Owen Barfield i ewolucja świadomości
Owen Barfield, przyjaciel C.S. Lewisa i rozmówca Tolkiena, przełożył antropozoficzną ideę ewolucji świadomości na język filologii i filozofii, dowodząc, że historia słów świadczy o przemianie samego postrzegania, a w Saving the Appearances z 1957 roku – że zmienia się nie tylko obraz świata, lecz świat, jakiego doświadczamy.

Prawnik, który czytał słowa
Owen Barfield urodził się 9 listopada 1898 roku w Londynie, w rodzinie o tradycjach liberalnych i agnostycznych. Po służbie wojskowej pod koniec pierwszej wojny światowej studiował literaturę angielską w Wadham College w Oksfordzie, gdzie w 1919 roku poznał C.S. Lewisa. Przyjaźń, która ich połączyła, trwała ponad czterdzieści lat, aż do śmierci Lewisa w 1963 roku. Barfield nie zrobił jednak kariery akademickiej. Po kilku latach prób literackich i naukowych wszedł do rodzinnej kancelarii prawniczej w Londynie i przez blisko trzy dziesięciolecia pracował jako radca prawny, pisząc w wolnym czasie książki, które dopiero później zyskały szersze grono czytelników.
Ta podwójność ukształtowała jego styl. Barfield pisał jak ktoś, kto zna precyzję dokumentu prawnego i wie, że słowa mają skutki. Jego książki są pozbawione ozdobników, cierpliwe w wyjaśnianiu, uważne na różnice znaczeń. Zarazem dotyczą pytań, które większość filozofów jego czasu uznawała za zamknięte albo nieistniejące: czy ludzkie postrzeganie ma historię, czy ewoluuje sama świadomość, a nie tylko wiedza o świecie.
Napięcie między obiema stronami swojego życia Barfield opisał sam w niewielkiej książce This Ever Diverse Pair z 1950 roku, wydanej pod pseudonimem G.A.L. Burgeon. Jej bohaterami są dwaj wspólnicy – Burden, zajęty sprawami klientów, testamentami i aktami notarialnymi, oraz Burgeon, pisarz i myśliciel, który próbuje w wolnych chwilach zrozumieć sens świata. Okazują się oni dwiema połowami tej samej osoby. Książka, pisana z humorem, jest zarazem świadectwem wysiłku, z jakim Barfield bronił prawa do myślenia w życiu, które wypełniała zawodowa rutyna. Wcześniej, w 1944 roku, wydał zbiór esejów Romanticism Comes of Age, w którym otwarcie przedstawił antropozofię jako dojrzałą postać romantycznego dążenia do poznania przez wyobraźnię.
Przełomem w jego życiu było spotkanie z pismami Rudolfa Steinera na początku lat dwudziestych. Barfield usłyszał o antropozofii w 1923 roku i wkrótce wstąpił do Towarzystwa Antropozoficznego, pozostając jego członkiem do końca życia. Nie był jednak uczniem powtarzającym nauki mistrza. Uważał, że najważniejszym wkładem Steinera nie jest kosmologia ani opis światów duchowych, lecz idea, że świadomość ludzka przechodzi przez historyczne fazy, a człowiek współczesny może i powinien świadomie zrozumieć swoje miejsce w tym procesie. To tę ideę Barfield próbował uzasadnić środkami dostępnymi dla każdego badacza: przez analizę języka.
Poetic Diction i pierwotna jedność znaczenia
Pierwszym owocem tej pracy była książka History in English Words z 1926 roku, opowiadająca dzieje kultury europejskiej przez historię słownictwa angielskiego. Dwa lata później ukazało się dzieło ważniejsze: Poetic Diction: A Study in Meaning, oparte na jego oksfordzkiej rozprawie. Punktem wyjścia jest w nim pytanie, dlaczego poezja w ogóle na nas działa, a ściślej – czym jest doznanie, które Barfield nazwał odczuwaną zmianą świadomości, pojawiające się wtedy, gdy metafora albo obraz poetycki otwiera przed nami nowy sposób widzenia.
