Valentin Tomberg – antropozoficzne lata przed Medytacjami o tarocie
W latach trzydziestych Valentin Tomberg, emigrant z Petersburga osiadły w Tallinnie, wydawał oryginalne antropozoficzne studia nad Starym i Nowym Testamentem, które przyniosły mu uznanie części czytelników i sprzeciw kierownictwa ruchu, a spór ten poprzedził jego odejście z Towarzystwa i katolickie nawrócenie.

Emigrant z Petersburga
Valentin Tomberg urodził się w 1900 roku w Petersburgu, w rodzinie o bałtyckoniemieckich korzeniach, i dorastał w świecie, który rewolucja rozbiła, zanim zdążył w nim dojrzeć. Jako młody człowiek interesował się teozofią i ezoteryzmem w rosyjskim wydaniu, czytając autorów, którzy w ostatnich latach caratu tworzyli bujne środowisko okultystyczne stolicy. Po rewolucji i wojnie domowej, w której stracił bliskich, znalazł się na początku lat dwudziestych w niepodległej Estonii. Tallinn był wtedy jednym z wielu miejsc, gdzie rosyjska emigracja próbowała przetrwać, zarabiając na życie pracą dorywczą i ucząc języków.
W tym środowisku Tomberg zetknął się z antropozofią i w połowie lat dwudziestych wstąpił do Towarzystwa Antropozoficznego. Szybko stał się jedną z centralnych postaci niewielkiej grupy estońskiej, a następnie jej sekretarzem generalnym. Steinera nie poznał osobiście; gdy zaczął intensywnie studiować jego dzieło, twórca antropozofii już nie żył. Ta okoliczność ma znaczenie dla dalszej historii. Tomberg należał do pierwszego pokolenia uczniów, którzy znali Steinera wyłącznie z tekstów, a jednocześnie nie chcieli ograniczać się do ich powtarzania.
Tallińska praca miała charakter skromny. Grupa spotykała się w prywatnych mieszkaniach, czytała cykle wykładów, tłumaczyła je i dyskutowała, a Tomberg prowadził dla niej własne kursy. W tych kursach zaczęła się kształtować metoda, którą później przeniósł do druku: medytacyjna lektura Biblii, w której każdy obraz, imię i wydarzenie traktowane jest jako znak procesów duchowych rozgrywających się zarazem w historii ludzkości i we wnętrzu człowieka.
Antropozoficzne rozważania nad Starym Testamentem
W latach 1933–1935 Tomberg wydawał w Tallinnie, własnym sumptem i w niewielkich nakładach, serię zeszytów pod tytułem Anthroposophische Betrachtungen über das Alte Testament. Wkrótce dołączyła do niej seria poświęcona Nowemu Testamentowi, a następnie rozważania nad Apokalipsą. Zeszyty rozchodziły się prenumeratą wśród antropozofów w różnych krajach, zwłaszcza niemieckojęzycznych, i stały się w krótkim czasie lekturą żywo komentowaną.
Punktem wyjścia była kosmologia Steinera, z jej opisem kolejnych stanów ewolucji świata i człowieka. Tomberg czytał Księgę Rodzaju jako obrazowe streszczenie tych stanów, ale nie zatrzymywał się na takim zestawieniu. Najwięcej miejsca poświęcał postaciom: patriarchom, Mojżeszowi, sędziom, prorokom. Każda z nich była dla niego wyrazem określonego etapu w rozwoju świadomości, a zarazem typem duchowego doświadczenia dostępnego człowiekowi współczesnemu. W ślad za Steinerem pisał, że Abraham uosabiał przejście od widzenia jasnowidzącego do myślenia związanego z mózgiem; Mojżesz wprowadzał prawo jako wewnętrzny porządek woli; prorocy przygotowywali przyjęcie Słowa, które miało się wcielić.
