Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Teozofia i antropozofia

Medycyna antropozoficzna i jemioła jako lek

Współpraca Rudolfa Steinera z lekarką Itą Wegman, zwieńczona książką Grundlegendes für eine Erweiterung der Heilkunst z 1925 roku, dała początek medycynie antropozoficznej jako uzupełnieniu medycyny akademickiej, a preparaty z jemioły stosowane w onkologii stały się jej najbardziej znanym i najbardziej spornym przykładem.

Klinika Ity Wegman w Arlesheim, fot. Margareth – domena publiczna
Klinika Ity Wegman w Arlesheim, fot. Margareth – domena publiczna · Wikimedia Commons

Rozszerzenie, a nie zastąpienie

Medycyna antropozoficzna od początku definiowała się w sposób, który łatwo przeoczyć w późniejszych sporach. Steiner nigdy nie przedstawiał jej jako alternatywy dla medycyny naukowej, lecz jako jej rozszerzenie. Tytuł książki, którą napisał wspólnie z Itą Wegman, mówi o tym wprost: Grundlegendes für eine Erweiterung der Heilkunst nach geisteswissenschaftlichen Erkenntnissen, czyli „podstawy rozszerzenia sztuki leczenia według poznania duchowonaukowego”. Lekarz miał mieć pełne wykształcenie uniwersyteckie, znać anatomię, fizjologię i farmakologię swojego czasu, a dopiero na tym fundamencie poszerzać rozumienie choroby o wymiar, który według antropozofii pozostaje dla przyrodoznawstwa niewidoczny.

Tym wymiarem jest obraz człowieka złożonego z kilku współdziałających członów: ciała fizycznego, ciała życiowego, nazywanego eterycznym, ciała astralnego, związanego z odczuwaniem i świadomością, oraz Ja. Choroba jest w tym ujęciu zaburzeniem relacji między tymi członami, a nie wyłącznie uszkodzeniem tkanki. Lek nie ma więc tylko blokować określonego procesu biochemicznego, lecz pomóc organizmowi odzyskać równowagę, w której siły kształtujące i rozkładające pozostają we właściwym stosunku. Takie sformułowania brzmią dla współczesnego lekarza obco i stanowią jedną z głównych przyczyn nieufności wobec całego kierunku.

Książka ukazała się we wrześniu 1925 roku, pół roku po śmierci Steinera. Jest krótka, niedokończona w zamierzonym kształcie i napisana językiem, który łączy medyczne kazusy z rozważaniami o roli krzemionki, białka czy tłuszczu w organizmie. Zawiera opisy konkretnych przypadków z praktyki Wegman wraz z zastosowanymi lekami. Dla ruchu stała się tekstem założycielskim, choć jej rzeczywista rola polegała raczej na ugruntowaniu praktyki, która rozwijała się od kilku lat.

Kursy dla lekarzy i klinika w Arlesheim

Ta praktyka zaczęła się od kursów. Wiosną 1920 roku, na prośbę grupy lekarzy i studentów medycyny, Steiner wygłosił w Dornach cykl dwudziestu wykładów, wydanych później pod tytułem Geisteswissenschaft und Medizin. Słuchaczami byli ludzie z dyplomami lub w trakcie studiów, którzy znali już antropozofię i szukali sposobu, by połączyć ją z zawodem. Steiner mówił w tych wykładach o historii medycyny, o Paracelsusie i Hahnemannie, o naturze stanów zapalnych i nowotworów, a także o roślinach i minerałach, które mogą działać jako leki. Kolejne kursy odbyły się w następnych latach, w tym specjalne spotkania z młodymi lekarzami w 1924 roku oraz kurs dotyczący współpracy lekarzy z duchownymi Wspólnoty Chrześcijan.

Ita Wegman, lekarka holenderskiego pochodzenia, która studiowała medycynę w Zurychu, stała się główną partnerką Steinera w rozwijaniu tej pracy. W 1921 roku otworzyła w Arlesheim, w pobliżu Dornach, Klinisch-Therapeutisches Institut, pierwszy szpital, w którym stosowano leczenie według zasad antropozoficznych. Klinika przyjmowała pacjentów z różnymi schorzeniami, a obok farmakoterapii wykorzystywała masaż rytmiczny, kąpiele, okłady, a także eurytmię leczniczą, rozwijaną w tym czasie jako terapeutyczna odmiana sztuki ruchu. Instytut stał się zarazem miejscem kształcenia, w którym lekarze mogli poznawać nowe metody w praktyce, a nie tylko z wykładów. Z kręgu kliniki wyszła też Margarethe Hauschka, która wraz z Wegman rozwijała masaż rytmiczny, a później założyła własną szkołę terapii artystycznej. Pielęgniarstwo, malarstwo terapeutyczne i praca z dźwiękiem traktowano tu nie jako dodatki, lecz jako równorzędne części leczenia, w którym chodzi o pobudzenie własnej aktywności chorego.

