Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Teozofia i antropozofia

Wilhelm Hübbe-Schleiden i niemiecka Sphinx

Hamburski prawnik i propagator kolonializmu Wilhelm Hübbe-Schleiden założył w 1884 roku w Elberfeld pierwszą niemiecką lożę teozoficzną, a w 1886 roku miesięcznik „Sphinx”, który przez dekadę był główną trybuną niemieckiej teozofii i rodzącej się parapsychologii, zanim pojawili się Steiner i późniejsze organizacje.

Portretowa fotografia Wilhelma Hübbe-Schleidena (1846–1916) wykonana przez Henriego Schürena w XIX wieku – domena publiczna
Portretowa fotografia Wilhelma Hübbe-Schleidena (1846–1916) wykonana przez Henriego Schürena w XIX wieku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Od kolonii do metafizyki

Wilhelm Hübbe-Schleiden urodził się 20 października 1846 roku w Hamburgu, w rodzinie zamożnego mieszczaństwa hanzeatyckiego. Studiował prawo i nauki państwowe, uzyskał doktorat i przez pewien czas pracował w administracji. W połowie lat siedemdziesiątych wyjechał do Afryki Zachodniej, gdzie w Gabonie zajmował się sprawami hamburskiego handlu. Doświadczenie to przekuł w publicystykę: w książkach Ethiopien (1879) i Deutsche Colonisation (1881) oraz w licznych artykułach przekonywał, że Niemcy, jako młode mocarstwo przemysłowe, potrzebują zamorskich posiadłości dla swojej gospodarki i nadwyżki ludności. Należał do najaktywniejszych propagatorów idei kolonialnej w okresie, gdy Rzesza Bismarcka dopiero rozważała, czy wejść na tę drogę.

Na pierwszy rzut oka trudno o mniej oczywistą drogę do teozofii. A jednak przejście od kolonialnej publicystyki do metafizyki miało w biografii Hübbe-Schleidena pewną logikę. Jego koncepcje kolonialne były przesycone przekonaniem o misji cywilizacyjnej i o kulturze jako sile kształtującej historię. Gdy w połowie lat osiemdziesiątych pogrążył się w kryzysie światopoglądowym, którego źródłem była niewiara w materialistyczną naukę jego czasów, zaczął szukać duchowego fundamentu tej misji. Lektury z zakresu filozofii, spirytyzmu i myśli indyjskiej, które wówczas podejmował, wpisywały się w szerszy nurt niemieckiego zainteresowania Wschodem, od Schopenhauera po pierwszych indologów.

Elberfeld 1884

Przełom nastąpił w 1884 roku, gdy Henry Steel Olcott i Helena Bławatska odbywali podróż po Europie. Latem tego roku przebywali w Elberfeld w Nadrenii, w domu zamożnego przemysłowca Gustava Gebharda, którego żona Mary była zapaloną wielbicielką okultyzmu. Hübbe-Schleiden przyjechał tam, by poznać założycieli Towarzystwa, i dał się przekonać do ich nauki. Według przekazów otrzymał w tym okresie list przypisywany Mahatmie Koot Hoomi, który miał go zachęcić do pracy dla ruchu w Niemczech; podobnie jak w przypadku innych listów mahatmów jego pochodzenie pozostaje przedmiotem sporów.

Dnia 27 lipca 1884 roku w domu Gebhardów założono Theosophische Societät Germania, pierwszą teozoficzną organizację w Niemczech, a Hübbe-Schleiden został jej przewodniczącym. Było to w znacznej mierze przedsięwzięcie towarzyskie: gromadziło niewielką liczbę osób z kręgów zamożnego mieszczaństwa i arystokracji, a jego działalność ograniczała się do spotkań, korespondencji i studium. Po wyjeździe założycieli i po skandalu wokół raportu Richarda Hodgsona dla Towarzystwa Badań Psychicznych, opublikowanego w 1885 roku i oskarżającego Bławatską o oszustwo, organizacja szybko straciła impet. Formalnie istniała jeszcze przez pewien czas, ale nie stała się trwałą strukturą.

Dla Hübbe-Schleidena porażka organizacyjna nie oznaczała jednak końca zaangażowania. Uznał, że w Niemczech, kraju o silnej tradycji filozoficznej i naukowej, teozofia nie zdobędzie zwolenników przez loże i obrzędy, lecz przez poważną, naukową dyskusję. Potrzebne było czasopismo, które przyciągnie myślicieli i badaczy i stworzy przestrzeń debaty o tym, co nadzmysłowe.

