Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Teozofia i antropozofia

Marie Steiner-von Sivers i sztuka słowa

Marie Steiner-von Sivers, aktorka urodzona we Włocławku, nie była jedynie towarzyszką i żoną Rudolfa Steinera, lecz współtwórczynią antropozofii jako ruchu, autorką sztuki kształtowania mowy, wydawczynią jego wykładów i spadkobierczynią, której walka o spuściznę na długo podzieliła Towarzystwo Antropozoficzne.

Portretowa fotografia Marie von Sivers, późniejszej Marie Steiner – domena publiczna
Portretowa fotografia Marie von Sivers, późniejszej Marie Steiner – domena publiczna · Wikimedia Commons

Z Włocławka do Berlina

Marie von Sivers urodziła się 14 marca 1867 roku we Włocławku, w ówczesnym Królestwie Polskim pod panowaniem rosyjskim, gdzie stacjonował jej ojciec, oficer armii carskiej pochodzący z bałtyckiej szlachty niemieckiej. Dzieciństwo i młodość spędziła głównie w Petersburgu, w środowisku wielojęzycznym, w którym niemiecki, rosyjski i francuski współistniały w codzienności. Od wczesnych lat pociągało ją słowo mówione: recytacja, deklamacja, teatr. Kształciła się w tej dziedzinie w Paryżu, gdzie poznała francuską tradycję sztuki deklamacyjnej, a następnie występowała na scenach i w salonach Rosji i Niemiec. Ta biografia artystki, nie zaś filozofki czy teolożki, ukształtowała jej późniejszy wkład w ruch.

Do Berlina przybyła na przełomie wieków, szukając odpowiedzi na pytania duchowe, które klasyczna religijność przestała dla niej zaspokajać. Tam zetknęła się z kręgiem teozoficznym skupionym wokół biblioteki hrabiostwa Brockdorffów i usłyszała wykłady Steinera, który na przełomie 1900 i 1901 roku zaczynał mówić publicznie o mistyce i chrześcijaństwie jako fakcie mistycznym. Według jej własnych wspomnień to ona postawiła mu pytanie, czy nie należałoby stworzyć ruchu duchowego opartego na tradycji europejskiej i chrześcijańskiej, zamiast przejmować wzorce wschodnie. Opowieść ta, powtarzana w literaturze antropozoficznej, pochodzi z jednego źródła, ale dobrze oddaje kierunek, w jakim potoczyła się ich wspólna praca.

Kiedy w październiku 1902 roku powstała niemiecka sekcja Towarzystwa Teozoficznego, a Steiner został jej sekretarzem generalnym, Marie von Sivers stanęła u jego boku jako organizatorka, sekretarka i tłumaczka. Prowadziła korespondencję, organizowała podróże wykładowe, utrzymywała kontakty z sekcjami w innych krajach. Przełożyła na niemiecki dzieła Édouarda Schurégo, w tym Wielkich wtajemniczonych i jego dramat o misteriach eleuzyjskich, wystawiony na monachijskim kongresie w 1907 roku. Związek obojga był przez lata relacją pracy i przyjaźni; pobrali się dopiero 24 grudnia 1914 roku, po śmierci pierwszej żony Steinera, Anny Eunike, od której był w separacji.

Wydawnictwo jako narzędzie misji

Jednym z najtrwalszych dokonań Marie von Sivers było założenie w 1908 roku wydawnictwa, które początkowo nosiło nazwę Philosophisch-Theosophischer Verlag, a po rozstaniu z Towarzystwem Teozoficznym w 1913 roku zostało przemianowane na Philosophisch-Anthroposophischer Verlag. Najpierw działało w Berlinie, później przeniosło się do Dornach. To ono wydawało książki Steinera, a przede wszystkim cykle wykładów, które z początku krążyły jako druki do użytku wewnętrznego, przeznaczone dla członków.

Ta działalność miała znaczenie wykraczające poza techniczne. Steiner niemal nie redagował stenogramów swoich wykładów; wielu z nich nigdy nie przejrzał, a o innych wypowiadał się z wyraźną niechęcią, wskazując, że mowa ustna, skierowana do określonego audytorium, traci wiele po przełożeniu na druk. Decyzja, które cykle udostępnić, w jakiej formie i z jakim wstępem, należała w praktyce do niej. To ona przyczyniła się do tego, że z ruchu opartego na żywym słowie powstał ogromny korpus tekstów, liczący dziś w zbiorowym wydaniu kilkaset tomów.

