Pierre Hadot i prostota spojrzenia
Wydana w 1963 roku książka Pierre’a Hadota Plotin ou la simplicité du regard odczytała neoplatonizm nie jako gmach pojęć o Jednym i hipostazach, lecz jako praktykę przemiany siebie, i zapoczątkowała drogę, która doprowadziła francuskiego uczonego do rozumienia całej filozofii starożytnej jako sposobu życia.

Filolog, który zaczął od pytania o życie
Pierre Hadot urodził się w Paryżu w 1922 roku i zmarł w 2010 roku. Formację odebrał w katolickim seminarium, w 1944 roku przyjął święcenia kapłańskie, a na początku lat pięćdziesiątych opuścił kapłaństwo, co sam później wiązał z rozczarowaniem do ówczesnej atmosfery Kościoła. Pracował w Narodowym Centrum Badań Naukowych, od 1964 roku w École pratique des hautes études, a w 1982 roku objął w Collège de France katedrę historii myśli hellenistycznej i rzymskiej. Przez większą część kariery był przede wszystkim filologiem i edytorem: wydawał teksty, ustalał atrybucje, tłumaczył i komentował.
Ta filologiczna podstawa jest ważna dla zrozumienia jego najsłynniejszych tez. Hadot nie był popularyzatorem, który z zewnątrz narzuca starożytnym własną potrzebę duchowości. Doszedł do swojego ujęcia przez długą pracę nad tekstami, w których dostrzegł coś, co ówczesna historia filozofii zwykle pomijała: że starożytni filozofowie pisali przede wszystkim po to, by formować słuchaczy, a nie po to, by budować systemy.
Wśród jego wczesnych prac dużą wagę miało dwutomowe studium Porphyre et Victorinus z 1968 roku, w którym przedstawił argumenty za przypisaniem Porfiriuszowi anonimowego komentarza do Parmenidesa, zachowanego we fragmentach z palimpsestu turyńskiego. Atrybucja ta pozostaje przedmiotem sporu, lecz sama dyskusja zmieniła obraz pierwszego pokolenia po Plotynie. W rozmowach wydanych pod koniec życia Hadot wspominał, że jako młody człowiek przeżył kilka razy nagłe poczucie zanurzenia w całości świata, doświadczenie, które później rozpoznał w opisach określanych mianem uczucia oceanicznego. Twierdził, że to ono skłoniło go do szukania u filozofów nie tylko teorii, lecz opisu przeżycia, które sam znał. Nie należy z tych zwierzeń wyciągać zbyt daleko idących wniosków, ale pomagają one zrozumieć, dlaczego Plotyn, autor najprzenikliwszych w starożytności stron o obecności tego, co ponad myślą, stał się jego pierwszym wielkim tematem.
Dla naszego tematu ważniejsze jest jednak to, że przez całe życie Hadot wracał do samego Plotyna, a jego pierwsza książka o nim powstała jeszcze przed wielkimi pracami filologicznymi.
Książka o Plotynie
Plotin ou la simplicité du regard ukazała się w 1963 roku w serii wydawniczej poświęconej poszukiwaniom absolutu, adresowanej do szerszego kręgu czytelników niż specjaliści. Jest książką niewielką, pisaną prozą jasną i niemal osobistą. Hadot otwiera ją uwagą Porfiriusza z Żywota Plotyna, że mistrz zdawał się wstydzić tego, iż jest w ciele. Nie traktuje jej jako ciekawostki biograficznej, lecz jako klucz: Plotyn żył w przekonaniu, że to, czym naprawdę jest, nie wyczerpuje się w jednostce cielesnej i psychicznej, którą widzą inni.
Z tego punktu wyjścia Hadot rozwija naukę o poziomach jaźni. Człowiek nie jest jednym „ja”, lecz może utożsamiać się z różnymi poziomami siebie: z ciałem i jego potrzebami, z duszą rozumującą, z intelektem, który u Plotyna nigdy całkiem nie zstąpił do świata ciał, wreszcie z tym, co w nas dotyka Jednego. Filozofia nie polega na zdobyciu wiedzy o tych poziomach, lecz na przesunięciu własnej tożsamości ku wyższym. Hadot podkreśla, że dla Plotyna to, co najwyższe, jest w nas zawsze obecne; trzeba tylko zwrócić się ku niemu, przestać rozpraszać uwagę na rzeczy niższe.
