Pieczęć Ordo Theia Philosophia
Neoplatonizm

Apulejusz i Bóg Sokratesa

Wykład De deo Socratis Apulejusza z Madaury przekazał łacińskiemu Zachodowi uporządkowaną demonologię platońską, w której demony, istoty powietrzne i namiętne, pośredniczą między niedostępnymi bogami a ludźmi, a Augustyn, polemizując z nią w Państwie Bożym, utrwalił ją dla średniowiecza jako wzorzec do odrzucenia.

„Apulei Madaurensis Platonici Opera omnia”, dzieła zebrane Apulejusza w opracowaniu Geverharta Elmenhorsta, Frankfurt 1621 – domena publiczna
„Apulei Madaurensis Platonici Opera omnia”, dzieła zebrane Apulejusza w opracowaniu Geverharta Elmenhorsta, Frankfurt 1621 – domena publiczna · Wikimedia Commons

Filozof platoński z Afryki

Lucjusz Apulejusz urodził się około 125 roku w Madaurze, rzymskim mieście w Numidii, na terenie dzisiejszej Algierii. Kształcił się w Kartaginie, potem w Atenach, podróżował po Wschodzie i przez pewien czas działał w Rzymie. Sam nazywał siebie philosophus Platonicus i ten tytuł, a nie sława powieściopisarza, był dla niego najważniejszy. Około 158–159 roku stanął w Sabracie przed sądem prokonsula, oskarżony przez rodzinę bogatej wdowy, którą poślubił, o zdobycie jej ręki czarami. Zachowana mowa obrończa, Apologia, znana też jako De magia, pokazuje go jako erudytę świadomego, jak łatwo filozofię przyrody i zainteresowanie religią wziąć za czarnoksięstwo. Ta reputacja maga przylgnęła do niego na wieki; jeszcze Augustyn musiał odpowiadać na pogańskie zestawienia cudów Apulejusza z cudami Chrystusa.

Z dorobku filozoficznego Apulejusza zachowały się trzy pisma łacińskie. De Platone et eius dogmate w dwóch księgach jest zwięzłym wykładem fizyki i etyki Platona. De mundo to swobodna przeróbka greckiego traktatu pseudoarystotelesowego o kosmosie. Trzecim, najbardziej oryginalnym, jest De deo Socratis. Do tego dochodzi traktat logiczny Peri hermeneias, którego autentyczność bywa kwestionowana. Wszystkie te teksty należą do średniego platonizmu, czyli do okresu między Akademią a Plotynem, gdy filozofia platońska stawała się systemem szkolnym, a jej nauczyciele układali z dialogów spójną doktrynę o Bogu, ideach i duszy.

Trzy początki rzeczy

Zanim przejdziemy do demonów, warto zobaczyć ramę, w której Apulejusz je umieszcza. W De Platone pisze, że Platon przyjmował trzy początki rzeczy: Boga, materię i formy rzeczy, które nazywa ideami. Bóg jest bezcielesny, jeden, „niewymowny i niemożliwy do nazwania”, ojciec i budowniczy wszystkiego, błogi i niczego niepotrzebujący. Materia jest bezkształtna i nieokreślona, a idee są wzorami, wedle których wszystko zostało ukształtowane. Ten trójpodział, znany z wielu podręczników tej epoki, ma dla demonologii jedną konsekwencję zasadniczą: najwyższy Bóg jest tak dalece wyniesiony ponad świat, że trudno sobie wyobrazić jego bezpośredni kontakt z rzeczami zmiennymi i ludźmi. Im wyżej stoi Bóg, tym pilniej potrzebny jest ktoś pośrodku.

Apulejusz przyjmuje też platoński obraz kosmosu jako uporządkowanego według żywiołów. Każdy żywioł musi mieć swoje istoty żyjące: eter ma bogów widzialnych, czyli gwiazdy, ziemia ma ludzi i zwierzęta, a wody mają swoje stworzenia. Byłoby niedorzeczne, aby jedynie powietrze, rozciągające się między niebem a ziemią, pozostało puste. Argument z pełni świata, w którym żadna strefa nie może być pozbawiona mieszkańców, prowadzi wprost do wniosku, że w powietrzu żyją istoty pośrednie.