Sztuka kształtowania mowy

Właściwym polem jej twórczości było jednak słowo mówione. Wspólnie ze Steinerem opracowała podstawy tego, co nazwano Sprachgestaltung, sztuką kształtowania mowy. Wychodzili z przekonania, że mowa w nowoczesnej kulturze uległa zubożeniu: stała się narzędziem przekazywania informacji, a utraciła swój charakter sztuki, w której głoska, rytm i oddech niosą znaczenie same z siebie. Kształtowanie mowy miało przywrócić słowu jego plastyczność. Recytujący miał uczyć się odczuwać spółgłoski jako formy, a samogłoski jako wyraz stanów duszy, posługiwać się oddechem w sposób świadomy i kształtować tekst tak, aby jego budowa – heksametr, rym, wers dramatyczny – stała się słyszalna.

Pierwsze próby tej pracy pojawiły się już w latach dziesiątych, gdy wystawiano w Monachium cztery dramaty misteryjne Steinera, powstałe w latach 1910–1913. Marie von Sivers grała w nich główną postać kobiecą, Marię, i zarazem współkierowała przedstawieniami. Doświadczenie sceniczne tych lat, z ich długimi, zrytmizowanymi monologami, stało się podłożem późniejszej metody. W latach dwudziestych Steiner prowadził z nią wspólne kursy, a kulminacją był kurs Sprachgestaltung und dramatische Kunst, wygłoszony w Dornach we wrześniu 1924 roku dla aktorów i recytatorów. Kurs ten łączył ogólną teorię mowy z praktycznymi wskazaniami dla sztuki aktorskiej, od pracy z oddechem po gest i kostium.

Praktyczną stronę metody najlepiej oddają ćwiczenia mowy, które Steiner układał dla jej uczniów i które do dziś krążą w szkołach recytacji. Są to krótkie, często pozornie bezsensowne zdania, zbudowane tak, by wymusić określony ruch narządów mowy i określony rytm oddechu. Najbardziej znane z nich, zaczynające się od słów „Barbara saß nah am Abhang”, opiera się na powtarzaniu samogłoski „a” w otoczeniu zmieniających się spółgłosek, tak że mówiący musi utrzymać otwartość głosu przy coraz trudniejszych przejściach. Inne ćwiczenia trenowały zwinność warg i języka, wyrazistość spółgłosek wybuchowych albo płynność zdań wielokrotnie złożonych. Marie Steiner pracowała nad nimi z uczniami latami, przekonana, że dopiero ciało mowy wyćwiczone w ten sposób może udźwignąć wielką poezję. Jej uwagi do tych ćwiczeń, publikowane później w osobnych tomach, są jednym z nielicznych miejsc, w których słychać jej własny głos pedagogiczny, a nie głos wydawczyni.

Ważnym elementem tej sztuki był chór mówiony. Marie Steiner rozwinęła w Dornach praktykę zbiorowego recytowania tekstów, w którym grupa głosów miała brzmieć jak jedna istota, a zarazem zachować wielość barw. Stosowała ją w przedstawieniach dramatów misteryjnych, w inscenizacjach Goethego i w uroczystych recytacjach. W 1938 roku, już po śmierci Steinera, doprowadziła do pierwszego wystawienia pełnej, nieskróconej wersji obu części Fausta w Goetheanum, przedsięwzięcia trwającego kilka dni, które pozostało stałym elementem tradycji Dornach.

Osobną dziedziną, z którą jej imię jest ściśle związane, jest eurytmia – sztuka ruchu, którą Steiner zaczął rozwijać w 1912 roku, początkowo pracując z młodą Lory Smits. Od 1914 roku to Marie Steiner przejęła kierownictwo artystyczne nad rozwojem eurytmii, łącząc ją z recytacją: w eurytmii mowy głos recytatora i ruch eurytmistów miały tworzyć jedną całość, w której słowo staje się widzialne. Bez jej pracy nad recytacją ta forma sztuki nie przybrałaby swojej postaci scenicznej.

