Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Neoplatonizm

Alkinoos i Didaskalikos

Didaskalikos Alkinoosa, zwięzły podręcznik doktryn Platona z czasów cesarstwa, pokazuje średni platonizm jako uporządkowany system szkolny, w którym najwyższy Bóg jest intelektem myślącym samego siebie, idee są jego myślami, a filozofia prowadzi do Boga trzema odrębnymi drogami poznania.

Budowa domu mądrości, „Aurora consurgens”, XV w., Zentralbibliothek Zürich
Budowa domu mądrości, „Aurora consurgens”, XV w., Zentralbibliothek Zürich

Podręcznik bez autora

Mało jest w historii filozofii tekstów tak wpływowych i zarazem tak anonimowych jak Didaskalikos. Rękopisy podają tytuł Wykład nauk Platona i imię autora: Alkinoos. Poza tym nie wiemy o nim nic. Nie znamy jego miasta, nauczycieli ani uczniów, nie znamy żadnego innego dzieła, które moglibyśmy mu z pewnością przypisać. Na podstawie języka, doktryny i zbieżności z innymi tekstami szkolnymi datuje się podręcznik zwykle na II wiek po Chrystusie, choć niektórzy badacze dopuszczają nieco wcześniejszą lub późniejszą datę.

W 1879 roku Jacob Freudenthal zaproponował rozwiązanie, które przez blisko sto lat uchodziło za pewnik. Uznał, że imię Alkinoos jest zniekształceniem imienia Albinos, w zapisie greckim bardzo podobnego, a autorem podręcznika jest platonik Albinos, który w połowie II wieku nauczał w Smyrnie i którego wykładów słuchał młody Galen. Od Albinosa zachowało się krótkie Wprowadzenie do dialogów Platona, Prologos, w którym omawia porządek lektury. Hipoteza była elegancka, bo łączyła bezimienny podręcznik ze znaną postacią i pozwalała mówić o „szkole Gajusa”, do której Albinos miał należeć.

W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku hipoteza ta została poważnie podważona, najpierw przez Michelangela Giustę, potem przez Johna Whittakera, który przygotował krytyczne wydanie podręcznika, opublikowane w 1990 roku we francuskiej serii Budé z przekładem Pierre’a Louisa. Argumentowano, że nie ma paleograficznego powodu do poprawiania imienia, że między Prologos a Didaskalikos zachodzą różnice terminologiczne i że cała konstrukcja „szkoły Gajusa” opiera się na wątłych podstawach. Dziś większość badaczy, w tym John Dillon, autor angielskiego przekładu z komentarzem, mówi po prostu o Alkinoosie i traktuje go jako odrębnego autora. Ta zmiana nie ma jedynie znaczenia filologicznego: przypomina, że Didaskalikos należy czytać jako reprezentatywny tekst epoki, a nie jako dzieło konkretnej szkoły o znanym rodowodzie.

Platon jako system

Już pierwsze zdania określają charakter dzieła. Alkinoos zapowiada wykład „najważniejszych nauk Platona” i rzeczywiście w trzydziestu sześciu krótkich rozdziałach przechodzi przez całość filozofii. Definiuje ją jako dążenie do mądrości, czyli uwolnienie duszy i zwrócenie jej od ciała ku temu, co inteligibilne i prawdziwie istniejące. Dzieli ją na trzy części: dialektyczną, teoretyczną i praktyczną. Część teoretyczna obejmuje teologię, fizykę i matematykę, praktyczna – etykę, ekonomikę i politykę.

Ten podział nie pochodzi z dialogów. Platon nigdy nie wyłożył swojej filozofii w takim porządku, a w dialogach często zostawiał pytania otwarte, kazał rozmówcom błądzić i nie rozstrzygał sporów. Didaskalikos przedstawia za to Platona jako autora zamkniętego systemu, w którym każde pytanie ma odpowiedź, a każdą odpowiedź można znaleźć w którymś z dialogów, jeśli tylko się wie, gdzie szukać. Taki sposób czytania był typowy dla epoki: filozofia stawała się nauką przekazywaną w szkole, z kanonem tekstów, kolejnością lektur i zestawem twierdzeń do opanowania.

