Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Teozofia i antropozofia

Antropozofia w III Rzeszy

Relacje ruchu antropozoficznego z narodowym socjalizmem nie dają się sprowadzić ani do opowieści o prześladowaniu, ani do opowieści o kolaboracji: obok zakazu Towarzystwa w listopadzie 1935 roku i likwidacji szkół waldorfskich istniała protekcja, jaką część dygnitarzy reżimu roztaczała nad rolnikami biodynamicznymi.

Historyczny emblemat Towarzystwa Teozoficznego
Historyczny emblemat Towarzystwa Teozoficznego

Wróg z lat dwudziestych

Narodowi socjaliści znali Steinera, zanim doszli do władzy. Wiosną 1921 roku, gdy w Niemczech żywo dyskutowano jego projekt trójczłonowego ustroju społecznego, a w Górnym Śląsku trwał spór o plebiscyt, Adolf Hitler opublikował w „Völkischer Beobachter” artykuł, w którym atakował Steinera jako zwolennika metod uznanych przez niego za żydowskie i jako szkodnika narodowej sprawy. W środowiskach völkisch krążyła wówczas pogłoska o rzekomo żydowskim pochodzeniu Steinera, a jego kosmopolityczny, ponadnarodowy język budził nieufność. W maju 1922 roku wykład Steinera w Monachium został zakłócony przez nacjonalistycznych bojówkarzy, co skłoniło go do ograniczenia publicznych wystąpień w Niemczech.

Te wydarzenia wpisały się w pamięć ruchu jako dowód, że antropozofia i narodowy socjalizm były od początku wrogami. Pamięć ta jest prawdziwa, ale niepełna. Wrogość ze strony wczesnych nazistów nie oznaczała, że wszyscy antropozofowie byli wrogami nacjonalizmu, ani że późniejsze władze Rzeszy miały jednolity stosunek do ruchu. Po 1933 roku antropozofia znalazła się w państwie, w którym rywalizowały ze sobą różne ośrodki władzy, a ich ocena okultyzmu, reform życia i alternatywnego rolnictwa była rozbieżna.

Zakaz Towarzystwa i los szkół

Pierwsze lata po przejęciu władzy były dla ruchu okresem niepewności. Kierownictwo niemieckiego Towarzystwa Antropozoficznego i część jego członków próbowali wykazać władzom, że ruch jest apolityczny i lojalny wobec państwa. W zachowanych pismach z tego okresu pojawiają się zapewnienia o niemieckim charakterze myśli Steinera, a pogłoski o jego żydowskim pochodzeniu przedstawiano jako wymysł przeciwników. Takie wystąpienia służyły ochronie instytucji, ale zarazem pokazują gotowość do przyjęcia języka nowego państwa.

Decydujący cios przyszedł z aparatu policyjnego. 1 listopada 1935 roku Reinhard Heydrich, kierownik Gestapo i Służby Bezpieczeństwa SS, podpisał zarządzenie rozwiązujące Towarzystwo Antropozoficzne w Niemczech. Uzasadnienie wskazywało na międzynarodowe powiązania ruchu, na jego pacyfistyczne tendencje i na podobieństwo do masonerii, a także na nieprzystawalność jego pedagogiki do wychowania narodowosocjalistycznego. Majątek Towarzystwa został skonfiskowany, a działalność grup zakazana.

Szkoły waldorfskie dzieliły ten los stopniowo. Od 1934 roku władze oświatowe ograniczały przyjmowanie nowych uczniów, a w kolejnych latach szkoły zamykano jedna po drugiej, niekiedy pod presją, niekiedy w drodze decyzji samych nauczycieli, którzy nie chcieli dostosować programu. Macierzysta szkoła w Stuttgarcie, założona w 1919 roku, została zamknięta w 1938 roku. Najdłużej przetrwała szkoła w Dreźnie, ciesząca się przez pewien czas wsparciem wpływowych osób z otoczenia Rudolfa Hessa; zamknięto ją w 1941 roku. W tym czasie część nauczycieli próbowała przekonać urzędników, że pedagogika waldorfska jest zgodna z ideałami wychowania narodowego, co do dziś stanowi przedmiot krytyki.

Goetheanum, leżące w neutralnej Szwajcarii, pozostawało poza zasięgiem niemieckich zarządzeń, ale nie poza zasięgiem ich skutków. Kierownictwo w Dornach przez cały ten okres unikało publicznych wystąpień przeciwko reżimowi, licząc na to, że ostrożność pozwoli zachować kontakt z członkami w Niemczech i ochronić tamtejsze instytucje. Krytycy widzą w tym milczeniu przejaw politycznej ślepoty albo oportunizmu, obrońcy – roztropność wobec państwa, które mogło w każdej chwili uderzyć w ludzi pozostających w jego granicach.