Warto pamiętać, czego w spuściźnie Steinera brakowało. Steiner wygłosił cykle o Księdze Rodzaju, o poszczególnych Ewangeliach i o Apokalipsie, mówił wielokrotnie o Mojżeszu, Eliaszu i misji narodu hebrajskiego, ale nie pozostawił ciągłej interpretacji całej historii biblijnej od stworzenia po proroków. Zeszyty Tomberga wypełniały tę lukę. Przechodziły kolejno przez epokę patriarchów, niewolę egipską, wędrówkę przez pustynię, czasy sędziów i królów, aż do wielkich proroków, i w każdym z tych okresów szukały sensu wykraczającego poza historię jednego narodu. Dla czytelnika antropozoficznego była to propozycja nowa: zamiast rozproszonych uwag rozsianych po dziesiątkach wykładów otrzymywał spójną narrację, w której Stary Testament jawił się jako długie przygotowanie ludzkości na przyjęcie Chrystusa. Ta spójność była zarazem siłą i słabością dzieła, bo wymagała uzupełniania luk, których źródła nie wypełniały.
Charakterystyczne dla tych rozważań było napięcie między wiernością Steinerowi a samodzielnością. Tomberg cytował jego wykłady i stosował jego pojęcia, ale często przeprowadzał interpretacje, których u Steinera nie było, łącząc wątki z różnych cykli i dodając własne obrazy. Czytelnicy przyzwyczajeni do traktowania wykładów jako zamkniętego korpusu mogli odczuwać ten sposób pisania jako zbyt swobodny. Inni widzieli w nim właśnie to, czego antropozofii po śmierci założyciela brakowało: żywą kontynuację badań duchowych zamiast filologicznego komentarza.
Nowy Testament i Chrystus w eterze
Seria nowotestamentowa przesunęła akcenty ku chrystologii. Tomberg rozwijał w niej Steinerowską naukę o Chrystusie jako istocie kosmicznej, która wcieliła się w Jezusie z Nazaretu, oraz o znaczeniu Misterium Golgoty dla całej ewolucji ziemi. Szczególne miejsce zajmował motyw, który Steiner zapowiadał od 1910 roku: pojawienie się Chrystusa w XX wieku nie w ciele fizycznym, lecz w eterycznej sferze życia, dostępnej dla rozwiniętej świadomości. Steiner wskazywał na lata trzydzieste jako czas, od którego to przeżycie ma stawać się możliwe dla coraz większej liczby ludzi. Tomberg pisał w tych latach, a więc w czasie, który dla antropozofów był okresem oczekiwania.
W studiach nad Ewangeliami łączył egzegezę z praktycznymi wskazówkami medytacyjnymi. Przypowieści, uzdrowienia i rozmowy Jezusa traktował jako ćwiczenia dla duszy, w których czytelnik może przejść drogę od zewnętrznego rozumienia do wewnętrznego przeżycia. Ten ton był bliski pobożności chrześcijańskiej w większym stopniu niż u wielu innych autorów antropozoficznych, i niektórzy późniejsi interpretatorzy widzą w nim zapowiedź jego przyszłego zwrotu ku Kościołowi. Trzeba jednak zachować ostrożność: w latach trzydziestych Tomberg pisał jako antropozof i nie dawał wyraźnych sygnałów odejścia od ruchu.
Do tego okresu należą również jego rozważania nad Kamieniem Węgielnym, medytacyjną formułą, którą Steiner ogłosił podczas zjazdu bożonarodzeniowego w Dornach w 1923 roku. Tomberg traktował ją jako klucz do całej antropozofii i interpretował w kategoriach trynitarnych, co później miało znaczenie dla jego teologii. Interpretacja ta nie była pomyślana jako komentarz uczony; Tomberg traktował formułę jako tekst do codziennej medytacji, a jej trzy pierwsze części odnosił kolejno do Ojca, Syna i Ducha, widząc w nich drogę, którą może przejść każdy członek wspólnoty, a nie tylko jej kierownictwo.
Rotterdam, Marie Steiner i spór o następstwo
Powszechne Towarzystwo Antropozoficzne przechodziło w latach trzydziestych głęboki kryzys. W 1935 roku zgromadzenie członków w Dornach wykluczyło z zarządu Itę Wegman i Elisabeth Vreede, a wraz z nimi z Towarzystwa wyłączono kilka krajowych grup, w tym holenderską prowadzoną przez Willema Zeylmansa van Emmichovena. Konflikt dotyczył zarówno osób, jak i pytania, kto ma prawo przemawiać w imieniu zmarłego założyciela. Marie Steiner, wdowa po Steinerze i strażniczka jego spuścizny, zajmowała w tym sporze pozycję autorytetu, którego nie dało się pominąć.
