Plotyn o sympatii kosmosu i czarach
Plotyn nie zaprzeczał, że czary i modlitwy przynoszą skutki, lecz tłumaczył je naturalną sympatią części jednego żywego kosmosu, a zarazem twierdził, że mędrzec, którego rozum zwrócony jest ku kontemplacji, pozostaje wobec nich nietykalny w tym, co w nim najważniejsze.

Filozof wobec rzeczywistości czarów
W świecie, w którym żył Plotyn, czary nie były egzotyczną ciekawostką, lecz częścią codzienności. Rzymianie III wieku pisali tabliczki przekleństw, zamawiali amulety, wierzyli w skuteczność zaklęć miłosnych i rzucanych na wrogów uroków. Filozof, który chciał zrozumieć kosmos, nie mógł udawać, że tego wszystkiego nie ma. Plotyn nie potępiał tych praktyk w sposób, w jaki później czynili to chrześcijańscy apologeci, i nie wyśmiewał ich jak niektórzy sceptycy. Przyjął, że czary mogą działać, ale postanowił wyjaśnić ich skuteczność w sposób, który nie wymagał odwoływania się ani do demonów posłusznych zaklinaczom, ani do bogów ulegających ludzkim naciskom.
Najobszerniejszy wykład tego wyjaśnienia znajduje się w drugiej części traktatu „O trudnościach dotyczących duszy”, umieszczonej przez Porfiriusza w czwartej Enneadzie jako IV 4. Rozdziały od trzydziestego do czterdziestego piątego tworzą tam spójny wywód o oddziaływaniach w kosmosie: o tym, jak gwiazdy wpływają na ziemię, jak modlitwy zostają wysłuchane, jak działa magia i co może jej się oprzeć. Ten fragment, choć ukryty w traktacie poświęconym głównie pamięci i duszy świata, był w późniejszych wiekach czytany niemal jak samodzielna rozprawa.
Jeden żywy organizm
Podstawą wyjaśnienia jest przekonanie, które Plotyn dzielił z Platonem i stoikami: kosmos jest jednym żywym stworzeniem, ożywionym przez jedną duszę. Skoro tak, jego części nie są od siebie oddzielone, lecz pozostają ze sobą w związku podobnym do tego, jaki łączy członki jednego ciała. Ból w palcu odczuwa się w całym ciele, choć nie przechodzi on przez wszystkie członki po kolei. Podobnie w kosmosie to, co dzieje się w jednym miejscu, oddziałuje na inne nie dlatego, że coś przemieszcza się przez przestrzeń, lecz dlatego, że całość jest współczująca (sympathes), a jej części współodczuwają ze sobą.
Plotyn ilustruje to obrazem tańca. W wielkim chórze tancerzy ruch każdego z nich ma sens tylko w odniesieniu do całości, a ten, kto zna układ tańca, może z ruchu jednego tancerza wnioskować o ruchach innych. Części kosmosu poruszają się według jednego wzoru, i dlatego istnieją między nimi odpowiedniości, których nie da się sprowadzić do bezpośredniego kontaktu. Inny obraz, który pojawia się w tych rozdziałach, to struna lutni: trącona w jednym miejscu, wprawia w drganie także drugą strunę, nastrojoną na ten sam ton. Ta muzyczna metafora była szczególnie ważna dla późniejszych czytelników, bo pozwalała myśleć o wpływie bez fizycznego przenoszenia czegokolwiek.
Sympatia nie jest jednak jedynym zjawiskiem w kosmosie. Plotyn mówi także o niechęci i odpychaniu, o tym, że rzeczy przeciwne się unikają, a podobne przyciągają. Odwołując się do Empedoklesa, stwierdza, że w świecie działa miłość i niezgoda, przyjaźń i walka. To z tych dwóch sił wynika cały porządek naturalnych przyciągań i odpychań.
