Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Teozofia i antropozofia

Człowiek – skąd, jak i dokąd oraz żywoty Alcyone

Man: Whence, How and Whither z 1913 roku oraz cykl „Rents in the Veil of Time” to jasnowidzące rekonstrukcje dawnych wcieleń członków Towarzystwa Teozoficznego, w których dzieje kosmosu, ras i jednostek splatały się w opowieść mającą uzasadnić wyjątkowe przeznaczenie młodego Krishnamurtiego, nazwanego w niej Alcyone.

Strona tytułowa pierwszego wydania „Man: Whence, How and Whither” Annie Besant i Charlesa Webstera Leadbeatera, 1913 – domena publiczna
Strona tytułowa pierwszego wydania „Man: Whence, How and Whither” Annie Besant i Charlesa Webstera Leadbeatera, 1913 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Rozdarcia w zasłonie czasu

W kwietniu 1910 roku na łamach „The Theosophist”, miesięcznika wydawanego w Adyarze, zaczął ukazywać się cykl zatytułowany Rents in the Veil of Time, czyli „Rozdarcia w zasłonie czasu”. Autorem opisów był Charles Webster Leadbeater, który twierdził, że za pomocą jasnowidzenia sięga do zapisu przeszłości, nazywanego w literaturze teozoficznej kroniką akaszy, i odczytuje dzieje kolejnych wcieleń konkretnych osób. Bohaterem cyklu była dusza, którą Leadbeater nazwał Alcyone, od najjaśniejszej gwiazdy Plejad. Wszyscy w Adyarze wiedzieli, że chodzi o Jiddu Krishnamurtiego, chłopca z ubogiej rodziny bramińskiej, którego Leadbeater wypatrzył rok wcześniej na plaży nad rzeką Adyar i w którym rozpoznał przyszłego nauczyciela świata.

Cykl opisywał kilkadziesiąt kolejnych żywotów Alcyone, rozciągniętych na dziesiątki tysięcy lat, od czasów, które teozofia umieszczała w epoce Atlantydy, po okres historyczny. Alcyone rodził się kolejno w różnych krajach i kulturach, jako mężczyzna i jako kobieta, w rodzinach królewskich, kapłańskich i kupieckich. Za każdym razem otaczali go ci sami towarzysze, również opatrzeni nazwami gwiazd lub postaci mitologicznych, którzy w kolejnych wcieleniach stawali się jego rodzicami, małżonkami, dziećmi, nauczycielami i przyjaciółmi. W ten sposób powstała gigantyczna saga rodzinna, obejmująca praktycznie całą znaną teozofom historię ludzkości.

W 1924 roku cykl został wydany w dwóch obszernych tomach jako The Lives of Alcyone, podpisanych przez Annie Besant i Leadbeatera, z tablicami genealogicznymi pozwalającymi śledzić powiązania między postaciami w poszczególnych żywotach. Tablice te same w sobie są osobliwym dokumentem: przypominają herbarze arystokratyczne, w których zamiast rodów figurują dusze, a zamiast herbów – nazwy gwiazd.

Gwiazdy jako pseudonimy

System pseudonimów był kluczem do całego przedsięwzięcia i zarazem jego najbardziej charakterystyczną cechą. Krishnamurti był Alcyone, jego młodszy brat Nityananda – Mizarem, gwiazdą z Wielkiej Niedźwiedzicy. Annie Besant występowała jako Herakles, Leadbeater jako Syriusz. Mistrzowie, których teozofia uważała za opiekunów ludzkości, nosili imiona planet: Mars i Merkury, a jeszcze wyższe istoty nazywano Surya i Mahaguru. Dziesiątki członków Towarzystwa, w tym wielu żyjących i aktywnych w ruchu, otrzymało własne gwiazdy, często dobrane do charakteru lub pozycji danej osoby.

Pseudonimy pozwalały na podwójną grę jawności i tajemnicy. Z jednej strony autorzy nie ujawniali wprost, kto jest kim, co miało chronić prywatność i nadawać tekstom charakter dokumentu duchowego, a nie towarzyskiej kroniki. Z drugiej strony w środowisku teozoficznym identyfikacje szybko stawały się znane, a samo przypisanie gwiazdy oznaczało wyróżnienie. Pojawienie się w żywotach Alcyone było znakiem, że należy się do grupy dusz związanych od tysiącleci z przyszłym nauczycielem, a więc do duchowej elity ruchu.

