Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Teozofia i antropozofia

Mabel Collins i Światło na ścieżce

Wydane w 1885 roku Światło na ścieżce Mabel Collins, zbiór paradoksalnych reguł dla ucznia, przetrwało burzliwe zerwanie autorki z Bławatską i spór o jego nadprzyrodzone pochodzenie, bo jego siła tkwi w surowej etyce wewnętrznej, a nie w legendzie o Mistrzu.

Mabel Collins, wizerunek autorstwa Louise Jopling z 1888 roku – domena publiczna
Mabel Collins, wizerunek autorstwa Louise Jopling z 1888 roku – domena publiczna · Wikimedia Commons

Wiktoriańska literatka w kręgu teozofów

Mabel Collins urodziła się 9 września 1851 roku w St Peter Port na Guernsey jako córka Mortimera Collinsa, poety i płodnego powieściopisarza, w którego domu literatura była rzemiosłem, a nie zajęciem od święta. W 1871 roku wyszła za Keningale'a Roberta Cooka, literata i wydawcę, i jako pani Cook pisała przez całe lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte: powieści obyczajowe i sensacyjne, opowiadania i artykuły do tygodników. Popularne opracowania mylą czasem kolejność nazwisk i przedstawiają ją jako „urodzoną Cook”; jest odwrotnie, Collins to nazwisko panieńskie, pod którym podpisywała książki także po ślubie. Nie była więc mistyczką, która przypadkiem chwyciła za pióro, lecz zawodową autorką żyjącą z wierszówki – fakt istotny dla zrozumienia zarówno stylu jej teozoficznych tekstów, jak i późniejszych sporów o ich autorstwo.

Jak wielu jej współczesnych, do teozofii zbliżyła się przez zainteresowanie spirytyzmem, który w londyńskich salonach lat osiemdziesiątych był powszechną bramą do szerszych zainteresowań okultystycznych. W połowie dekady związała się z londyńskim środowiskiem Towarzystwa Teozoficznego, a w 1884 roku ogłosiła The Idyll of the White Lotus, powieść o młodym kapłanie egipskiej świątyni, który odkrywa, że kult, któremu służy, sprzeniewierzył się prawdziwej religii. Collins twierdziła, że opowieść podyktował jej niewidzialny autor, którego w dedykacji kolejnych wydań utożsamiano z Mistrzem Hilarionem. Rok później ukazał się tekst, który miał uczynić ją jedną z najczęściej czytanych autorek ezoterycznych przełomu wieków.

Tekst ujrzany na ścianie

Light on the Path wyszło w 1885 roku w Londynie jako niewielka broszura z podtytułem mówiącym, że jest to traktat dla tych, którzy nie znają mądrości Wschodu, a pragną wejść w zasięg jej wpływu. Na karcie tytułowej nie było nazwiska, tylko inicjały M.C. i formuła „spisane przez”, sugerująca, że autorka jest jedynie protokolantką. Collins opowiadała później, że ujrzała tekst wypisany na ścianach wielkiej sali, do której przenosiła się w stanie zbliżonym do snu, i że przepisywała go zdanie po zdaniu. Przypisy dołączone do zasad miały pochodzić od innego głosu niż same zasady. W teozoficznym środowisku przyjęto to jako świadectwo kontaktu z Mistrzami, a Bławatska poparła tę lekturę.

Warto od razu skorygować błąd powtarzany w niektórych opracowaniach: Światło na ścieżce nie ukazało się pierwotnie w miesięczniku „Lucifer”, bo pismo to powstało dopiero we wrześniu 1887 roku. Na łamach „Lucifera”, którego Collins była przez dwa lata współredaktorką, publikowano natomiast inne jej teksty, w tym utwory prozą. Książeczka od początku żyła własnym życiem wydawniczym: była wznawiana w Londynie i w Stanach Zjednoczonych, tłumaczona na języki europejskie i indyjskie, a w późniejszych wydaniach dołączano do niej krótki esej o karmie, napisany przez tę samą autorkę.

