Ochema – świetlisty pojazd duszy
Neoplatońska nauka o ochema, subtelnym i świetlistym pojeździe duszy, łączy obraz z Timajosa, astronomię sfer i praktykę teurgiczną, aby wyjaśnić, jak dusza rozumna zstępuje ku ciału przez kolejne niebiosa, czym się po drodze okrywa i w jaki sposób może zostać oczyszczona do pierwotnego światła.

Dusza na gwiezdnym wozie
Termin ochema oznacza po grecku pojazd, wóz, coś, na czym się jedzie. Do języka filozofii wszedł za sprawą dwóch miejsc w dialogach Platona. W Timajosie Demiurg, po zmieszaniu dusz w kraterze, rozdziela je pomiędzy gwiazdy i umieszcza każdą na gwieździe „jak na wozie”, pokazując im naturę wszechświata i prawa przeznaczenia. W Fajdrosie dusza zostaje porównana do zaprzęgu skrzydlatych koni z woźnicą, a bogowie przemierzają niebo na swoich rydwanach. Żaden z tych obrazów nie był u Platona częścią teorii ciała subtelnego. Oba stały się jednak punktem wyjścia, gdy późniejsi platonicy zaczęli pytać, jak niecielesna dusza może być związana z ciałem i gdzie przebywa, zanim się w nim znajdzie i gdy je opuści.
Do tej egzegezy dołączył się wątek arystotelesowski. W traktacie O powstawaniu zwierząt Arystoteles mówi o tchnieniu, pneuma, zawartym w nasieniu, które jest nośnikiem duszy i ma naturę analogiczną do żywiołu gwiazd. Lekarze i stoicy rozwinęli z kolei naukę o pneuma jako subtelnej substancji przenikającej ciało i przenoszącej wrażenia. Neoplatonicy połączyli te wątki w jedną koncepcję: pomiędzy duszą a ciałem istnieje pośrednie ciało, lżejsze od żywiołów ziemskich, przez które dusza działa w świecie i które zabiera ze sobą w wędrówce.
Najważniejszą nowoczesną syntezą tej nauki pozostaje dodatek Erica Robertsona Doddsa do jego wydania Elementów teologii Proklosa z 1933 roku, zatytułowany The Astral Body in Neoplatonism. Dodds zebrał w nim świadectwa od Platona do Proklosa i pokazał, że koncepcja pojazdu duszy nie była kaprysem jednego autora, lecz wspólną, choć zróżnicowaną doktryną całej szkoły. Od tego czasu każda poważna praca o ciele subtelnym w późnej starożytności zaczyna się od jego ustaleń.
Porfiriusz: płaszcze zebrane w sferach
Porfiriusz rozwinął naukę o pojeździe w związku z pytaniem o zstępowanie duszy. Według jego ujęcia dusza, schodząc z wyższych regionów ku ziemi, przechodzi przez kolejne sfery planetarne i z każdej z nich zabiera coś w rodzaju powłoki, tak że jej pneumatyczne ciało gęstnieje w miarę zbliżania się do świata żywiołów. W Sentencjach Porfiriusz pisze, że kiedy dusza wychodzi z ciała stałego, nie oddziela się od tchnienia, które zebrała z ciał niebieskich; to tchnienie towarzyszy jej i w zależności od jej stanu bywa czystsze lub bardziej zamglone, cięższe lub lżejsze.
Z tą nauką łączy się u Porfiriusza ważne przekonanie o możliwości wpływania na pojazd. Jak przekazuje Augustyn w Państwie Bożym, streszczając zaginiony traktat O powrocie duszy, Porfiriusz przyznawał, że obrzędy teurgiczne mogą oczyszczać duszę pneumatyczną, anima spiritalis, i czynić ją zdolną do oglądania pewnych duchów i bogów, ale zaprzeczał, by mogły one oczyścić duszę intelektualną i doprowadzić ją do Boga. Ta ostrożność wyznaczyła linię podziału: pojazd można oczyszczać rytuałem, ale prawdziwy powrót należy do filozofii.