Tomberg trafił w sam środek tego napięcia. Pod koniec lat trzydziestych przeniósł się do Holandii i zamieszkał w Rotterdamie, gdzie prowadził wykłady dla członków grupy holenderskiej, pozostającej poza strukturami Dornach. Jego popularność rosła, a samodzielność interpretacji, która dla jednych była zaletą, dla innych stała się powodem nieufności. Według relacji z tego okresu zastrzeżenia zgłaszała przede wszystkim Marie Steiner i jej otoczenie; w ich oczach młody autor z Tallinna przypisywał sobie rolę, która nikomu po Steinerze nie przysługiwała. Do tego dochodziły plotki krążące wśród członków, w których przypisywano mu szczególny stopień duchowego rozwoju; sam Tomberg takich twierdzeń publicznie nie formułował.
Przebieg wydarzeń znany jest głównie z relacji uczestników, które różnią się w szczegółach i ocenach. Wiadomo, że Tomberg został odsunięty od funkcji i wykładów, a około 1940 roku zakończył się jego formalny związek z Towarzystwem Antropozoficznym. W okupowanej Holandii prowadził jeszcze prywatne kursy, w tym poświęcony Modlitwie Pańskiej, w którym rozwinął medytacyjną interpretację kolejnych próśb jako drogi duszy. Kurs ten jest uważany za ostatnie dzieło jego okresu antropozoficznego i zarazem za most ku późniejszej twórczości.
Po rozstaniu
W 1944 roku Tomberg wyjechał z Holandii do Niemiec, a po wojnie studiował prawo w Kolonii, gdzie uzyskał doktorat z dziedziny prawa międzynarodowego. W tym okresie przyjął katolicyzm. Później osiadł w Anglii, gdzie pracował dla monitoringu radiowego BBC i żył z dala od ruchów ezoterycznych. Przyjaciele z lat antropozoficznych podzielili się w ocenie tej przemiany: jedni widzieli w niej zdradę, inni logiczną konsekwencję drogi, która od początku prowadziła go ku chrześcijańskiej mistyce.
Spór o Tomberga odżył po jego śmierci w 1973 roku, gdy jego wcześniejsze pisma zaczęto wznawiać i tłumaczyć, a niektórzy zwolennicy przedstawiali go jako kontynuatora Steinera, a nawet jako postać o szczególnej misji duchowej. W latach dziewięćdziesiątych Sergiej Prokofieff wraz z Christianem Lazaridèsem opublikował krytyczne studium, w którym przeciwstawiał późnego Tomberga antropozofii i zarzucał jego wielbicielom pomieszanie dwóch odmiennych dróg. Polemika ta ma charakter wewnętrzny dla ruchu, ale pokazuje, że wczesne prace Tomberga nadal są traktowane jako problem, a nie tylko jako zapomniany epizod.
Między okresem tallińskim a późniejszą twórczością istnieje mimo wszystko ciągłość, której nie należy pomijać. Już w zeszytach z lat trzydziestych Tomberg pisał tak, jakby zwracał się do czytelnika medytującego, a nie do słuchacza wykładu: prowadził go od obrazu do obrazu, zapraszał do zatrzymania się przy pojedynczym zdaniu, unikał polemiki. Ten sposób pisania, bliższy tradycji lectio divina niż teozoficznemu traktatowi, przetrwał zmianę przynależności i stał się znakiem rozpoznawczym autora. Zmieniły się ramy instytucjonalne i źródła autorytetu, ale nie zmieniło się przekonanie, że tekst święty jest przede wszystkim szkołą wewnętrznego życia.
Historyk powinien oddzielić te późniejsze spory od samych tekstów z lat trzydziestych. Zeszyty tallińskie są świadectwem oryginalnej próby czytania Biblii w świetle antropozofii, prowadzonej przez człowieka, który nie miał formalnego wykształcenia teologicznego, ale miał wyjątkowe wyczucie obrazu i dar systematyzacji. Ich los pokazuje, jak trudno było w ruchu antropozoficznym po śmierci Steinera prowadzić samodzielną pracę duchową bez wywoływania pytań o autorytet. Dopiero po tych doświadczeniach, w zupełnie innym kontekście, Tomberg napisał anonimowe Medytacje o tarocie, które przyniosły mu sławę daleko poza kręgiem dawnych czytelników.
