Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Teozofia i antropozofia

Kurs rolniczy w Koberwitz i narodziny biodynamiki

Osiem wykładów, które Rudolf Steiner wygłosił w czerwcu 1924 roku w śląskim majątku Koberwitz, dało początek rolnictwu biodynamicznemu: ujęciu gospodarstwa jako żywego organizmu, wspieranego preparatami, rytmami kosmicznymi i zbiorowym eksperymentem praktyków.

Pałac w Kobierzycach (niem. Koberwitz) pod Wrocławiem, zbudowany w 1884 roku, fotografia z 2006 roku – domena publiczna
Pałac w Kobierzycach (niem. Koberwitz) pod Wrocławiem, zbudowany w 1884 roku, fotografia z 2006 roku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Prośba rolników i majątek pod Wrocławiem

Rolnictwo biodynamiczne nie powstało z gabinetowego projektu, lecz z pytań zadawanych przez ludzi, którzy uprawiali ziemię. Na początku lat dwudziestych XX wieku kilku właścicieli majątków i rządców związanych z ruchem antropozoficznym zwracało się do Steinera z niepokojem, który wówczas podzielało wielu rolników w Europie Środkowej: nasiona traciły siłę kiełkowania, odmiany degenerowały się szybciej niż dawniej, zwierzęta chorowały, a gleba, nawożona coraz częściej nawozami mineralnymi, wydawała się zmęczona. Steiner długo odkładał odpowiedź. Dopiero w 1924 roku, w ostatnim, niezwykle intensywnym roku swojej działalności publicznej, zgodził się poprowadzić osobny kurs poświęcony rolnictwu.

Gospodarzem był hrabia Carl von Keyserlingk, zarządca rozległych dóbr Koberwitz, położonych kilkanaście kilometrów na południe od Wrocławia, wówczas niemieckiego Breslau. Wraz z żoną Johanną zaprosił on do pałacu i okolicznych zabudowań ponad stu uczestników: rolników, właścicieli ziemskich, ale także lekarzy, przyrodników i członków Towarzystwa Antropozoficznego, które zaledwie pół roku wcześniej zostało na nowo ukonstytuowane na zjeździe bożonarodzeniowym w Dornach. Kurs trwał od 7 do 16 czerwca 1924 roku. Równolegle Steiner przemawiał we Wrocławiu do członków towarzystwa i do młodzieży, tak że rolnicze wykłady były tylko jedną z części tego śląskiego pobytu.

Tekst kursu ukazał się później pod tytułem Geisteswissenschaftliche Grundlagen zum Gedeihen der Landwirtschaft, czyli „duchowonaukowe podstawy pomyślności rolnictwa”. Nie jest to podręcznik. Wykłady mają charakter szkicu, często żywego i dygresyjnego, w którym obok wskazówek praktycznych pojawiają się rozważania o krzemionce i wapniu, o kosmicznym pochodzeniu sił wzrostu, o roli rogu krowiego czy o tym, dlaczego rolnik powinien znać okolice swojego gospodarstwa tak, jak lekarz zna ciało pacjenta. Steiner zastrzegał zresztą, że jego słowa wymagają sprawdzenia w praktyce, i właśnie to zastrzeżenie stało się zalążkiem ruchu.

Gospodarstwo jako indywidualność

Centralną ideą kursu jest pojęcie, które Steiner nazywał „indywidualnością gospodarczą”. Dobrze prowadzone gospodarstwo powinno, jego zdaniem, stanowić możliwie zamkniętą całość, w której ziemia, rośliny, zwierzęta i ludzie wzajemnie się podtrzymują. Obornik wytwarzany przez własne bydło wraca na własne pola, pasza pochodzi z własnych łąk, a liczba zwierząt odpowiada temu, co gospodarstwo jest w stanie wyżywić. Nawóz sprowadzany z zewnątrz uważał Steiner raczej za lekarstwo dla chorego organizmu niż za normalny element jego życia.

To ujęcie organiczne nie było w latach dwudziestych całkowicie nowe; ideał samowystarczalnego majątku z hodowlą i uprawą w równowadze należał do tradycji europejskiego rolnictwa. Nowość polegała na tym, że Steiner wpisał tę tradycję w antropozoficzny obraz natury. Gleba jest w jego wykładach czymś w rodzaju narządu, którego „wnętrze” zwraca się ku siłom ziemskim, a powierzchnia ku wpływom kosmicznym. Wapń i krzemionka występują jako dwa bieguny: pierwszy wiąże się z tym, co przyciąga, pożąda i rozrasta się, drugi z tym, co otwiera roślinę na światło i siły dalekie. Rolnik, który rozumie te bieguny, ma prowadzić uprawę jak sztukę równoważenia, a nie jak dostarczanie substancji chemicznych do nienasyconego mechanizmu.