Porfiriusz uważał też, że na końcu drogi, gdy dusza powraca do najwyższych regionów, porzuca swój pojazd, a jego składniki wracają do sfer, z których je zebrała. Pojazd był więc dla niego czymś tymczasowym, przydatnym w wędrówce, ale niepotrzebnym u celu.
Jamblich: ciało eteryczne z ręki Demiurga
Jamblich zmienił ten obraz w istotny sposób. Odrzucił pogląd, że pojazd powstaje przez gromadzenie powłok w czasie zstępowania. Twierdził natomiast, że pojazd został stworzony przez Demiurga z całości eteru, a więc jest dziełem boskiej przyczyny, a nie przypadkowym zlepkiem. Ponieważ pochodzi od Demiurga, nie może po prostu ulec rozproszeniu; trwa w jakiejś postaci także po odejściu duszy z ciała.
Ta zmiana miała daleko idące konsekwencje religijne. Skoro pojazd jest boskim dziełem i trwa, to jego oczyszczenie nie jest jedynie przygotowaniem do porzucenia, lecz przywróceniem go do pierwotnego stanu. Jamblich, który w traktacie O misteriach egipskich bronił teurgii przed krytyką Porfiriusza, przypisywał obrzędom znacznie większą rolę: oczyszczony pojazd staje się miejscem, w którym dusza przyjmuje objawienia bogów, a jego światło jest zdolne do przyjęcia boskiego światła.
Jamblich uważał także, że dusza zstępuje w całości, razem z całym swoim aparatem pośrednim, i odrzucał istnienie części niezstąpionej, którą Plotyn zachowywał w świecie intelektu. Ta różnica dotyczy przede wszystkim psychologii, ale dla nauki o pojeździe oznacza, że oczyszczenie pośredniego ciała staje się niezbędnym warunkiem zbawienia duszy, a nie tylko jego ozdobą.
Synezjusz: tchnienie wyobraźni i sny
Synezjusz z Cyreny, uczeń Hypatii, który później został chrześcijańskim biskupem Ptolemaidy, wniósł do tej nauki rys szczególnie osobisty. W traktacie O snach, napisanym około 404 roku, utożsamił pojazd duszy z tchnieniem wyobrażeniowym, pneuma phantastikon. To ono jest pierwszym ciałem duszy, w nim powstają obrazy, zarówno te, które pochodzą ze zmysłów, jak i te, które zstępują z góry jako sny i przepowiednie.
Synezjusz opisuje pojazd jako coś, co może być w różnych stanach. Gdy dusza żyje zgodnie z naturą, tchnienie jest czyste, subtelne i lekkie, unosi się w górę i przyjmuje obrazy wyraźne i prawdziwe. Gdy dusza oddaje się namiętnościom, tchnienie staje się gęste, ciężkie i wilgotne, opada w dół, a sny tracą jasność. W skrajnym przypadku pojazd może zostać tak zanieczyszczony, że po śmierci ciągnie duszę w dół, ku ziemskim regionom.
Z tego obrazu Synezjusz wyprowadza pochwałę wróżbiarstwa ze snów jako najbardziej demokratycznej formy przepowiadania: każdy człowiek nosi w sobie pojazd, który może przyjmować obrazy, i każdy może go oczyścić, nie potrzebując świątyń ani kapłanów. Ten akcent, łączący rozważania filozoficzne z doświadczeniem codziennym, czyni traktat Synezjusza jednym z najbardziej oryginalnych tekstów o ciele subtelnym w całej starożytności.
Proklos: dwa pojazdy i ich oczyszczenie
Proklos przeprowadził najbardziej systematyczną syntezę wszystkich tych poglądów. W Elementach teologii formułuje zasadę, że każda dusza uczestniczona posługuje się pierwszym ciałem, które jest wieczne i niezrodzone co do istoty, a więc przekraczające zmienność świata żywiołów. Ten pojazd nie zmienia się w swej substancji, choć może się zmieniać w swej jakości: w zstępowaniu okrywa się coraz bardziej materialnymi szatami, a we wstępowaniu je zrzuca.