Tytułowa prostota spojrzenia nawiązuje do tego, co Plotyn mówi o widzeniu Jednego. Gdy dusza przestaje patrzeć na formy i pojęcia, gdy odrzuca wszystko, co mogłaby jeszcze myśleć, jej spojrzenie staje się proste: nie ma w nim już podziału na widzącego i widziane. Hadot przywołuje sformułowanie z zakończenia piątej Enneady, które każe „odrzucić wszystko”, i rozumie je nie jako metodę logiczną, lecz jako ćwiczenie uwagi.
Szczególnie wiele miejsca Hadot poświęca pojęciu obecności. Jedno nie jest u Plotyna odległym szczytem, do którego trzeba dojść długą wspinaczką, lecz rzeczywistością, która nigdy nie jest nieobecna; to dusza bywa nieobecna wobec niego, zajęta tym, co zewnętrzne. Wznoszenie się nie polega więc na zdobywaniu nowego terytorium, lecz na powrocie do tego, co już jest. Hadot zauważa, że stąd bierze się charakterystyczny ton plotyńskich wezwań, łagodny i zarazem natarczywy: nie trzeba niczego wytwarzać, wystarczy przestać się odwracać. Taka nauka czyni filozofię sprawą uwagi i nawyku, a nie tylko argumentu.
Kolejne rozdziały książki dotyczą obecności, miłości, cnót, łagodności i samotności. Hadot zwraca uwagę na to, co często znikało w podręcznikowych wykładach: że Plotyn, mistyk Jednego, był według Porfiriusza człowiekiem uważnym dla innych, opiekunem sierot powierzonych mu przez rodziny, rozjemcą sporów. Łagodność nie jest dodatkiem do kontemplacji, lecz jej owocem. Ten, kto żyje w obecności Jednego, nie gardzi światem, lecz patrzy na niego bez lęku i bez zachłanności.
Neoplatonizm jako ćwiczenie
Najbardziej doniosła teza książki polega na zmianie samego sposobu czytania neoplatonizmu. W historii filozofii, zwłaszcza w tradycji niemieckiej, Plotyn uchodził za twórcę systemu: Jedno, Umysł, Dusza, emanacja, powrót. Hadot nie neguje istnienia tej struktury, ale twierdzi, że jej sens ujawnia się dopiero wtedy, gdy zrozumie się, czemu ona służy. Opis hipostaz jest mapą drogi, a nie celem samym w sobie. Plotyn mówi o Umyśle, aby słuchacz mógł odkryć w sobie życie Umysłu; mówi o Jednym, aby słuchacz mógł się ku niemu zwrócić.
Hadot odczytuje w tym świetle także formę Ennead. Traktaty Plotyna są zapisem wykładów i dyskusji, w których mistrz odpowiadał na pytania uczniów, wracał do tych samych problemów, próbował różnych dróg. Ich powtórzenia i pozorne niekonsekwencje nie świadczą o słabości myślenia, lecz o tym, że celem nie było ustalenie definitywnej doktryny, ale prowadzenie słuchacza przez kolejne kroki przemiany. Tekst filozoficzny jest w tej perspektywie narzędziem duchowej pedagogii.
Z tej perspektywy inaczej wygląda też relacja mistrza i ucznia w szkole Plotyna. Porfiriusz opisuje, jak Plotyn pozwalał słuchaczom przerywać wykład pytaniami i jak przez trzy dni odpowiadał na jego własne wątpliwości dotyczące związku duszy z ciałem. Dla Hadota to nie anegdota o cierpliwości nauczyciela, lecz świadectwo, że filozofia dokonywała się w żywej rozmowie, a tekst był jej śladem, nie zastępstwem.
Ten sposób czytania budził sprzeciw. Krytycy zarzucali Hadotowi, że zbyt mocno zbliża Plotyna do chrześcijańskiej duchowości, że jego ujęcie zaciera ścisłość metafizyczną, a nawet że przenosi na starożytność własne poszukiwania byłego księdza. Hadot przyjmował te zarzuty spokojnie. W późniejszych wydaniach książki dopisywał uwagi, w których korygował niektóre sformułowania, zwłaszcza dotyczące doświadczenia mistycznego, ale nie wycofał się z zasadniczej tezy.
