Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Teozofia i antropozofia

Misja dusz ludowych w wykładach oslańskich Steinera

Wygłoszony w Oslo w czerwcu 1910 roku cykl Die Mission einzelner Volksseelen wiąże narody z archaniołami pojmowanymi jako duchy ludów, a mitologię germańsko-nordycką odczytuje jako zapis przemian ludzkiej świadomości – i właśnie dlatego stał się najczęściej krytykowanym tekstem w całym dorobku Rudolfa Steinera.

Helena Pietrowna Bławatska
Helena Pietrowna Bławatska

Norweski kontekst i porządek hierarchii

W czerwcu 1910 roku Steiner przyjechał do stolicy Norwegii, wówczas jeszcze nazywanej Kristianią, i wygłosił tam jedenaście wykładów dla tamtejszych teozofów. Pełny tytuł cyklu, wydanego później jako tom 121 zbiorowego wydania dzieł, brzmi Die Mission einzelner Volksseelen im Zusammenhange mit der germanisch-nordischen Mythologie. Okoliczności nie były przypadkowe. Norwegia od pięciu lat była niepodległym państwem, rozstawszy się w 1905 roku z unią ze Szwecją, a pytanie o to, czym jest naród i skąd bierze się jego odrębność, należało w Skandynawii tamtych lat do żywych tematów publicznych. Steiner podjął je w kategoriach swojej duchowej nauki, deklarując na wstępie, że mówi o rzeczach trudnych i łatwych do błędnego zrozumienia.

Podstawą wykładów jest nauka o hierarchiach duchowych, którą Steiner przejął z tradycji chrześcijańskiej, przede wszystkim z Pseudo-Dionizego Areopagity, i przekształcił po swojemu. Najbliżej człowieka stoją aniołowie, z których każdy prowadzi pojedynczą ludzką indywidualność przez kolejne wcielenia. Wyżej znajdują się archaniołowie, którzy w tym cyklu otrzymują funkcję duchów ludów: każdy z nich kieruje życiem określonej wspólnoty językowej i kulturowej, nadając jej temperament, styl myślenia, szczególny dar. Jeszcze wyżej stoją archaje, nazywane duchami czasu, które prowadzą nie pojedyncze narody, lecz całe epoki, przekraczając granice ludów. Ponad nimi Steiner umieszczał kolejne stopnie, aż po istoty działające w kosmicznej skali.

Taka konstrukcja pozwalała mu ująć zarazem tożsamość narodu i jej ograniczenie. Naród nie jest w tym ujęciu przypadkowym zbiorem ludzi mówiących tym samym językiem, lecz organem, za pomocą którego wysoka istota duchowa realizuje określone zadanie w historii. Zarazem jednak duch ludu nie jest ostatnią instancją: nad nim działa duch czasu, a jednostka, w miarę rozwoju swojego „ja”, ma coraz bardziej wyrastać ponad to, co dała jej przynależność do wspólnoty krwi i języka.

Archaniołowie i dusze ludów Europy

Znaczna część cyklu poświęcona jest charakterystykom poszczególnych narodów europejskich, które Steiner powiązał z ich odmiennym stosunkiem do składników ludzkiej istoty. W jego schemacie duch ludu włoskiego miał działać przede wszystkim przez duszę odczuwającą, francuskiego – przez duszę rozumową, brytyjskiego – przez duszę świadomą, a ludy środkowoeuropejskie, niemieckojęzyczne, miały mieć szczególny związek z samym „ja”. Ludom słowiańskim przypisywał misję przyszłościową, związaną z rozwojem tego, co nazywał duchem-jaźnią, i z epoką, która dopiero nadejdzie. Tego rodzaju charakterystyki należały do repertuaru epoki – myśl dziewiętnastowieczna, od Herdera po Hegla, chętnie przypisywała narodom określone posłannictwa – ale u Steinera zyskały postać systemu opartego na deklarowanym badaniu duchowym.

Krytycy zwracają uwagę, że w takim układzie kultura niemiecka zajmuje pozycję wyróżnioną, a cała typologia sprzyja hierarchizowaniu narodów. Obrońcy odpowiadają, że Steiner wielokrotnie podkreślał odmienność, a nie wyższość, i że w innych cyklach równie ostro krytykował niemiecki nacjonalizm. Obie strony mają tu za sobą teksty; rozstrzygnięcie zależy w dużej mierze od tego, czy czyta się wykłady jako opis zróżnicowania, czy jako uprawomocnienie rang.

