Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Neoplatonizm

Thomas Taylor Platonik i angielski Proklos

Thomas Taylor, londyński samouk zwany Platonikiem, przełożył na angielski Platona, Plotyna, Proklosa i Jamblicha, czyniąc późny neoplatonizm dostępnym dla czytelników bez greki, i choć filologowie wyśmiewali jego przekłady, to właśnie przez nie korzystali z tej tradycji romantycy, transcendentaliści i okultyści.

Portret Thomasa Taylora (1758–1835), platonika, pędzla sir Thomasa Lawrence’a z 1812 roku, czarno-biała fotografia obrazu olejnego – domena publiczna
Portret Thomasa Taylora (1758–1835), platonika, pędzla sir Thomasa Lawrence’a z 1812 roku, czarno-biała fotografia obrazu olejnego – domena publiczna · Wikimedia Commons

Grecki przy świecy

Thomas Taylor urodził się w Londynie w 1758 roku w rodzinie dysydenckiej, której przeznaczeniem dla syna była posługa nonkonformistycznego kaznodziei. Przez krótki czas uczęszczał do szkoły św. Pawła, lecz edukacji nie ukończył, a matematyką i greką zajmował się w dużej mierze sam, w godzinach wolnych od pracy zarobkowej. Przez kilka lat był urzędnikiem w banku, potem pełnił funkcję zastępcy sekretarza Towarzystwa Popierania Sztuk, Manufaktur i Handlu. Biografowie powtarzają opowieść o nocnych lekturach Arystotelesa i Proklosa po dniu spędzonym nad rachunkami; jak wiele w niej z hagiografii, trudno dziś rozstrzygnąć, ale obraz człowieka, który wyrwał grekę z zaciszu kolegiów, oddaje sedno jego pozycji.

Taylor nie studiował w Oksfordzie ani w Cambridge, nie miał stopnia naukowego i nie należał do środowiska filologów klasycznych, którzy w ówczesnej Anglii stanowili zamknięty krąg duchownych i nauczycieli szkół elitarnych. Ta pozycja zewnętrzna określiła zarówno siłę, jak i słabości jego pracy. Mógł czytać neoplatoników bez akademickiego przekonania, że są oni dekadentami greckiej myśli, lecz brakowało mu dyscypliny krytyki tekstu, którą jego współcześni uważali za warunek powagi.

Przekonanie Taylora było proste i radykalne: późni platonicy – Plotyn, Porfiriusz, Jamblich, Proklos, Olimpiodor – nie zniekształcili Platona, lecz byli jego najlepszymi wykładowcami, przechowawcami teologii, którą Platon ukrył w dialogach. Kto chce zrozumieć Platona, musi czytać go oczami Proklosa. Taki pogląd był dokładnym przeciwieństwem tego, czego uczyła ówczesna i późniejsza filologia, dążąca do oddzielenia „prawdziwego” Platona od rzekomych naleciałości aleksandryjskich i ateńskich.

Lista przekładów

Dorobek Taylora jest ogromny. W 1787 roku wydał The Mystical Initiations; or, Hymns of Orpheus oraz przekład plotyńskiego traktatu o pięknie, pierwszego pisma Plotyna, jakie ukazało się w całości po angielsku. W latach 1788–1789 opublikował dwa tomy The Philosophical and Mathematical Commentaries of Proclus na pierwszą księgę Elementów Euklidesa, poprzedzone obszernymi rozprawami własnymi. W 1804 roku ukazało się pięciotomowe wydanie dzieł Platona, w którym Taylor wykorzystał wcześniejsze przekłady Floyera Sydenhama, uzupełniając je o własne i opatrując notami czerpanymi z neoplatońskich komentatorów. W 1812 roku wydał w dziewięciu tomach przekład Arystotelesa.

Szczególne miejsce zajmuje Proklos. Poza komentarzem do Euklidesa Taylor przełożył Teologię platońską (1816), a także Elementy teologii, oraz komentarz do Timajosa (1820), a także fragmenty innych komentarzy. Z Jamblicha dał Żywot Pitagorasa (1818) i traktat O misteriach (1821), z Plotyna wybór pism (1817), z Porfiriusza rozprawę o wstrzemięźliwości od pokarmów zwierzęcych oraz pismo o grocie nimf. Przełożył też Wędrówkę po Grecji Pauzaniasza i wiele drobniejszych tekstów. Przez większą część XIX wieku dla anglojęzycznego czytelnika nie było innych przekładów znacznej części tych dzieł, a dla niektórych z nich Taylor pozostał jedynym tłumaczem aż do XX stulecia.