Spór o spuściznę

Na konferencji bożonarodzeniowej z przełomu 1923 i 1924 roku Marie Steiner weszła do zarządu nowo założonego Powszechnego Towarzystwa Antropozoficznego, któremu przewodniczył sam Steiner, obok Alberta Steffena, Ity Wegman, Elisabeth Vreede i Guenthera Wachsmutha. Kierowała w nim Sekcją Sztuk Mowy i Muzyki. Po śmierci Steinera w marcu 1925 roku stała się jego spadkobierczynią: testament powierzał jej prawa do całego dorobku, do rękopisów, notatek i wykładów.

Ta pozycja okazała się źródłem długotrwałych konfliktów. Po latach napięć w zarządzie, które w połowie lat trzydziestych doprowadziły do wykluczenia części jego członków, doszło do sporu między Marie Steiner a Albertem Steffenem, przewodniczącym Towarzystwa. Chodziło o to, kto ma decydować o wydawaniu tekstów Steinera i w jakiej relacji wobec Towarzystwa ma pozostawać jego literacka spuścizna. W 1943 roku Marie Steiner założyła odrębne stowarzyszenie do zarządzania spuścizną, które miało zapewnić niezależność wydań od władz Towarzystwa. Steffen i część zarządu uznawali, że dzieło Steinera należy do całego ruchu i powinno pozostawać pod kontrolą Goetheanum.

Spór wkroczył w fazę prawną i ciągnął się przez lata. Marie Steiner zmarła 27 grudnia 1948 roku w Beatenbergu w Szwajcarii, nie doczekawszy jego rozstrzygnięcia. Po jej śmierci zarząd spuścizny, którym kierowali jej współpracownicy, kontynuował pracę wydawniczą, a w połowie lat pięćdziesiątych rozpoczął zbiorowe wydanie dzieł Steinera, kontynuowane do dziś. Relacje między zarządem spuścizny a Towarzystwem pozostawały przez dziesięciolecia napięte; dopiero znacznie później obie instytucje znalazły formy współpracy.

Dziedzictwo artystki

Z dzisiejszej perspektywy trudno pominąć to, że w historii antropozofii Marie Steiner przez długi czas była przedstawiana przede wszystkim jako żona i opiekunka spuścizny. Tymczasem jej wkład był samodzielny. To ona współtworzyła instytucjonalne ramy ruchu, od wydawnictwa po organizację pracy artystycznej w Dornach. To ona nadała zbiorowemu wydaniu wykładów ich pierwotny kształt, wybierając, porządkując i opatrując wstępami teksty, które w przeciwnym razie mogłyby zostać rozproszone. I to ona była właściwą twórczynią szkoły recytacji, z której wyrosła cała tradycja antropozoficznej sztuki mowy, uprawiana w szkołach waldorfskich, w terapii mowy i w teatrze.

Nie mniej ważna była jej praca redakcyjna w ścisłym sensie. Wstępy, którymi opatrywała kolejne tomy wykładów, przybliżały czytelnikom okoliczności ich wygłoszenia, a zarazem ostrzegały przed traktowaniem stenogramów jak tekstów autoryzowanych. Powtarzała w nich, że wykłady dla członków zakładały u słuchaczy znajomość podstawowych pism i że wyrwane z tego kontekstu mogą wprowadzać w błąd. Ta przestroga, formułowana w latach dwudziestych i trzydziestych, zachowała aktualność do dziś, gdy pojedyncze fragmenty cykli krążą w obiegu publicznym bez żadnego komentarza.

Jej biografia ma także wymiar polski, rzadko dostrzegany. Urodzona we Włocławku, wyrosła w kulturze wielojęzycznego imperium, wnosiła do niemieckiego ruchu wrażliwość na różnorodność języków i ich brzmienia. W pracy nad mową podkreślała, że każdy język ma własny geniusz, własny rytm i własną muzykę spółgłosek, i że nie wolno ich zacierać przez nijaką wymowę. Sama recytowała w kilku językach i uczyła tego innych.

Sztuka słowa w jej rozumieniu była czymś więcej niż techniką wymowy. Była praktyką duchową, w której mówiący ma stać się narzędziem słowa, a nie jego właścicielem. W tym sensie łączyła się z najstarszym nurtem zachodniej mistyki, w którym słowo jest siłą stwórczą, a nie znakiem. Marie Steiner nie formułowała tej idei w języku teologii; formułowała ją w pracy z oddechem, z głoską i z tekstem. Jej dziedzictwem jest przekonanie, że ten sam akt, który wydaje się najzwyczajniejszy – mówienie – może być sztuką i drogą, jeśli wykonuje się go z pełną świadomością.