Odpowiedź prowadziła przez historię znaczeń. Dziewiętnastowieczna filologia, zwłaszcza w szkole Maxa Müllera, uważała, że dawne słowa miały pierwotnie znaczenia konkretne, zmysłowe, a dopiero później, przez przenośnię, zaczęły oznaczać rzeczy abstrakcyjne i duchowe. Mitologia była w tym ujęciu „chorobą języka”, wynikiem zapomnienia, że wyrażenia o bogach były pierwotnie metaforami zjawisk przyrody. Barfield odwrócił ten obraz. Na przykładach takich jak greckie pneuma czy łacińskie spiritus, oznaczające zarazem oddech, wiatr i ducha, dowodził, że dla mówiących tymi językami nie istniały trzy odrębne znaczenia, z których jedno byłoby dosłowne, a pozostałe przenośne. Istniało jedno, niepodzielne znaczenie, w którym zjawisko zmysłowe i jego duchowy sens nie były jeszcze rozdzielone.
Tę pierwotną jedność znaczenia nazwał ancient semantic unity. Jej rozpad nie był wynikiem zapomnienia, lecz przemiany świadomości: w miarę jak człowiek uczył się myśleć pojęciowo, odróżniać siebie od świata i świat zmysłowy od duchowego, dawne jednolite znaczenia rozszczepiały się na dosłowne i przenośne. Poeta, tworząc metaforę, wykonuje w tym ujęciu ruch odwrotny: świadomie łączy to, co historia rozdzieliła, i przez chwilę pozwala nam doświadczyć jedności, która kiedyś była oczywista.
Wielka wojna z Lewisem
Gdy Barfield przyjął antropozofię, Lewis był jeszcze ateistą o poglądach materialistycznych, a następnie zwolennikiem filozoficznego idealizmu. Przez kilka lat, mniej więcej od połowy lat dwudziestych do początku trzydziestych, obaj prowadzili spór, który Lewis nazwał żartobliwie „wielką wojną”. Toczył się w rozmowach, listach i obszernych traktatach, które wymieniali między sobą. Przedmiotem sporu była natura wyobraźni i jej stosunek do prawdy: Barfield twierdził, że wyobraźnia jest organem poznania, który pozwala uchwycić rzeczywistość niedostępną dla czysto pojęciowego myślenia; Lewis uważał, że wyobraźnia może dostarczać znaczeń, ale nie gwarantuje prawdziwości.
Lewis nigdy nie przyjął antropozofii i pozostał wobec niej nieufny, także po swoim nawróceniu na chrześcijaństwo na początku lat trzydziestych. Zarazem przyznawał, że spór z Barfieldem zmienił jego myślenie. W autobiografii Surprised by Joy opisał, jak przyjaciel wyleczył go z tego, co nazwał „snobizmem chronologicznym”: z bezkrytycznego przekonania, że poglądy dawniejszych epok są błędne tylko dlatego, że są dawne. Książkę The Allegory of Love z 1936 roku Lewis zadedykował Barfieldowi jako „najmądrzejszemu i najlepszemu z moich nieoficjalnych nauczycieli”, a Lwa, czarownicę i starą szafę – jego przybranej córce Lucy.
Inklingowie i Tolkien
Barfield należał do kręgu Inklingów, nieformalnej grupy przyjaciół spotykających się w Oksfordzie, by czytać sobie nawzajem swoje teksty, choć z powodu pracy w Londynie bywał na spotkaniach rzadko. Jego wpływ na tę grupę był jednak większy, niż sugerowałaby częstotliwość wizyt. Najbardziej znanym świadectwem jest list Lewisa do Barfielda z 1928 roku, w którym Lewis relacjonuje rozmowę z Tolkienem: ten miał powiedzieć, że koncepcja pierwotnej jedności znaczenia zmieniła całe jego spojrzenie i że nie może już mówić o mitologii tak jak przedtem.
Związek ten zbadała szczegółowo Verlyn Flieger w książce Splintered Light z 1983 roku, pokazując, jak obraz rozszczepionego światła w mitologii Tolkiena odpowiada barfieldowskiemu obrazowi rozpadu pierwotnej jedności znaczeń. Języki elfów, w których słowa niosą jeszcze pełnię doświadczenia, oraz historia Śródziemia jako historia stopniowego oddalania się od pierwotnego światła mogą być czytane jako literackie rozwinięcie tez z Poetic Diction. Tolkien nie przyjął antropozofii i był wobec niej zdystansowany jako katolik, ale ideę historycznej przemiany języka i świadomości uznał za własną.