Do przekładów dodawał własne rozprawy, w których wykładał system neoplatoński z gorliwością wyznawcy. Najbardziej wpływowa okazała się A Dissertation on the Eleusinian and Bacchic Mysteries, opublikowana na początku lat dziewięćdziesiątych XVIII wieku, w której misteria antyczne zostają przedstawione jako dramaty duchowego oczyszczenia i powrotu duszy do źródła. Ta interpretacja, oparta na neoplatońskich alegoriach, stała się później jednym z ulubionych tekstów ezoterycznych środowisk.

Język tych przekładów zasługuje na osobną uwagę. Taylor wprowadził do angielszczyzny cały zestaw terminów, które później stały się kanonem ezoterycznego piśmiennictwa: Jedno opisywał jako „ponadistotowe”, superessential, umysł nazywał intelektem, a to, co wyższe od wszelkiej wypowiedzi, określał jako niewyrażalne. Rozróżniał bogów „nadświatowych” i „wewnątrzświatowych”, mówił o „intelektualnych” i „inteligibilnych” porządkach, nie szukając angielskich odpowiedników, które brzmiałyby naturalnie. Z punktu widzenia stylu był to wybór nieszczęśliwy; z punktu widzenia przekazu doktryny okazał się skuteczny, bo czytelnik od razu widział, że ma do czynienia z odrębnym, technicznym słownikiem, a nie z ogólnikową pobożnością.

Znamienne jest także to, od czego Taylor zaczął. Wybór plotyńskiego traktatu o pięknie jako pierwszego przekładu nie był przypadkowy: tekst ten mówi o wznoszeniu się od piękna ciał do piękna duszy i dalej do źródła wszelkiego piękna, a więc nadawał się do lektury przez ludzi sztuki. W epoce, w której estetyka stawała się osobną dziedziną refleksji, neoplatonizm trafił do angielskiego czytelnika najpierw jako filozofia piękna, a dopiero potem jako teologia.

Pogański Taylor

Taylor nie ukrywał, że jego zaangażowanie wykracza poza zainteresowania historyka. Pisał o bogach greckich z czcią, krytykował chrześcijaństwo jako religię, która przesłoniła wyższą teologię starożytnych, i bronił politeizmu w jego neoplatońskiej, filozoficznej postaci. Współcześni nazywali go „pogańskim Taylorem”, a wokół jego osoby narosły anegdoty o ofiarach składanych bogom w londyńskim mieszkaniu. Źródła tych opowieści są niepewne i często satyryczne, ale świadczą o tym, jak obco brzmiał jego głos w Anglii epoki georgiańskiej.

Satyrycy chętnie z niego kpili. Isaac D’Israeli w powieści Vaurien z 1797 roku przedstawił postać mistycznego platonika wyraźnie wzorowaną na Taylorze. Sam Taylor potrafił odpowiadać ironią: w 1792 roku wydał anonimowo A Vindication of the Rights of Brutes, parodię traktatu Mary Wollstonecraft o prawach kobiet, w której doprowadzał rewolucyjną retorykę praw do absurdu przez rozciągnięcie jej na zwierzęta. Ten epizod pokazuje, że Platonik był również człowiekiem swojego czasu, uczestnikiem londyńskich sporów, a nie tylko pustelnikiem przy świecy.

Romantycy i transcendentaliści

Wpływ Taylora na romantyków jest częściej zakładany niż udokumentowany, ale pewne fakty są dobrze poświadczone. W latach osiemdziesiątych XVIII wieku wygłosił cykl wykładów o filozofii platońskiej w domu rzeźbiarza Johna Flaxmana, w środowisku, do którego należał także William Blake. Czy Blake słuchał tych wykładów, nie wiadomo na pewno, ale jego symbolika – pieczara, sen, upadek duszy w ciało, tkanie zasłony materii – nosi wyraźne ślady neoplatońskiej alegorii, którą Taylor udostępnił po angielsku. Kathleen Raine w pracy Blake and Tradition argumentowała, że wiele obrazów Blake’a da się odczytać przez przekłady Taylora, zwłaszcza przez pismo Porfiriusza o grocie nimf. Część badaczy uważa jej lektury za zbyt daleko idące; nikt jednak nie przeczy, że przekłady były w tym kręgu dostępne.