Dobrym przykładem tej metody jest rozdział o kryterium prawdy. Alkinoos pyta, czym rozpoznajemy prawdę, i odpowiada, że sędzią jest intelekt, a narzędziem, którym sędzia się posługuje, jest rozum w sensie zdolności sądzenia. Rozróżnia przy tym myślenie, którym dusza przed wejściem w ciało oglądała przedmioty inteligibilne, od pojęć naturalnych, które pozostały w niej po tym oglądzie jako przechowane wspomnienie. Platońska anamneza zostaje tu przełożona na język teorii poznania, jakim posługiwali się stoicy, a mit z Fajdrosa zamienia się w twierdzenie o pochodzeniu pojęć. Tak samo potraktowana jest matematyka: Alkinoos widzi w niej nie cel, lecz ćwiczenie, które wyostrza umysł, odciąga go od zmysłów i przygotowuje do oglądu tego, co prawdziwie istnieje. Arytmetyka, geometria, stereometria, astronomia i muzyka mają wartość o tyle, o ile prowadzą wzwyż.

Najbardziej zaskakujące dla współczesnego czytelnika jest to, jak swobodnie Alkinoos włącza do tego systemu elementy innych szkół. W części dialektycznej znajduje u Platona sylogistykę Arystotelesa i jego dziesięć kategorii, które jakoby Platon „ukazał” w Parmenidesie i innych dialogach. W etyce posługuje się terminologią stoicką i perypatetycką. Nie jest to eklektyzm bezmyślny, lecz przejaw przekonania, że prawdziwa filozofia jest jedna, a Platon był jej najpełniejszym wyrazicielem; to, co dobre u późniejszych, musiało być więc u niego obecne przynajmniej w zalążku.

Idee jako myśli Boga

Najważniejszy filozoficznie fragment podręcznika to rozdziały dziewiąty i dziesiąty, poświęcone ideom i Bogu. Alkinoos określa ideę wieloaspektowo: w odniesieniu do Boga jest ona jego myślą, w odniesieniu do nas – pierwszym przedmiotem poznania umysłowego, w odniesieniu do materii – miarą, w odniesieniu do świata zmysłowego – wzorem, a rozważana sama w sobie – istotą. Ta pięciokrotna definicja jest jednym z najbardziej precyzyjnych sformułowań średniego platonizmu.

Kluczowa jest pierwsza część. Idee nie są samoistnymi bytami unoszącymi się gdzieś obok Boga, jak sugerowały niektóre odczytania Platona i jak rozumiał je jego krytyk Arystoteles. Są myślami boskiego intelektu, wiecznymi i doskonałymi. Alkinoos uzasadnia to krótko: Bóg jest intelektem, a intelekt musi mieć przedmiot myśli, który jest wieczny i niezmienny; takimi przedmiotami mogą być tylko idee. Zarazem ogranicza zakres idei: nie ma idei rzeczy sztucznych, takich jak tarcza czy lira, ani rzeczy przeciwnych naturze, jak choroba, ani jednostek, ani rzeczy względnych. Idee są wzorami wyłącznie dla tego, co powstaje zgodnie z naturą.

W rozdziale dziesiątym pojawia się obraz samego Boga. Najwyższy jest u Alkinoosa „pierwszy intelekt”, nieruchomy, który porusza niebo, jak przedmiot pożądania porusza pożądającego. Ta formuła pochodzi wprost z dwunastej księgi Metafizyki Arystotelesa. Pierwszy Bóg myśli zawsze siebie samego i swoje myśli, a ta jego działalność jest właśnie ideą. Poniżej niego Alkinoos umieszcza intelekt duszy świata, który Pierwszy Bóg „budzi” i zwraca ku sobie, jakby rozbudzał go z głębokiego snu. Mamy więc hierarchię, w której najwyższy Bóg nie stwarza bezpośrednio, lecz porządkuje świat przez pośrednictwo duszy kosmicznej i jej intelektu.

Z tym obrazem wiąże się interpretacja jednego z najbardziej spornych miejsc Timajosa. Gdy Platon mówi, że świat „powstał”, nie należy według Alkinoosa rozumieć tego tak, jakby był kiedyś czas, w którym świata nie było. Świat jest „zrodzony” w tym sensie, że stale się staje i całe swoje istnienie zawdzięcza przyczynie wyższej od siebie. Bóg nie tworzy go zatem w chwili, lecz wiecznie porządkuje, a duszę świata nie tyle stwarza, ile budzi i kieruje ku sobie. To odczytanie, wspólne wielu platonikom tej epoki, stanie się później przedmiotem długich sporów z chrześcijańskimi teologami.