W komentarzu do Timajosa Proklos rozróżnia dwa pojazdy. Pierwszy, świetlisty, nazywany augoeides, jest dziełem Demiurga, nieśmiertelny i trwały, i odpowiada temu, co Platon nazwał gwiazdą, na której dusza została umieszczona. Drugi, pneumatyczny, składa się z żywiołów i został dodany przez młodszych bogów, gdy dusza zstępowała ku narodzinom. Ten drugi pojazd przetrwa śmierć ciała przez pewien czas, ale w końcu ulegnie rozkładowi. W ten sposób Proklos godzi stanowisko Porfiriusza, który mówił o pojeździe rozpraszającym się, z poglądem Jamblicha, który mówił o pojeździe trwałym: obaj mieli rację, ale mówili o różnych pojazdach.
Z astronomicznym pochodzeniem pojazdu wiąże się także jego kształt. Proklos, podobnie jak inni autorzy tej szkoły, przypisywał świetlistemu pojazdowi postać kulistą, naśladującą kształt nieba, a jego właściwym ruchem miał być ruch kolisty, taki jak obroty sfer. Dusza oczyszczona porusza się więc na wzór ciał niebieskich, a dusza zanieczyszczona traci tę harmonię i ulega ruchom prostolinijnym, właściwym żywiołom. Ponieważ każda dusza została według Timajosa umieszczona na określonej gwieździe, jej pojazd jest związany z pewnym bogiem przewodnim, w którego orszaku dusza krąży, i w ten sposób nauka o ciele subtelnym zostaje wpisana w całą teologię astralną. Pojazd jest zatem nie tylko narzędziem duszy, ale także jej miejscem w kosmosie, znakiem, do jakiego szeregu bogów należy.
Proklos czerpał tu również z Wyroczni chaldejskich, które w jego szkole miały autorytet niemal równy Platonowi. Wyrocznie zalecały, by nie kalać tchnienia i nie pogłębiać płaszczyzny, a także mówiły, że nawet obraz duszy, jej najniższa warstwa, ma udział w regionie skąpanym w świetle. Proklos odczytywał te zdania jako potwierdzenie, że ciało subtelne jest przedmiotem troski religijnej i że jego los po śmierci zależy od tego, jak dusza żyła.
Oczyszczenie dotyczy obu. Pojazd pneumatyczny trzeba uwolnić od namiętności, które go zagęszczają, a pojazd świetlisty przywrócić do jego pierwotnej przejrzystości. Proklos przypisuje tu rolę zarówno filozofii, jak i obrzędom: pierwsza oczyszcza duszę rozumną, drugie pośrednie ciało, przez które dusza jest związana z kosmosem.
Hierokles i praktyka oczyszczenia
Najpełniejszy obraz praktycznej strony tej nauki daje Hierokles z Aleksandrii, neoplatonik V wieku, w komentarzu do pitagorejskich Złotych wierszy. Hierokles mówi o „świetlistym ciele” duszy i stwierdza, że dusza rozumna, aby osiągnąć doskonałość, potrzebuje oczyszczenia na dwóch płaszczyznach. Filozofia oczyszcza samą duszę rozumną, oddzielając ją od nierozumnych namiętności, natomiast sztuka telestyczna, czyli oczyszczające obrzędy, troszczy się o świetliste ciało, przygotowując je do przyjęcia bogów.
Hierokles nie stawia tych dwóch dróg na równi. Filozofia ma pierwszeństwo, ponieważ dotyczy tego, co w człowieku najwyższe, a obrzęd służy jej, przygotowując narzędzie, którym dusza się posługuje. Ta hierarchia, choć sformułowana w duchu pitagorejskim, dobrze oddaje stanowisko całej późnej szkoły: ciało subtelne jest ważne, ale tylko dlatego, że służy duszy w jej powrocie.
Nauka o pojeździe duszy łączyła w sobie kosmologię, psychologię i religię w sposób, który dziś wydaje się niezwykły, ale dla późnych platoników był naturalny. Pozwalała wyjaśnić, dlaczego dusza, z natury niecielesna, może zamieszkiwać w ciele, dlaczego sny bywają prorocze, dlaczego obrzędy mają sens i dlaczego wędrówka duszy przez sfery nie jest jedynie poetycką metaforą. Wszystkie te pytania łączył obraz z Timajosa: dusza umieszczona na gwieździe jak na wozie, która musi odnaleźć drogę z powrotem.