Klinika w Arlesheim przetrwała do dziś, choć w zmienionej postaci. W drugiej połowie XX wieku obok niej powstał w tej samej miejscowości szpital wyspecjalizowany w leczeniu nowotworów, a na początku XXI wieku obie placówki połączono w jedną instytucję. Kliniki antropozoficzne powstały także w Niemczech, gdzie najbardziej znanym przykładem jest szpital w Herdecke, otwarty pod koniec lat sześćdziesiątych, z którym związany był później prywatny uniwersytet w Witten. Działają one w ramach publicznego systemu opieki zdrowotnej i zatrudniają lekarzy z pełnym wykształceniem medycznym.

W 1924 roku, po ponownym założeniu Towarzystwa Antropozoficznego, Wegman objęła kierownictwo sekcji medycznej w Wolnej Szkole Wiedzy Duchowej przy Goetheanum. Od tego momentu medycyna antropozoficzna miała ośrodek organizacyjny, który skupiał lekarzy z różnych krajów, organizował konferencje i koordynował prace badawcze.

Weleda i farmacja zrodzona z przyrody

Medycyna potrzebowała leków, a te trzeba było wytwarzać. Na początku lat dwudziestych w Arlesheim i w Schwäbisch Gmünd w Wirtembergii powstały laboratoria farmaceutyczne związane z ruchem, które po kilku przekształceniach organizacyjnych przyjęły w 1924 roku nazwę Weleda. Firma produkowała leki według wskazówek Steinera i lekarzy, a z czasem także kosmetyki i środki pielęgnacyjne, które przyniosły jej rozpoznawalność daleko poza kręgami antropozoficznymi.

Farmacja antropozoficzna korzysta z surowców roślinnych, mineralnych i zwierzęcych, a do ich przetwarzania stosuje procesy, w których ważną rolę odgrywają rytm, ciepło i światło. Część leków przygotowuje się w potencjach, metodą rozcieńczania podobną do homeopatii, choć uzasadnienie bywa odmienne. Inne powstają przez długotrwałe działanie ciepła na roślinę lub przez łączenie metali z roślinami, które według Steinera wykazują pokrewieństwo z określonymi procesami w organizmie. Wiele z tych zabiegów opiera się na wyobrażeniach o „siłach” substancji, których współczesna farmakologia nie uznaje, a skuteczność większości preparatów nie została potwierdzona w badaniach klinicznych spełniających standardy medycyny opartej na dowodach.

Jemioła w leczeniu nowotworów

Najbardziej znanym lekiem medycyny antropozoficznej jest jemioła. Steiner wskazał na nią już w czasie wojny, a w wykładach z 1920 roku opisał ją jako roślinę szczególną: pasożytującą na drzewie, niezależną od rytmów ziemi, kwitnącą zimą i tworzącą kulisty, jakby nieukierunkowany kształt. Właśnie te cechy miały według niego odpowiadać naturze nowotworu, który rośnie w organizmie jak obca istota, wymykając się kształtującym siłom całości. Lek z jemioły miał nie tyle niszczyć guz bezpośrednio, ile wzmacniać zdolność organizmu do odróżniania tego, co własne, od tego, co mu obce. Warto zauważyć, że rozumowanie to ma charakter analogiczny, bliski dawnej nauce o sygnaturach, według której kształt i sposób życia rośliny zdradzają jej leczniczą moc. Steiner nie powoływał się wprost na tę tradycję, ale jego opis jemioły należy do tej samej rodziny myślenia obrazowego, w którym przyroda jest czytana jak tekst o człowieku. Dla historyka idei to właśnie ten typ argumentacji, a nie pojedyncze recepty, stanowi o swoistości medycyny antropozoficznej.