Z dzisiejszej perspektywy trzeba te wykłady czytać na dwóch poziomach. Część wskazówek – zamknięty obieg składników, troska o próchnicę, kompostowanie, różnorodność upraw i obecność zwierząt – zbiega się z tym, co później rozwinęło rolnictwo ekologiczne w ogóle. Inne elementy, zwłaszcza tłumaczenia odwołujące się do sił eterycznych, astralnych i planetarnych, wynikają wprost z duchowej nauki Steinera i nie dają się przełożyć na język agronomii. Uczciwy opis kursu nie powinien zacierać tej różnicy ani w jedną, ani w drugą stronę.

Preparaty od rogu krowiego po skrzyp

Najbardziej charakterystyczną i najczęściej komentowaną częścią kursu są opisy tak zwanych preparatów. Numeracja od 500 do 508, pod którą dziś się je zna, nie pochodzi od Steinera, lecz została wprowadzona później w praktyce ruchu; sam kurs opisuje je słowami, często w formie zaskakująco konkretnych instrukcji.

Dwa preparaty przeznaczone są do opryskiwania. Pierwszy, znany jako preparat rogowo-obornikowy, powstaje z krowiego obornika umieszczonego w rogu krowy i zakopanego w ziemi na zimę. Po wykopaniu wiosną niewielka ilość tej masy jest mieszana z wodą w rytmicznym, zmieniającym kierunek mieszaniu, trwającym około godziny, a następnie rozpryskiwana na glebę. Drugi, preparat rogowo-krzemionkowy, sporządza się ze sproszkowanego kwarcu, który w rogu spędza w ziemi lato; rozpryskuje się go drobną mgiełką nad roślinami. Według Steinera pierwszy działa na korzenie i życie gleby, drugi na relację rośliny ze światłem i dojrzewaniem.

Pozostałe preparaty służą do kompostu i obornika. Krwawnik umieszcza się w pęcherzu jelenia, rumianek w jelicie bydlęcym, pokrzywę zakopuje się bezpośrednio w ziemi, korę dębową w czaszce zwierzęcia domowego, mniszek w krezce bydlęcej, a sok z kwiatów kozłka lekarskiego dodaje się w płynie. Każda z tych roślin miała w ujęciu Steinera regulować w kompoście inny proces, związany z określonymi substancjami, takimi jak potas, wapń, siarka czy krzemionka. Wywar ze skrzypu, rośliny bogatej w krzemionkę, kurs zaleca z kolei w szóstym wykładzie przeciwko chorobom grzybowym.

Te przepisy od początku budziły zdziwienie, także wśród samych słuchaczy. Ich osobliwość polega nie na użyciu roślin leczniczych, które znała medycyna ludowa, lecz na połączeniu ich z osłonkami pochodzenia zwierzęcego i z kosmologicznym uzasadnieniem. Badania prowadzone w kolejnych dziesięcioleciach dały wyniki niejednoznaczne: porównania gospodarstw biodynamicznych z konwencjonalnymi często wykazują korzyści dla struktury gleby i jej życia biologicznego, ale trudno je oddzielić od ogólnych zasad ekologicznego gospodarowania, a swoiste działanie samych preparatów pozostaje przedmiotem sporu.

Rytmy Księżyca i planet

Kurs z Koberwitz wprowadza również do rolnictwa wymiar czasu kosmicznego. Steiner mówi w nim o wpływie Księżyca na wodę i siły rozrodcze w roślinach, a także o podziale planet na te, które krążą między Ziemią a Słońcem – Księżyc, Merkury i Wenus – oraz te, które leżą dalej: Mars, Jowisz i Saturn. Pierwsze miały oddziaływać przez glebę wapienną na wzrost i rozmnażanie, drugie przez krzemionkę na jakość, smak i zdolność rośliny do stania się pokarmem. Do tego dochodzą uwagi o porach roku: zima jako czas, w którym ziemia jest najbardziej „żywa” w swoim wnętrzu, i lato jako czas jej oddechu na zewnątrz.

W samym kursie nie ma gotowego kalendarza siewu. Steiner podaje raczej kierunki obserwacji i stwierdza, że dawne chłopskie reguły, wiążące prace polowe z fazami Księżyca, zawierały mądrość zagubioną przez nowoczesne rolnictwo. Szczegółowe kalendarze uwzględniające położenie Księżyca w gwiazdozbiorach i aspekty planetarne zostały opracowane dopiero później, przez kolejne pokolenia praktyków, i wykraczają poza sam tekst z 1924 roku. Dla historyka idei istotne jest jednak, że to właśnie w Koberwitz rolnicza praca została po raz pierwszy w antropozofii pomyślana jako uczestnictwo w rytmach całego kosmosu, a nie tylko w cyklu pogody i pór roku.