Prawdziwa magia całości
Na tym tle pojawia się najsłynniejsze zdanie Plotyna o czarach, z rozdziału czterdziestego. Pyta on, jak działają zaklęcia, i odpowiada, że przez sympatię, przez naturalną zgodność rzeczy podobnych i przeciwieństwo niepodobnych, przez rozmaitość wielu mocy składających się na jeden żywy organizm. Następnie stwierdza, że prawdziwą magią jest miłość i niezgoda obecna we wszechświecie. Natura jest pierwszym czarownikiem i pierwszym sporządzającym napoje, a ludzie, którzy używają zaklęć i środków magicznych, jedynie korzystają z tego, co ona już wcześniej ustanowiła.
Teza ta ma charakter naturalistyczny w ścisłym sensie. Czarownik nie wywołuje niczego nowego, nie zmusza żadnej wyższej istoty do posłuszeństwa, nie przekracza praw natury. Posługuje się jedynie istniejącymi związkami, tak jak rolnik posługuje się wiedzą o glebie i porach roku. Jego skuteczność wynika z tego, że umie wprawić w ruch odpowiednie struny kosmicznej lutni. Plotyn odbiera więc magii jej aurę tajemniczej władzy, a zarazem wyjaśnia, dlaczego może ona naprawdę działać: wszystko, co się w niej dzieje, dzieje się w obrębie jednego, wzajemnie powiązanego organizmu.
Podobnie Plotyn wyjaśnia skuteczność modlitw. Kiedy człowiek modli się do słońca albo do innej gwiazdy, gwiazda nie słyszy go w sposób, w jaki słyszy człowiek, i nie postanawia mu pomóc. Skutek następuje, ponieważ modlitwa wprawia w drganie strunę, która rezonuje z daną częścią kosmosu, a odpowiedź jest naturalnym następstwem tego związku. Gwiazdy nie muszą pamiętać, nie muszą rozważać, nie muszą chcieć. Plotyn wyraźnie zaznacza, że nie należy wyobrażać sobie bogów jako istot, które dają się nakłonić prośbami albo ofiarami do zmiany swoich postanowień.
To naturalistyczne ujęcie ostro kontrastuje z tym, co Plotyn pisze w traktacie przeciw gnostykom, umieszczonym jako II 9. Zarzuca tam swoim przeciwnikom, że przypisują sobie władzę nad wyższymi mocami, układają zaklęcia skierowane do nich i twierdzą, że choroby są dziełem demonów, które można wypędzić słowem. Plotyn odpowiada, że choroby mają przyczyny naturalne, takie jak przemęczenie, nadmiar czy niedobór, i ustępują pod wpływem leczenia, a nie egzorcyzmów. Nie zaprzecza przy tym, że zaklęcia mogą coś sprawić; kwestionuje jedynie wyobrażenie, że byty wyższe dają się przymusić słowem człowieka. Sympatia kosmosu wyjaśnia skutki czarów bez naruszania godności tego, co boskie.
Mędrzec poza zasięgiem uroków
Wywód nie kończy się na wyjaśnieniu skuteczności czarów. Plotyn pyta, czy mędrzec również może zostać przez nie dotknięty, i odpowiada w sposób, który określa granice całej teorii. W duszy człowieka trzeba odróżnić część rozumną od nierozumnej. Część nierozumna, związana z ciałem, należy do kosmosu i podlega jego sympatiom, może więc zostać dotknięta przez czary, podobnie jak ciało może zachorować od trucizny. Część rozumna natomiast, jeśli jest zwrócona ku intelektowi, nie należy do kosmicznego splotu wpływów i dlatego nie może zostać zaczarowana.
W rozdziale czterdziestym czwartym Plotyn formułuje zasadę, która nadaje tej analizie głębszy sens. Wszelkie działanie praktyczne jest zaczarowane, bo człowiek działający jest pociągany przez to, czego pragnie, a pociągnięcie jest rodzajem uroku. Kto kocha, jest przyciągany; kto zabiega o władzę, bogactwo albo uznanie, poddaje się czarowi swoich celów. Tylko kontemplacja pozostaje wolna od czarów, ponieważ ten, kto kontempluje, nie jest pociągany przez nic zewnętrznego, lecz zwraca się ku temu, co jest w nim samym. Magia w tej perspektywie okazuje się jedynie szczególnym przypadkiem ogólnej prawdy o życiu zanurzonym w świecie: każda namiętność jest urokiem, a jedyną drogą wyjścia jest wewnętrzne zwrócenie się ku intelektowi.