Coleridge w młodości zabiegał o zdobycie Taylorowskich przekładów, a jego fascynacja Plotynem i Jamblichem z lat dziewięćdziesiątych XVIII wieku zbiegła się z ich wydaniem. Shelley i Thomas Love Peacock czytali Taylora, a Peacock, sam miłośnik greki, wyrażał się o nim z sympatią. Wordsworthowskie obrazy duszy przychodzącej ze źródła i zapominającej o nim również bywały zestawiane z neoplatońską tradycją, choć związek z Taylorem jest tu trudny do wykazania.

Jeszcze wyraźniej Taylor oddziałał w Ameryce. Amos Bronson Alcott kolekcjonował jego przekłady, a Ralph Waldo Emerson czytał je i cytował; przez Taylora przyswajał sobie Plotyna i Proklosa, a język „nad-duszy” i jedności wszystkich rzeczy w jednym duchu, który znamy z jego esejów, ma wśród swoich źródeł także angielskie wersje neoplatoników. Transcendentaliści nie znali greki w stopniu pozwalającym czytać Proklosa w oryginale, więc Taylor był dla nich niezbędnym pośrednikiem. Pod koniec XIX wieku w Ameryce wznowiono kilka jego przekładów i rozpraw, co pokazuje, że wciąż znajdowały czytelników.

Okultyści i filologowie

Najtrwalszą publiczność Taylor znalazł w kręgach ezoterycznych drugiej połowy XIX wieku. Amerykański lekarz i wydawca Alexander Wilder, związany z ruchem teozoficznym, wznawiał jego rozprawę o misteriach i inne teksty. Helena Bławatska w Izydzie odsłoniętej z 1877 roku obficie cytowała przekłady Taylora i powoływała się na nie jako na świadectwa starożytnej mądrości. Dla teozofów, a później dla członków Zakonu Złotego Brzasku i licznych mniejszych bractw, angielski Proklos i Jamblich Taylora były głównym dostępem do teurgii i późnoantycznej teologii. Dzięki niemu słownictwo neoplatońskie – hierarchie bogów, wehikuł duszy, oczyszczenia i wzniesienia – weszło do anglojęzycznego okultyzmu.

Filologowie widzieli te same przekłady zupełnie inaczej. Recenzenci w czasopismach takich jak „Edinburgh Review” zarzucali Taylorowi nieznajomość greckiej gramatyki, przesądy na rzecz neoplatoników i niezrozumiały styl. Jego angielszczyzna była rzeczywiście ciężka, pełna latynizmów i neologizmów, a tłumacz nie wahał się wprowadzać do tekstu interpretacji zaczerpniętych od komentatorów. Kiedy w XIX wieku powstały nowe przekłady Platona, zwłaszcza Benjamina Jowetta, przekłady Taylora uznano za przestarzałe, a samą jego osobę za ciekawostkę.

Krytyka ta nie była bezpodstawna, ale miała też swoje ideologiczne zaplecze. Wiktoriańska filologia, ukształtowana przez niemiecką naukę o starożytności, budowała obraz klasycznej Grecji jako epoki rozumu i harmonii, a neoplatonizm zaliczała do zjawisk schyłkowych, przesyconych magią i zabobonem. Taylor, który uważał Proklosa za szczyt greckiej filozofii, był dla tej wizji nie tylko złym tłumaczem, lecz także świadkiem niewygodnej tradycji.

Dopiero w XX wieku przyszła częściowa rehabilitacja. Kathleen Raine i George Mills Harper wydali w 1969 roku wybór jego pism, podkreślając jego rolę w historii wyobraźni romantycznej. Historycy neoplatonizmu, choć nie ukrywają słabości jego filologii, zauważają, że Taylor jako jeden z pierwszych potraktował późnych platoników poważnie, jako filozofów, a nie jako schyłkowych mistyków. Jego teza, że Platona trzeba czytać w świetle tradycji, która go komentowała, wraca dziś w zmienionej postaci w badaniach nad starożytną egzegezą.

Postać Taylora skłania do zadania pytania, które dotyczy całej historii przekazu tradycji ezoterycznych. Czy przekład jest wiarygodny, jeśli tłumacz jest wyznawcą tego, co przekłada? Taylor odpowiedziałby, że tylko wyznawca może przekładać teologię, bo tylko on rozumie, o czym ona mówi. Jego krytycy odpowiadali, że tylko zdystansowany filolog jest w stanie oddać tekst, a nie własne o nim mniemanie. Obie strony miały częściowo rację, a historia recepcji neoplatonizmu w świecie anglojęzycznym przez ponad stulecie toczyła się w napięciu między nimi.