Definicja demona

Właściwe De deo Socratis jest wykładem publicznym, prawdopodobnie wygłoszonym w Kartaginie, i ma formę popisu retorycznego, nie suchego traktatu. Zaczyna się od zasady przypisanej Platonowi: żaden bóg nie łączy się z ludźmi. Zdanie to pochodzi z Uczty, gdzie Diotyma tłumaczy, że Eros jest wielkim demonem, a demony pośredniczą między bogami a śmiertelnymi. Apulejusz rozbudowuje tę myśl w system. Bogowie są w niebie, niewzruszeni, wolni od namiętności i dla ludzi niedostępni; ludzie są na ziemi, śmiertelni i nieszczęśliwi. Gdyby między nimi nie było nikogo, nasze modlitwy nie miałyby dokąd dojść, a bogowie nie mieliby jak przemówić do nas przez wróżby, sny i znaki.

Tu pojawia się definicja, która stała się najsłynniejszym zdaniem całego pisma: demony są „rodzajem istotami żyjącymi, umysłem rozumnymi, duszą podległymi namiętnościom, ciałem powietrznymi, czasem wiecznymi”. Każdy z pięciu członów ma swoje uzasadnienie. Z ludźmi demony dzielą rozumność i podatność na namiętności; z bogami – wieczność; od obu różnią się ciałem z powietrza, delikatniejszym od ludzkiego, a zarazem grubszym od eterycznych ciał gwiazd. Ponieważ czują gniew, litość, radość i oburzenie, można je przebłagać ofiarą i poruszyć modlitwą. Apulejusz nazywa je posłańcami i tłumaczami, którzy zanoszą w górę prośby, a w dół przynoszą dary i znaki.

Z tej konstrukcji Apulejusz wyprowadza wyjaśnienie całej obrzędowości antycznego świata. Bogom najwyższym nie można przypisywać upodobania w kadzidle, tańcach czy krwi ofiar, bo nie podlegają żadnym afektom. Ale demony, będąc istotami namiętnymi, mają swoje gusty: jedne lubią obrzędy nocne, inne dzienne, jedne ofiary jawne, inne ukryte, jedne radosne pieśni, inne żałobne zawodzenia. Różnorodność kultów u Egipcjan, Greków i barbarzyńców przestaje w ten sposób świadczyć o niespójności religii, a staje się odbiciem różnorodności samych pośredników. Wyrocznie, wróżby z lotu ptaków, sny prorocze i cuda opisywane przez historyków także przypisuje demonom, które wykonują polecenia bogów i zarządzają poszczególnymi dziedzinami przepowiedni.

Wewnątrz tej klasy panuje dalsza hierarchia. Część demonów to dusze ludzkie, które w ciele żyły, a po śmierci zostały od niego uwolnione. Apulejusz obejmuje je ogólnym mianem Lemures i wiąże z łacińskimi nazwami z rzymskiej religii domowej: dobre dusze to Lares, opiekunowie domu; dusze niespokojne i złe to Larvae, strachy błąkające się po świecie; te, których los jest niepewny, nazywa się Manes. Nawet duszę żyjącego człowieka można nazwać demonem, bo łacina ma dla niej słowo genius. Najwyższą grupę stanowią demony, które nigdy nie wstąpiły w ciało; do nich należą Sen i Miłość, a także osobiści opiekunowie poszczególnych ludzi, świadkowie ich myśli i czynów, którzy po śmierci towarzyszą im na sądzie.

Znak Sokratesa

Dopiero na tym tle staje się zrozumiały tytuł. Platon i Ksenofont przekazali, że Sokrates słyszał wewnętrzny głos, daimonion, który powstrzymywał go od pewnych czynów, nigdy zaś do niczego nie nakłaniał. Dla Apulejusza ten głos jest dowodem, że najwyższy z ludzi miał przy sobie demona-opiekuna z najwyższej klasy. Mówi, że Sokrates nie tyle słyszał głos, ile odbierał znak, który przychodził do niego w sposób niezwykły, i że jego mądrość brała się właśnie z doskonałej uległości wobec tego przewodnika.