Ta funkcja nie umknęła uwadze współczesnych. Członkowie Towarzystwa zabiegali o to, by znaleźć się w kolejnych odcinkach, a nieobecność w nich odczuwano jako pominięcie. Żywoty Alcyone działały w ten sposób jak rejestr hierarchii, mierzonej odległością od centrum, jakim byli Krishnamurti i jego opiekunowie. Opowieść o przeszłości kształtowała stosunki w teraźniejszości.

Kosmogonia w jednym tomie

W 1913 roku Besant i Leadbeater wydali książkę Man: Whence, How and Whither: A Record of Clairvoyant Investigation, która osadzała żywoty Alcyone w szerszej ramie kosmicznej. Jej treść, oparta na badaniach prowadzonych w Adyarze w 1910 roku, obejmuje dzieje ludzkości od najwcześniejszych łańcuchów planetarnych, przez epokę lemuryjską i atlantydzką, po narodziny i rozwój ras aryjskich. W porównaniu z wcześniejszymi pismami teozoficznymi książka wyróżnia się konkretnością: tam, gdzie wcześniejsze teksty mówiły o epokach i rasach ogólnie, tu pojawiają się imiona, miasta, wojny i wędrówki ludów.

Szczególne miejsce w tej opowieści zajmuje grupa dusz towarzyszących Mistrzom w ich pracy na przestrzeni wieków. Ci sami ludzie, którzy w latach 1910–1913 tworzyli trzon Towarzystwa w Adyarze, mieli przez tysiąclecia uczestniczyć w zakładaniu cywilizacji, kierowaniu migracjami i przekazywaniu wiedzy. Historia ludzkości okazywała się w ten sposób dziejami niewielkiej wspólnoty duchowej, której współczesne wcielenia zebrały się wokół Krishnamurtiego, gotowe pomagać mu w nadchodzącej misji.

Konstrukcja ta była nowatorska w obrębie teozofii. Wcześniej, w pismach Bławatskiej i jej bezpośrednich następców, reinkarnacja była prawem kosmicznym, a historia ras – procesem bezosobowym, w którym jednostki nie odgrywały wyróżnionej roli. U Besant i Leadbeatera kosmiczna ewolucja nabiera wymiaru biograficznego. Wielka historia zostaje opowiedziana jako saga konkretnych osób, a jej kulminacja przypada na czasy współczesne autorom.

Książka miała zresztą poprzedników w samym kręgu Leadbeatera. Już w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku William Scott-Elliot opublikował The Story of Atlantis (1896), a później The Lost Lemuria (1904), opierając się w dużej mierze na jasnowidzących opisach udostępnionych mu przez teozoficznych badaczy, wraz z mapami zaginionych kontynentów w kolejnych epokach. Man: Whence, How and Whither przejęła tę geografię i zaludniła ją. Tam, gdzie Scott-Elliot rysował kontury lądów i opisywał ogólne cechy ras, Besant i Leadbeater wprowadzali na scenę osoby, które czytelnik mógł spotkać na korytarzach w Adyarze.

Ta zmiana skali ma konsekwencje poznawcze. Opowieść o ogólnych prawach ewolucji można bronić jako spekulację metafizyczną, której nie sposób sprawdzić, lecz która nie rości sobie prawa do szczegółu. Opowieść o konkretnym wojowniku z konkretnego miasta, który był niegdyś matką obecnego prezydenta lokalnej loży, jest twierdzeniem innego rodzaju: domaga się wiary w precyzję widzenia, a zarazem wystawia się na zarzut, że szczegół wymyśla się łatwiej, niż odczytuje.

Kolonia przyszłości w Kalifornii

Najbardziej zaskakującą częścią Man: Whence, How and Whither są rozdziały poświęcone przyszłości. Autorzy twierdzili, że jasnowidzenie pozwala im zajrzeć nie tylko w przeszłość, ale także w nadchodzące stulecia, i opisali powstanie kolonii, w której ma się rozpocząć rozwój szóstej rasy głównej, następczyni obecnej ludzkości. Kolonia ta miała powstać w Kalifornii, w odległej przyszłości, pod kierunkiem Mistrzów, którzy wcielą się ponownie, by poprowadzić nową rasę.

Opis kolonii jest szczegółowy i w swoim rodzaju utopijny. Przedstawia wspólnotę ludzi wybranych ze względu na stopień rozwoju duchowego, żyjących w harmonii, w pięknych budowlach, z systemem wychowania opartym na zasadach teozoficznych, bez konfliktów i przemocy charakterystycznych dla dawnych epok. Przyszli mieszkańcy kolonii to w dużej mierze ci sami ludzie, którzy pojawiają się w żywotach Alcyone, odrodzeni ponownie, by kontynuować swoją wielowiekową pracę.