„Sphinx” – program i ambicje

W styczniu 1886 roku ukazał się pierwszy numer miesięcznika „Sphinx”, wydawanego przez Hübbe-Schleidena początkowo w Lipsku, a później w Brunszwiku. Rozbudowany podtytuł pisma zapowiadał „historyczne i eksperymentalne uzasadnienie nadzmysłowego światopoglądu na podstawie monistycznej”. Każdy z tych elementów był znaczący. Historyczne uzasadnienie oznaczało studium dawnych tradycji, od mistyki średniowiecznej po filozofię indyjską. Eksperymentalne – badanie zjawisk takich jak hipnoza, sugestia, telepatia czy mediumizm metodami zbliżonymi do naukowych. Monizm zaś odróżniał program pisma zarówno od tradycyjnego dualizmu teologicznego, jak i od materializmu: duch i materia miały być dwiema stronami jednej rzeczywistości.

Ten program był próbą przekroczenia podziału, który w Niemczech przebiegał wyjątkowo ostro. Z jednej strony stały uniwersytety, w których dominował pozytywizm i fizjologia, z drugiej – spirytyści, okultyści i ludowa religijność, traktowani przez akademię z pogardą. „Sphinx” chciał być miejscem, w którym obie strony mogą się spotkać, a zjawiska uznawane przez naukę za zabobony zostaną przebadane z równą powagą jak każde inne.

W praktyce pismo łączyło bardzo różne treści. Publikowano w nim artykuły o teozofii i buddyzmie, przekłady tekstów indyjskich, rozprawy o reinkarnacji i karmanie, relacje z seansów spirytystycznych, studia o hipnozie i somnambulizmie, prace historyczne o alchemii i różokrzyżowcach, a także poezję i prozę o tematyce mistycznej. Hübbe-Schleiden pisał regularnie sam, przedstawiając swoją wizję syntezy wschodniej mądrości z zachodnią nauką.

Własne stanowisko redaktora najwyraźniej widać w tekstach o reinkarnacji i karmanie. Hübbe-Schleiden przedstawiał te nauki nie jako egzotyczne wierzenia, lecz jako hipotezę filozoficzną, która lepiej niż chrześcijańska eschatologia czy materialistyczna biologia tłumaczy nierówność ludzkich losów i sens moralnego wysiłku. Prawo karmana było w jego ujęciu odpowiednikiem prawa przyczynowości w świecie ducha, a wędrówka duszy – procesem wychowawczym, w którym każde życie jest lekcją. Takie ujęcie, racjonalne w tonie i odwołujące się do niemieckiej filozofii idealistycznej, miało przekonać wykształconego czytelnika, że teozofia nie wymaga porzucenia rozumu.

Współpracownicy i narodziny parapsychologii

Największym atutem „Sphinksa” była grupa jego autorów. Najważniejszym z nich był Carl du Prel, bawarski filozof i były oficer, autor Philosophie der Mystik (1885), który rozwijał teorię nieświadomości jako ukrytego, transcendentalnego podmiotu, przejawiającego się w snach, w somnambulizmie i w zjawiskach mediumicznych. Du Prel publikował w piśmie liczne artykuły i nadawał mu filozoficzną rangę; w 1886 roku był też współzałożycielem monachijskiego Towarzystwa Psychologicznego, które zajmowało się badaniem hipnozy i zjawisk psychicznych.

Do kręgu autorów należał także austriacki filozof Lazar von Hellenbach, zajmujący się spirytyzmem i metafizyką, oraz Karl Kiesewetter, historyk okultyzmu, autor prac o dziejach wiedzy tajemnej. Szczególne miejsce w historii pisma zajmuje młody Max Dessoir, późniejszy profesor filozofii i estetyki w Berlinie. To właśnie w artykule opublikowanym w „Sphinksie” w 1889 roku Dessoir zaproponował termin Parapsychologie na określenie badań nad zjawiskami wykraczającymi poza normalną psychologię. Słowo, które z czasem przyjęło się na całym świecie, narodziło się więc na łamach teozoficznego miesięcznika.

Ten fakt dobrze oddaje ambiwalencję pisma. Dessoir w późniejszych latach stał się jednym z najostrzejszych krytyków okultyzmu, a jego dorobek naukowy oddalał się od teozofii. Jednak sam jego początek pokazuje, że w latach osiemdziesiątych XIX wieku granica między naukowym badaniem zjawisk psychicznych a okultystycznym poszukiwaniem była płynna, a „Sphinx” był jednym z miejsc, gdzie ją wyznaczano i przekraczano.

