Wykłady o związkach karmicznych z 1924 roku
Ostatni wielki cykl Rudolfa Steinera, wygłoszony w 1924 roku, przedstawia historię jako sieć kolejnych wcieleń konkretnych postaci i dzieli ruch antropozoficzny na nurty platoników i arystotelików, które według jego zapowiedzi miały spotkać się i połączyć pod koniec XX wieku.

Cykl wygłoszony w ostatnim roku pracy
Między lutym a wrześniem 1924 roku Steiner wygłosił ponad osiemdziesiąt wykładów, które w wydaniu zbiorowym zajmują sześć tomów pod wspólnym tytułem Esoterische Betrachtungen karmischer Zusammenhänge, czyli ezoteryczne rozważania o związkach karmicznych. Większość z nich powstała w Dornach, ale część wygłosił w trakcie podróży: w Pradze, Paryżu, Wrocławiu, Bernie, Arnhem, a latem w Anglii, w Torquay i w Londynie. Wykłady kierował do członków Towarzystwa Antropozoficznego, często w kameralnym gronie, i od początku traktował je jako treść wymagającą szczególnego przygotowania słuchaczy.
Temat reinkarnacji i karmy nie był w jego nauce nowy. Już w Teozofii z 1904 roku i w licznych wcześniejszych wykładach opisywał ogólne prawa powtarzalnych wcieleń, a w 1910 roku poświęcił cały cykl objawieniom karmy. Nowość 1924 roku polegała na przejściu od praw ogólnych do przypadków szczegółowych. Steiner nie poprzestawał już na twierdzeniu, że człowiek wraca na ziemię i że czyny jednego życia kształtują los następnego. Wymieniał nazwiska, wskazywał, kim dana postać historyczna była w poprzednim wcieleniu, i rekonstruował drogę, jaką jej dusza przebyła między śmiercią a ponownymi narodzinami.
Sam podkreślał, że mówi o tych sprawach po raz pierwszy w tak bezpośredni sposób i że wcześniej powstrzymywał się od tego z obawy, iż słuchacze zamienią to w pożywkę dla ciekawości. W jego ujęciu dopiero nowa sytuacja Towarzystwa w 1924 roku pozwoliła odsłonić tę wiedzę. Zarazem wielokrotnie ostrzegał przed nieodpowiedzialnym przenoszeniem jej na otoczenie, przed szukaniem wśród znajomych dawnych faraonów i średniowiecznych świętych.
Symptomatologia losu
Zanim Steiner przechodzi do konkretnych biografii, przedstawia metodę, którą można by nazwać symptomatologią. Według niego ślady wcześniejszych żyć nie są zapisane we wspomnieniach, lecz w drobnych, pozornie przypadkowych cechach: w sposobie chodzenia, w kształcie czoła, w przyzwyczajeniach, w tym, co kogoś zachwyca lub odpycha, w losowych spotkaniach, które okazują się decydujące. Skłonności moralne jednego życia mają przechodzić w budowę ciała w następnym, a cechy fizyczne – w predyspozycje duchowe. Kto chce badać karmę, musi więc uczyć się czytać biografię i ciało jako tekst.
Znaczna część pierwszego tomu poświęcona jest właśnie takim prawidłowościom. Steiner opisuje, jak siły woli z poprzedniego życia przechodzą w temperament, jak relacje z ludźmi, z którymi wcześniej łączyła nas wina albo wdzięczność, powracają w postaci przyciągania lub niechęci, jak choroby i wypadki mogą być wyrównaniem dawnych niesprawiedliwości. Ten wymiar cyklu, bardziej psychologiczny niż historyczny, jest dla wielu czytelników najbardziej wartościowy, bo każe patrzeć na własny los nie jak na zbiór przypadków, lecz jak na powiązaną całość, za którą do pewnego stopnia jesteśmy odpowiedzialni.