Wśród antropozofów byli również ludzie zagrożeni z powodów rasowych. Członkowie pochodzenia żydowskiego, którzy nie zdążyli wyjechać, padli ofiarą prześladowań, a niektórzy zginęli w obozach. Inni, jak wiedeński lekarz Karl König, emigrowali i kontynuowali pracę za granicą. Z drugiej strony część członków ruchu wstąpiła do NSDAP lub do organizacji partyjnych. Te dwie rzeczywistości współistniały w obrębie tej samej wspólnoty.

Biodynamika pod opieką

Najbardziej zaskakującym rozdziałem jest historia rolnictwa biodynamicznego. Już w 1933 roku powstał Reichsverband für biologisch-dynamische Wirtschaftsweise, kierowany przez Erharda Bartscha, który zrzeszał rolników pracujących według wskazań Steinera. Organizacja ta, choć wyrosła z antropozofii, zdołała przetrwać rozwiązanie Towarzystwa w 1935 roku, a nawet przez pewien czas rozwijać się dzięki poparciu części elit Rzeszy.

Wśród jej protektorów znaleźli się Rudolf Hess, zastępca Hitlera w partii, który od dawna interesował się medycyną naturalną i alternatywnymi formami życia, a także Alwin Seifert, architekt krajobrazu odpowiedzialny za zieleń wzdłuż autostrad, oraz Otto Ohlendorf, wysoki funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa. Walther Darré, minister rolnictwa i ideolog hasła „krwi i ziemi”, początkowo nieprzychylny, w ostatnich latach swojej kariery zbliżył się do idei rolnictwa biodynamicznego. Dla tych ludzi metoda Steinera była przede wszystkim sposobem na uniezależnienie rolnictwa od nawozów sztucznych i na wzmocnienie więzi chłopa z ziemią. Antropozoficzne podłoże pozostawało dla nich mniej istotne albo było świadomie pomijane.

Protekcja ta miała także ciemniejsze oblicze. Według ustaleń badaczy metody biodynamiczne stosowano na plantacjach SS w Dachau, gdzie pracowali więźniowie obozu koncentracyjnego, a Heinrich Himmler interesował się zastosowaniem tej metody w planach kolonizacji wschodnich terytoriów. Antropozoficzni rolnicy i doradcy uczestniczyli w tych przedsięwzięciach, przynajmniej w niektórych okresach. To ustalenie należy do najcięższych w całej dyskusji, ponieważ dotyczy bezpośredniego związku między praktyką wywodzącą się z antropozofii a systemem przemocy.

Sama lista protektorów każe zachować ostrożność wobec prostych ocen. Ohlendorf, który w latach trzydziestych wspierał biodynamików w sporach z urzędami, był w latach 1941–1942 dowódcą Einsatzgruppe D, odpowiedzialnej za masowe mordy na Żydach na południu okupowanego Związku Radzieckiego, i został za to po wojnie skazany i stracony. Protekcja ze strony takich ludzi nie wynikała z sympatii dla duchowej nauki Steinera, lecz z ich własnej wizji odnowionej, samowystarczalnej wsi, w której ekologiczna troska łączyła się z rasową utopią. Dla rolników, którzy korzystali z tej ochrony, był to sposób przetrwania; dla historyka – świadectwo tego, jak łatwo idee reformy życia dawały się wpisać w program państwa przemocy.

Jednocześnie biodynamika miała w państwie wpływowych wrogów. Heydrich i jego otoczenie, część urzędników ministerstwa rolnictwa oraz Martin Bormann widzieli w niej przejaw okultyzmu i niepewną ideologicznie konkurencję. Poparcie Hessa okazywało się więc ochroną zależną od jednej osoby, a nie trwałym miejscem w systemie.

Rok 1941

Ta ochrona załamała się w maju 1941 roku, gdy Hess odleciał samotnie do Szkocji, próbując na własną rękę zawrzeć pokój z Wielką Brytanią. Propaganda Rzeszy przedstawiła jego czyn jako wynik zaburzeń psychicznych i wpływu astrologów oraz okultystów z jego otoczenia. Kilka tygodni później, w czerwcu 1941 roku, przeprowadzono szeroko zakrojoną akcję przeciwko tak zwanym naukom tajemnym. Aresztowano astrologów, okultystów, uzdrowicieli, członków grup ezoterycznych, wśród nich również antropozofów. Reichsverband został rozwiązany, a pozostałe jeszcze formy działalności antropozoficznej – w tym ostatnia szkoła waldorfska w Dreźnie – zlikwidowane.