Ita Wegman przygotowała pierwszy wyciąg z jemioły jeszcze w Zurychu, a po założeniu kliniki w Arlesheim rozpoczęto jego systematyczne stosowanie u pacjentów onkologicznych. Preparat otrzymał nazwę Iscador i stał się podstawą dalszych prac. W latach trzydziestych w Arlesheim powstało stowarzyszenie poświęcone badaniom nad rakiem, które w kolejnych dziesięcioleciach rozwinęło własną produkcję i badania. Później pojawiły się również inne preparaty jemiołowe, wytwarzane przez różne firmy, z jemioły rosnącej na różnych drzewach żywicielskich: jabłoni, sośnie, dębie czy jodle, ponieważ zgodnie z tradycją antropozoficzną drzewo żywicielskie ma wpływać na właściwości leku.

Preparaty z jemioły podaje się zazwyczaj w postaci zastrzyków podskórnych, w rosnących dawkach, przez długi czas, równolegle z leczeniem konwencjonalnym. W Niemczech, Szwajcarii i Austrii należą do najczęściej stosowanych środków medycyny komplementarnej w onkologii, a w Niemczech mogą być w określonych sytuacjach refundowane, zwłaszcza w opiece paliatywnej. W wielu innych krajach mają status znacznie bardziej marginalny albo nie są dopuszczone jako leki przeciwnowotworowe. Pozycja prawna medycyny antropozoficznej w Niemczech wynika w dużej mierze z ustawy o lekach z 1976 roku, która uznała ją, obok homeopatii i fitoterapii, za szczególny kierunek terapeutyczny, oceniany według odrębnych kryteriów rejestracji. Rozwiązanie to od lat krytykują środowiska medycyny opartej na dowodach, uznając je za przywilej niemający uzasadnienia w wynikach badań.

Stan badań i spory

Jemioła jest jedną z najlepiej przebadanych roślin medycyny komplementarnej, co nie oznacza, że jej działanie zostało dowiedzione. W wyciągach zidentyfikowano substancje o aktywności biologicznej, przede wszystkim lektyny i wiskotoksyny, które w badaniach laboratoryjnych wykazują działanie cytotoksyczne i immunomodulujące. Wyniki badań komórkowych i zwierzęcych nie przekładają się jednak automatycznie na skuteczność u ludzi.

Przeglądy systematyczne badań klinicznych, w tym przegląd Cochrane z 2008 roku, wskazywały na niewystarczającą jakość dowodów w odniesieniu do przeżycia chorych. Część badań sugerowała poprawę jakości życia i lepszą tolerancję chemioterapii, ale wiele z nich miało poważne ograniczenia metodologiczne: małe grupy, brak zaślepienia, finansowanie przez producentów. Kontrowersje budziło także badanie z Serbii opublikowane w 2013 roku, w którym u pacjentów z zaawansowanym rakiem trzustki odnotowano wydłużenie przeżycia; jego wyniki wymagały potwierdzenia w większych, wieloośrodkowych próbach. Kolejne randomizowane badania w tej grupie chorych nie potwierdziły takiej korzyści, co dla wielu onkologów zamyka dyskusję o jemiole jako leku wydłużającym życie.

Zwolennicy medycyny antropozoficznej odpowiadają, że ich podejście jest z natury zindywidualizowane i trudno je zmieścić w ramach standardowych badań, w których wszystkim pacjentom podaje się ten sam lek w tej samej dawce. Krytycy uważają ten argument za wymówkę, która chroni metodę przed rzetelną weryfikacją. Spór ma także wymiar etyczny: o ile jemioła stosowana obok leczenia konwencjonalnego może być względnie nieszkodliwa, o tyle rezygnacja z terapii o udowodnionej skuteczności na rzecz leczenia komplementarnego może kosztować chorego życie. Same towarzystwa lekarzy antropozoficznych wyraźnie odrzucają takie postępowanie.

Historia medycyny antropozoficznej pokazuje zatem napięcie, które Steiner zawarł w jej założeniach. Chciał medycyny, która nie odrzuca nauki, lecz ją poszerza. W praktyce poszerzenie to opiera się na przesłankach, których nauka nie uznaje, a jego skutki podlegają tym samym kryteriom oceny co każda inna terapia. Jemioła, roślina rosnąca między niebem a ziemią na gałęziach cudzego drzewa, stała się tym samym symbolem całego kierunku: dla jednych obrazem leku, który odpowiada na całego człowieka, dla innych przykładem obietnicy, której dotąd nie udało się udowodnić.