Od Plotyna do Exercices spirituels
W 1981 roku Hadot opublikował zbiór Exercices spirituels et philosophie antique, który w kolejnych wydaniach był rozszerzany. Tytułowy esej, wydrukowany pierwotnie w roczniku École pratique, uogólnia to, co odkrył przy Plotynie. Nie tylko neoplatonicy, lecz także stoicy, epikurejczycy, cynicy, a nawet Sokrates i Platon traktowali filozofię jako zespół ćwiczeń duchowych: medytacji nad śmiercią, uwagi skierowanej na chwilę obecną, oglądu świata z góry, badania sumienia, kontroli przedstawień. Termin „ćwiczenia duchowe” Hadot wybrał świadomie, choć wiedział, że kojarzy się z Ignacym Loyolą; chciał podkreślić, że chodzi o przemianę całej osoby, a nie tylko intelektu.
Ta książka, zwłaszcza po ukazaniu się angielskiego wyboru pod tytułem Philosophy as a Way of Life w 1995 roku, przyniosła Hadotowi szeroki rozgłos. Michel Foucault czytał jego prace i nawiązywał do nich w późnych wykładach o trosce o siebie; Hadot odpowiedział później, że ujęcie Foucaulta zbyt mocno akcentuje estetykę kształtowania siebie, a zbyt słabo to, co dla starożytnych było najważniejsze: przekroczenie indywidualności ku perspektywie uniwersalnej, rozumu, natury lub Umysłu. Ta różnica dobrze pokazuje, jak głęboko jego myśl pozostała naznaczona Plotynem.
W 1995 roku ukazała się synteza Qu’est-ce que la philosophie antique?, w której Hadot przedstawił całą historię filozofii greckiej i rzymskiej jako dzieje różnych form życia filozoficznego. Neoplatonizm jest w niej ostatnim wielkim etapem, w którym ćwiczenie duchowe przybiera postać wznoszenia się ku Jednemu. Równolegle Hadot pracował nad komentowanymi przekładami poszczególnych traktatów Plotyna w serii wydawanej przez paryskie wydawnictwo Cerf, w tym traktatu o Jednym i o tym, jak wielość idei pochodzi od dobra, oraz traktatu o miłości. Łączył w nich drobiazgową filologię z tym samym pytaniem o przemianę, które stawiał w 1963 roku.
Spojrzenie, które nie ma przedmiotu
Dla historii neoplatonizmu zasługa Hadota polega na przywróceniu wymiaru, o którym starożytni pisali wprost, a który nowożytna filozofia akademicka zepchnęła na margines. Porfiriusz mówi, że Plotyn czterokrotnie w czasie, gdy byli razem, osiągnął zjednoczenie z bogiem ponad wszystkim; sam Plotyn opisuje wznoszenie się duszy jako ucieczkę samotnego ku Samotnemu. Hadot uznał te świadectwa za integralną część filozofii, a nie za mistyczny dodatek, który historyk może pominąć.
Jego książka o Plotynie, choć mała objętością, wyznaczyła kierunek badań i lektur na pół wieku. Polscy czytelnicy otrzymali przekłady kilku jego prac, a ujęcie filozofii jako sposobu życia weszło do powszechnego obiegu, czasem w uproszczonej postaci, która z ćwiczeń duchowych czyni techniki samopomocy. Hadot przed takim spłaszczeniem przestrzegał. Ćwiczenie miało dla niego sens tylko w ramach całościowej wizji rzeczywistości; Plotyn uczy prostoty spojrzenia nie dlatego, że to przyjemne, ale dlatego, że rzeczywistość najwyższa jest prosta, a dusza, która chce ją ujrzeć, musi stać się do niej podobna.
W tej formule zawiera się całe dzieło Hadota. Neoplatonizm nie jest dla niego zbiorem twierdzeń do zapamiętania, lecz zaproszeniem do zmiany sposobu patrzenia, które obejmuje intelekt, uczucia i postępowanie. Taką właśnie lekturę Plotyna Hadot uważał za najbardziej wierną: nie dlatego, że nowoczesną, ale dlatego, że zgodną z tym, jak sami starożytni rozumieli swój zawód.