Akcja z 1941 roku zamyka historię legalnej obecności antropozofii w III Rzeszy. Wielu aresztowanych zwolniono po przesłuchaniach, ale niektórzy trafili do obozów. Część rolników kontynuowała pracę według metod biodynamicznych bez szyldu i bez organizacji, a niektóre kontakty z wpływowymi osobami przetrwały mimo zakazu. Historia ta pokazuje, jak niepewne było położenie ruchu, który z jednej strony przyciągał zainteresowanie części elit, z drugiej budził podejrzliwość aparatu bezpieczeństwa.

Po upadku Rzeszy ruch odradzał się zaskakująco szybko. Szkoła waldorfska w Stuttgarcie wznowiła działalność wkrótce po zakończeniu wojny, a w kolejnych latach powstawały następne, korzystając z prestiżu instytucji, które nazizm zamknął. Towarzystwo Antropozoficzne w Niemczech odtworzono, biodynamiczni rolnicy wrócili do jawnej pracy, a znak Demeter odzyskał swoje miejsce. W tej atmosferze odbudowy pytania o postawę poszczególnych osób w latach 1933–1945 długo pozostawały na marginesie.

Spór historyków

Po wojnie ruch antropozoficzny przez długi czas przedstawiał swoje dzieje w III Rzeszy niemal wyłącznie jako historię prześladowań. Pierwszą obszerną monografię opartą na materiałach archiwalnych opublikował w 1999 roku Uwe Werner, archiwista Goetheanum, w książce Anthroposophen in der Zeit des Nationalsozialismus (1933–1945). Werner zebrał bogatą dokumentację dotyczącą zakazu Towarzystwa, losu szkół i biodynamiki, a w swoich wnioskach podkreślał zasadniczą niezgodność antropozofii z ideologią narodowosocjalistyczną. Przyznawał przy tym, że niektórzy antropozofowie szli na daleko idące ustępstwa, ale traktował je jako błędy jednostek wymuszone sytuacją.

Inaczej rozłożył akcenty amerykański historyk Peter Staudenmaier, autor książki Between Occultism and Nazism: Anthroposophy and the Politics of Race in the Fascist Era z 2014 roku. Staudenmaier, korzystając w znacznej mierze z tych samych archiwów, a także z dokumentów władz Rzeszy i włoskiego faszyzmu, twierdził, że zbieżności między antropozofią a ideologią völkisch były głębsze, niż chciał przyznać Werner. Wskazywał na wspólne obu nurtom przekonania o duchowej misji Niemiec, o hierarchii ras i narodów, o odrodzeniu przez związek z ziemią, i dowodził, że wielu antropozofów nie tylko dostosowywało się do reżimu, lecz aktywnie szukało w nim sojuszników.

Spór między tymi dwiema interpretacjami jest bardziej złożony niż prosty podział na obronę i oskarżenie. Werner pisał z perspektywy instytucji, której historię opisywał, co jego krytycy uznawali za ograniczenie. Staudenmaier, wcześniej związany z ruchem ekologicznym o lewicowym profilu, bywał z kolei oskarżany przez antropozofów o tendencyjny dobór źródeł i o czytanie dawnych tekstów przez pryzmat późniejszej wiedzy. Inni badacze, jak Helmut Zander, zajmowali stanowiska pośrednie, przyznając rację Staudenmaierowi w kwestii rasowych elementów myśli Steinera, ale ostrożniej oceniając wnioski dotyczące kolaboracji.

Z tej dyskusji wyłania się obraz, który nie mieści się w żadnej prostej formule. Antropozofia została w III Rzeszy zakazana i prześladowana; jej szkoły zamknięto, jej członków aresztowano, niektórzy zginęli. Zarazem część ruchu szukała porozumienia z władzą, a jedna z jego praktyk znalazła wśród dygnitarzy reżimu protektorów i została włączona w przedsięwzięcia związane z obozową pracą przymusową. Obie te prawdy należą do historii ruchu i żadna z nich nie unieważnia drugiej. Uczciwa pamięć o tym okresie wymaga, by trzymać je razem, bez pośpiesznego rozgrzeszania i bez wygodnego potępienia.