Paradoks jako metoda

Tekst otwierają cztery zdania, które stały się jego wizytówką. Zanim oczy będą mogły widzieć, muszą stać się niezdolne do łez; zanim ucho usłyszy, musi utracić wrażliwość; zanim głos przemówi w obecności Mistrzów, musi utracić moc ranienia; zanim dusza stanie przed nimi, jej stopy muszą zostać obmyte krwią serca. Każde z tych zdań przekłada zmysł na cnotę: widzenie wymaga wyzwolenia od osobistego cierpienia, słyszenie – od podatności na pochwałę i obelgę, mowa – od agresji. Nie jest to program obojętności, lecz opis przemiany, w której człowiek przestaje reagować na świat jako zraniona osoba i zaczyna go postrzegać jako uczestnik większej całości.

Dalej następują numerowane reguły, ułożone w pary o pozornie sprzecznej treści. „Zabij w sobie ambicję” – i zaraz potem: pracuj tak, jak pracują ludzie ambitni. „Zabij pragnienie życia” – i szanuj życie jak ci, którzy go pragną. „Zabij pragnienie wygody” – i bądź szczęśliwy jak ci, którzy żyją dla szczęścia. Ta konstrukcja jest sednem książki. Collins nie proponuje ucieczki od działania, lecz zmianę jego motywu: uczeń ma czynić to samo co człowiek światowy, ale bez osobistej nagrody, którą tamten za swoje czyny bierze. Pokrewieństwo z nauką Bhagawadgity o działaniu bez przywiązania do owoców czynu jest oczywiste, choć tekst nie cytuje żadnego źródła i nie posługuje się sanskrytem.

Druga część reguł zmienia ton. Zamiast zakazów pojawiają się obrazy: kwiat, który rozkwita w ciszy po burzy, głos, który odezwie się w milczeniu, droga, której trzeba szukać, wycofując się do wnętrza, i która jednocześnie prowadzi na zewnątrz. Uczeń ma „szukać drogi”, ale zarazem dowiaduje się, że droga nie jest gdzie indziej niż w nim samym. Te formuły są celowo niedookreślone, przypominają raczej literaturę mądrościową niż podręcznik medytacji. Brak w nich technik oddechowych, wizualizacji czy ćwiczeń; jedyną praktyką jest nieustanna czujność wobec własnych pragnień. To właśnie odróżniało Światło na ścieżce od okultystycznej literatury epoki, obiecującej rozwój zdolności psychicznych, i zbliżało je do tekstów, które Bławatska nazywała prawdziwym okultyzmem w odróżnieniu od sztuk tajemnych.

Styl książeczki zdradza pióro zawodowej pisarki: krótkie zdania, rytmiczne powtórzenia, biblijna składnia, retoryka imperatywu. Kto czytał wiktoriańską prozę kaznodziejską, rozpozna jej echa. Nie przesądza to sprawy natchnienia, ale tłumaczy, dlaczego tekst tak dobrze znosił tłumaczenie i recytację – był napisany do czytania na głos, zdanie po zdaniu, jak brewiarz.

W 1889 roku Bławatska wydała The Voice of the Silence, zbiór fragmentów przedstawionych jako przekład z tajemnej „Księgi złotych przepisów”. Porównanie obu tekstów jest pouczające. Głos ciszy jest bogatszy w terminologię buddyjską i w obrazy kosmiczne, mówi o paramitach, o ślubowaniu bodhisattwy i o odmowie wejścia w nirwanę dla dobra innych. Światło na ścieżce jest uboższe w słownictwo, ale bardziej bezpośrednie i bardziej europejskie w swojej retoryce. Oba należą do tego samego gatunku: krótkiego tekstu dla ucznia, który ma być czytany powoli i wielokrotnie, a nie studiowany jak traktat.

Zerwanie z Bławatską i spór o Mistrzów

W latach 1887–1889 Collins należała do najbliższego otoczenia Bławatskiej w Londynie. Pracowała przy „Luciferze”, uczestniczyła w życiu loży Blavatsky Lodge, a jej książki polecano nowym członkom obok dzieł założycielki. Współpraca skończyła się gwałtownie. W 1889 roku Collins została usunięta z Sekcji Ezoterycznej i z redakcji; przyczyny przedstawiano różnie, a strony oskarżały się wzajemnie o naruszenie zobowiązań i o intrygi. Konflikt wykorzystał Elliott Coues, amerykański ornitolog i były teozof, który wszedł w spór z Bławatską i Judge'em. Opublikował list, w którym Collins miała stwierdzić, że napisała Światło na ścieżce bez pomocy jakichkolwiek Mistrzów, a Bławatska nakłaniała ją, by mówiła inaczej. Coues został w tym samym roku wykluczony z Towarzystwa.