Ostatnia część wykładu ma ton zachęty. Skoro każdy człowiek ma swojego demona, każdy może i powinien uprawiać filozofię, która jest jedyną drogą, by żyć w zgodzie z tym opiekunem. Apulejusz gani współczesnych, że troszczą się o majątek, konie i domy, a o własną duszę nie dbają. W tym sensie De deo Socratis nie jest jedynie traktatem o istotach pośrednich, lecz protreptykiem: zaproszeniem do życia filozoficznego, w którym demonologia służy etyce. Bogiem Sokratesa nie jest tu żaden z wielkich bogów, lecz jego wewnętrzny opiekun, a ten, kto słucha swego demona, upodabnia się do mędrca.

Augustyn czytelnikiem Apulejusza

Łacińska demonologia platońska nie dotarłaby do średniowiecza z taką siłą, gdyby nie Augustyn. W ósmej i dziewiątej księdze Państwa Bożego poświęca on Apulejuszowi obszerną polemikę, w której przytacza pięcioczłonową definicję demona niemal dosłownie i traktuje De deo Socratis jako najlepiej sformułowaną wersję poglądu, że demony są niezbędnymi pośrednikami kultu. Wybór nie był przypadkowy: Apulejusz był rodakiem z Afryki, pisał po łacinie, a jego sława maga uczyniła go wygodnym reprezentantem pogańskiej religijności.

Punktem wyjścia jest przyjęty przez Apulejusza podział istot rozumnych na trzy rodzaje: bogów, ludzi i demony, rozmieszczonych według miejsca w kosmosie od najwyższego do najniższego. Augustyn zauważa, że ta drabina opiera się na kryterium fizycznym, a nie moralnym. Demony są pośrodku miejscem, nie zasługą; mieszkają wyżej od ludzi, bo ich ciała są lżejsze, ale z tego nie wynika, by były lepsze. Ptaki także latają wyżej od ludzi, a nikt nie oddaje im czci. Hierarchia oparta na subtelności materii, którą Apulejusz uważał za oczywistą, okazuje się dla Augustyna pomyleniem porządku ciał z porządkiem duszy.

Augustyn obraca definicję przeciw jej autorowi. Skoro demony mają duszę podległą namiętnościom, są pod tym względem gorsze od mędrca, który namiętności opanował; dzielą z nim to, co w człowieku najsłabsze, a z bogami tylko to, co bez cnoty nie daje szczęścia, czyli nieśmiertelność. Wieczne trwanie w nędzy nie jest pośrednictwem, lecz uwięzieniem. Poza tym demony, jak przyznaje sam Apulejusz, lubują się w igrzyskach i ofiarach, co dla Augustyna jest znakiem ich zepsucia, a nie świętości. Prawdziwy pośrednik musi być podobny do Boga w tym, co najwyższe, czyli w sprawiedliwości i szczęściu, a do ludzi w tym, co ich łączy, czyli w śmiertelności. Takim pośrednikiem jest dla Augustyna wyłącznie wcielony Chrystus.

Paradoks tej polemiki polega na tym, że chroniąc Apulejusza przed zapomnieniem, Augustyn zmienił sens jego słowa. U platonika demon był istotą moralnie zróżnicowaną: mógł być dobrym opiekunem lub złym widmem. W łacińskim chrześcijaństwie po Augustynie daemon zaczyna oznaczać istotę upadłą, przeciwnika, nie pośrednika. Mimo to sama struktura apulejańskiej kosmologii, z powietrzem zaludnionym przez istoty rozumne i ciałem subtelniejszym od ludzkiego, nie zniknęła. Wróciła w średniowiecznych i renesansowych rozważaniach o naturze aniołów, duchów i istot żywiołowych, gdzie uczeni wracali do De deo Socratis jako do najstarszego łacińskiego źródła, które opisało świat między niebem a ziemią w sposób systematyczny.

Tekst ten był w średniowieczu kopiowany i czytany, a w XV wieku trafił do pierwszych drukowanych wydań pism filozoficznych Apulejusza. Jego trwałość nie wynikała z oryginalności, bo większość tez Apulejusz przejął z greckiej tradycji szkolnej, lecz z tego, że jako pierwszy powiedział to wszystko po łacinie, jasno i z retorycznym blaskiem. Dla historii zachodniej myśli o istotach pośrednich De deo Socratis jest więc punktem wyjścia, a krytyka Augustyna – soczewką, przez którą ten punkt oglądano przez następne tysiąc lat.