Trzy drogi poznania Boga

W tym samym rozdziale Alkinoos zajmuje się pytaniem, jak w ogóle można o takim Bogu myśleć. Odpowiedź zaczyna od zastrzeżeń. Bóg jest niewymowny i uchwytny jedynie intelektem, ponieważ nie jest ani rodzajem, ani gatunkiem, ani różnicą gatunkową, nie przysługuje mu żadna przypadłość, nie jest ani zły, ani dobry w sensie, w jakim mówimy o rzeczach dobrych przez uczestnictwo, nie jest ani jakością, ani pozbawiony jakości. Te przeczenia nie są jeszcze teologią negatywną w pełnym, plotyńskim sensie, ale wyznaczają kierunek.

Następnie Alkinoos wylicza trzy sposoby, w jakie można dojść do pojęcia Boga. Pierwszym jest abstrakcja, aphairesis: odejmujemy od rzeczy zmysłowych kolejne określenia, tak jak dochodzimy do pojęcia punktu, odejmując od bryły głębokość, od powierzchni szerokość, a od linii długość. Drugim jest analogia, której wzorem jest porównanie ze słońcem w Państwie: jak słońce daje oku zdolność widzenia, a rzeczom widzialność, tak Bóg daje duszy zdolność poznania, a przedmiotom poznawalność. Trzecim jest wznoszenie przez kolejne stopnie piękna, znane z Uczty: od piękna ciał do piękna duszy, od niego do piękna obyczajów i praw, a stamtąd do „wielkiego morza piękna”, aż w końcu do samego Dobra, które jest przedmiotem miłości i pożądania.

Te trzy drogi, przeczenia, analogii i wywyższenia, miały w późniejszej historii teologii długie życie. Pojawiają się, w zmienionej formie, u Pseudo-Dionizego, u scholastyków i w nowożytnych podręcznikach teologii naturalnej. Alkinoos nie był ich jedynym źródłem; ten sam zestaw krążył w średnim platonizmie w różnych wersjach. Ale w Didaskalikos został ujęty najjaśniej i najbardziej szkolnie, jako metoda, której można nauczyć.

Szkoła, etyka i późny los

Druga część podręcznika, poświęcona fizyce i etyce, jest w dużej mierze streszczeniem Timajosa i dialogów etycznych. Alkinoos opisuje budowę świata, naturę duszy, jej nieśmiertelność i wędrówkę, a w etyce wskazuje jako cel życia „upodobnienie się do Boga”, homoiōsis theōi, formułę z Teajteta. Precyzuje przy tym, że chodzi o upodobnienie do boga niebiańskiego, a nie do Boga ponadniebiańskiego, który jest ponad cnotą. Ta ostrożność dobrze oddaje charakter całego dzieła: Alkinoos chce, by uczeń wiedział nie tylko, do czego dążyć, ale też, czego nie może osiągnąć.

Średni platonizm był długo zaniedbywany przez historyków filozofii, którzy widzieli w nim jedynie przygotowanie do Plotyna. Didaskalikos pokazuje, że była to epoka myślenia samodzielnego, choć zorientowanego na systematyzację i nauczanie. Wiele z tego, co uchodzi za oryginalne odkrycie neoplatonizmu, w tym idee jako myśli boskiego intelektu i rozróżnienie poziomów boskości, znajduje się już w tym podręczniku. Plotyn przeformułował te twierdzenia, umieszczając ponad intelektem Jedno, ale pracował w świecie pojęć, który przygotowali tacy nauczyciele jak Alkinoos.

Późny los dzieła był pomyślny. W XV wieku Marsilio Ficino przełożył Didaskalikos na łacinę, a przekład ten ukazał się drukiem w Wenecji w 1497 roku w zbiorze pism platońskich wydanym przez Aldusa Manutiusa. Renesansowi czytelnicy otrzymali w ten sposób przystępny klucz do Platona, który pozwalał uporządkować dialogi w jeden obraz. Ironią historii jest to, że ten klucz pochodził od autora, którego imienia nie jesteśmy pewni i o którego życiu nie wiemy nic. Jego dziełem był jednak sam porządek, a ten przetrwał lepiej niż biografia.