Ta myśl ma też wymiar duchowy, który łatwo przeoczyć za techniczną warstwą kursu. Steiner nie traktuje rytmów kosmicznych jako mechanicznych przyczyn, które wystarczy wpisać do terminarza. Rolnik ma według niego rozwijać wrażliwość na życie swojego gospodarstwa, coś na kształt medytacyjnego wglądu w procesy przyrody. W tym sensie kurs rolniczy łączy się z resztą antropozofii: jest próbą przeniesienia ćwiczonego poznania duchowego na najbardziej codzienną z ludzkich prac.

Koło Doświadczalne i ciężar sprawdzenia

Jeszcze w trakcie kursu, w dniach spotkań w Koberwitz, uczestnicy związani z rolnictwem utworzyli zrzeszenie nazwane Versuchsring anthroposophischer Landwirte, czyli Koło Doświadczalne Rolników Antropozoficznych. Steiner zaaprobował ten zamysł i wyraźnie powiedział, że wskazówki kursu nie powinny być publikowane jako dogmaty, lecz najpierw sprawdzane przez rolników w ich własnych gospodarstwach. Początkowo tekst wykładów miał być zresztą dostępny tylko dla członków koła, którzy zobowiązywali się do prób i wymiany doświadczeń.

Ta decyzja przesądziła o charakterze wczesnego ruchu. Zamiast szkoły z mistrzem na czele powstała sieć gospodarstw prowadzących doświadczenia, porównujących plony, jakość nasion i zdrowie zwierząt. Kierownictwo badań powierzono początkowo przyrodniczej sekcji Goetheanum w Dornach, a wyniki miały wracać do wspólnego obiegu. Steiner, który zmarł w marcu 1925 roku, nie zdążył nadzorować tej pracy. Nazwa „biodynamiczne”, która przylgnęła do nowej metody, również nie pochodzi od niego i utrwaliła się dopiero w latach późniejszych.

Warto zauważyć, jak ostrożna była ta pierwotna forma. Kurs nie kończy się obietnicą cudownych plonów, lecz zaproszeniem do cierpliwego sprawdzania. Steiner wielokrotnie podkreślał, że praktyk wie o gospodarstwie więcej niż teoretyk, i że duchowonaukowe wskazówki mają sens tylko wtedy, gdy przejdą przez doświadczenie ludzi, którzy wiedzą, czym jest żniwo, wycielenie czy nieudany rok. Nawet sceptycznie nastawiony czytelnik może docenić ten akcent: przez chwilę ezoteryczna nauka o duchu oddała ostatnie słowo polu i oborze.

Koberwitz, które stało się Kobierzycami

Polski czytelnik ma do tej historii szczególny dostęp, bo Koberwitz leży dziś w Polsce i nosi nazwę Kobierzyce. Po drugiej wojnie światowej Dolny Śląsk znalazł się w granicach państwa polskiego, niemiecka ludność została wysiedlona, a majątek Keyserlingków przestał istnieć jako gospodarstwo prowadzone przez dawną rodzinę. Pałac przetrwał i stoi w miejscowości, która rozrosła się w podmiejską gminę Wrocławia, znaną dziś bardziej z centrów logistycznych i handlowych niż z rolnictwa.

Ten kontrast ma w sobie coś pouczającego. Miejsce, w którym narodziła się jedna z najbardziej wpływowych idei rolnictwa ekologicznego, przez długie dziesięciolecia było niemal nieobecne w świadomości swoich mieszkańców. Wiedza o kursie wracała do Kobierzyc dopiero z zewnątrz, wraz z zainteresowaniem odwiedzających i polskich środowisk antropozoficznych, dla których śląskie pochodzenie biodynamiki stanowi rzadki przykład miejsca związanego z działalnością Steinera na ziemiach dzisiejszej Polski.

Historia kursu z Koberwitz pozwala więc zobaczyć antropozofię w jej najbardziej ziemskiej odsłonie. W czerwcu 1924 roku, w pałacu na skraju śląskiej równiny, myśl o kosmicznych siłach i duchowej naturze materii spotkała się z bardzo konkretnym kłopotem rolników: z nasionami, które słabo kiełkują, i ze zwierzętami, które chorują. Z tego spotkania wyrosła metoda, w której gospodarstwo jest żywą całością, a praca na roli – formą odpowiedzialności za ziemię i jej związek z niebem. Spór o naukową wartość jej uzasadnień trwa, lecz sam zamysł, by rolnik traktował swoje pole jako organizm powierzony jego opiece, okazał się trwalszy niż wiele innych projektów tamtej epoki.