Najtrudniejsze fragmenty dotyczą jednak nie narodów europejskich, ale ras. W wykładzie z 10 czerwca Steiner wiązał wielkie grupy ludzkości z określonymi kontynentami i siłami planetarnymi, przypisując im także odpowiadające etapom ludzkiego życia cechy: Afryce – dzieciństwo, Azji – młodość, Europie – dojrzałość, a rdzennym ludom Ameryki – starość i wymieranie. Ten fragment, przywoływany w niemal każdej krytycznej analizie antropozofii, pokazuje, jak głęboko Steiner przejął rasowe kategorie dziewiętnastowiecznej antropologii i jak wpisał je w ewolucyjny obraz świata, w którym jedne grupy miały wyprzedzać inne. Nie da się tego przemilczeć ani zredukować do nieporozumienia.

Odyn, Loki i Widar

Druga oś cyklu to interpretacja mitologii nordyckiej. Steiner przyjmował, że postacie Eddy nie są wymysłem poetów ani personifikacją sił przyrody, lecz wspomnieniem rzeczywistych doświadczeń dawnej, jasnowidzącej świadomości ludów północy. Odyn jest w tej lekturze istotą rangi archanielskiej, która dała ludziom mowę i runy, czyli zdolność ujęcia doświadczenia w słowie. Loki ucieleśnia siłę, która wnosi do duszy namiętność, ogień i niezależność, ale zarazem wikła ją w egoizm; jego potomstwo, z wilkiem Fenrirem na czele, reprezentuje moce zagrażające klarowności postrzegania.

Szczególne miejsce przyznał Steiner Widarowi, milczącemu synowi Odyna, który w opowieści o końcu bogów pokonuje Fenrira, rozdzierając mu paszczę. Widar nie należy do najbardziej rozbudowanych postaci mitologii; w Eddzie pojawia się rzadko i prawie nie mówi. Dla Steinera to właśnie jego milczenie było znaczące: Widar to istota, która zachowała swoje siły na przyszłość i której zadaniem jest pomóc ludzkości odzyskać, w nowej, świadomej formie, zdolność widzenia duchowego. W tym miejscu cykl łączy się z zapowiedzią, którą Steiner głosił od 1910 roku, że w XX wieku ludzie zaczną postrzegać Chrystusa w świecie eterycznym. Widar zostaje w ten sposób przeniesiony z mitycznej przeszłości w duchową przyszłość.

Interpretacja ta ma swoje źródła w dziewiętnastowiecznej fascynacji Północą, od romantyków po Wagnera, ale różni się od nich zasadniczo. Steiner nie traktuje mitologii jako narodowego dziedzictwa, które trzeba wskrzesić, lecz jako dokument minionego stanu świadomości, którego nie da się i nie należy odnawiać. Ta różnica jest istotna w kontekście późniejszych losów germańskiej mitologii w Niemczech, choć nie wystarcza, by uwolnić cykl od zarzutów.

Zmierzch bogów jako proroctwo

Opowieść o Ragnaröku, w niemieckiej tradycji nazywana Zmierzchem Bogów, zajmuje w ostatnich wykładach miejsce kulminacyjne. Według Steinera mit ten opisuje nie zagładę świata, lecz koniec dawnej jasnowidzącej świadomości, która stopniowo gasła w ludzkości w ciągu tysiącleci. Bogowie umierają w tym sensie, że człowiek przestaje ich widzieć; jego uwaga zwraca się ku światu zmysłowemu, a jego myślenie staje się coraz bardziej abstrakcyjne. Ten proces, bolesny z perspektywy utraconej bliskości z duchem, był zarazem warunkiem wolności i samodzielności „ja”.

W tym miejscu nordycka eschatologia spotyka się z chrześcijańską. Steiner zestawiał obraz odrodzonego świata po Ragnaröku z biblijnym obrazem nowego nieba i nowej ziemi, a ocalenie Widara i synów bogów z przyszłym, odnowionym widzeniem duchowym. Mitologia północy staje się w ten sposób proroctwem, które jej twórcy mogli przeczuwać tylko w obrazach. Tego rodzaju zbliżenie było typowe dla jego sposobu myślenia, w którym wszystkie wielkie tradycje miały prowadzić ku centralnemu wydarzeniu Golgoty.