Teoria ta zawiera więc etyczne ostrze. Nie chodzi w niej o to, by przeciwstawiać czarom inne czary, lecz o to, by stać się kimś, na kogo czary nie mają wpływu. Mędrzec może zachorować, może cierpieć w ciele, lecz jego prawdziwe ja pozostaje nietknięte. Granica między tym, co podlega kosmicznej sympatii, a tym, co jest od niej wolne, przebiega przez samego człowieka i wyznacza kierunek jego duchowej pracy.
Atak Olimpiosa
Porfiriusz w Żywocie Plotyna przekazuje opowieść, która wydaje się ilustracją tej nauki. W dziesiątym rozdziale pisze o Olimpiosie z Aleksandrii, który przez krótki czas był uczniem Ammoniusza, tak jak Plotyn, i chciał zająć miejsce pierwszego wśród filozofów. Zazdrosny o sławę Plotyna, miał próbować zaszkodzić mu za pomocą magii, sprowadzając na niego wpływ gwiazd. Atak jednak obrócił się przeciw niemu samemu. Olimpios miał przyznać przed swoimi znajomymi, że dusza Plotyna ma tak wielką moc, iż odbija ataki na tych, którzy je podejmują. Sam Plotyn miał odczuć coś w ciele i powiedzieć, że jego członki ściskały się wtedy jak sakiewka, której sznurki ktoś zaciągnął.
Opowieść jest ciekawa z kilku powodów. Porfiriusz nie był jej świadkiem, a jego relacja ma wyraźną funkcję hagiograficzną: służy ukazaniu Plotyna jako człowieka o wyjątkowej duchowej mocy. Zarazem szczegół o ściskanym ciele zgadza się z nauką samego Plotyna, według której czary mogą dosięgnąć ciała i nierozumnej części duszy, ale nie dosięgają tego, co w człowieku najwyższe. Plotyn odczuwa atak, lecz nie zostaje przez niego pokonany. Porfiriusz w tym samym rozdziale opowiada też o kapłanie egipskim, który w świątyni Izydy w Rzymie przywołał opiekuńczego ducha Plotyna, a ukazał się zamiast niego bóg. Dołącza do tego słowa samego Plotyna, który na zaproszenie Ameliusza do udziału w obrzędach odpowiedział, że to bogowie powinni przychodzić do niego, a nie on do nich. Porfiriusz przyznaje, że nie rozumiał sensu tej odpowiedzi i nie śmiał o nią pytać.
Długie życie tej teorii
Plotyńska nauka o sympatii i magii miała ogromne znaczenie dla renesansu. Marsilio Ficino, który przełożył Enneady na łacinę i opatrzył je komentarzem, czytał rozdziały IV 4 z wielką uwagą i czerpał z nich pojęcie magii naturalnej, rozumianej jako umiejętne posługiwanie się związkami istniejącymi w kosmosie. Trzecia księga jego dzieła De vita libri tres z 1489 roku, zatytułowana De vita coelitus comparanda, powstała według słów samego Ficina w związku z jego pracą nad Plotynem. Ficino przejął od Plotyna przekonanie, że wpływy kosmiczne są naturalne i że ich wykorzystanie nie musi oznaczać odwoływania się do demonów, co w jego czasach miało niebagatelne znaczenie wobec podejrzeń Kościoła.
Ficino przejął jednak także drugą stronę Plotyńskiej teorii, choć z mniejszym naciskiem. Jego myśl zachowała przekonanie, że prawdziwa wolność duszy leży ponad kosmicznymi wpływami, w kontemplacji tego, co inteligibilne. Napięcie między tymi dwoma elementami, między fascynacją sympatią kosmosu a dążeniem do wyjścia poza nią, przeszło z Plotyna do renesansowej tradycji hermetycznej i ukształtowało ją na długo. Dla Plotyna rozstrzygnięcie było jasne: zrozumieć czary znaczy zrozumieć, jak głęboko człowiek jest wpleciony w świat, i zarazem odkryć, gdzie leży punkt, z którego ten splot przestaje go wiązać.