Reakcja świata akademickiego na pismo była na ogół chłodna. Profesorowie psychologii i fizjologii, starający się zbudować dla swoich dyscyplin pozycję nauk ścisłych, z niechęcią patrzyli na periodyk, w którym obok rozpraw o hipnozie drukowano relacje z seansów i wykłady o mahatmach. Dla nich „Sphinx” był przykładem tego, przed czym nowa psychologia musiała się bronić. Z kolei część spirytystów zarzucała pismu nadmierny intelektualizm i sympatię dla teozoficznej krytyki seansów, w której zjawiska mediumiczne przypisywano nie duchom zmarłych, lecz bezosobowym siłom i resztkom psychicznym. Pismo znajdowało się więc pomiędzy obozami, co było jego siłą intelektualną, ale słabością wydawniczą.

Teozofia niemiecka przed Steinerem

„Sphinx” nie był jedynym ośrodkiem niemieckiego zainteresowania teozofią, ale przez dekadę pozostawał najważniejszym. Wokół pisma zgromadziło się grono czytelników, którzy w następnych latach zakładali kolejne towarzystwa i loże. W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych działały w Niemczech niewielkie grupy teozoficzne, często nietrwałe i rozproszone, a ich członkowie spierali się o stosunek do Adyaru, o rolę spirytyzmu i o to, czy teozofia ma być ruchem religijnym, czy naukowym. „Sphinx” dawał im wspólny punkt odniesienia.

W 1894 roku Hübbe-Schleiden wyruszył w długą podróż do Indii, gdzie przebywał do 1896 roku. Odwiedził Adyar, poznał indyjskich teozofów i uczonych, podróżował po kraju, obserwując życie religijne i społeczne. Owocem tej podróży była obszerna książka Indien und die Indier (1898), w której łączył spostrzeżenia etnograficzne, gospodarcze i religijne. Jego spojrzenie pozostawało spojrzeniem Europejczyka, nieraz przenikniętym kolonialnymi uprzedzeniami, ale zarazem świadczyło o szczerym zainteresowaniu duchową kulturą Indii.

Podczas jego nieobecności pismo straciło impet i w połowie lat dziewięćdziesiątych przestało się ukazywać; rolę głównego niemieckiego forum teozofii i okultyzmu przejęły z czasem inne periodyki. Po powrocie Hübbe-Schleiden uczestniczył w kolejnych próbach organizacji niemieckiej teozofii. Kiedy w 1902 roku powstała niemiecka sekcja Towarzystwa Teozoficznego z siedzibą w Adyarze, wszedł w jej szeregi, choć kierownictwo objął młodszy od niego Rudolf Steiner. W konflikcie z 1913 roku, który doprowadził do wykluczenia Steinera i powstania Towarzystwa Antropozoficznego, Hübbe-Schleiden stanął po stronie Annie Besant.

Ostatnie lata i ocena

Ostatnie lata życia Hübbe-Schleiden spędził w Getyndze, gdzie zmarł 17 maja 1916 roku. Jego pisma filozoficzne, takie jak Das Dasein als Lust, Leid und Liebe (1891), w którym przedstawiał teozoficzną wizję życia jako procesu duchowego rozwoju przez cierpienie i miłość, są dziś niemal zapomniane. Jego nazwisko pojawia się częściej w historii niemieckiego kolonializmu niż w historii ezoteryki.

A jednak to on stworzył pierwsze trwałe forum, na którym teozofia mogła zaistnieć w niemieckim życiu umysłowym. „Sphinx” nie był pismem jednej doktryny, lecz laboratorium, w którym teozofia, spirytyzm, filozofia nieświadomości i wczesna psychologia eksperymentalna wchodziły ze sobą w dialog. Wiele z późniejszych zjawisk – od antropozofii po niemiecką parapsychologię akademicką – czerpało z tej atmosfery, nawet jeśli jego twórcy nie zawsze się do niej przyznawali. Biografia Hübbe-Schleidena, łącząca kolonialny imperializm z poszukiwaniem duchowej mądrości Wschodu, odsłania też niewygodny splot, który towarzyszył europejskiej fascynacji Indiami: podziw dla ich duchowości szedł nieraz w parze z przekonaniem o prawie Europy do panowania nad światem.