Spór, który nie wygasa

Od drugiej połowy XX wieku cykl oslański stał się podstawowym materiałem w dyskusji o rasowych i narodowych elementach antropozofii. Historycy, tacy jak Helmut Zander czy Peter Staudenmaier, wskazywali na zakorzenienie myśli Steinera w rasowej antropologii jego czasu i na sposób, w jaki teozoficzna nauka o rasach-rdzeniach i podrasach przeniknęła do jego kosmologii. Obrońcy podkreślali, że Steiner jednocześnie głosił przezwyciężenie więzów krwi, że w wielu miejscach ostro występował przeciwko antysemityzmowi i nacjonalizmowi, oraz że sam przewidywał, iż kategorie rasowe stracą znaczenie wraz z postępem ewolucji.

Pojęcie ducha ludu wróciło w pracy Steinera z całą siłą kilka lat później, w czasie pierwszej wojny światowej. W wykładach z lat 1914–1918 posługiwał się nim, by tłumaczyć sens konfliktu i duchowe zadania walczących narodów, a część tych wypowiedzi, jak przyznają nawet sympatyzujący z nim autorzy, ma wyraźnie proniemiecki charakter. Zarazem po klęsce Niemiec Steiner stał się zdecydowanym krytykiem zasady narodowego samostanowienia ogłoszonej przez Woodrowa Wilsona, uznając łączenie państwa z narodowością za źródło przyszłych katastrof. Jego projekt trójczłonowego ustroju społecznego z 1919 roku przewidywał, że życie kulturalne, a więc także język, szkoła i tradycja narodowa, ma zostać oddzielone od państwa i jego władzy. Paradoksalnie więc nauka o archaniołach-duchach ludów prowadziła go nie ku nacjonalizmowi państwowemu, lecz ku próbie wyjęcia narodowości spod władzy polityki, choć ta polityczna konsekwencja nie usuwa problemów samego cyklu oslańskiego.

Najbardziej znanym wewnętrznym rozrachunkiem była praca komisji powołanej przez Holenderskie Towarzystwo Antropozoficzne pod przewodnictwem prawnika Theodora Meesa. Jej raport końcowy, ogłoszony w 2000 roku, przebadał całość opublikowanych dzieł Steinera pod kątem wypowiedzi o rasach. Komisja stwierdziła, że w jego dziele nie ma doktryny rasistowskiej w sensie teorii wyższości jednej rasy nad innymi, ale wskazała kilkanaście fragmentów, które według dzisiejszego prawa holenderskiego mogłyby zostać uznane za dyskryminujące, oraz kilkadziesiąt kolejnych, które mogą być tak odbierane. Wiele z tych fragmentów pochodzi właśnie z cyklu oslańskiego i z wykładów dla robotników budujących Goetheanum.

Raport był przedmiotem krytyki z dwóch stron. Dla części badaczy rozróżnienie między pojedynczymi dyskryminującymi wypowiedziami a brakiem rasistowskiej doktryny było zbyt wygodne, ponieważ nie uwzględniało tego, w jaki sposób kategorie rasowe są wbudowane w całą strukturę ewolucji. Dla części antropozofów już samo przyznanie, że takie fragmenty istnieją, było nieuzasadnionym ustępstwem. Niezależnie od tych ocen raport miał znaczenie praktyczne: skłonił instytucje antropozoficzne do wyraźnego zdystansowania się od niektórych tez i do wydawania kłopotliwych tomów z komentarzem historycznym.

Cykl z 1910 roku pozostaje więc tekstem podwójnym. Jest ambitną próbą połączenia nauki o hierarchiach z historią narodów i z nordycką mitologią, w której Zmierzch Bogów okazuje się obrazem przemiany świadomości, a milczący Widar – zapowiedzią nowego widzenia. Jest też dokumentem epoki, w którym widać, jak głęboko rasowe myślenie przełomu wieków przeniknęło nawet do systemu, który programowo głosił wyższość ducha nad krwią. Uczciwa lektura musi trzymać obie te prawdy jednocześnie.