Ważną część cyklu stanowią także opisy życia po śmierci. Steiner przedstawia drogę duszy przez kolejne sfery planetarne – sferę Księżyca, Merkurego, Wenus, Słońca i dalszych planet – jako proces, w którym człowiek przegląda skutki swoich czynów, spotyka istoty duchowe i wraz z nimi przygotowuje zarys przyszłego losu. Karma nie jest w tym ujęciu wyrokiem wydanym przez zewnętrznego sędziego, lecz planem, który dusza sama współtworzy, widząc z innej perspektywy to, co na ziemi pozostawało przed nią zakryte. Ludzie, z którymi mamy coś do wyrównania, mieliby spotykać się z nami już w świecie duchowym i tam postanawiać o wspólnym powrocie. Te opisy mają charakter wizjonerski i Steiner nie przedstawiał ich jako hipotez, lecz jako wynik bezpośredniego oglądu.
Przykłady biograficzne
Najbardziej znane fragmenty cyklu dotyczą jednak identyfikacji historycznych. Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest kalif Harun ar-Raszid, władca Bagdadu z przełomu VIII i IX wieku, mecenas uczonych i tłumaczy, na którego dworze kwitła kultura arabska. Według Steinera dusza Haruna odrodziła się później jako Francis Bacon, angielski filozof i polityk, który stał się jednym z ojców nowożytnej metody empirycznej. Wymowę tej identyfikacji Steiner widział w ciągłości: ten sam duch, który w Bagdadzie zbierał wiedzę świata, w Anglii formułował program nauki opartej na indukcji, choć już bez dawnej duchowej głębi. Doradca Haruna, którego Steiner opisywał jako wielkiego wtajemniczonego, miał zaś wrócić jako Jan Amos Komeński, czeski pedagog i biskup braci czeskich, którego dzieło wychowawcze stanowiłoby duchową przeciwwagę dla baconowskiego empiryzmu.
Innym przykładem jest Giuseppe Garibaldi. Steiner twierdził, że bohater zjednoczenia Włoch był we wcześniejszym życiu irlandzkim wtajemniczonym, członkiem chrześcijańskich szkół misteryjnych wczesnego średniowiecza, a jego współpracownicy, z którymi połączył go los w XIX wieku, należeli do tego samego kręgu. Burzliwe, pełne zapału i ofiarności życie Garibaldiego miało być zewnętrznym wyrazem sił nabytych w tamtej wspólnocie. Steiner mówił także o Fryderyku Nietzschem, którego w poprzednim wcieleniu widział jako ascetę umartwiającego ciało, oraz o prezydencie Woodrowie Wilsonie, którego łączył z kalifem Muawiją z VII wieku. Lista jest długa i obejmuje zarówno postacie znane, jak i zupełnie zapomniane. Niektóre z nich Steiner omawiał przy kilku okazjach, w różnych miastach, dodając szczegóły albo zmieniając rozłożenie akcentów, co dla dzisiejszego badacza jest wskazówką, że wykłady były w dużej mierze improwizowane i dostosowywane do słuchaczy. Stenogramy, z których powstało wydanie drukowane, nie zostały przez niego poprawione, tak jak większość jego wykładów, a sam wielokrotnie zastrzegał, że zapisy mogą zawierać błędy.
Przykłady te nie są ilustracjami dobranymi przypadkowo. Steiner wybierał je tak, by ukazać, jak impulsy wschodnie, zwłaszcza arabskie, przeniknęły do nowożytnej kultury europejskiej, jak średniowieczne ośrodki duchowe oddziałują na nowoczesną politykę, jak dawna mądrość przechodzi w nowoczesny intelektualizm. Historia jawi się w tej perspektywie jako przemieszczanie się duchów z kultury do kultury, a nie jako wynik działania anonimowych sił ekonomicznych czy społecznych. Taki obraz dziejów stoi w świadomym kontraście do materialistycznej historiografii, z którą Steiner polemizował od lat. Nie neguje on znaczenia gospodarki czy instytucji, ale uważa je za skutek, a nie przyczynę. Prawdziwym motorem historii mieliby być ludzie niosący w sobie dorobek wielu żyć i powracający, by kontynuować rozpoczęte dzieło w nowych warunkach. Stąd szczególna uwaga, jaką Steiner poświęca nieciągłościom: temu, że kalif staje się filozofem, a wtajemniczony – żołnierzem.
