowie w różnych krajach wypracowali kilka konkurujących wersji, a dyskusje wokół nich dotyczą nie tylko wierności słowom, lecz także tego, czy przekład zachowuje medytacyjną dynamikę całości.
Zarząd i nowy statut
Obok aktu duchowego zjazd miał wymiar organizacyjny. Steiner powołał nowy zarząd, Vorstand, złożony z pięciu osób, które sam wybrał. Byli to pisarz Albert Steffen jako zastępca przewodniczącego, Marie Steiner, odpowiedzialna za sztukę słowa i scenę, lekarka Ita Wegman, matematyczka i astronomka Elisabeth Vreede oraz przyrodnik Günther Wachsmuth jako sekretarz i skarbnik. Wybór był niezwykły: dwie spośród pięciu osób stanowiły kobiety o naukowym przygotowaniu, a cała grupa reprezentowała różne pola działalności antropozoficznej. Steiner nie przedstawił go do głosowania w zwykłym sensie, lecz zaproponował, a zgromadzenie zaakceptowało.
Przyjęto także nowy statut w formie piętnastu zasad, w których mniej było przepisów prawnych, a więcej deklaracji. Pierwsza z nich określa Towarzystwo jako związek ludzi pragnących pielęgnować życie duszy, w jednostce i w społeczeństwie, na podstawie prawdziwego poznania świata duchowego. Statut podkreśla, że Towarzystwo nie jest stowarzyszeniem tajnym, lecz publicznym, i że może do niego należeć każdy, bez względu na narodowość, pozycję społeczną, religię, przekonania naukowe czy artystyczne, kto uważa za uzasadnione istnienie instytucji takiej jak Goetheanum w Dornach. Członkostwo nie wymaga wyznawania żadnej doktryny.
Ta otwartość szła w parze z decyzją o upublicznieniu wszystkich wykładów. Wcześniej wiele cykli przeznaczonych było tylko dla członków i krążyło w prywatnych odpisach; od Konferencji Bożonarodzeniowej miały być dostępne dla każdego, z zastrzeżeniem, że osoby spoza Towarzystwa nie mogą wydawać o nich kompetentnych sądów bez poznania podstaw. Steiner widział w tym konieczny krok, aby antropozofia przestała być sektą i stała się ruchem kulturowym.
Szczególny akcent położono na związek Towarzystwa z Goetheanum. Steiner chciał, żeby centrum w Dornach przestało być jedynie miejscem budowy i spotkań, a stało się ośrodkiem, z którego płyną impulsy do grup lokalnych na całym świecie. Grupy krajowe zachowywały samodzielność, ale miały odtąd tworzyć jedno Towarzystwo Powszechne, a nie luźną federację. Zasady przewidywały też wydawanie biuletynu dla członków, w którym zarząd miał regularnie informować o pracy w Dornach. To rozwiązanie, z pozoru techniczne, było odpowiedzią na najdotkliwszy problem lat poprzednich: brak wspólnego głosu i brak przejrzystości.
Znaczenie zjazdu w pamięci ruchu
Podczas konferencji Steiner wygłosił też cykl wieczornych wykładów o historii świata w świetle antropozofii, sięgając od starożytnych misteriów po średniowiecze. Zebrani przeżywali więc kolejno akt fundacyjny, dyskusje o statucie, przedstawienia artystyczne i wykłady, a wszystko w ciasnym budynku, w zimowym chłodzie, obok ruin. Wielu uczestników wspominało później, że atmosfera tych dni była wyjątkowa, nasycona przekonaniem, że uczestniczą w nowym początku.
W historii antropozofii Konferencja Bożonarodzeniowa zajmuje miejsce porównywalne z aktem założycielskim. Każdego roku na przełomie grudnia i stycznia członkowie na całym świecie wracają do Grundsteinmeditation, czytają ją wspólnie i rozważają. Sam zjazd stał się punktem odniesienia w późniejszych sporach o to, co Steiner właściwie ustanowił i jak należy rozumieć ciągłość Towarzystwa, ale te dzieje wykraczają poza grudzień 1923 roku. Dla tej chwili istotne jest jedno: człowiek, który przez dwadzieścia lat stał obok instytucji jako jej nauczyciel, postanowił wejść w nią całkowicie, a fundament tej decyzji nazwał kamieniem złożonym nie w ziemi, lecz w ludzkich sercach.