Ta wizja miała wpływ na późniejsze przedsięwzięcia teozoficzne w Kalifornii. Ośrodek Krotona w Hollywood, a później zakup ziemi w dolinie Ojai przez Besant w latach dwudziestych, gdzie zamierzała stworzyć wspólnotę oczekującą nowej epoki, odzwierciedlały nadzieję, że Kalifornia stanie się miejscem przełomu. Nie oznacza to, że te inicjatywy wprost realizowały plan z książki, ale pokazuje, jak jasnowidzące opisy przenikały do myślenia o rzeczywistych ośrodkach ruchu.

Głosy sprzeciwu z wewnątrz

Man: Whence, How and Whither i żywoty Alcyone wywołały krytykę nie tylko ze strony sceptyków, lecz także wewnątrz samego ruchu teozoficznego. Najpoważniejsze zarzuty formułowali ci, którzy uważali się za wiernych spadkobierców Bławatskiej i widzieli w nowych publikacjach odejście od jej nauki. Określenie „neoteozofia”, którym opatrywali myśl Besant i Leadbeatera, miało podkreślać, że chodzi o nową doktrynę, a nie o kontynuację dawnej.

Jednym z najostrzejszych krytyków był F. T. Brooks, przez pewien czas związany z Adyarem, który w 1914 roku opublikował książkę Neo-Theosophy Exposed. Zarzucał autorom, że ich opisy przeszłości są niespójne, sprzeczne z wcześniejszymi pismami teozoficznymi i podporządkowane bieżącym celom, przede wszystkim promocji Krishnamurtiego. Podobne zarzuty podnosiła Alice Leighton Cleather, dawna uczennica Bławatskiej, w pismach wymierzonych w kierunek, jaki przybrało Towarzystwo pod przewodnictwem Besant. Krytycy wskazywali, że Bławatska przestrzegała przed jasnowidzeniem niekontrolowanym i przed mieszaniem spraw osobistych z nauką duchową.

Również Rudolf Steiner, sekretarz generalny niemieckiej sekcji Towarzystwa, odrzucił ogłaszanie Krishnamurtiego przyszłym nauczycielem świata, co stało się jednym z powodów rozłamu i powstania Towarzystwa Antropozoficznego w 1913 roku. Steiner nie kwestionował samej możliwości odczytywania przeszłości, sam bowiem pisał o kronice akaszy, lecz sprzeciwiał się konkretnym wnioskom i sposobowi, w jaki zostały użyte.

Z czasem krytyczne głosy pojawiły się także wśród bezpośrednich współpracowników Leadbeatera. Ernest Wood, który w tamtych latach pracował w Adyarze u boku Leadbeatera, w książce Is This Theosophy...? (1936) opisał atmosferę tamtych lat i zastanawiał się nad tym, jak bardzo przekonania i oczekiwania otoczenia wpływały na treść jasnowidzących relacji. Jego świadectwo, choć życzliwe wobec ludzi, jest pełne wątpliwości co do samych wyników.

Biografia jako kosmologia

Patrząc z dystansu, żywoty Alcyone i Man: Whence, How and Whither można odczytać jako próbę nadania kosmicznego sensu konkretnej wspólnocie ludzi i jej oczekiwaniom. W latach 1910–1913 Towarzystwo Teozoficzne w Adyarze żyło nadzieją na przyjście nauczyciela świata, a opowieść o tysiącach lat przygotowań uzasadniała tę nadzieję i nadawała jej rangę przeznaczenia. Każdy uczestnik ruchu mógł odnaleźć swoje miejsce w wielkiej historii i poczuć, że jego obecne życie jest ogniwem w łańcuchu sięgającym Atlantydy.

Dla historyka idei przedsięwzięcie to jest interesujące jako przykład religijnej wyobraźni łączącej kosmogonię, genealogię i eschatologię w jedną opowieść. Pokazuje też ryzyko, jakie niesie autorytet jasnowidzenia, nie podlegający żadnej zewnętrznej kontroli: opisy przeszłości i przyszłości mogły w sposób niezauważalny dla samych autorów odbijać ich bieżące sympatie, ambicje i plany. Sam Krishnamurti w dorosłym życiu odrzucił nie tylko rolę, jaką mu przypisano, lecz także całą tę konstrukcję autorytetu, uznając, że prawdy nie można otrzymać od nikogo, kto twierdzi, iż widzi więcej. Żywoty Alcyone pozostały dokumentem epoki, w której jego przeszłość pisali za niego inni.