Platonicy i arystotelicy
Najważniejszym motywem cyklu, zwłaszcza w tomach trzecim i czwartym, jest jednak los samego ruchu antropozoficznego. Steiner rozróżniał w nim dwie grupy dusz. Pierwszą nazywał platonikami: byli to ci, którzy w średniowieczu, zwłaszcza w XII wieku, związani byli ze szkołą katedralną w Chartres. Wymieniał nauczycieli tej szkoły, takich jak Bernard z Chartres i Bernard Silvestris, a przede wszystkim Alana z Lille, autora alegorycznych poematów o Naturze, w których kosmos i człowiek opisani są językiem platońskiej mądrości. Do tego kręgu zaliczał także Brunetta Latiniego, nauczyciela Dantego. Charakteryzowała ich obrazowa, kosmiczna mądrość, odziedziczona po starszych misteriach i przekazywana w poezji.
Drugą grupę nazywał arystotelikami. Byli to scholastycy, zwłaszcza dominikanie XIII wieku, z Albertem Wielkim i Tomaszem z Akwinu na czele, którzy rozwinęli ostre, pojęciowe myślenie, zdolne do ujmowania prawd duchowych w kategoriach logicznych. Według Steinera między tymi grupami doszło w średniowieczu do swoistego porozumienia w świecie duchowym: platonicy ustąpili miejsca arystotelikom, by ci mogli wypracować myślenie konieczne dla nowej epoki. Platonicy nie wcielili się więc od razu ponownie, podczas gdy arystotelicy przyszli na świat wcześniej i to w ich rękach znalazł się ruch antropozoficzny początku XX wieku.
Zapowiedź, która wywołała później najwięcej dyskusji, dotyczy końca stulecia. Steiner mówił, że pod koniec XX wieku obie grupy wcielą się razem i że ich spotkanie stanie się warunkiem kulminacji antropozofii. Jeśli tak się stanie, ruch osiągnie dojrzałość; jeśli zawiedzie, kultura może stoczyć się w głęboki kryzys. Wielu antropozofów odczytywało te słowa jako wezwanie do poszukiwania w sobie i innych znamion przynależności do jednego z nurtów, co prowadziło do zjawisk dalekich od intencji autora, w tym do napięć między członkami uważającymi się za przedstawicieli różnych grup.
Ocena krytyczna
Z punktu widzenia historii idei wykłady karmiczne są dokumentem szczególnym. Ukazują Steinera jako myśliciela, który chciał przezwyciężyć abstrakcyjność zarówno religijnej nauki o reinkarnacji, jak i świeckiej historiografii, łącząc biografie w wielką narrację duchowego postępu. Zarazem są jednym z najbardziej problematycznych fragmentów jego dzieła. Konkretne identyfikacje wymykają się wszelkiej weryfikacji: nie istnieje metoda, która pozwoliłaby potwierdzić albo obalić tezę, że Bacon był Harunem, a Wilson Muawiją. Opierają się wyłącznie na autorytecie badacza, który twierdził, że widzi te związki w kronice akaszy.
Krytycy zwracają też uwagę na dobór postaci. Identyfikacje dotyczą niemal wyłącznie ludzi znanych z historii Europy i Bliskiego Wschodu, a schemat, w którym duch wędruje z Arabii do Anglii czy z Irlandii do Włoch, dobrze pasuje do Steinerowskiej koncepcji kolejnych epok kultury. Trudno uniknąć wrażenia, że historiozoficzna konstrukcja wyprzedza tu dane, a nie z nich wynika. Ponadto część ocen, na przykład dotyczących Wilsona, odzwierciedla polityczne emocje Europy Środkowej po traktacie wersalskim.
Równie istotny jest problem etyczny, który Steiner sam dostrzegał. Mówienie o poprzednich wcieleniach żyjących ludzi niesie ryzyko manipulacji, sztucznych hierarchii i rozmaitych form duchowej próżności. Historia ruchu antropozoficznego zna przypadki, w których przekonanie o własnym wybitnym poprzednim wcieleniu wpływało na decyzje osobiste i organizacyjne. Dlatego wielu współczesnych interpretatorów proponuje czytać cykl w sposób dwutorowy: traktować ogólne rozważania o karmie jako cenny materiał do samopoznania, a konkretne identyfikacje jako świadectwo wyobraźni Steinera i jego sposobu myślenia o historii, nie zaś jako fakty historyczne. Taka lektura zachowuje to, co w wykładach głębokie, i chroni przed tym, co w nich najbardziej niepewne.