Collins wytoczyła następnie Bławatskiej proces o zniesławienie, związany z wypowiedziami na temat powodów jej usunięcia. Sprawa nie doszła do rozstrzygnięcia: została wycofana, gdy obrona zapowiedziała ujawnienie listów, które miały postawić powódkę w niekorzystnym świetle. Szczegóły pozostają niejasne, bo źródła pochodzą niemal wyłącznie od stron sporu, a ich treść znamy częściowo z relacji, nie z dokumentów sądowych. Jasne jest tylko, że po 1890 roku Collins przestała uchodzić za autorytet w oficjalnych kręgach teozoficznych, choć jej książeczka pozostała w obiegu i była nadal wydawana przez teozoficzne oficyny.

Spór o pochodzenie tekstu nigdy nie został zamknięty i nie może zostać zamknięty metodami historycznymi. Wypowiedzi Collins z różnych lat są niespójne: raz mówi o wizji i przekazie, raz o własnej pracy. Badacz może stwierdzić tylko tyle, że autorka miała zarówno talent, jak i motywację, by napisać taki tekst sama, a zarazem szczerze przeżywała pisanie jako stan, w którym słowa przychodzą spoza świadomej woli. To połączenie jest w historii literatury religijnej częste i nie wymaga rozstrzygnięcia na korzyść jednej ze skrajności.

Późne lata i dalsze życie książki

W kolejnych dekadach Collins pisała dalej, coraz bardziej na marginesie zorganizowanej teozofii. W 1887 roku wydała anonimowo Through the Gates of Gold, rozważania o drodze ku wewnętrznemu wyzwoleniu, a w 1912 roku When the Sun Moves Northward, rodzaj kalendarza medytacyjnego na okres od Bożego Narodzenia do równonocy wiosennej. W 1913 roku powróciła do swojej pierwszej teozoficznej powieści w The Story of Sensa, interpretacji Idylli Białego Lotosu. Jej biografia z lat 1889–1891 wiąże się także z osobliwym wątkiem z historii kryminalnej Londynu: dzieliła wtedy interesy i mieszkanie z Vittorią Cremers, a przez nią poznała Roberta Donstona Stephensona, którego literatura o Kubie Rozpruwaczu wymienia wśród podejrzanych. Opowieści o rzekomych dowodach przechowywanych przez Collins pochodzą z relacji samej Cremers i nie mają potwierdzenia; nie należą do historii teozofii, a do legendy, która się do niej przykleiła. Zmarła 31 marca 1927 roku w Londynie.

Książeczka przeżyła autorkę i jej konflikty. W XX wieku czytali ją uczniowie z różnych szkół: w kręgu adyarskim Annie Besant i Charles Webster Leadbeater omawiali ją w Talks on the Path of Occultism (1926), obok Głosu ciszy Bławatskiej i U stóp Mistrza przypisanego młodemu Krishnamurtiemu; te trzy teksty tworzyły podstawowy kanon etyki ucznia w teozofii adyarskiej. Niezależne środowiska wywodzące się z kręgu Judge'a wydawały ją jako klasyczny tekst z okresu przed rozłamem. Poza ruchem Światło na ścieżce krążyło jako duchowa lektura dla ludzi bez żadnej przynależności, tłumaczone również na polski.

Trwałość tego tekstu ma prostą przyczynę. Teozoficzna literatura końca XIX wieku w większości starzała się razem z kosmologią, na której była zbudowana: z rundami, rasami rdzennymi i planetarnymi łańcuchami. Światło na ścieżce nie zawiera żadnej kosmologii. Mówi wyłącznie o tym, co uczeń ma zrobić ze swoimi pragnieniami, ambicją i zdolnością do ranienia innych, i robi to w formie tak zwięzłej, że każdy czytelnik może ją wypełnić własnym doświadczeniem. Dlatego pytanie, czy podyktował ją Hilarion, czy napisała ją sama córka Mortimera Collinsa, ma dla losu książki mniejsze znaczenie, niż sądzili uczestnicy sporu z 1889 roku.