Saving the Appearances: partycypacja i bałwochwalstwo
Najdojrzalszym dziełem Barfielda jest Saving the Appearances: A Study in Idolatry, opublikowane w 1957 roku. Tytuł nawiązuje do formuły greckich astronomów, którzy budowali modele kosmosu mające „ocalić zjawiska”, czyli zgodnie z nimi tłumaczyć obserwacje, bez pretensji do opisania rzeczywistego mechanizmu świata. Barfield uczynił z tej formuły punkt wyjścia do pytania o status samych zjawisk.
Punktem wyjścia jest obserwacja, którą podsuwa współczesna fizyka: świat, jaki widzimy – kolorowy, dźwięczny, pełen przedmiotów – nie jest światem, jaki opisuje nauka, złożonym z cząstek i pól. To, co postrzegamy, Barfield nazywał reprezentacjami, i wskazywał, że powstają one dzięki współudziałowi postrzegającego. Aktywność, przez którą człowiek nieświadomie przekształca bodźce w świat przedmiotów, nazwał figuracją. Myślenie o tych przedmiotach to myślenie alfa; myślenie o samym procesie myślenia i postrzegania – myślenie beta.
Kluczowym pojęciem książki jest partycypacja. Dla człowieka dawnych epok, jak twierdził Barfield, zjawiska nie były martwymi przedmiotami zewnętrznymi, lecz czymś, w czym on sam uczestniczył: drzewo, rzeka czy gwiazda były zarazem tym, co widział, i przejawem życia, które przez nie do niego przemawiało. Tę partycypację pierwotną Barfield ilustrował materiałem etnologicznym, odwołując się między innymi do prac Luciena Lévy-Bruhla, a także historią idei od Platona do średniowiecznej scholastyki. W toku dziejów partycypacja słabła, aż w nowożytności człowiek zaczął traktować reprezentacje jak samodzielne przedmioty istniejące niezależnie od niego. Ten stan Barfield nazwał bałwochwalstwem: oddawaniem czci obrazom, o których zapomniano, że są obrazami.
Z bałwochwalstwa nie da się jednak wrócić do partycypacji pierwotnej. Barfield wskazywał drogę naprzód: ku partycypacji ostatecznej, w której człowiek świadomie, dzięki wyobraźni rozumianej w sensie Coleridge’a, uczestniczy w tworzeniu zjawisk i rozpoznaje swój w nich udział. Ta przyszła forma świadomości byłaby powrotem do jedności ze światem, ale na poziomie wolności i samowiedzy, których brakowało człowiekowi dawnych epok. W tym miejscu książka zbliża się najbardziej do Steinera, choć Barfield świadomie unikał antropozoficznego słownictwa i ograniczał się do argumentów filozoficznych i historycznych.
Późne uznanie
Przez dziesięciolecia Barfield był znany głównie w kręgach antropozoficznych i wśród czytelników Lewisa. Sytuacja zmieniła się w latach sześćdziesiątych, gdy po przejściu na emeryturę w kancelarii zaczął wykładać na amerykańskich uniwersytetach jako profesor wizytujący. W tym czasie ukazały się kolejne jego książki, w tym Worlds Apart, dialog filozoficzny o rozbieżności dyscyplin naukowych, Unancestral Voice i What Coleridge Thought, studium filozofii Coleridge’a, w którym widział angielskiego poprzednika idei partycypacji ostatecznej. Jego myśl zainteresowała pisarzy i filozofów spoza antropozofii, między innymi Saula Bellowa, który korespondował z nim i nawiązywał do jego idei.
Barfield zmarł 14 grudnia 1997 roku w Forest Row w hrabstwie Sussex, w wieku dziewięćdziesięciu dziewięciu lat. Jego dorobek pozostaje jednym z najbardziej oryginalnych prób przełożenia ezoterycznej intuicji na język, który może być przedmiotem racjonalnej dyskusji. Nie wymaga od czytelnika przyjęcia doktryny; wymaga jedynie uznania, że historia słów może być świadectwem historii świadomości, a świat, który postrzegamy, nie jest dany raz na zawsze, lecz zależy od tego, jak go postrzegamy. Ta teza, zarazem skromna i radykalna, stanowi właściwy wkład Barfielda do myśli XX wieku.
